Sezon 1984/1985: europejski debiut i bolesny powrót na ziemię
Z podium do Europy
Latem 1984 roku Pogoń Szczecin znajdowała się w miejscu, które jeszcze kilka lat wcześniej mogło wydawać się niemal nieosiągalne.
W sezonie 1980/1981 występowała jeszcze w II lidze. Trzy lata później była już brązowym medalistą mistrzostw Polski i przygotowywała się do pierwszego w swojej historii występu w oficjalnych europejskich pucharach.
Trzecie miejsce w sezonie 1983/1984 otworzyło Portowcom drogę do Pucharu UEFA. Pogoń przystępowała więc do nowych rozgrywek już nie jako zespół dopiero aspirujący do krajowej czołówki, lecz jako jedna z trzech najlepszych drużyn poprzedniego sezonu.
Oczekiwania były ogromne.
Drużyna Eugeniusza Ksola miała za sobą kilka lat niemal nieprzerwanego rozwoju: dwa finały Pucharu Polski, mistrzostwo jesieni jako beniaminek, czwarte miejsce w lidze, wreszcie pierwsze podium.
Wydawało się, że naturalnym kolejnym krokiem będzie utrzymanie się w ścisłej czołówce i zdobywanie doświadczenia na europejskiej arenie.
Sezon 1984/1985 miał jednak pokazać, że rozwój drużyny nie zawsze przebiega w linii prostej.
Drużyna pierwszego europejskiego sezonu
Trzon zespołu pozostawał dobrze znany kibicom.
W bramce znajdował się Marek Szczech. W formacji defensywnej występowali między innymi Marek Ostrowski, Kazimierz Sokołowski, Janusz Makowski, Krzysztof Urbanowicz, Zbigniew Czepan oraz młody Jacek Duchowski.
W drugiej linii ważną rolę odgrywali Adam Kensy, Mariusz Kuras i Leszek Wolski, a z przodu Pogoń dysponowała między innymi Markiem Leśniakiem i Januszem Turowskim. Do zespołu dołączył także Jerzy Hawrylewicz ze Stali Stocznia Szczecin. Janusz Turowski wrócił natomiast po pobycie w Legii Warszawa.
Wiosną szansę zaczął otrzymywać również młody Robert Prokopowicz, który zadebiutował pod koniec sezonu i szybko zdobył pierwsze bramki w barwach Pogoni.
Najwięcej ligowych minut w całym sezonie rozegrał Janusz Makowski, który wystąpił w 29 spotkaniach. Najlepszym strzelcem zespołu został natomiast Marek Leśniak.
Obiecujący początek
Ligowy sezon rozpoczął się 11 sierpnia 1984 roku od bardzo wymagającego wyjazdu do Poznania.
Rywalem był aktualny mistrz Polski, Lech Poznań.
Pogoń nie przestraszyła się mistrza. Zremisowała 2:2, a bramki dla szczecinian zdobyli Kazimierz Sokołowski i Krzysztof Urbanowicz. Portowcy dwukrotnie potrafili odpowiedzieć na wydarzenia boiskowe i wywieźli punkt z terenu najlepszej drużyny poprzedniego sezonu.
Kilka dni później w Szczecinie pokonali Ruch Chorzów 1:0, a zwycięskiego gola strzelił Marek Leśniak.
Początek nie zapowiadał więc kryzysu.
Szybko jednak okazało się, że drużynie znacznie trudniej niż rok wcześniej przychodzi utrzymywanie regularnej formy.
Liga zaczęła wymykać się spod kontroli dokładnie w okresie, w którym Pogoń przygotowywała się do najważniejszego wydarzenia jesieni.
Do europejskiego debiutu.
Puchar UEFA
Los nie był łaskawy
Pierwszy w historii występ Pogoni w oficjalnych europejskich pucharach od razu przyniósł przeciwnika najwyższej klasy.
W I rundzie Pucharu UEFA szczecinianie trafili na 1. FC Köln.
Niemiecki klub dysponował zespołem pełnym zawodników znanych w całej Europie. W jego składzie znajdowali się między innymi Toni Schumacher, Pierre Littbarski, Klaus Allofs, Stephan Engels i Uwe Bein.
Nie był to przeciwnik, przy którym Pogoń mogła spokojnie oswajać się z europejskim futbolem.
Od razu musiała zmierzyć się z czołowym klubem Bundesligi.
Kolonia, 19 września 1984 roku
Historyczny pierwszy mecz Pogoni w europejskich pucharach rozegrano 19 września 1984 roku w Kolonii.
Portowcy wyszli na boisko bez kompleksów.
