Lata 90.: sektorówki, gazetki, Gryfus i kultura Ultras
Historia kibiców Pogoni Szczecin w dekadzie przemian
Lata 90. były dla kibiców Pogoni Szczecin czasem przełomu. Po surowych, politycznie napiętych i wyjazdowo mocnych latach 80. nadeszła dekada zupełnie nowej energii. Polska zmieniała się po transformacji ustrojowej, zmieniała się piłka nożna, zmieniały się stadiony, a wraz z nimi zmieniało się samo kibicowanie. Trybuny Pogoni zaczęły stopniowo przechodzić od żywiołowego, często spontanicznego dopingu do bardziej świadomej kultury opraw, symboli, gazetek, wielkich flag, sektorówek i pierwszych elementów stylu ultras.
Nie była to dekada łatwa ani jednorodna. Początek lat 90. przyniósł środowisku kibiców Pogoni wyraźny kryzys. Klub znajdował się poza ekstraklasą, frekwencja spadła, a szczecińscy fani nie mieli tak mocnej pozycji na ogólnopolskiej scenie jak kilka lat wcześniej. W relacjach kibicowskich ten okres bywa opisywany jako czas osamotnienia, braku zgód i szukania nowego miejsca w polskim ruchu kibicowskim. Jednak właśnie z tej trudnej sytuacji narodziła się późniejsza odbudowa.
Druga połowa dekady to już zupełnie inna opowieść. To czas większej organizacji, powrotów do ekstraklasy, potężnych młynów na wybranych meczach, rekordowych sektorówek, gazetek „Pogoń Fans”, klubowej maskotki Gryfus, specjalnych pociągów wyjazdowych i coraz wyraźniejszego przejmowania przez kibiców roli współtwórców stadionowego widowiska. Lata 90. stworzyły fundament pod nowoczesną kulturę kibicowską Pogoni.
Początek dekady: kryzys, II liga i szukanie nowej tożsamości
Pogoń weszła w lata 90. w trudnym momencie. Po spadku z ekstraklasy w końcówce poprzedniej dekady klub przez kilka sezonów występował na zapleczu najwyższej ligi. Dla kibiców był to czas sprawdzianu. Brak wielkich meczów, mniejsze zainteresowanie mediów, słabsza frekwencja i przeciętna codzienność II ligi powodowały, że na stadionie zostawali przede wszystkim najbardziej przywiązani do barw.
Frekwencja w pierwszych latach dekady nie mogła równać się z najlepszymi okresami lat 70. czy początkiem lat 80. Stadion przy Twardowskiego nadal miał swój klimat, ale coraz częściej było widać, że Pogoń potrzebuje impulsu. Tym impulsem miały stać się zarówno wyniki sportowe, jak i nowa organizacja środowiska kibicowskiego.
W tym okresie szczecińscy kibice nie funkcjonowali jeszcze w pełni w rytmie późniejszej kultury ultras. Nadal dominowały cechy wyniesione z lat 80.: wyjazdowy charakter, silne podziały środowiskowe, ważna rola dzielnic, spontaniczny doping i stadionowa surowość. Jednocześnie do Polski coraz mocniej docierały nowe wzorce kibicowania — fanziny, oprawy, większe flagi, bardziej świadome budowanie wizerunku grupy i coraz większa dbałość o stronę wizualną trybun.
Subkultury na stadionie: między metalami, skinami i szalikowcami
Początek lat 90. był czasem silnych subkultur młodzieżowych. Stadion Pogoni nie był od tego wolny. W relacjach z tamtego okresu pojawia się informacja, że w szczecińskim młynie szczególnie widoczna była subkultura „metali”. Miało to znaczenie, bo na wielu innych polskich stadionach dużą rolę odgrywał wówczas ruch skinów. Różnice subkulturowe wpływały na sposób postrzegania Pogoni przez inne ekipy.
