Sezon 2014/2015 – Ambicje większe niż wyniki
Poprzednie rozgrywki rozbudziły w Szczecinie nadzieję. Pogoń zakończyła fazę zasadniczą sezonu 2013/2014 na czwartym miejscu, awansowała do grupy mistrzowskiej, potrafiła efektownie pokonać ligowych faworytów, a Marcin Robak został królem strzelców Ekstraklasy. Chociaż słaba końcówka zepchnęła drużynę na siódmą pozycję, klub po raz pierwszy od odbudowy pokazał, że może spoglądać w stronę europejskich pucharów.
Przed sezonem 2014/2015 oczekiwania były więc większe. Utrzymanie nie mogło już zostać uznane za wystarczający cel. Od Pogoni oczekiwano ponownego awansu do grupy mistrzowskiej, stabilniejszej gry i potwierdzenia, że miejsce w górnej części tabeli nie było jednorazowym osiągnięciem.
Rzeczywistość okazała się znacznie bardziej skomplikowana. W ciągu jednego sezonu drużynę prowadziło trzech trenerów. Pogoń potrafiła rozpocząć rozgrywki bez porażki w pięciu kolejkach, pokonać Legię Warszawa i wygrać trzy kolejne mecze pod wodzą Czesława Michniewicza. Potrafiła jednak również przegrać 0:5 w Białymstoku, wpaść w długotrwały kryzys i zakończyć grupę mistrzowską serią ośmiu spotkań bez zwycięstwa.
Był to sezon pełen kontrastów. Ambicje rosły szybciej niż sportowa stabilność.
Pogoń miała wykonać następny krok
Dariusz Wdowczyk rozpoczynał sezon jako trener posiadający mocną pozycję. W poprzednich rozgrywkach nie tylko utrzymał Pogoń w Ekstraklasie, ale następnie zbudował drużynę zdolną zakończyć fazę zasadniczą na czwartym miejscu.
Naturalnym celem stało się powtórzenie awansu do grupy mistrzowskiej. Pogoń miała nadal grać odważnie, wykorzystywać ofensywny potencjał Marcina Robaka i rozwijać zawodników, którzy w poprzednim sezonie pokazali swoje możliwości.
Kadra nie została jednak wzmocniona w sposób pozwalający uznać ją za jedną z najmocniejszych w lidze. Zespół nadal opierał się na grupie sprawdzonych zawodników, takich jak Radosław Janukiewicz, Rafał Murawski, Adam Frączczak, Maksymilian Rogalski, Marcin Robak, Wojciech Golla i Hernâni.
Coraz większą rolę mieli jednocześnie odgrywać młodsi piłkarze. Sebastian Rudol, Hubert Matynia, Dominik Kun, Michał Walski, Kamil Wojtkowski, Sebastian Murawski i Łukasz Zwoliński reprezentowali pokolenie, które miało stopniowo przejmować odpowiedzialność za wyniki pierwszego zespołu.
Najważniejszym problemem przed rozpoczęciem sezonu była utrata Takafumiego Akahoshiego. 24 lipca 2014 roku japoński pomocnik został sprzedany do rosyjskiego FK Ufa. Pogoń traciła zawodnika, który odpowiadał za kreatywność, współpracował z Robakiem i w poprzednich rozgrywkach należał do najważniejszych postaci ofensywy.
Początek, który dawał nadzieję
Pogoń rozpoczęła sezon 18 lipca 2014 roku od wyjazdowego zwycięstwa nad Podbeskidziem Bielsko-Biała 3:2. Tydzień później w Szczecinie rozbiła Śląsk Wrocław 4:1.
Po dwóch kolejkach Portowcy mieli komplet punktów i siedem zdobytych bramek. Początek sugerował, że ofensywny styl drużyny Wdowczyka może zostać utrzymany.
Następnie przyszły trzy remisy. Pogoń podzieliła się punktami z Koroną Kielce, Piastem Gliwice i Lechem Poznań. Po pięciu kolejkach była niepokonana, miała dziewięć punktów i bilans bramkowy 10:6. Była to najdłuższa seria bez porażki zespołu w całym sezonie.
Drużyna nie zawsze grała efektownie, ale potrafiła reagować na trudne momenty i zdobywać punkty również poza Szczecinem. Robak nadal pozostawał najgroźniejszym napastnikiem, Rafał Murawski porządkował grę w środku pola, a coraz odważniej do pierwszego zespołu wchodził Łukasz Zwoliński.