W 35. minucie wydarzyło się coś, co na zawsze pozostanie częścią klubowej historii. Po akcji Pogoni Uwe Haas skierował piłkę do własnej bramki i szczecinianie objęli prowadzenie 1:0. Była to pierwsza bramka zaliczona Pogoni w europejskich pucharach, choć formalnie stanowiła trafienie samobójcze zawodnika gospodarzy.
Po przerwie doświadczenie niemieckiej drużyny zaczęło jednak przeważać.
W 52. minucie wyrównał Stephan Engels, a w 76. minucie zwycięskiego gola dla Köln zdobył Pierre Littbarski.
- FC Köln wygrał 2:1.
Dla Pogoni była to porażka, ale wynik pozostawiał wszystko otwarte przed rewanżem.
Jedna bramka w Szczecinie mogła doprowadzić do odwrócenia losów rywalizacji.
Szczecin czekał na wielką europejską noc
Rewanż rozegrano 3 października 1984 roku.
Na stadionie Pogoni pojawiło się około 25 tysięcy widzów.
Był to pierwszy domowy mecz szczecińskiego klubu w oficjalnych europejskich pucharach.
Eugeniusz Ksol wystawił zespół w składzie:
Marek Szczech, Marek Ostrowski, Janusz Makowski, Kazimierz Sokołowski, Zbigniew Czepan, Mariusz Kuras, Leszek Wolski, Adam Kensy, Jerzy Hawrylewicz, Marek Leśniak i Janusz Turowski.
Pogoń musiała atakować.
I rzeczywiście próbowała od początku odrobić stratę z Kolonii.
Szczecinianie mieli okazje, których w takim meczu nie można było zmarnować.
Dwa rzuty karne, zero bramek
Rewanż z Köln zapisał się w historii Pogoni przede wszystkim przez dwa dramatyczne momenty.
Portowcy otrzymali dwa rzuty karne.
Pierwszy wykonywał Adam Kensy.
Trafił w poprzeczkę.
Później przed szansą stanął Marek Leśniak.
Tym razem strzał obronił Toni Schumacher, jeden z najlepszych bramkarzy świata tamtej epoki.
Pogoń dostała więc dwie ogromne okazje na zmianę przebiegu dwumeczu.
Nie wykorzystała żadnej.
Niemcy byli znacznie bardziej bezwzględni.
W 70. minucie Uwe Bein, wykorzystując podanie Pierre’a Littbarskiego, zdobył bramkę na 1:0.
Takim wynikiem spotkanie się zakończyło.
Pogoń Szczecin 0:1 1. FC Köln.
W całym dwumeczu Niemcy zwyciężyli 3:1.
Europa kończy się szybko, ale nie bez znaczenia
Pogoń odpadła już w pierwszej rundzie.
Nie oznacza to jednak, że europejski debiut można oceniać wyłącznie jako niepowodzenie.
Szczecinianie zmierzyli się z bardzo silnym rywalem i przez znaczną część dwumeczu pozostawali w grze o awans. W rewanżu dwóch niewykorzystanych rzutów karnych nie da się oddzielić od końcowego wyniku.
Sam Eugeniusz Ksol po spotkaniu podkreślał, że żałuje przede wszystkim losowania tak klasowego przeciwnika już w pierwszej rundzie.
- FC Köln potwierdził później swoją klasę, docierając aż do ćwierćfinału Pucharu UEFA.
Dla Pogoni dwumecz pozostawił przede wszystkim doświadczenie.
Klub po raz pierwszy zobaczył z bliska, jak wygląda futbol europejskiej klasy.
Liga nie wybacza
Zespół dwóch różnych sezonów
Europejskie emocje nie szły w parze z wynikami w kraju.
Już kilka dni po rewanżu z Köln Pogoń przegrała u siebie ze Śląskiem Wrocław 1:4. Jesień przynosiła kolejne wahania formy. Portowcy potrafili wygrać, ale zbyt często przeplatali dobre spotkania porażkami i remisami.
Był to ogromny kontrast wobec poprzedniego sezonu.
W rozgrywkach 1983/1984 Pogoń zdobyła 54 gole i zakończyła ligę na trzecim miejscu.
Rok później jej ofensywny dorobek spadł do zaledwie 29 bramek.
Różnica była fundamentalna.
Drużyna, która wcześniej potrafiła regularnie rozstrzygać mecze dzięki ofensywnej jakości, zaczęła mieć problemy ze zdobywaniem bramek.
Leśniak nadal najskuteczniejszy
Najlepszym strzelcem Pogoni pozostał Marek Leśniak, który zdobył 8 bramek ligowych. Dało mu to miejsce w czołówce strzelców całej I ligi, ale jego dorobek był wyraźnie mniejszy niż rok wcześniej, gdy razem z Adamem Kensym zdobył po 12 goli.
