Sezon 2015/2016 – Stabilizacja pod wodzą Czesława Michniewicza
Poprzedni sezon pozostawił w Szczecinie więcej pytań niż odpowiedzi. Pogoń po raz drugi z rzędu awansowała do grupy mistrzowskiej, lecz uczyniła to dopiero po zatrudnieniu trzeciego szkoleniowca w ciągu jednych rozgrywek. Efektowna seria trzech zwycięstw pod wodzą Czesława Michniewicza uratowała miejsce w górnej ósemce, ale końcówka ponownie przyniosła rozczarowanie. Portowcy zdobyli w grupie mistrzowskiej tylko jeden punkt i zakończyli sezon na ósmej pozycji.
Przed rozgrywkami 2015/2016 najważniejszym zadaniem było więc odzyskanie stabilności. Klub nie potrzebował kolejnej gwałtownej zmiany kierunku. Potrzebował trenera, który przygotuje drużynę od początku sezonu, zbuduje wyraźną hierarchię i stworzy zespół trudny do pokonania.
Czesław Michniewicz otrzymał taką możliwość. Jego Pogoń miała nie tylko znaleźć się w grupie mistrzowskiej, lecz także uniknąć kryzysów, które w poprzednich latach niszczyły dobrze rozpoczęte sezony.
Nowa konstrukcja drużyny
Latem 2015 roku skład Pogoni uległ znaczącym zmianom. Ze Szczecina odszedł Marcin Robak, jeden z najlepszych napastników w najnowszej historii klubu. Z drużyną pożegnał się również Wojciech Golla, który przez dwa wcześniejsze sezony należał do podstawowych obrońców.
Najbardziej symboliczna zmiana dotyczyła jednak Radosława Janukiewicza. Bramkarz utożsamiany z drogą Pogoni od I ligi do Ekstraklasy stracił miejsce w zespole po objęciu drużyny przez Michniewicza. W sierpniu 2015 roku został wypożyczony do Górnika Zabrze, a o pozycję pierwszego bramkarza mieli rywalizować Dawid Kudła i sprowadzony z Jagiellonii Białystok Jakub Słowik.
Odejście Janukiewicza oznaczało zakończenie pewnego etapu. Bohater odbudowy pozostawał zawodnikiem Pogoni, ale nie uczestniczył w sezonie 2015/2016. Klub coraz wyraźniej oddzielał historyczne zasługi od bieżącej rywalizacji sportowej.
Największa przebudowa nastąpiła w defensywie. Do zespołu dołączyli Jarosław Fojut oraz Jakub Czerwiński. Pierwszy wracał do Polski po występach w szkockim Dundee United. Drugi został sprowadzony z Termaliki Bruk-Bet Nieciecza i szybko wyrósł na jednego z najważniejszych obrońców zespołu.
Wzmocnieniem ataku miał być Wladimer Dwaliszwili. Gruziński napastnik, wcześniej występujący między innymi w Polonii Warszawa i Legii Warszawa, podpisał trzyletni kontrakt. Miał rywalizować z Łukaszem Zwolińskim i zapewnić ofensywie doświadczenie, siłę fizyczną oraz większą liczbę możliwych wariantów.
Do Pogoni trafili również skrzydłowy Miłosz Przybecki i bramkarz Jakub Słowik. Trzon środka pola nadal tworzyli Rafał Murawski, Mateusz Matras i Takafumi Akahoshi. Adam Frączczak ponownie miał występować na prawej stronie, łącząc zadania defensywne z ofensywnymi.
Michniewicz otrzymał zespół bardziej zrównoważony niż kilka miesięcy wcześniej. Pogoń nie posiadała wielkich ligowych gwiazd, lecz dysponowała doświadczeniem, silnymi środkowymi obrońcami oraz zawodnikami zdolnymi do podporządkowania się wymaganiom taktycznym.
Pragmatyzm zamiast widowiska
Czesław Michniewicz od początku budował drużynę w sposób odmienny od Dariusza Wdowczyka. Pogoń miała być przede wszystkim dobrze zorganizowana. Priorytetem stała się niewielka odległość pomiędzy formacjami, zabezpieczenie środka boiska i ograniczenie liczby sytuacji tworzonych przez przeciwników.
Nie oznaczało to całkowitej rezygnacji z ofensywnej gry. Portowcy potrafili szybko przechodzić do ataku, wykorzystywać boczne sektory i tworzyć zagrożenie po stałych fragmentach. Nie dążyli jednak do dominacji za wszelką cenę.