To ważny szczegół, bo pokazuje, że ruch kibicowski nie był jednolity. Na trybunach spotykali się ludzie z różnych środowisk: fani mocnej muzyki, klasyczni szalikowcy, młodzież z dzielnic, osoby związane z fan clubami, wyjazdowicze, starsi kibice pamiętający lata 70. i 80., a także nowi ludzie, których przyciągała atmosfera stadionu. Pogoń miała własny, nieco odrębny charakter. Nie zawsze ułatwiało to kontakty z innymi kibicami w Polsce, ale budowało szczecińską specyfikę.
Właśnie ta specyfika miała z czasem stać się atutem. Pogoń nie była kopią innych ekip. Miała własną geografię, własne barwy, własne problemy, własny stadion i własny styl. Lata 90. były okresem, w którym ten styl zaczął nabierać coraz bardziej rozpoznawalnej formy.
Sezon 1991/1992: awans i pierwsze większe ożywienie
Jednym z najważniejszych momentów początku dekady był sezon 1991/1992. Pogoń walczyła o powrót do ekstraklasy, a wraz z poprawą wyników rosło zainteresowanie kibiców. Na stadion zaczęło przychodzić więcej ludzi, a w środowisku pojawiła się energia, której brakowało w pierwszych latach po spadku.
Awans do ekstraklasy był dla trybun czymś więcej niż sukcesem sportowym. Oznaczał powrót do większej piłki, lepszych rywali, ciekawszych wyjazdów i większej widoczności. Dla kibiców Pogoni ekstraklasa była naturalnym miejscem klubu. II liga mogła być etapem, ale nie powinna być codziennością.
W tym czasie wyjazdy nadal miały ogromne znaczenie. Szczecinianie, mimo dużych odległości, starali się pokazywać na stadionach rywali. W przekazach kibicowskich z tamtych lat pojawiają się liczby od kilkudziesięciu do kilkuset osób na wyjazdach, a szczególne mobilizacje dotyczyły meczów bliższych geograficznie lub symbolicznie ważnych. Pogoń odbudowywała swój głos.
Młyn lat 90.: serce stadionu przy Twardowskiego
Młyn Pogoni w latach 90. był miejscem, gdzie najlepiej widać było przemianę kibicowania. Nie chodziło już tylko o głośne okrzyki i obecność najwierniejszych fanów. Młyn stawał się centrum organizacyjnym, wizualnym i symbolicznym. To tam skupiała się energia trybun. To tam pojawiały się flagi, szaliki, pierwsze bardziej przemyślane formy dopingu i opraw.
W zależności od sezonu i sytuacji sportowej młyn liczył od kilkuset osób do kilku tysięcy przy największych mobilizacjach. Na zwykłych meczach bywało skromniej, ale najważniejsze było to, że młyn był zawsze. Nawet gdy drużyna grała słabo, nawet gdy frekwencja spadała, nawet gdy klub zmagał się z problemami organizacyjnymi, sektor najaktywniejszych kibiców pozostawał obecny.
Właśnie w latach 90. utrwaliło się przekonanie, że Pogoń ma trybuny, które potrafią żyć własnym życiem. Mecz nie był już tylko wydarzeniem sportowym. Był także spektaklem tworzonym przez kibiców. Doping, flagi, reakcje na boisku, komentarz wobec działaczy, wsparcie dla drużyny i sprzeciw wobec kryzysów — wszystko to wychodziło z młyna.
Sektorówki: nowy język stadionu
Jednym z najważniejszych symboli lat 90. były sektorówki. Wielkie płachty materiału rozciągane na trybunach stały się jednym z pierwszych wyraźnych znaków kultury ultras. Wcześniej kibicowanie opierało się głównie na głosie, szalikach i flagach. Sektorówka wprowadzała nową jakość: trybuna mogła na chwilę zamienić się w ogromny obraz.
Dla Pogoni szczególne znaczenie miała ogromna sektorówka z połowy lat 90., określana w przekazach kibicowskich jako największa wówczas w Polsce. Miała mieć około 600 metrów kwadratowych, czyli 20 na 30 metrów. W realiach tamtych czasów było to przedsięwzięcie imponujące. Nie było współczesnych pracowni graficznych obsługujących kibiców, szybkich wydruków wielkoformatowych, gotowych projektów komputerowych i wygodnego finansowania. Trzeba było materiału, miejsca, rąk do pracy, pomysłu, pieniędzy i ogromnej determinacji.