Spadła również skuteczność pozostałych ofensywnych zawodników.
Pogoń przestała mieć dwóch równorzędnych strzelców gwarantujących dwucyfrowy dorobek.
W sezonie zakończonym medalem siła zespołu była rozłożona szerzej.
Teraz coraz większa odpowiedzialność spoczywała na Leśniaku.
Puchar Polski: szybki koniec
Puchar Polski również nie przyniósł powtórki sukcesów z początku dekady.
Pogoń rozpoczęła centralną część rozgrywek od spotkania z Gwardią Warszawa.
Mecz rozegrano 28 października 1984 roku w Warszawie.
Szczecinianie objęli prowadzenie już w 16. minucie po bramce Adama Kensego, ale ostatecznie Gwardia zwyciężyła 3:2. Pogoń odpadła z rozgrywek już na tym etapie.
Była to kolejna różnica w stosunku do wcześniejszych sezonów.
Jeszcze kilka lat wcześniej Portowcy dwukrotnie z rzędu docierali do finału Pucharu Polski.
W sezonie 1984/1985 pucharowa przygoda zakończyła się właściwie zanim zdążyła się rozpocząć.
Wiosna kryzysu
Trzy mecze i zmiana trenera
Runda wiosenna rozpoczęła się fatalnie.
Pogoń najpierw przegrała z Lechem Poznań 1:2, następnie została rozbita w Chorzowie przez Ruch 0:4.
19 marca 1985 roku zakończyła się praca Eugeniusza Ksola.
Trener, który doprowadził Pogoń do pierwszego ligowego podium i pierwszego awansu do Pucharu UEFA, odchodził po niespełna trzech sezonach prowadzenia zespołu.
Jego następcą został Maciej Hejn.
Objął drużynę 20 marca i miał prowadzić ją do końca sezonu jako szkoleniowiec tymczasowy.
Debiut przypadł na 23 marca.
Pogoń przegrała u siebie z Wisłą Kraków 0:1.
Zmiana trenera nie przyniosła więc natychmiastowego przełomu.
Walka już nie o podium
Jeszcze rok wcześniej Pogoń walczyła o medal.
Teraz jej priorytetem stało się przede wszystkim oddalenie od dolnej części tabeli.
Pod wodzą Macieja Hejna drużyna zdobywała punkty nierówno. Były bezbramkowe remisy, porażki, ale także pojedyncze ważne zwycięstwa.
20 kwietnia Pogoń pokonała GKS Katowice 1:0 po bramce Leszka Wolskiego.
Potem znów przychodziły trudniejsze spotkania.
Najważniejsza okazała się końcówka sezonu.
Mocniejszy finisz
Po porażce 0:1 z Górnikiem Wałbrzych na początku czerwca Pogoń zakończyła rozgrywki zdecydowanie lepiej.
Najpierw wygrała na wyjeździe z Bałtykiem Gdynia 2:0.
15 czerwca pokonała w Szczecinie ŁKS Łódź 3:0, odnosząc najwyższe zwycięstwo w całym ligowym sezonie. Bramki zdobyli Marek Leśniak, Leszek Wolski i Robert Prokopowicz.
Następnie Portowcy wygrali w Sosnowcu z Zagłębiem 3:1.
W ostatniej kolejce, 23 czerwca 1985 roku, zremisowali przed około 17 tysiącami widzów z Legią Warszawa 1:1.
Udana końcówka pozwoliła spokojniej zakończyć sezon, który przez wiele miesięcy przebiegał zdecydowanie poniżej oczekiwań.
Jedenaste miejsce
Ostatecznie Pogoń zajęła w I lidze 11. miejsce.
Jej bilans wyniósł:
30 meczów, 9 zwycięstw, 8 remisów i 13 porażek.
Portowcy zdobyli 29 bramek, stracili 36 i zgromadzili 26 punktów.
Dla zespołu, który rozpoczynał sezon jako brązowy medalista Polski, był to wyraźny regres.
Rok wcześniej Pogoń miała 38 punktów i bilans 54:27.
Teraz zdobyła o 12 punktów mniej i aż o 25 bramek mniej.
To najlepiej pokazuje skalę zmiany.
Nie tylko Europa
Łatwo byłoby wyjaśnić słabszy sezon udziałem w Pucharze UEFA.
Byłoby to jednak zbyt dużym uproszczeniem.
Europejska przygoda Pogoni trwała tylko dwa spotkania i zakończyła się już 3 października. Tymczasem problemy ligowe utrzymywały się przez cały sezon.