Pogoń sprawiała wrażenie zespołu, który może ponownie znaleźć się w górnej części tabeli.
Pierwsze pęknięcie
Dobra seria zakończyła się 22 sierpnia 2014 roku. Wisła Kraków wygrała w Szczecinie 3:0. Tydzień później Pogoń przegrała na wyjeździe z Górnikiem Łęczna 2:4.
W dwóch meczach Portowcy stracili siedem bramek. Problemy defensywne, które pojawiały się już w poprzednim sezonie, ponownie stały się widoczne. Zespół łatwo tracił kontrolę nad spotkaniami, a przeciwnicy potrafili wykorzystywać wolne przestrzenie pozostawiane przez wysoko ustawionych zawodników Pogoni.
Remis 1:1 z Ruchem Chorzów oraz wyjazdowe zwycięstwo 1:0 nad Lechią Gdańsk na chwilę uspokoiły sytuację. Później przyszła jednak porażka z GKS-em Bełchatów i efektowna wygrana 3:0 z Zawiszą Bydgoszcz.
Wyniki stawały się coraz mniej przewidywalne. Pogoń potrafiła zagrać dojrzale w Gdańsku i wysoko pokonać Zawiszę, ale nie umiała utrzymać odpowiedniego poziomu przez kilka kolejnych spotkań.
Najgorszy moment miał dopiero nadejść.
Białystok kończy etap Dariusza Wdowczyka
18 października 2014 roku Pogoń zmierzyła się na wyjeździe z Jagiellonią Białystok. Spotkanie zakończyło się porażką Portowców 0:5.
Była to najwyższa przegrana Pogoni w całym sezonie. Drużyna nie potrafiła przeciwstawić się rywalowi, a kolejne stracone bramki ujawniały narastający brak organizacji, pewności siebie i odpowiedzialności w defensywie.
Wysoka porażka przelała czarę goryczy. Władze klubu zakończyły współpracę z Dariuszem Wdowczykiem. Po dwunastu kolejkach sezonu Pogoń zajmowała dziesiąte miejsce. Cały okres pracy szkoleniowca w Szczecinie obejmował 62 oficjalne spotkania, w tym 60 ligowych i dwa pucharowe.
Decyzja miała również znaczenie symboliczne. Wdowczyk był trenerem, który uratował Pogoń przed spadkiem w 2013 roku, a następnie wprowadził ją do grupy mistrzowskiej. Jego drużyna potrafiła grać odważnie i stworzyła jeden z najbardziej pamiętnych meczów tamtego okresu, zwycięstwo 5:1 nad Lechem Poznań.
Nie zdołał jednak ustabilizować zespołu. Problemy widoczne pod koniec poprzedniego sezonu przeniosły się na kolejne rozgrywki. Pogoń nadal była zdolna do pojedynczych efektownych występów, lecz coraz rzadziej kontrolowała przebieg meczów.
Ján Kocian obejmuje drużynę
22 października 2014 roku nowym trenerem Pogoni został Ján Kocian. Słowacki szkoleniowiec wcześniej osiągnął bardzo dobre wyniki z Ruchem Chorzów, z którym zdobył trzecie miejsce w Ekstraklasie. W Szczecinie podpisał umowę obowiązującą do końca sezonu.
Jego debiut przyniósł zwycięstwo 2:1 nad Cracovią. Następnie Pogoń zremisowała 1:1 z Górnikiem Zabrze, a 9 listopada pokonała Legię Warszawa 2:1.
Wygrana z mistrzem Polski miała dużą wartość. Pokazywała, że zmiana trenera wywołała reakcję zespołu. Pogoń grała bardziej zdyscyplinowanie, lepiej zabezpieczała środek boiska i potrafiła skuteczniej wykorzystywać swoje okazje.
Początek pracy Kociana dawał nadzieję, że kryzys został opanowany.
Jesień bez pełnej stabilizacji
Pogoń nie potrafiła jednak zbudować dłuższej serii zwycięstw. Po wygranej z Legią przegrała u siebie 1:2 z Podbeskidziem, zremisowała 1:1 ze Śląskiem Wrocław, pokonała Koronę Kielce 2:0, a na zakończenie 2014 roku uległa Piastowi Gliwice 0:1.