Taka sektorówka była dowodem organizacyjnej dojrzałości środowiska. Pokazywała, że kibice Pogoni potrafią nie tylko krzyczeć i jeździć, ale także stworzyć coś dużego, widocznego i zapamiętywalnego. Właśnie wtedy trybuny zaczęły mówić obrazem. Pogoń wchodziła w epokę, w której estetyka stała się częścią stadionowej tożsamości.
„Duma Pomorza” — hasło, które stało się częścią tożsamości
W połowie lat 90. szczególnego znaczenia nabierało również hasło „Duma Pomorza”. Dziś jest ono jednym z najbardziej rozpoznawalnych określeń Pogoni Szczecin, ale jego utrwalanie było procesem. W przekazach wspomnieniowych wskazuje się, że określenie to zostało mocno związane z kibicowską inicjatywą dużej flagi.
To bardzo ważne, bo pokazuje, że kibice nie tylko reagowali na klubową narrację, ale sami ją współtworzyli. „Portowcy”, „granatowo-bordowi”, „Duma Pomorza” — te określenia nie są zwykłymi ozdobnikami. To język, którym kibice nazywali własną wspólnotę i nadawali jej sens.
„Duma Pomorza” dobrze pasowała do Pogoni. Klub reprezentował nie tylko Szczecin, ale całe Pomorze Zachodnie. Dla wielu kibiców z regionu wyjazd na Twardowskiego był czymś naturalnym. Stargard, Świnoujście, Kołobrzeg, Gryfino, Police, Goleniów i kolejne miejscowości tworzyły zaplecze kibicowskie Pogoni. Hasło podkreślało, że Pogoń jest klubem miasta, ale jej znaczenie sięga szerzej.
Gazetki „Pogoń Fans”: papierowa pamięć trybun
Lata 90. były także epoką gazetek kibicowskich. Zanim internet stał się podstawowym narzędziem komunikacji, to właśnie fanziny, gazetki, kserowane biuletyny i stadionowe wydawnictwa budowały pamięć środowiska. W przypadku Pogoni szczególną rolę odgrywały gazetki „Pogoń Fans”.
Dziś może się wydawać, że gazetka kibicowska to drobiazg. W latach 90. była jednak czymś bardzo ważnym. Pozwalała opisywać mecze, komentować sytuację w klubie, relacjonować wyjazdy, informować o planach, utrwalać nazwiska, wydarzenia i atmosferę. Była środkiem komunikacji, kroniką i manifestem w jednym.
Gazetki miały też znaczenie edukacyjne. Młodsi kibice mogli z nich dowiedzieć się, co wydarzyło się na poprzednich meczach, jakie są relacje z innymi ekipami, kto jeździł, jakie flagi się pojawiły, jak wygląda życie młyna. W czasach bez mediów społecznościowych i szybkich portali internetowych taka papierowa dokumentacja była bezcenna.
„Pogoń Fans” wpisywało się w ogólnopolski rozwój kultury fan-zinów. Kibice w całej Polsce zaczynali wydawać własne pisma, wymieniać się nimi, opisywać ruch kibicowski, tworzyć rankingi, polemiki i relacje. Był to świat bardziej analogowy, mniej profesjonalny technicznie, ale często bardzo autentyczny. Papier przechowywał emocje, których nie dało się znaleźć w oficjalnych gazetach sportowych.
Gryfus: maskotka jako element rodzinnego i miejskiego wymiaru Pogoni
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów lat 90. był Gryfus — klubowa maskotka Pogoni. Jej pojawienie się miało wymiar symboliczny. Pokazywało, że Pogoń i jej kibice zaczynają myśleć szerzej o stadionowej kulturze: nie tylko jako o młynie, wyjazdach i oprawach, ale również jako o świecie znaków rozpoznawalnych dla rodzin, dzieci i całego miasta.