Najważniejszy był wynik.
Taka koncepcja nie zawsze zachwycała kibiców. Pogoń rozgrywała wiele spotkań ostrożnie, nie podejmowała zbędnego ryzyka i często zadowalała się jednym punktem. Jednocześnie coraz trudniej było ją pokonać.
Właśnie ta cecha stała się fundamentem całego sezonu.
Zwycięstwo na stadionie mistrza Polski
Sezon rozpoczął się 18 lipca 2015 roku od wyjazdowego spotkania z Lechem Poznań, aktualnym mistrzem kraju.
Pogoń wygrała 2:1.
Portowcy objęli prowadzenie po trafieniu Mateusza Lewandowskiego, a zwycięską bramkę zdobył Łukasz Zwoliński. Wygrana na stadionie mistrza była niezwykle mocnym otwarciem rozgrywek. Pokazywała, że zespół Michniewicza jest dobrze przygotowany taktycznie i nie zamierza ograniczać się do walki o miejsce w środku tabeli.
W kolejnych spotkaniach przyszły jednak trzy remisy. Pogoń zremisowała 1:1 ze Śląskiem Wrocław, 1:1 z Lechią Gdańsk oraz 0:0 z Górnikiem Łęczna.
Nie był to początek efektowny, lecz drużyna pozostawała niepokonana. Zdobywała punkty nawet wtedy, gdy nie potrafiła narzucić rywalowi swojego sposobu gry.
Dwanaście spotkań bez porażki
17 sierpnia Pogoń pokonała na wyjeździe Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:2. Następnie zremisowała z Wisłą Kraków oraz Koroną Kielce.
13 września do Szczecina przyjechał Piast Gliwice, który miał się okazać największą niespodzianką całego sezonu. Pogoń wygrała 3:1. Było to najwyższe zwycięstwo Portowców w tych rozgrywkach.
Kolejne tygodnie potwierdzały odporność zespołu. Po remisie z Termaliką Pogoń pokonała Jagiellonię Białystok 2:1, a następnie wygrała w Chorzowie z Ruchem 2:0. Po jedenastu kolejkach nadal nie poniosła porażki.
Seria została przedłużona bezbramkowym remisem z Zagłębiem Lubin. Od inauguracyjnego zwycięstwa w Poznaniu do spotkania z Zagłębiem Pogoń rozegrała dwanaście kolejnych meczów bez przegranej. Była to najdłuższa taka seria zespołu w całym sezonie.
Nie wszystkie występy były przekonujące. Portowcy zbyt często remisowali, a ich ofensywa nie należała do najskuteczniejszych. Z drugiej strony nie przegrywali nawet w dniach, w których nie prezentowali wysokiej formy.
Pogoń nie była drużyną widowiskową. Była drużyną konsekwentną.
Pierwsza porażka dopiero pod koniec października
Seria zakończyła się 24 października 2015 roku. Pogoń przegrała na wyjeździe z Cracovią 1:4.
Była to nie tylko pierwsza porażka w sezonie, lecz także najwyższa przegrana Portowców w fazie zasadniczej. Cracovia obnażyła problemy szczecińskiego zespołu w spotkaniach, w których rywal szybko zdobywał przewagę i zmuszał Pogoń do bardziej otwartej gry.
Po porażce w Krakowie Portowcy zremisowali z Górnikiem Zabrze, przegrali 0:1 z Legią Warszawa i ulegli u siebie Lechowi Poznań 0:2. Pogoń po raz pierwszy w sezonie znalazła się w poważniejszym kryzysie wynikowym.
W trzech kolejnych spotkaniach nie zdobyła bramki. Zespół, który wcześniej regularnie punktował, zaczął mieć problemy z tworzeniem sytuacji i przełamywaniem dobrze ustawionych defensyw.
Michniewicz nie zmienił jednak koncepcji. Nadal stawiał na organizację i cierpliwość. Odbudowa wyników przyszła w ostatnich tygodniach 2015 roku.
Znakomita końcówka jesieni
2 grudnia Pogoń pokonała Lechię Gdańsk 1:0. Pięć dni później wygrała na wyjeździe z Górnikiem Łęczna 3:2, mimo że gospodarze próbowali odrobić trzybramkową stratę. Dwie bramki zdobył w tym spotkaniu Adam Frączczak.
