Sezon 1980/1981 – ostatni krok przed wielką Pogonią
Powrót, który miał zmienić historię
Sezon 1980/1981 zajmuje szczególne miejsce w historii Pogoni Szczecin. Nie przyniósł jeszcze ligowego medalu, europejskich pucharów ani statusu jednej z najlepszych drużyn w kraju. Przyniósł jednak coś, bez czego późniejsze sukcesy prawdopodobnie nie byłyby możliwe: powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej, pierwsze wielkie osiągnięcie pucharowe i narodziny zespołu, który przestał zadowalać się przeciętnością.
Pogoń znajdowała się wówczas na zapleczu ekstraklasy. Po spadku z I ligi szczeciński klub spędził dwa sezony w II lidze. Pierwszy z nich, 1979/1980, był okresem wychodzenia z kryzysu. Dopiero kolejny miał stać się przełomem.
Na ławce trenerskiej nie siedział Florian Krygier, jak błędnie można czasem przeczytać w późniejszych opracowaniach. Drużynę prowadził Jerzy Kopa, który objął Pogoń jesienią 1979 roku, gdy zespół znajdował się w dolnej części tabeli II ligi. W ciągu kilkunastu miesięcy dokonał przebudowy, która zmieniła nie tylko wyniki, ale również ambicje całego klubu.
Sezon 1980/1981 nie był więc spokojnym okresem budowania drużyny na odległą przyszłość.
Był pierwszym dowodem, że nowa Pogoń już powstała.
Jerzy Kopa zmienia kierunek
Kiedy Jerzy Kopa przychodził do Szczecina, sytuacja nie należała do łatwych. Pogoń nie była już klubem ekstraklasowym, zainteresowanie zespołem osłabło, a drużyna przechodziła zmianę pokoleniową. Szkoleniowiec otrzymał zadanie przede wszystkim przywrócenia Portowców do elity.
Szybko okazało się jednak, że jego ambicje były większe.
Kopa zaczął odważniej sięgać po młodszych zawodników i stopniowo tworzyć zespół oparty na połączeniu doświadczenia starszych piłkarzy z energią nowego pokolenia. Po latach sam wymieniał Janusza Turowskiego, Jarosława Biernata, Dariusza Krupę, Marka Siwę i Kazimierza Sokołowskiego wśród młodych graczy, którym otworzył drogę do poważnej piłki.
To właśnie ten proces okazał się jednym z najważniejszych elementów przemiany Pogoni.
Nie chodziło wyłącznie o odmłodzenie składu. Powstawała drużyna, która miała być szybsza, odważniejsza i bardziej bezkompromisowa. Kopa chciał stworzyć z Pogoni nie zespół walczący jedynie o powrót do I ligi, lecz klub zdolny po awansie mierzyć znacznie wyżej. Po latach wspominał, że jego celem było uczynienie ze szczecińskiej drużyny jednej z wiodących sił polskiego futbolu.
W sezonie 1980/1981 pierwszy etap tego planu został wykonany.
II liga, ale ambicje pierwszoligowe
Pogoń rywalizowała w grupie zachodniej II ligi. Jej głównym konkurentem w walce o awans był Piast Gliwice. Tym razem szczecinianie byli jednak znacznie bardziej stabilni niż w poprzednich rozgrywkach.
Portowcy rozegrali 30 spotkań ligowych, odnosząc 19 zwycięstw, notując 3 remisy i ponosząc 8 porażek. Zdobyli 41 punktów według obowiązującego wówczas systemu dwóch punktów za zwycięstwo. Bilans bramkowy wyniósł imponujące 67:26. Pogoń zakończyła sezon na 1. miejscu w grupie zachodniej II ligi i wywalczyła upragniony powrót do ekstraklasy.
Sześćdziesiąt siedem zdobytych bramek dobrze oddaje charakter tej drużyny. Pogoń nie wywalczyła awansu wyłącznie dzięki ostrożności czy defensywnej dyscyplinie. Dysponowała dużym potencjałem ofensywnym i potrafiła narzucać przeciwnikom własne warunki.
Najskuteczniejszym ligowym strzelcem Portowców został Zbigniew Stelmasiak, który zdobył 12 bramek. Wśród zawodników o największym czasie gry znajdowali się między innymi Zbigniew Kozłowski, Zbigniew Stelmasiak, Zbigniew Czepan, Jerzy Stańczak, Marek Włoch i Leszek Wolski.
Była to drużyna znajdująca się na granicy dwóch epok. Wciąż ważną rolę odgrywali doświadczeni piłkarze związani z Pogonią od lat, ale coraz wyraźniej do głosu dochodzili zawodnicy, którzy mieli stanowić o sile klubu w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych.
Drużyna pomiędzy doświadczeniem a młodością
Jedną z najważniejszych postaci pozostawał Leszek Wolski, jeden z najwybitniejszych napastników i ofensywnych zawodników w historii klubu. Obok niego występowali między innymi Zenon Kasztelan, Marek Włoch, Zbigniew Czepan, Jerzy Stańczak, Zbigniew Kozłowski czy Zbigniew Stelmasiak.