Gryfus nawiązywał do gryfa, czyli jednego z najważniejszych symboli Szczecina i Pomorza Zachodniego. Dzięki temu maskotka nie była przypadkową postacią. Łączyła klubowe barwy z miejską symboliką. Była przyjaznym, łatwym do zapamiętania znakiem Pogoni, który mógł przemawiać także do najmłodszych kibiców.
Ważne jest również to, że Gryfus został przygotowany w szczecińskim kontekście, z udziałem lokalnego zaplecza twórczego. Wspomina się, że maskotkę wykonano w Pleciudze. To kolejny przykład tego, że kibicowska i klubowa kultura Pogoni wyrastała z miasta. Nie była produktem oderwanym od Szczecina. Była częścią lokalnej wyobraźni.
Gryfus wnosił na stadion coś, czego w opowieściach o kibicach czasem brakuje: element rodzinny, dziecięcy i promocyjny. Lata 90. kojarzą się często z ostrą, surową atmosferą stadionów, ale Pogoń potrzebowała także symboli, które pomagały budować więź z najmłodszymi. Maskotka spełniała właśnie taką rolę.
Specjalne pociągi: wyjazdy w nowej skali
Wyjazdy były ważne już w latach 70. i 80., ale w latach 90. zaczęły przybierać nową formę organizacyjną. W drugiej połowie dekady kibice Pogoni zaczęli wynajmować specjalne pociągi. Był to ogromny krok w stronę profesjonalizacji wyjazdów.
Specjalny pociąg oznaczał coś więcej niż wygodniejszy transport. Oznaczał dużą mobilizację, lepszą organizację, widoczność i prestiż. Cała grupa jechała razem, w granatowo-bordowych barwach, z własnymi flagami, szalikami i atmosferą. Taki wyjazd stawał się wydarzeniem samym w sobie. Zaczynał się na dworcu, trwał przez całą trasę, przenosił się na stadion rywala i wracał do Szczecina jako kolejna opowieść środowiska.
Dla Pogoni miało to szczególne znaczenie, bo odległości nadal były jednym z największych wyzwań. Szczecinianie niemal wszędzie mieli daleko. Właśnie dlatego dobrze zorganizowany wyjazd był świadectwem siły. Pokazywał, że Pogoń potrafi ruszyć przez pół Polski i zaznaczyć swoją obecność niezależnie od wyniku meczu.
Odnowienie zgody z Legią i układ sił na trybunach
Jednym z ważnych wydarzeń połowy lat 90. było odnowienie zgody z Legią Warszawa. Relacje kibicowskie w Polsce nigdy nie były wyłącznie dodatkiem do meczów. Dla wielu środowisk stanowiły część tożsamości: mówiły, z kim trzyma dana ekipa, przeciw komu występuje, jakie ma tradycje i w jakim układzie sił funkcjonuje.
W przypadku Pogoni temat zgody z Legią budził emocje również wewnątrz środowiska. W relacjach z tamtego okresu pojawia się informacja, że za odnowieniem relacji opowiadała się przede wszystkim główna ekipa wyjazdowa, natomiast część młyna była temu przeciwna. To pokazuje, że kibice Pogoni nie byli monolitem. W środowisku istniały różne głosy, różne priorytety i różne spojrzenia na kierunek rozwoju.
Ostatecznie zgoda została odnowiona, a kibice Pogoni zaczęli wspierać Legię także przy okazji innych spotkań. Dla szczecińskiego środowiska oznaczało to ponowne wejście w ważny układ na ogólnopolskiej mapie kibicowskiej. Zgody i kosy wpływały na wyjazdy, atmosferę meczów, relacje na kadrze i sposób, w jaki postrzegano Pogoń poza Szczecinem.
Fan cluby i regionalny zasięg Pogoni
Lata 90. były również czasem, w którym wyraźnie zaznaczały się fan cluby Pogoni poza samym Szczecinem. Najsilniejsze zaplecze znajdowało się oczywiście w regionie. W przekazach kibicowskich wymieniane są między innymi Stargard i Świnoujście jako ważne ośrodki wspierające Pogoń. Pojawiały się także inne miejsca, w których granatowo-bordowe barwy miały swoich ludzi.
