Po srebrze i po Europie — koniec drużyny lat 80
Wicemistrzostwo Polski z sezonu 1986/1987 było jednym z najpiękniejszych momentów w historii Pogoni Szczecin, ale nie stało się początkiem długiej stabilizacji na szczycie. Przeciwnie — już następne miesiące pokazały, że drużyna Leszka Jezierskiego osiągnęła swój najwyższy punkt w bardzo konkretnym, niepowtarzalnym momencie. Po srebrze przyszły europejskie emocje, a po nich stopniowe osuwanie się zespołu, który jeszcze niedawno potrafił zachwycać ofensywnym rozmachem, odwagą i skutecznością.
Ostatni europejski błysk
Jesienią 1987 roku Pogoń wróciła do Pucharu UEFA. Rywal był wyjątkowo wymagający: Hellas Verona, włoski klub kojarzony z jedną z najmocniejszych lig Europy i świeżą pamięcią mistrzostwa Włoch z połowy lat 80. Pierwszy mecz w Szczecinie, rozegrany 16 września 1987 roku, zakończył się remisem 1:1. UEFA w dokumentacji meczu podaje wynik 1:1 oraz bramkę Marka Leśniaka w 58. minucie, a oficjalna strona Pogoni przypomina tę rywalizację jako jeden z ważnych europejskich epizodów klubu.
Ten remis miał duże znaczenie symboliczne. Pogoń nie była w Europie statystą. Potrafiła przeciwstawić się rywalowi z Zachodu, a Twardowskiego jeszcze raz dostało wieczór, który łączył codzienność polskiej ligi z większym piłkarskim światem. W rewanżu w Weronie szczecinianie przegrali 1:3, a cały dwumecz zakończył się awansem Hellasu. UEFA odnotowuje wynik rewanżu 3:1 oraz łączny rezultat 4:2 dla włoskiego zespołu.
W sensie sportowym była to porażka, ale w sensie historycznym — ostatni mocny rozbłysk tamtej Pogoni. Klub, który w 1984 roku zagrał z 1. FC Köln, a w 1987 roku z Hellasem Verona, miał za sobą okres niezwykłego przyspieszenia: dwa finały Pucharu Polski na początku dekady, pierwsze podium, pierwszy Puchar UEFA, wicemistrzostwo Polski i kolejny europejski dwumecz. Po meczu w Weronie ta linia zaczęła się jednak zamykać.
Sezon po wicemistrzostwie
Ligowy sezon 1987/1988 był już znacznie słabszy niż kampania srebrna. Pogoń zajęła 10. miejsce, z bilansem 30 meczów, 28 punktów i bramek 32–36. Najlepszym strzelcem drużyny pozostał Marek Leśniak, autor 12 goli, ale zespół nie miał już tej samej siły rażenia, która rok wcześniej dała 64 bramki i tytuł najskuteczniejszej drużyny ligi.
To był sezon przejściowy w pełnym znaczeniu tego słowa. Wciąż grali piłkarze wielkiej Pogoni: Adam Benesz, Marek Szczech, Mariusz Kuras, Marek Leśniak, Krzysztof Urbanowicz, Kazimierz Sokołowski, Jacek Krzystolik, Andrzej Miązek, Jerzy Hawrylewicz, Marek Ostrowski. Kronika Pogoni pokazuje jednak również zmianę proporcji: Jacek Cyzio rozegrał już 23 mecze i zdobył 3 bramki, a młodsi zawodnicy coraz śmielej wchodzili do kadry.
Nie był to jeszcze rozpad, ale wyraźne pęknięcie. Drużyna nadal miała nazwiska, jakość i wspomnienie srebra, lecz nie miała już tej samej intensywności. W poprzednim sezonie Pogoń była zespołem, który porywał. Teraz częściej musiała walczyć o utrzymanie równowagi. Europa dodała prestiżu, ale nie zatrzymała procesu, który w polskiej piłce końca lat 80. dotykał wiele klubów: starzenie się kadry, odpływ liderów, rosnące napięcia finansowe i coraz mniej stabilne podstawy organizacyjne.
1988/1989 — sezon, w którym skończyła się epoka
Jeśli sezon 1987/1988 był ostrzeżeniem, to sezon 1988/1989 stał się już sportowym załamaniem. Pogoń zakończyła rozgrywki na 13. miejscu w I lidze. Bilans był bolesny: 30 meczów, 20 punktów, 34 bramki strzelone i aż 50 straconych. Kronika Pogoni pokazuje, że za szczecinianami znalazły się tylko GKS Jastrzębie, Górnik Wałbrzych i Szombierki Bytom, ale trzynasta lokata oznaczała konieczność gry w barażach.