Zespół kończył rok w środku tabeli. Nie znajdował się w bezpośrednim zagrożeniu spadkiem, ale jednocześnie nie potrafił zbliżyć się do ligowej czołówki.
Największą trudnością pozostawała powtarzalność. Pogoń potrafiła pokonać Legię, Śląsk czy Zawiszę, lecz przegrywała z rywalami znajdującymi się niżej w tabeli. Brakowało ciągłości pomiędzy poszczególnymi meczami, a forma liderów była nierówna.
Sytuację komplikowały również problemy zdrowotne Marcina Robaka. Najlepszy strzelec poprzedniego sezonu nadal zdobywał bramki, ale nie był już w stanie regularnie występować. W całych rozgrywkach rozegrał tylko 17 spotkań ligowych, w których strzelił 11 goli.
Pogoń nadal posiadała bardzo skutecznego napastnika, lecz coraz częściej musiała funkcjonować bez niego.
Powrót Akahoshiego
Zimą klub podjął próbę odbudowania jakości ofensywnej. W lutym 2015 roku Takafumi Akahoshi wrócił do Pogoni na zasadzie wypożyczenia z FK Ufa do końca sezonu.
Japończyk opuścił Szczecin zaledwie kilka miesięcy wcześniej, lecz w Rosji wystąpił tylko w kilku spotkaniach. Jego powrót miał pomóc drużynie odzyskać kreatywność, szczególnie wobec problemów zdrowotnych Robaka i nierównej formy innych ofensywnych zawodników.
Akahoshi nie zdołał jednak od razu osiągnąć poziomu z poprzedniego sezonu. W całych rozgrywkach 2014/2015 wystąpił w dwunastu meczach Pogoni i nie zdobył bramki.
Jego powrót miał większe znaczenie dla przyszłości niż dla samej końcówki sezonu. Pokazywał, że związek piłkarza ze Szczecinem nie został przerwany i że klub nadal widział w nim ważną postać kolejnych lat.
Wiosna przynosi kolejny kryzys
Pogoń rozpoczęła 2015 rok od dwóch remisów 1:1, najpierw z Lechem Poznań, a następnie z Wisłą Kraków. Wyniki przeciwko silnym rywalom mogły zostać uznane za wartościowe, ale później sytuacja gwałtownie się pogorszyła.
Portowcy przegrali kolejno z Górnikiem Łęczna 0:1, Ruchem Chorzów 1:2 i Lechią Gdańsk 0:1. Po trzech porażkach z rzędu pokonali GKS Bełchatów 3:0, lecz następnie ulegli Zawiszy Bydgoszcz 1:2.
Zespół Kociana zdobył tylko pięć punktów w pierwszych siedmiu meczach 2015 roku. Mimo że nadal pozostawał blisko miejsca w grupie mistrzowskiej, jego gra nie wskazywała na możliwość trwałego przełamania.
8 kwietnia 2015 roku Ján Kocian został zwolniony. Słowak pracował w Pogoni od 22 października 2014 roku. Bezpośrednią przyczyną decyzji były słabe wyniki i ryzyko utraty miejsca w górnej ósemce.
W ciągu niespełna roku klub rozstał się z drugim trenerem.
Czesław Michniewicz i natychmiastowe przełamanie
9 kwietnia 2015 roku prowadzenie Pogoni powierzono Czesławowi Michniewiczowi. Jego kontrakt miał obowiązywać do czerwca 2016 roku. Nowy szkoleniowiec otrzymał jasne zadanie: wprowadzić drużynę do grupy mistrzowskiej.
Michniewicz rozpoczął pracę od zwycięstwa 2:0 nad Jagiellonią Białystok. Tydzień później Pogoń pokonała na wyjeździe Cracovię 1:0, a następnie wygrała z Górnikiem Zabrze 3:1.
Trzy kolejne zwycięstwa były najlepszą serią Portowców w całym sezonie. W ciągu dwóch tygodni drużyna zdobyła dziewięć punktów, strzeliła sześć bramek i straciła tylko jedną.
Zmiana była natychmiastowa. Pogoń grała bardziej pragmatycznie, lepiej broniła i nie próbowała za wszelką cenę dominować nad rywalami. Michniewicz skoncentrował się na wyniku, ustawieniu formacji i wykorzystaniu możliwości zawodników, którzy byli w najlepszej dyspozycji.
Szczególnie ważną postacią stał się Łukasz Zwoliński.