To bardzo ważne dla zrozumienia Pogoni jako klubu Pomorza Zachodniego. Stadion przy Twardowskiego był centrum, ale nie wyczerpywał całej mapy kibicowskiej. Wielu fanów przyjeżdżało na mecze z miejscowości oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów. Dla nich Pogoń była reprezentantem regionu — klubem, który dawał poczucie przynależności do większej wspólnoty.
Fan cluby wzmacniały też wyjazdy. Osoby spoza Szczecina dołączały do grupy, organizowały lokalne ekipy, budowały własną pamięć i własne historie. Dzięki temu Pogoń stawała się nie tylko klubem miejskim, ale także regionalnym ruchem kibicowskim.
Sezon 1995/1996: spadek, ale kibice nie odpuszczają
Sezon 1995/1996 był sportowo trudny, zakończony spadkiem do II ligi. Dla kibiców był to jednak okres ważny, bo pokazał, że środowisko nie zamierza opuszczać drużyny w kryzysie. Młyn był obecny, wyjazdy były kontynuowane, a na stadionie pojawiały się inicjatywy, które miały znaczenie dla historii opraw.
To właśnie w połowie dekady debiutowała ogromna sektorówka, która stała się symbolem nowej jakości. Paradoksalnie więc sportowy spadek nie zatrzymał rozwoju kibicowskiego. Klub słabł na boisku, ale trybuny uczyły się nowych form działania. To częsty mechanizm w historii ruchów kibicowskich: kryzys drużyny potrafi wyostrzyć tożsamość najbardziej oddanych fanów.
Kibice Pogoni w tym okresie coraz wyraźniej pokazywali, że nie są tylko publicznością reagującą na wynik. Byli środowiskiem, które ma własną dynamikę, własne ambicje i własną pamięć. Nawet gdy drużyna spadała, młyn pozostawał znakiem ciągłości.
Sezon 1996/1997: II-ligowa mobilizacja i pirotechniczna feta
Sezon 1996/1997 pokazał, że Pogoń nawet w II lidze potrafi wywołać wielką mobilizację. Drużyna szybko wróciła do ekstraklasy, a kibice stworzyli atmosferę, która mocno zapisała się w pamięci. Na wybranych meczach młyn osiągał imponujące liczby, a końcówka sezonu przyniosła fetę związaną z awansem.
Szczególnie mocno wspominana jest oprawa pirotechniczna z dużą liczbą rac. W realiach lat 90. pirotechnika była jednym z najbardziej efektownych znaków stadionowej kultury. Race, ogień, dym i nocna atmosfera tworzyły obraz, który dla uczestników pozostawał w pamięci na lata. Dziś przepisy i podejście do pirotechniki są zupełnie inne, ale w historii kultury ultras nie da się pominąć jej roli.
Ten sezon był dowodem, że kibice Pogoni potrafią zmobilizować się również na niższym poziomie rozgrywkowym. Nie chodziło wyłącznie o markę przeciwnika. Chodziło o Pogoń, awans, wspólnotę i pokazanie, że granatowo-bordowe trybuny żyją.
Sezon 1997/1998: protesty i hasło „zamienić działaczy na sponsorów”
Po powrocie do ekstraklasy Pogoń znów zderzyła się z problemami organizacyjnymi i finansowymi. Drużyna grała słabo, frekwencja nie była stabilna, a klub zmagał się z trudnościami. Kibice zaczęli coraz mocniej komentować sytuację nie tylko na boisku, ale też w gabinetach.
W tym okresie pojawiały się protesty wobec działaczy. Szczególnie wymowne było hasło „zamienić działaczy na sponsorów”. Pokazywało ono, że kibice dostrzegali źródło problemu nie tylko w słabej grze zawodników, ale również w organizacyjnym zapleczu klubu. Trybuny zaczęły pełnić rolę kontrolną i opiniotwórczą.
