Z Pogonią przez życie. Odcinek 7: Zdrada na sektorze
W tygodniu po Wrocławiu telefon Marty nie milknął. Wiadomości z anonimów, memy, przeróbki nagrań z sektora, insynuacje o ,,liderce na sprzedaż”. Bolo przestał spać. Młody przestał się śmiać.
— Ktoś to koordynuje — powiedział Szymon. — To nie jest przypadek. Widać rękę. Cięcia filmów, timing, hasła. Ktoś wrzuca, ktoś podbija.
— Mamy wroga medialnego — westchnęła Marta. — Dobrze. Ale zdrada jest gdzie indziej.
Wieczorem w ,,Kotwicy” zjawili się ,,starzy”. Siwe włosy, pewne kroki. Przynieśli ze sobą ciszę. Zefir spóźnił się pół godziny, z podkrążonymi oczami.
— Zapłaciłem Szpuntowi — rzucił od progu. — Nie jestem nic nikomu winien. A teraz… — wyciągnął z kieszeni pendrive’a. — Macie to. Nagrania z kamery przy bramie technicznej. Wziąłem od znajomego. Zobaczycie, kto wnosił race. Nie ja. — Popatrzył na Martę wyzywająco. — No, liderko?
Otworzyli laptopa za barem. Na ekranie — drzwi. Przewijają się twarze, torby, plecaki. Ktoś pcha wózek. Ktoś macha przepustką. Czas mija. I nagle — Szymon. Wchodzi z ekipą techniczną, dźwiga case z dźwiękiem. Obok niego chłopak z odwróconą czapką, twarz pół na pół światło-cień. Wózek jedzie. Kamera gubi ujęcie. Wraca. W wózku — coś mignęło.
— Stop — syczy Marta. — Cofnij.
Zbliżenie. Piksele rozłażą się jak chmury. Ale kształt, mimo wszystko, zdradza znajomość. Cylinder. Wkład. Raca.
— To nie ja — powtarza cicho Szymon, ale już nikt nie słucha.
— Nie wiem, kto to — mówi w końcu. — Ten obok mnie to nie mój człowiek.
— Twój człowiek, nie twój człowiek, wszedł z tobą — prycha Zefir. — A ja mam dość.
Bolo wstaje. — Dość to ja mam cyrku. — Zwraca się do Marty: — Zaufanie, pamiętasz? Nie odbieraj go jednym nagraniem.
Marta milczy. Czuje, jak piłka spada jej w sercu w aut. Patrzy na Szymona. — Kto to?
— Nie wiem — powtarza, ale tym razem odwraca wzrok.
Wtedy rozlega się huk: ktoś trzaska drzwiami ,,Kotwicy”. W progu stoi chłopak z sektora gości, ten od przekrzywionej czapki. Bez czapki wygląda młodziej.
— Szukasz zdrajcy? — rzuca. — To ja. — Uśmiecha się krzywo. — Ale nie tak jak myślisz.
Cisza jest tak gruba, że można ją kroić nożem do tortu pani Heli.
— Mów — poleca Marta.
— Byłem u neutralnych — mówi chłopak. — Sprzedawałem nagrania wszystkim. Ale to nie o pieniądze chodziło. Chodziło o ciebie. — Patrzy prosto w Martę. — Myślałem, że jak cię ,,wytnę” z sektora, to przestaniesz być ważna. Bo wiesz… — bezradny gest — to głupie. Zakochałem się we wrogu.
Słowa spadają na stół jak sztućce. Szymon zamyka oczy. Młody gapi się. Zefir syczy coś pod nosem. Bolo tylko wzdycha, jakby widział to już kiedyś.
— Wyjdź — mówi w końcu Marta cicho do chłopaka. — I więcej nie wracaj. Ani tu, ani do nich. Idź do domu. Zmieniaj się.
Chłopak wychodzi. Drzwi się zamykają. A zdrada zostaje, ale jakby lżejsza. Tylko że luka po zaufaniu nie zasklepia się słowami.
— Sobota — przypomina Bolo. — ,,Czas próby”, jak powiedziałem. Przygotujcie się.
Marta odwraca pendrive’a w palcach jak monetę. Orzeł czy reszka? Dziś to nie ma znaczenia. Dziś wszystko to krawędź.
Odcinek 1 | Odcinek 2 | Odcinek 3 | Odcinek 4 | Odcinek 5 | Odcinek 6




a o której dokładnie dzisiaj będzie kolejny odcinek?
ok. 20.00