Narodziny nowego strzelca
Łukasz Zwoliński rozpoczynał sezon jako zawodnik, który dopiero miał udowodnić swoją wartość w Ekstraklasie. Wobec problemów zdrowotnych Marcina Robaka otrzymywał jednak coraz więcej szans.
Napastnik wystąpił w 33 meczach ligowych, z czego 26 rozpoczął w podstawowym składzie. Zdobył 12 bramek i został najlepszym strzelcem Pogoni w całym sezonie.
Zwoliński nie posiadał jeszcze doświadczenia Robaka, ale dawał drużynie ruchliwość, energię oraz umiejętność odnajdywania się w polu karnym. Jego rozwój był jednym z najważniejszych pozytywnych wydarzeń rozgrywek 2014/2015.
Dla klubu miało to również znaczenie strategiczne. Pogoń nie musiała opierać swojej ofensywy wyłącznie na doświadczonym i coraz częściej kontuzjowanym Robaku. Pojawił się młodszy napastnik, związany ze Szczecinem i przygotowany do przejęcia większej odpowiedzialności.
Robak i Zwoliński zdobyli łącznie 23 ligowe bramki. Pierwszy potwierdzał klasę doświadczonego snajpera, drugi rozpoczynał najważniejszy okres swojej kariery w Pogoni.
Awans do grupy mistrzowskiej
W ostatniej kolejce fazy zasadniczej Pogoń przegrała na wyjeździe z Legią Warszawa 1:2. Wcześniejsza seria trzech zwycięstw wystarczyła jednak, aby zespół zakończył pierwszą część sezonu na siódmym miejscu.
Po trzydziestu kolejkach Portowcy mieli 41 punktów. Odnieśli 11 zwycięstw, osiem razy zremisowali i ponieśli 11 porażek. Bilans bramkowy wynosił 40:38.
Cel został osiągnięty. Pogoń drugi sezon z rzędu znalazła się w grupie mistrzowskiej.
Siódma pozycja nie była jednak potwierdzeniem wyraźnego postępu. Rok wcześniej Portowcy kończyli fazę zasadniczą na czwartym miejscu i mieli sześć punktów więcej. Tym razem awans do górnej ósemki został wywalczony dopiero w ostatnich tygodniach, po dwóch zmianach trenera i serii wyników, które do kwietnia pozostawiały drużynę na granicy obu części tabeli.
Pogoń uratowała sezon zasadniczy, ale nie rozwiązała swoich podstawowych problemów.
Grupa mistrzowska bez zwycięstwa
Po podziale punktów Pogoń rozpoczynała finałową część sezonu z dorobkiem 21 punktów. Pierwszym rywalem była Lechia Gdańsk.
Portowcy przegrali w Szczecinie 1:3. Następnie ulegli Górnikowi Zabrze 0:2, zremisowali z Wisłą Kraków 2:2 i przegrali z Legią Warszawa 0:1. Kolejne spotkania również nie przyniosły przełamania. Lech Poznań zwyciężył 1:0, Jagiellonia wygrała w Szczecinie 3:1, a Śląsk Wrocław zakończył sezon zwycięstwem 2:1 nad Pogonią.
W siedmiu meczach grupy mistrzowskiej Portowcy zdobyli tylko jeden punkt. Strzelili pięć bramek i stracili czternaście.
Łącznie z porażką z Legią w ostatniej kolejce fazy zasadniczej Pogoń zakończyła sezon serią ośmiu spotkań bez zwycięstwa. Sześć ostatnich kolejek przyniosło komplet porażek, a w dziewięciu końcowych meczach zespół za każdym razem tracił przynajmniej jedną bramkę.
Był to niemal dokładnie ten sam problem, który pojawił się rok wcześniej. Pogoń potrafiła zakwalifikować się do grupy mistrzowskiej, lecz po awansie do górnej ósemki traciła skuteczność i nie była w stanie realnie walczyć o wysokie miejsca.
Marcin Robak wypada z gry
Sytuację ofensywy dodatkowo komplikowała kontuzja Marcina Robaka. Uraz kostki wykluczył go z końcowej części rozgrywek. 19 maja klub poinformował, że napastnik nie zagra już do końca sezonu.
Robak zakończył sezon z dorobkiem jedenastu bramek w siedemnastu występach. Statystyka potwierdzała jego skuteczność, ale jednocześnie pokazywała, jak często drużyna musiała sobie radzić bez swojego najbardziej doświadczonego napastnika.