To ważny element historii. Kibice Pogoni nie ograniczali się do dopingu. W momentach kryzysu potrafili wyrażać niezadowolenie, formułować postulaty i wywierać presję. W późniejszych latach ta rola jeszcze się wzmocniła, zwłaszcza podczas najgłębszych kryzysów klubu. Lata 90. były jednym z etapów dojrzewania tej świadomości.
Kultura ultras: więcej niż doping
Kultura ultras, która w Polsce zaczęła rozwijać się szczególnie mocno w latach 90., opierała się na kilku filarach. Pierwszym był doping — najlepiej ciągły, głośny i prowadzony przez najbardziej zaangażowaną część trybun. Drugim były oprawy: flagi, sektorówki, transparenty, kartoniady, race, choreografie i symbole. Trzecim była organizacja: zbieranie pieniędzy, szycie materiałów, planowanie wyjazdów, przygotowywanie gazetek, kontakt z klubem i mobilizacja ludzi. Czwartym była pamięć: relacje z meczów, zdjęcia, opowieści, pamiątki, bilety, szaliki i fanziny.
Pogoń w latach 90. zaczęła coraz wyraźniej wchodzić w ten świat. Nie wszystko było jeszcze tak dopracowane jak w XXI wieku. Oprawy bywały surowe, projekty proste, a komunikacja opierała się głównie na spotkaniach, telefonach i przekazach ustnych. Ale właśnie ta surowość nadawała im autentyczność.
Ultras w szczecińskim wydaniu oznaczało, że kibic nie jest konsumentem meczu. Jest współtwórcą widowiska. Nie przychodzi wyłącznie zobaczyć, co zrobi drużyna. Przychodzi również pokazać, kim są trybuny Pogoni. To była fundamentalna zmiana.
Koniec dekady: między kryzysem a nadzieją
Końcówka lat 90. była dla Pogoni czasem huśtawki nastrojów. Z jednej strony klub wciąż borykał się z problemami sportowymi i organizacyjnymi. Z drugiej — jesień sezonu 1999/2000 przyniosła lepszą grę, wzrost frekwencji i większą aktywność młyna. Pojawiały się próby współpracy między klubem, sponsorem i kibicami, ale nie zawsze kończyły się powodzeniem.
To był okres, w którym widać było zarówno potencjał, jak i ryzyka środowiska kibicowskiego. Zorganizowani kibice mogli być ogromnym wsparciem: potrafili mobilizować ludzi, tworzyć atmosferę, jeździć za drużyną i nadawać klubowi charakter. Ale byli też trudnym partnerem, zwłaszcza wtedy, gdy emocje wymykały się spod kontroli.
Koniec dekady pozostawił więc obraz niejednoznaczny. Pogoń miała za sobą środowisko coraz bardziej zorganizowane, twórcze i świadome swojej siły. Jednocześnie klub nadal nie miał stabilności, która pozwoliłaby w pełni wykorzystać ten potencjał. Lata 2000 miały przynieść jeszcze większe kryzysy, ale także jeszcze większą rolę kibiców w obronie tożsamości Pogoni.
Dziedzictwo lat 90.
Lata 90. zostawiły w historii kibiców Pogoni kilka bardzo ważnych śladów.
Po pierwsze — sektorówki. To one wprowadziły na Twardowskiego nowy język stadionowej estetyki. Trybuna stała się obrazem, a kibice zaczęli świadomie tworzyć oprawę meczu.
Po drugie — gazetki „Pogoń Fans”. Dzięki nim środowisko zyskało papierową kronikę, narzędzie komunikacji i miejsce, w którym można było zapisywać własną historię poza oficjalnymi mediami.
Po trzecie — Gryfus. Maskotka pokazała rodzinny, miejski i promocyjny wymiar Pogoni. Była znakiem, że klubowa tożsamość może być budowana nie tylko przez młyn, ale też przez symbole zrozumiałe dla dzieci i całych rodzin.
Po czwarte — specjalne pociągi. Wyjazdy w nowej skali wzmocniły prestiż środowiska i pokazały, że kibice Pogoni potrafią organizować duże wyprawy mimo trudnej geografii.