Jednocześnie coraz większego znaczenia nabierali młodsi piłkarze. W najważniejszym spotkaniu sezonu, finale Pucharu Polski, w podstawowym składzie znajdowali się między innymi Dariusz Krupa i mający zaledwie dwadzieścia lat Janusz Turowski.
I właśnie na tym polegało znaczenie pracy Jerzego Kopy.
Nie stworzył drużyny jednego sezonu. Zbudował pomost pomiędzy starszą generacją Pogoni a zespołem, który po powrocie do ekstraklasy miał zacząć rzucać wyzwanie największym klubom w Polsce.
Liga była jednak tylko jedną częścią niezwykłego sezonu.
Druga rozgrywała się w Pucharze Polski.
Puchar Polski: droga, której nikt się nie spodziewał
Pogoń przystępowała do krajowego pucharu jako drugoligowiec. Nie była więc wymieniana wśród głównych kandydatów do zdobycia trofeum.
Szczecinianie bardzo szybko pokazali jednak, że zamierzają potraktować rozgrywki wyjątkowo poważnie.
Po przejściu Gryfa Słupsk oraz niezwykle trudnym spotkaniu z Piastem Nowa Ruda, zakończonym awansem Pogoni po rzutach karnych, Portowcy znaleźli się w 1/16 finału. Tam czekał już Lech Poznań. Pogoń wygrała w Szczecinie 2:0 po bramkach Marka Siwy i Leszka Wolskiego.
W 1/8 finału rywalem była Broń Radom. Tym razem potrzebna była dogrywka. Szczecinianie zwyciężyli 2:1, a decydującą bramkę zdobył Janusz Turowski.
Prawdziwy test przyszedł jednak w ćwierćfinale.
Do Szczecina przyjechały Szombierki Bytom, należące w tamtym okresie do krajowej czołówki i będące aktualnym mistrzem Polski z sezonu 1979/1980. Drugoligowa Pogoń nie przestraszyła się renomowanego przeciwnika. 13 maja 1981 roku wygrała 2:0. Janusz Turowski trafił w 23. minucie, a po przerwie wynik ustalił Leszek Wolski.
To zwycięstwo miało znaczenie większe niż sam awans do półfinału.
Pokazywało, że Pogoń jest już gotowa na futbol wykraczający poza realia II ligi.
Resovia i pierwszy finał w historii
W półfinale rywalem szczecinian została Resovia.
Pogoń otrzymała ogromną szansę. Po wyeliminowaniu mistrza Polski była faworytem spotkania rozgrywanego w Szczecinie, ale stawka powodowała, że łatwego meczu trudno było oczekiwać.
Portowcy zwyciężyli 1:0 i po raz pierwszy w historii klubu awansowali do finału Pucharu Polski.
Dla klubu, który jeszcze kilka miesięcy wcześniej walczył o wydostanie się z drugiego poziomu rozgrywek, było to wydarzenie ogromnej rangi.
W ciągu jednego sezonu Pogoń dokonała dwóch rzeczy, które jeszcze niedawno wydawały się odległe: odzyskała miejsce w elicie i znalazła się o jeden mecz od pierwszego wielkiego ogólnopolskiego trofeum.
Na drodze stanęła Legia Warszawa.
Kalisz, 24 czerwca 1981 roku
Finał Pucharu Polski rozegrano 24 czerwca 1981 roku na stadionie Calisii w Kaliszu. Rywalem Pogoni była Legia Warszawa, która zakończyła sezon I ligi na 5. miejscu i dysponowała zespołem pełnym uznanych zawodników. W jej składzie znajdowali się między innymi Jacek Kazimierski, Paweł Janas, Stefan Majewski, Marek Kusto, Krzysztof Adamczyk i Mirosław Okoński.
Pogoń była formalnie drugoligowcem, choć do finału przystępowała już jako zespół z wywalczonym awansem do ekstraklasy.
Jerzy Kopa rozpoczął spotkanie w składzie: Zbigniew Długosz, Jerzy Stańczak, Zbigniew Kozłowski, Leszek Piekarczyk, Zbigniew Czepan, Marek Włoch, Zenon Kasztelan, Leszek Wolski, Dariusz Krupa, Zbigniew Stelmasiak i Janusz Turowski. W trakcie meczu pojawili się również Benon Szostakowski i Marek Szczech.
Faworytem była Legia.
Na boisku różnicy klas rozgrywkowych niemal jednak nie było widać.
Pogoń walczyła jak równy z równym. Po dziewięćdziesięciu minutach nadal było 0:0.
Jedna z najsłynniejszych zmian bramkarza w historii Pogoni
W 83. minucie wydarzyła się scena, która na trwałe zapisała się w historii klubu.
Legia otrzymała rzut karny.
Jerzy Kopa podjął niezwykle odważną decyzję. Tuż przed wykonaniem jedenastki zdjął z boiska Zbigniewa Długosza i wprowadził Marka Szczecha, bramkarza znanego z umiejętności bronienia rzutów karnych.
Ryzyko się opłaciło.
Szczech obronił strzał Krzysztofa Adamczyka.