Następnie Portowcy pokonali Podbeskidzie 2:0 oraz Wisłę Kraków 1:0.
Pogoń kończyła rok serią czterech kolejnych zwycięstw. W tych spotkaniach zdobyła osiem bramek i straciła tylko dwie.
Zespół zimował w ścisłej czołówce. Miał tyle samo punktów co trzecia Cracovia i realne podstawy, aby myśleć o utrzymaniu wysokiej pozycji do końca fazy zasadniczej.
Jesienią Pogoń nie zachwycała liczbą zdobywanych bramek, ale należała do najtrudniejszych do pokonania drużyn Ekstraklasy. Michniewicz osiągnął to, czego najbardziej brakowało w poprzednim sezonie: regularność.
Ádám Gyurcsó, sygnał rosnących możliwości
Najważniejszym zimowym transferem został Ádám Gyurcsó. Reprezentant Węgier trafił do Szczecina z Videotonu. Był jednym z pierwszych zagranicznych zawodników o znaczącej pozycji w swoim kraju, którego Pogoń pozyskała w okresie po odbudowie klubu.
Transfer pokazywał, że szczecinianie zaczynają szukać wzmocnień nie tylko na krajowym rynku. Gyurcsó miał zapewnić szybkość, skuteczność w pojedynkach oraz zagrożenie po uderzeniach z dystansu.
Węgier zadebiutował 15 lutego 2016 roku w meczu z Koroną Kielce. Początek spotkania był dla Pogoni fatalny. Po siedemnastu minutach goście prowadzili 2:0.
Portowcy zdołali jednak odwrócić wynik. Bramki zdobyli Rafał Murawski i Adam Frączczak, a w 78. minucie Gyurcsó strzelił gola dającego zwycięstwo 3:2.
Była to piąta kolejna wygrana Pogoni. Drużyna rozpoczęła wiosnę w sposób, który dodatkowo zwiększył oczekiwania kibiców.
Dziesięć spotkań bez zwycięstwa
Zwycięstwo nad Koroną okazało się jednak ostatnim na długi czas.
Pogoń zremisowała bezbramkowo z Piastem Gliwice, następnie podzieliła się punktami z Termaliką i Jagiellonią. 7 marca niespodziewanie przegrała w Szczecinie z Ruchem Chorzów 2:3.
Porażka nie doprowadziła do załamania, ale rozpoczęła okres wyjątkowej remisowości. Portowcy kolejno dzielili się punktami z Zagłębiem Lubin, Cracovią, Górnikiem Zabrze, Legią Warszawa i ponownie Ruchem Chorzów.
Od 19 lutego do 19 kwietnia Pogoń nie wygrała dziesięciu kolejnych spotkań. Siedem z nich zakończyło się remisami, w tym pięć bezpośrednio po sobie.
Seria dobrze oddawała charakter całego sezonu. Pogoń była trudna do pokonania, lecz równie często brakowało jej odwagi, skuteczności lub jakości pozwalającej zamienić remis w zwycięstwo.
Zespół Michniewicza potrafił powstrzymać Legię Warszawa i zremisować na boiskach wymagających rywali. Nie potrafił jednak regularnie zdobywać kompletu punktów.
Trzecie miejsce po trzydziestu kolejkach
Mimo długiej serii bez zwycięstwa Pogoń zakończyła fazę zasadniczą na trzecim miejscu.
W trzydziestu spotkaniach zdobyła 46 punktów. Odniosła dziesięć zwycięstw, zanotowała aż szesnaście remisów i poniosła tylko cztery porażki. Bilans bramkowy wynosił 36:30.
Mniej porażek miały jedynie Legia Warszawa, która również przegrała cztery razy. Nawet prowadzący przez znaczną część sezonu Piast Gliwice poniósł sześć porażek.
Trzecie miejsce było najlepszą pozycją Pogoni po fazie zasadniczej od momentu powrotu do Ekstraklasy. Zespół wyprzedzał między innymi Zagłębie Lubin, Cracovię, Lecha Poznań i Lechię Gdańsk.
Nie była to jednak pozycja zdobyta efektownym futbolem. Pogoń miała dopiero dziesiąty wynik w lidze pod względem liczby zwycięstw, ale potrafiła niemal zawsze zachować przynajmniej jeden punkt.
To właśnie regularność, organizacja defensywy i umiejętność unikania porażek wyniosły ją tak wysoko.