Po piąte — hasło „Duma Pomorza”. Lata 90. pomogły utrwalić język, którym Pogoń mówi o sobie do dziś. To określenie stało się częścią emocjonalnego kodu klubu.
Po szóste — kultura ultras. To właśnie w tej dekadzie Pogoń weszła na drogę, która później doprowadziła do coraz bardziej rozbudowanych opraw, lepszej organizacji i większego wpływu kibiców na atmosferę wokół klubu.
Wyjazdy, relacje, subkultury i finansowanie
Organizacja wyjazdów w szczecińskim przypadku zawsze była trudniejsza niż w klubach centralnej lub południowej Polski, po prostu z geografii. Już wcześniej oficjalny Klub Kibica dostał pomieszczenie przy Twardowskiego, a wyjazdy zaczęto organizować bardziej profesjonalnie nie tylko pociągami, lecz także autobusami i busami. Kluczowa zmiana połowy lat 90. polegała jednak na tym, że – jak mówi – „na wyjazdy zaczęliśmy wynajmować specjalne pociągi”.
Środowiskowa chronologia potwierdza, że najważniejsze wyjazdy dekady miały często charakter demonstracji siły. W 1991/1992 zapamiętano 700-osobowy wyjazd na Wartę oraz świętowanie awansu w Pszowie; w 1996/1997 półtoratysięczny najazd na Gorzów; w 1998/1999 70-osobową akcję pociągową do Łodzi na ŁKS. Liczby te są zapewne zaokrąglone i wpisane w logikę pamięci kibicowskiej, ale tworzą spójny obraz: tożsamość Pogoni w latach 90. była budowana nie tylko u siebie, lecz także na trasie.
Ważne wyjazdy
| Rok | Miejsce | Liczba kibiców |
|---|---|---|
| 1991/1992 | Poznań, Warta | 700 |
| 1991/1992 | Pszów | setki |
| 1994/1995 | Split, Hajduk jako wsparcie Legii | kilku |
| 1996/1997 | Gorzów | 1500 |
| 1998/1999 | Łódź, ŁKS | 70 |
Relacje z innymi środowiskami były w tej dekadzie jednym z głównych mechanizmów prestiżu. Najistotniejsze było odnowienie relacji z Legią Warszawa, które według źródeł nastąpiło w połowie dekady. Z perspektywy Pogoni nie był to proces jednogłośny, lecz zwycięstwo wyjazdowego rdzenia nad większą częścią młyna. Później przyjaźń ta przekładała się na wzajemne wsparcie w meczach Legii, również zagranicznych. Równolegle w 1995 roku, przy udziale Legii, doszło do krótkotrałego i słabego układu z Zagłębiem Sosnowiec; sam opis kibicowski Pogoni podkreśla jednak, że nigdy nie miał on dla Szczecina większego znaczenia.
Po stronie „kos” najczęściej powracają Lechia Gdańsk, Arka Gdynia, Cracovia i Lech Poznań. Mecze z Lechem, Legią i Lechią jako najbardziej elektryzujące w latach 90. Retrospektywa kibicowska dopowiada eskalację nienawiści wobec Lecha w połowie dekady oraz trwałą niechęć wobec Lechii i Cracovii. Kurier przypomina z kolei, że niechęć Pogoń–Lech sięga jeszcze lat 70., co pokazuje, iż lata 90. raczej odziedziczyły i zaostrzyły dawny konflikt, niż go stworzyły od zera.
Bardzo ważny jest też wątek subkulturowy. Źródło kibicowskie pisze, że na początku lat 90. na Pogoni dominowali „metale”, gdy na innych stadionach przeżywał swój wzlot ruch skinheadowski. Szczecińscy kibice „jeździli nie tylko na mecze, lecz i na koncerty, bo wielu było metalowcami”. To odróżniało Pogoń od wielu innych scen i pomaga wyjaśnić, dlaczego jej kultura wizualna lat 90. była jednocześnie bojowa i teatralna.