Pogoń przetrwała krytyczny moment i doprowadziła do dogrywki. Perspektywa pierwszego Pucharu Polski w historii stała się jeszcze bardziej realna.
Przez kolejne minuty wynik pozostawał bezbramkowy. Wszystko wskazywało na możliwość rozstrzygnięcia finału dopiero po serii rzutów karnych, a w bramce Pogoni stał przecież człowiek, który właśnie jeden z nich obronił.
Do konkursu jedenastek zabrakło dwóch minut.
118. minuta
W 118. minucie Legia przeprowadziła akcję, która zdecydowała o losach trofeum. Mirosław Okoński zagrał piłkę do Adama Topolskiego, a kapitan warszawskiej drużyny pokonał Marka Szczecha.
Legia prowadziła 1:0.
Pogoń nie miała już czasu na odpowiedź.
Po blisko dwóch godzinach walki Portowcy przegrali pierwszy finał Pucharu Polski w historii klubu.
Ból musiał być ogromny. Trofeum znajdowało się tak blisko, że można było niemal po nie sięgnąć. Pogoń przetrwała dziewięćdziesiąt minut, obroniła rzut karny, walczyła przez niemal całą dogrywkę i dopiero w 118. minucie została pozbawiona marzenia.
Ale z Kalisza wracała jako zupełnie inny klub niż ten, który rozpoczynał sezon.
Przegrany finał, wygrany sezon
Ocena sezonu 1980/1981 wyłącznie przez pryzmat porażki z Legią byłaby niesprawiedliwa.
Pogoń osiągnęła swój podstawowy cel. Wygrała grupę zachodnią II ligi i wróciła do ekstraklasy. Rozegrała przy tym niezwykle skuteczny sezon ligowy, zdobywając 67 bramek. Jednocześnie po raz pierwszy w historii dotarła do finału Pucharu Polski, eliminując po drodze między innymi Lecha Poznań i mistrzowskie Szombierki Bytom.
Jerzy Kopa dokonał czegoś jeszcze ważniejszego.
Przywrócił zespołowi przekonanie, że jego miejsce nie musi ograniczać się do środka tabeli ekstraklasy. Pogoń mogła atakować, ryzykować, wprowadzać młodych piłkarzy i grać przeciwko uznanym przeciwnikom bez kompleksów.
Za osiągnięcia z 1981 roku Kopa został później wyróżniony tytułem Trenera Roku 1981.
Ostatni krok przed wielką Pogonią
Dopiero z perspektywy kolejnych sezonów widać, jak ważne było lato 1981 roku.
Pogoń wracała do ekstraklasy już nie jako zespół marzący wyłącznie o utrzymaniu. Kilka miesięcy później, jesienią 1981 roku, beniaminek zakończył pierwszą część sezonu na pozycji lidera I ligi. Jerzy Kopa wspominał ten moment jako potwierdzenie, że drużyna była gotowa walczyć z najlepszymi.
W następnych latach klub miał znaleźć się na ligowym podium, zadebiutować w europejskich pucharach, a w sezonie 1986/1987 zdobyć pierwsze w historii wicemistrzostwo Polski. Brązowy medal sezonu 1983/1984 otworzył Pogoni drogę do Pucharu UEFA, w którym szczecinianie zmierzyli się z 1. FC Köln.
Nie była to dokładnie ta sama drużyna. Zmieniali się trenerzy, pojawiali się kolejni zawodnicy, dojrzewało następne pokolenie. Dlatego nie należy przedstawiać sezonu 1980/1981 jako bezpośredniego sezonu poprzedzającego wicemistrzostwo z 1987 roku.
Był czymś ważniejszym.
Był początkiem procesu.
Właśnie wtedy Pogoń wydostała się z II ligi, odzyskała sportową pewność siebie, po raz pierwszy dotknęła wielkiego finału i przekonała się, że może rywalizować z krajową elitą.
Jerzy Kopa nie zdobył w Szczecinie trofeum. Stworzył jednak zespół, który otworzył klubowi drzwi do jednej z najciekawszych dekad w jego historii.
Sezon 1980/1981 rozpoczął się więc jako walka o powrót do ekstraklasy.
Zakończył się jako zapowiedź wielkiej Pogoni lat osiemdziesiątych.
Sezon w liczbach
Trener: Jerzy Kopa
Rozgrywki ligowe: II liga, grupa zachodnia
Miejsce: 1.
Mecze: 30
Zwycięstwa: 19
Remisy: 3
Porażki: 8
Bramki: 67:26
Punkty: 41
Najlepszy strzelec ligowy Pogoni: Zbigniew Stelmasiak, 12 bramek
Efekt sezonu: awans do I ligi
Puchar Polski: finał
Finał: Legia Warszawa 1:0 Pogoń Szczecin po dogrywce
Data finału: 24 czerwca 1981 roku
Miejsce finału: Kalisz
Trener Roku 1981: Jerzy Kopa
Znaczenie historyczne: początek sportowego wzrostu Pogoni, który w kolejnych latach doprowadził klub do ligowego podium i występów w europejskich pucharach.
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Sezon 1980/1981 – ostatni krok przed wielką Pogonią — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>