To był już inny zespół niż Pogoń srebrna. Najwięcej minut rozegrał Andrzej Miązek, najwięcej występów miał Mariusz Kuras, a najlepszym strzelcem został Jacek Cyzio z 10 bramkami. Ten układ nazwisk wiele mówi o stanie drużyny. Z jednej strony wciąż obecni byli ludzie poprzedniej epoki — Miązek, Kuras, Sokołowski, Ostrowski, Urbanowicz, Szczech, Benesz. Z drugiej strony coraz większą odpowiedzialność przejmowali zawodnicy młodsi lub mniej związani z najjaśniejszym momentem 1987 roku.
Najbardziej wymowny jest dorobek Cyzia. Dwa lata wcześniej był młodym zawodnikiem rotacji w srebrnej drużynie. W sezonie 1988/1989 stał się najlepszym strzelcem zespołu. To dobrze pokazuje tempo zmiany: ci, którzy wchodzili do Pogoni jako zaplecze wielkiej drużyny, nagle musieli dźwigać jej ciężar. Problem polegał na tym, że klub jako całość nie był już tak mocny, by tę zmianę przeprowadzić spokojnie.
Baraże z Motorem Lublin
O losie Pogoni przesądziły baraże z Motorem Lublin. Pierwszy mecz rozegrano 28 czerwca 1989 roku w Szczecinie. Pogoń wygrała 3:2, prowadząc po bramkach Jacka Cyzia, Kazimierza Sokołowskiego i Jacka Krzysztofika. Wynik wyglądał korzystnie, ale dwie bramki stracone u siebie okazały się zapowiedzią problemów. Lubelska Kronika Sportu podaje skład Pogoni z tego spotkania: Kalisz — Kuras, Miązek, Borkowski, Adamczuk — Daniec, Żelazowski, Sokołowski, Szubert — Cyzio, Krzysztofik.
Rewanż w Lublinie był już dla Pogoni dramatem. Motor wygrał 2:0 po golach Marka Sadowskiego z rzutu karnego w 51. minucie i Zbigniewa Grzesiaka w 70. minucie. Dwumecz zakończył się wynikiem 4:3 dla Motoru, co oznaczało awans lubelskiego zespołu i spadek Pogoni z I ligi. W relacji z Lublina odnotowano również, że porażkę szczecinian tłumaczono między innymi zatruciem salmonellą części podstawowych zawodników oraz dużym nagromadzeniem spotkań w krótkim czasie.
Ten baraż był czymś więcej niż przegranym dwumeczem. Był symbolicznym końcem drużyny lat 80. Ostatnim aktem zespołu, który jeszcze niedawno oglądał Europę, a teraz musiał pogodzić się z degradacją. W 1987 roku Pogoń ścigała Górnika Zabrze w walce o mistrzostwo Polski. Dwa lata później przegrywała prawo do pozostania w elicie z Motorem Lublin.
Dlaczego ta drużyna się skończyła?
Nie ma jednej prostej odpowiedzi. Nie można napisać, że srebrna Pogoń „nagle się rozpadła”, bo proces był stopniowy. Część liderów odchodziła lub traciła dawną pozycję. Część zawodników wchodziła w etap kariery, w którym coraz trudniej było utrzymać intensywność z sezonu 1986/1987. Zmieniała się też cała rzeczywistość polskiego sportu. Końcówka lat 80. była czasem niepewności, a kluby coraz mocniej odczuwały napięcia finansowe, organizacyjne i kadrowe.
Najważniejsze jest jednak to, że Pogoń nie zdołała przekuć srebra w trwały system. Sukces 1987 roku był wielki, ale oparty na konkretnym pokoleniu, konkretnym trenerze i bardzo szczególnym momencie sportowej mobilizacji. Kiedy zabrakło tej konfiguracji, klub nie miał jeszcze nowej struktury, która pozwoliłaby utrzymać miejsce w czołówce. Najpierw przyszło 10. miejsce, potem 13. miejsce, a na końcu barażowy spadek.
Koniec, który otworzył następny rozdział
Spadek z 1989 roku zamknął jedną opowieść, ale otworzył kolejną. Pogoń musiała zejść do II ligi i zacząć budować się od nowa. Właśnie tam, w trudniejszych warunkach, coraz mocniej miały wybrzmieć nazwiska Roberta Dymkowskiego, Dariusza Szuberta, Radosława Majdana, Macieja Stolarczyka i kolejnych zawodników nowej dekady.
Pogoń jako klub nie zniknęła z mapy. Straciła miejsce w elicie, prestiż i część dawnego blasku, lecz zachowała coś ważniejszego: ciągłość. Z tej ciągłości narodziła się Pogoń początku lat 90. — mniej romantyczna, bardziej szorstka, ale konieczna, żeby historia Portowców mogła pójść dalej.
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Po srebrze i po Europie — koniec drużyny lat 80 — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>