Pirotechnika w latach 90. była częścią stylu Pogoni, a nie zaledwie dodatkiem. Zalicza się szczecinian do prekursorów „racowisk”, a opis sezonu 1996/1997 mówi o odpaleniu 130 rac przy fecie awansowej. Już samo użycie słowa „prekursorzy” jest istotne, bo wskazuje, że w Szczecinie piro nie była odtwórstwem, lecz jednym z elementów pionierskiej pozycji sceny. Jednocześnie trzeba pamiętać, że takie praktyki budowały aurę widowiska, ale też pogłębiały konflikt z policją i wspierały medialny obraz kibica jako ryzykownego uczestnika widowiska masowego.
Z finansowaniem opraw i wyjazdów źródła są najsłabsze. Najpewniejsze są trzy punkty. Po pierwsze, wcześniejsze flagi robiono bardzo tanio, z farbowanych prześcieradeł, czyli przy skrajnym modelu DIY. Po drugie, od połowy lat 90. była dobra współpraca części aktywu kibicowskiego z dyrektorem klubu Andrzejem Rynkiewiczem. Po trzecie, bezpośrednio po dekadzie pojawiają się wzmianki o tym, że sponsor pomagał w organizacji wyjazdu i pociągu specjalnego. Najostrożniejszy wniosek brzmi zatem tak: model finansowania w drugiej połowie lat 90. był zapewne mieszany – od pracy własnej, składek i taniej samoorganizacji, po okazjonalne wsparcie klubowe lub sponsorskie – ale żadna znana dziś publicznie dokumentacja nie pozwala tego wycenić kwotowo.
Wizerunek, archiwalia i dalszy warsztat badawczy
Wpływ kibiców lat 90. na wizerunek klubu był ambiwalentny, ale ogromny. Z jednej strony to właśnie wtedy utrwaliły się symbole, które przetrwały do dziś: nazwa „Duma Pomorza”, Gryfus, silne oflagowanie, pamięć o wielkich wyjazdach, własne pismo i przekonanie, że Pogoń ma jedną z najciekawszych scen kibicowskich w kraju. Z drugiej strony te same lata przyniosły bijatyki z policją, konflikty na dworcach, demonstracje przeciw działaczom i napięcia wokół bezpieczeństwa. W rezultacie Pogoń była równocześnie klubem o silnym kapitale tożsamościowym i klubem, którego otoczenie stale zarządzało kryzysem wizerunkowym.

Podsumowanie
Lata 90. były dla kibiców Pogoni Szczecin dekadą przejścia. Z jednej strony kończył się świat surowego, spontanicznego kibicowania lat 80. Z drugiej — rodziła się nowoczesna kultura ultras, oparta na oprawach, organizacji, fanzinach, symbolach i świadomym budowaniu własnej tożsamości.
To był czas trudny, pełen spadków, awansów, protestów, mniejszych frekwencji i wewnętrznych napięć. Ale był to również czas ogromnej twórczości. Kibice Pogoni szyli wielkie flagi, wydawali gazetki, organizowali wyjazdy, tworzyli maskotkę, budowali regionalne zaplecze i uczyli się, jak być czymś więcej niż grupą dopingującą drużynę.
Bez lat 90. nie byłoby późniejszej Pogoni kibicowskiej: tej z wielkimi mobilizacjami, stowarzyszeniami, oprawami, pamięcią historyczną i poczuciem, że klub należy nie tylko do właścicieli i piłkarzy, ale także do ludzi na trybunach.
To właśnie w latach 90. granatowo-bordowe trybuny zaczęły mówić własnym, coraz bardziej dojrzałym językiem. Językiem sektorówek, gazetek, szalików, pociągów specjalnych, Gryfusa i dumy z bycia częścią Pogoni Szczecin.
Ostatnia aktualizacja:







































































































































Komentarze
Lata 90.: sektorówki, gazetki, Gryfus i kultura Ultras — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>