Podział punktów po raz kolejny zmienia sytuację
Po zakończeniu fazy zasadniczej dorobek Pogoni został podzielony na pół. Z 46 punktów pozostały 23.
Przewaga wypracowywana przez trzydzieści kolejek ponownie została znacząco ograniczona. Portowcy rozpoczynali grupę mistrzowską w dobrej sytuacji, ale różnice pomiędzy zespołami stały się minimalne.
Pierwsze spotkanie zakończyło się remisem 1:1 z Ruchem Chorzów. Następnie Pogoń przegrała na wyjeździe z Lechią Gdańsk 0:2.
23 kwietnia Portowcy pokonali Lecha Poznań 1:0. Było to ich pierwsze zwycięstwo w grupie mistrzowskiej od wprowadzenia systemu podziału ligi w sezonie 2013/2014. W dwóch poprzednich edycjach nie wygrali żadnego spotkania w górnej ósemce.
Wygrana z Lechem nie rozpoczęła jednak marszu w stronę europejskich pucharów. Pogoń przegrała z Piastem Gliwice 1:2 i Zagłębiem Lubin 1:3.
W przedostatniej kolejce pokonała Cracovię 3:2. Było to jedno z najbardziej emocjonujących spotkań sezonu. Portowcy zdobyli decydującą bramkę w końcówce i po raz drugi wygrali w grupie mistrzowskiej.
Sezon zakończył się porażką 0:3 z Legią Warszawa, która tego dnia przypieczętowała mistrzostwo Polski.
Szóste miejsce bez europejskich pucharów
Pogoń zakończyła rozgrywki na szóstej pozycji.
W całym sezonie rozegrała 37 spotkań. Odniosła 12 zwycięstw, zanotowała 17 remisów i poniosła osiem porażek. Zdobyła oraz straciła po 43 bramki. Po podziale punktów jej oficjalny dorobek końcowy wynosił 30 punktów.
Szóste miejsce było najlepszym wynikiem Pogoni od sezonu 2013/2014, a trzecia pozycja po fazie zasadniczej stanowiła wyraźny sportowy postęp.
Jednocześnie ponownie nie udało się wykorzystać szansy na walkę o europejskie puchary. W siedmiu meczach grupy mistrzowskiej Pogoń zdobyła siedem punktów. Wygrała dwa razy, raz zremisowała i poniosła cztery porażki.
Zespół spadł z trzeciego na szóste miejsce. Przed rozpoczęciem dodatkowej fazy wyprzedzał Zagłębie Lubin, Cracovię i Lechię Gdańsk. Po zakończeniu sezonu wszystkie te drużyny znalazły się przed nim.
Rafał Murawski, lider bez odpoczynku
Najważniejszym zawodnikiem drużyny pozostawał Rafał Murawski. Rozegrał 36 ligowych spotkań, wszystkie rozpoczął w podstawowym składzie i spędził na boisku 3240 minut. Zdobył siedem bramek, co było jego najlepszym wynikiem strzeleckim w barwach Pogoni.
Murawski odpowiadał za organizację środka pola, tempo rozegrania i utrzymanie równowagi pomiędzy obroną a atakiem. Był zawodnikiem, przez którego przechodziła większość akcji.
Jego regularność miała szczególne znaczenie w drużynie opartej na dyscyplinie taktycznej. Michniewicz potrzebował pomocnika, który rozumiał ustawienie całego zespołu, potrafił uspokoić grę i wiedział, kiedy podjąć ryzyko.
Murawski był takim piłkarzem.
Adam Frączczak, niezmiennie potrzebny
Adam Frączczak wystąpił w 35 spotkaniach, wszystkie rozpoczął w podstawowym składzie. Zdobył sześć bramek i rozegrał 3150 minut. Pod względem czasu gry ustępował jedynie Murawskiemu.
Michniewicz wykorzystywał go przede wszystkim po prawej stronie, ale zakres jego zadań ponownie był bardzo szeroki. Frączczak odpowiadał za zabezpieczenie defensywy, włączanie się do ataku i wykonywanie rzutów karnych.
Był jednym z zawodników najlepiej reprezentujących charakter tamtej Pogoni. Nie zawsze efektowny, ale regularny, odpowiedzialny i gotowy podporządkować własną pozycję potrzebom zespołu.