Jego nieobecność zwiększała odpowiedzialność Zwolińskiego, Frączczaka i pomocników. Pogoń posiadała zawodników zdolnych do zdobywania bramek, ale brakowało jej szerokości kadry oraz alternatywnych rozwiązań, gdy najważniejsi piłkarze byli kontuzjowani lub tracili formę.
Po zakończeniu sezonu Robak opuścił Szczecin i przeniósł się do Lecha Poznań. Tym samym zakończył się jego krótki, ale bardzo wyrazisty okres w Pogoni.
Rafał Murawski, człowiek środka pola
Najbardziej regularnym zawodnikiem Pogoni był Rafał Murawski. Rozegrał 36 spotkań, wszystkie rozpoczął w podstawowym składzie, zdobył trzy bramki i spędził na boisku 3197 minut. Był liderem drużyny pod względem liczby występów oraz czasu gry.
Jego znaczenie wykraczało poza statystyki. Murawski porządkował grę, brał odpowiedzialność za rozegranie i stanowił punkt odniesienia dla młodszych zawodników.
W sezonie pełnym zmian trenerów i wahań formy pozostawał jednym z niewielu elementów zapewniających ciągłość. Jego doświadczenie było szczególnie ważne w okresach, gdy Pogoń musiała odbudowywać pewność po kolejnych porażkach.
Frączczak nadal niezastąpiony
Adam Frączczak rozegrał 34 spotkania, zdobył pięć bramek i spędził na murawie 2801 minut. Ponownie występował na różnych pozycjach, zależnie od potrzeb trenera i sytuacji kadrowej.
Zmiany szkoleniowców nie ograniczały jego roli. Wdowczyk, Kocian i Michniewicz korzystali z Frączczaka, ponieważ potrafił realizować odmienne zadania i dostosowywać się do różnych systemów.
Jego uniwersalność bywała przedmiotem dyskusji. Częste przesuwanie pomiędzy obroną, pomocą i atakiem utrudniało przypisanie mu jednej naturalnej pozycji. Z drugiej strony właśnie ta wszechstronność czyniła go zawodnikiem szczególnie przydatnym.
Sezon 2014/2015 umacniał jego status jednego z symboli ekstraklasowej Pogoni.
Młoda defensywa zdobywa doświadczenie
Wojciech Golla rozegrał 34 spotkania i spędził na boisku 3060 minut. Sebastian Rudol wystąpił 35 razy, natomiast Hubert Matynia zanotował 23 mecze.
Dla młodych obrońców był to ważny sezon rozwojowy. Pogoń coraz odważniej opierała defensywę na zawodnikach, którzy dopiero zdobywali doświadczenie w Ekstraklasie.
Miało to również swoją cenę. Zespół nie zawsze zachowywał odpowiednią organizację, szczególnie w spotkaniach z bardziej doświadczonymi i skutecznymi rywalami. Porażki 0:5 z Jagiellonią, 0:3 z Wisłą oraz końcowa seria meczów ze straconymi bramkami pokazywały, że formacja obronna nadal wymagała pracy.
Jednocześnie liczba minut Rudola, Golli i Matyni potwierdzała, że rozwój młodzieży stawał się realnym elementem polityki klubu.
Janukiewicz pozostaje pierwszym bramkarzem
Radosław Janukiewicz wystąpił w 32 ligowych spotkaniach i rozegrał 2880 minut. W pięciu pozostałych meczach bramki Pogoni strzegł Dawid Kudła.
Janukiewicz nadal pozostawał podstawowym bramkarzem i jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci zespołu. Nie miał jednak już tak niepodważalnej pozycji jak w pierwszych latach odbudowy.
Pojawienie się Kudły pokazywało, że klub zaczął przygotowywać alternatywę. Rywalizacja bramkarzy miała stać się znacznie ważniejszym tematem kolejnego sezonu.
Puchar Polski zakończony w Warszawie
Pogoń rozpoczęła udział w Pucharze Polski od wyjazdowego meczu z Dolcanem Ząbki. Po dziewięćdziesięciu minutach był remis 1:1. W dogrywce Portowcy zwyciężyli 3:2, a dwie bramki zdobył Patryk Małecki.
W 1/8 finału Pogoń trafiła na Legię Warszawa. Po regulaminowym czasie gry utrzymywał się remis 1:1. W dogrywce skuteczniejsza była Legia, która wygrała 3:1 i zakończyła pucharową drogę Portowców. Warszawski klub później zdobył trofeum.