Matras, Czerwiński i Fojut, fundament defensywy
Mateusz Matras rozegrał 35 spotkań, zdobył dwie bramki i spędził na boisku 3086 minut. Był jednym z najważniejszych piłkarzy odpowiedzialnych za zabezpieczenie środka pola.
Za nim powstała nowa para środkowych obrońców. Jakub Czerwiński wystąpił w 33 meczach, a Jarosław Fojut w 30. Łącznie rozegrali niemal pięć tysięcy sześćset minut.
Czerwiński wnosił szybkość, zdecydowanie i umiejętność wyprowadzania piłki. Fojut zapewniał doświadczenie, siłę fizyczną i skuteczność w pojedynkach powietrznych. Wspólnie stworzyli jeden z najmocniejszych duetów obronnych Pogoni po powrocie do Ekstraklasy.
Tylko cztery porażki w trzydziestu kolejkach fazy zasadniczej nie były dziełem przypadku. Wynikały z organizacji całego zespołu, ale także z jakości jego centralnych obrońców.
Zwoliński najlepszym strzelcem
Łukasz Zwoliński zdobył osiem ligowych bramek i drugi sezon z rzędu został najlepszym strzelcem Pogoni. Rozegrał 30 spotkań, z czego 22 rozpoczął w podstawowym składzie.
Jego dorobek był niższy niż rok wcześniej, gdy trafiał dwanaście razy. Pogoń jako zespół grała jednak ostrożniej i stwarzała mniej sytuacji niż w okresie Dariusza Wdowczyka.
Zwoliński nadal pozostawał najgroźniejszym środkowym napastnikiem, lecz nie potrafił utrzymać wysokiej skuteczności przez cały sezon. Część spotkań rozpoczynał na ławce, a Michniewicz korzystał również z Dwaliszwilego.
Gruzin wystąpił 28 razy, zdobywając trzy bramki. Nie spełnił w pełni oczekiwań związanych z jego doświadczeniem i wcześniejszymi występami w czołowych polskich klubach.
Akahoshi i pierwsza wiosna Gyurcsó
Takafumi Akahoshi rozegrał 32 spotkania i zdobył pięć bramek. Nadal należał do najważniejszych kreatywnych zawodników Pogoni, chociaż sposób gry zespołu nie zawsze pozwalał mu w pełni wykorzystywać ofensywne możliwości.
Ádám Gyurcsó wystąpił w czternastu wiosennych meczach i zdobył dwa gole. Jego pierwsze miesiące w Szczecinie były okresem przystosowania do nowej ligi. Pokazywał szybkość, dynamikę i umiejętność uderzenia z dystansu, lecz nie od razu stał się liderem ofensywy.
Najbardziej pamiętnym momentem pozostał zwycięski gol w debiucie przeciwko Koronie Kielce. Transfer Węgra miał przynieść pełniejsze efekty dopiero w kolejnych rozgrywkach.
Kudła i Słowik dzielą bramkę
Po wypożyczeniu Radosława Janukiewicza trener nie wskazał jednego bramkarza na cały sezon.
Dawid Kudła wystąpił w 21 spotkaniach, natomiast Jakub Słowik rozegrał 17 meczów. Kudła spędził na boisku 1815 minut, Słowik 1511.
Rywalizacja trwała niemal przez całe rozgrywki. Michniewicz zmieniał bramkarzy w zależności od formy, urazów i przebiegu poprzednich spotkań. Żaden z nich nie zdobył pozycji tak silnej, jaką wcześniej przez wiele lat posiadał Janukiewicz.
Był to sezon przejściowy również pod tym względem. Pogoń rozpoczęła poszukiwanie nowego, długoterminowego numeru jeden.
Akademia coraz mocniej obecna
Marcin Listkowski wystąpił w 24 spotkaniach, połowę z nich rozpoczynając w podstawowym składzie. Choć nie zdobył bramki, otrzymał niemal tysiąc minut i stał się pełnoprawnym członkiem pierwszego zespołu.
Dawid Kort rozegrał dziesięć meczów i zdobył dwie bramki. Szanse otrzymywali również Jakub Piotrowski, Michał Walski, Sebastian Murawski, Robert Obst i Jakub Okuszko.
Młodzież nie stanowiła jeszcze podstawy drużyny, ale Akademia regularnie dostarczała zawodników zdolnych do uzupełniania kadry. Pogoń coraz wyraźniej budowała model łączący doświadczonych ligowców z młodymi piłkarzami rozwijanymi w Szczecinie.
Puchar Polski zakończony po jednym meczu
W Pucharze Polski Pogoń ponownie nie odegrała większej roli.
12 sierpnia 2015 roku Portowcy zmierzyli się na wyjeździe z Jagiellonią Białystok. Gospodarze wygrali 2:1 i wyeliminowali szczeciński zespół już po jego pierwszym spotkaniu.
Szybkie odpadnięcie było rozczarowaniem, szczególnie że puchar dawał krótszą drogę do europejskich rozgrywek. Cała uwaga została jednak skierowana na ligę, w której Pogoń przez wiele miesięcy utrzymywała wysoką pozycję.
Koniec pracy Czesława Michniewicza
Po zakończeniu sezonu klub zdecydował, że wygasający kontrakt Czesława Michniewicza nie zostanie przedłużony. Szkoleniowiec opuszczał Szczecin po trzynastu miesiącach pracy.
Decyzja mogła zaskakiwać. Michniewicz uratował grupę mistrzowską w poprzednich rozgrywkach, a następnie doprowadził Pogoń do trzeciego miejsca po fazie zasadniczej i szóstej pozycji na koniec sezonu.
Z drugiej strony klub oczekiwał kolejnego kroku. Liczba remisów, zachowawczy sposób gry oraz spadek z trzeciej na szóstą pozycję w grupie mistrzowskiej pozostawiły poczucie niewykorzystanej szansy.
Michniewicz zbudował dobrze zorganizowaną drużynę. Nie zdołał jednak doprowadzić jej do europejskich pucharów ani stworzyć ofensywy odpowiadającej rosnącym oczekiwaniom Szczecina.
Ocena historyczna sezonu
Sezon 2015/2016 był najbardziej stabilnym okresem Pogoni od powrotu do Ekstraklasy.
Portowcy ponieśli zaledwie osiem porażek w 37 spotkaniach. Przez dwanaście pierwszych kolejek pozostawali niepokonani, wygrali pięć meczów z rzędu, a fazę zasadniczą zakończyli na trzecim miejscu.
W porównaniu z wcześniejszymi rozgrywkami był to ogromny postęp. Nie było zmian trenerów, gwałtownej walki o utrzymanie ani konieczności ratowania miejsca w grupie mistrzowskiej w ostatnich kolejkach.
Michniewicz zbudował defensywny fundament oparty na Matrasie, Czerwińskim i Fojucie. Murawski pozostał liderem środka pola, Frączczak potwierdził swoją niezastąpioną rolę, a Akademia wprowadzała kolejne młode postacie.
Nie udało się jednak zamienić stabilności w wielki rezultat.
Siedemnaście remisów było jednocześnie dowodem odporności i ograniczeń drużyny. Pogoń rzadko przegrywała, ale zbyt często nie potrafiła wygrać. Po trzydziestu kolejkach znajdowała się na podium, lecz w najważniejszej części sezonu została wyprzedzona przez trzy zespoły.
Był to sezon dobry, uporządkowany i ważny dla dalszej budowy klubu. Nie przyniósł jednak przełomu, na który coraz bardziej czekali kibice.
Pogoń udowodniła, że potrafi regularnie znajdować się w górnej części Ekstraklasy.
Nadal nie potrafiła wykonać ostatniego kroku.
Najważniejsze dane sezonu
Trener: Czesław Michniewicz
Miejsce po fazie zasadniczej: 3.
Miejsce końcowe: 6.
Mecze ligowe: 37
Bilans: 12 zwycięstw, 17 remisów, 8 porażek
Bramki: 43:43
Punkty po fazie zasadniczej: 46
Oficjalny dorobek końcowy po podziale punktów: 30
Najlepszy strzelec: Łukasz Zwoliński, 8 bramek
Najwięcej występów: Rafał Murawski, 36
Najwięcej minut: Rafał Murawski, 3240
Najdłuższa seria bez porażki: 12 spotkań
Najdłuższa seria zwycięstw: 5 spotkań
Najdłuższa seria bez zwycięstwa: 10 spotkań
Najwyższe zwycięstwo: 3:1 z Piastem Gliwice
Najwyższe porażki: 1:4 z Cracovią oraz 0:3 z Legią Warszawa
Puchar Polski: porażka 1:2 z Jagiellonią Białystok w pierwszym spotkaniu
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Sezon 2015/2016 – Stabilizacja pod wodzą Czesława Michniewicza — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>