Pogoń zaprezentowała się lepiej niż w dwóch poprzednich edycjach, gdy odpadała już po pierwszym spotkaniu. Nadal jednak nie potrafiła nawiązać do pucharowej wiosny 2010 roku.
Ósme miejsce i poczucie regresu
Pogoń zakończyła sezon na ósmym miejscu. W całych rozgrywkach odniosła 11 zwycięstw, zanotowała dziewięć remisów i poniosła aż 17 porażek. Bilans bramkowy wynosił 45:52.
Po podziale punktów i rozegraniu grupy mistrzowskiej oficjalny dorobek zespołu wynosił 22 punkty.
Samo ósme miejsce mogło zostać uznane za wynik przyzwoity. Pogoń drugi rok z rzędu znalazła się w górnej połowie tabeli i nie była zagrożona spadkiem.
Przebieg sezonu nie pozwalał jednak na pozytywną ocenę. Zespół przegrał niemal połowę spotkań, zmienił trenera dwukrotnie i całkowicie zawiódł w grupie mistrzowskiej.
Rok wcześniej Pogoń zakończyła fazę zasadniczą na czwartym miejscu i przez pewien czas mogła marzyć o europejskich pucharach. Teraz do górnej ósemki dostała się dzięki znakomitej reakcji po zatrudnieniu Michniewicza, a następnie nie wygrała już ani jednego meczu.
Ocena historyczna sezonu
Sezon 2014/2015 był pierwszym poważnym ostrzeżeniem po ustabilizowaniu Pogoni w Ekstraklasie.
Klub posiadał coraz większe ambicje, doświadczonych liderów, utalentowaną młodzież oraz zawodników zdolnych do rozstrzygania spotkań. Nie potrafił jednak stworzyć trwałego modelu sportowego.
Trzy zmiany koncepcji w ciągu jednego sezonu utrudniały rozwój drużyny. Wdowczyk stawiał na bardziej otwartą grę, Kocian próbował przywrócić zespołowi równowagę, a Michniewicz w pierwszych tygodniach skoncentrował się na organizacji i natychmiastowym wyniku.
Każdy z trenerów potrafił osiągnąć krótkotrwałą poprawę. Żaden nie miał jednak możliwości przeprowadzenia pełnego procesu obejmującego przygotowanie kadry, cały sezon i konsekwentne rozwijanie jednego sposobu gry.
Największymi pozytywami były rozwój Łukasza Zwolińskiego, regularność Rafała Murawskiego, dalsze znaczenie Adama Frączczaka oraz coraz większa rola młodych obrońców. Pogoń drugi raz z rzędu awansowała również do grupy mistrzowskiej.
Największym rozczarowaniem pozostawała końcówka. Osiem spotkań bez zwycięstwa pokazało, że drużyna nadal nie potrafiła wykorzystać awansu do górnej ósemki jako podstawy do walki o coś więcej.
Pogoń nie cofnęła się do poziomu drużyny walczącej o utrzymanie. Nie wykonała jednak także kroku w stronę ligowej czołówki.
Ambicje były większe niż osiągnięte wyniki.
Najważniejsze dane sezonu
Trenerzy: Dariusz Wdowczyk, Ján Kocian, Czesław Michniewicz
Miejsce po fazie zasadniczej: 7.
Miejsce końcowe: 8.
Mecze ligowe: 37
Bilans: 11 zwycięstw, 9 remisów, 17 porażek
Bramki: 45:52
Punkty po fazie zasadniczej: 41
Oficjalny dorobek końcowy po podziale punktów: 22
Najlepszy strzelec: Łukasz Zwoliński, 12 bramek
Marcin Robak: 17 meczów, 11 bramek
Najwięcej występów: Rafał Murawski, 36
Najwięcej minut: Rafał Murawski, 3197
Najwyższe zwycięstwo: 4:1 ze Śląskiem Wrocław
Najwyższa porażka: 0:5 z Jagiellonią Białystok
Najdłuższa seria zwycięstw: 3 mecze
Najdłuższa seria bez porażki: 5 meczów
Najdłuższa seria bez zwycięstwa: 8 meczów
Puchar Polski: 1/8 finału, porażka 1:3 po dogrywce z Legią Warszawa
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Sezon 2014/2015 – Ambicje większe niż wyniki — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>