Przyczyn trzeba więc szukać szerzej.
Drużyna nie była już tak skuteczna jak rok wcześniej. Zabrakło ofensywnej regularności, a część zawodników nie osiągnęła poziomu z medalowego sezonu.
Zespół, który przez kilka lat konsekwentnie wspinał się w tabeli, po raz pierwszy doświadczył wyraźnego sportowego cofnięcia.
Koniec ważnego etapu
Sezon 1984/1985 zakończył także jeden z najważniejszych etapów w historii Pogoni pierwszej połowy lat osiemdziesiątych.
Eugeniusz Ksol przejął drużynę latem 1982 roku.
W pierwszym sezonie doprowadził ją do czwartego miejsca.
Rok później zdobył pierwszy ligowy medal w historii Pogoni.
Następnie poprowadził Portowców w ich pierwszych meczach Pucharu UEFA.
Jego kadencja zakończyła się 19 marca 1985 roku. Maciej Hejn dokończył sezon, a latem klub zdecydował się na kolejną zmianę. Pod koniec lipca pierwszą drużynę objął Leszek Jezierski.
Nikt nie mógł wówczas wiedzieć, że właśnie zbliża się kolejny wielki rozdział.
Dwa lata później Jezierski miał doprowadzić Pogoń do pierwszego w historii wicemistrzostwa Polski.
Sezon sprzeczności
Sezon 1984/1985 jest jednym z najbardziej paradoksalnych w historii Pogoni Szczecin.
Z jednej strony przyniósł wydarzenie absolutnie historyczne.
Pogoń po raz pierwszy zagrała w oficjalnych europejskich pucharach.
Szczecińscy kibice po raz pierwszy zobaczyli przy Twardowskiego mecz Pucharu UEFA. Na murawie pojawiły się gwiazdy światowego futbolu. Portowcy zmierzyli się z Tonim Schumacherem, Pierrem Littbarskim i Klausem Allofsem.
Z drugiej strony był to pierwszy od kilku lat sezon wyraźnego sportowego regresu.
Z trzeciego miejsca Pogoń spadła na jedenaste.
Z 54 zdobytych bramek do 29.
Z zespołu walczącego o podium stała się drużyną środka i dolnej części tabeli.
Zakończyła się również kadencja szkoleniowca, który doprowadził klub do pierwszego medalu.
Dlatego sezonu 1984/1985 nie można oceniać wyłącznie przez miejsce w tabeli.
To był rok pierwszej Europy i jednocześnie koniec pewnej drużyny.
Znaczenie sezonu 1984/1985
Historyczna wartość tych rozgrywek nie wynika z osiągniętego miejsca w lidze.
Wynika przede wszystkim z przekroczenia kolejnej granicy.
Pogoń Szczecin, klub, który jeszcze w 1981 roku występował w II lidze, trzy lata później reprezentował Polskę w Pucharze UEFA.
Sam debiut trwał krótko, ale po raz pierwszy nazwa szczecińskiego klubu znalazła się w oficjalnej europejskiej rywalizacji.
Jednocześnie sezon pokazał, jak trudno utrzymać się na osiągniętym poziomie.
Medal z 1984 roku nie oznaczał jeszcze trwałego zadomowienia się na podium.
Pogoń musiała przejść przez kryzys, zmianę trenera i kolejny okres przebudowy.
Historia miała jednak pokazać, że był to kryzys przejściowy.
Najlepsze lata Marka Leśniaka, Mariusza Kurasa, Marka Ostrowskiego i innych zawodników tej generacji dopiero nadchodziły.
Za dwa sezony Pogoń miała wrócić do Europy.
Tym razem jako wicemistrz Polski.
Sezon 1984/1985 w skrócie
Trenerzy: Eugeniusz Ksol do 19 marca 1985 roku, następnie Maciej Hejn
Rozgrywki ligowe: I liga
Miejsce: 11.
Mecze: 30
Zwycięstwa: 9
Remisy: 8
Porażki: 13
Bramki: 29:36
Punkty: 26
Najlepszy strzelec: Marek Leśniak, 8 bramek
Najwięcej występów: Janusz Makowski, 29
Najwyższe zwycięstwo: Pogoń Szczecin 3:0 ŁKS Łódź
Najwyższa porażka: Ruch Chorzów 4:0 Pogoń Szczecin
Puchar Polski: odpadnięcie po porażce 2:3 z Gwardią Warszawa
Puchar UEFA: I runda
1. FC Köln : Pogoń Szczecin: 2:1
Pogoń Szczecin : 1. FC Köln: 0:1
Bilans dwumeczu: 1:3
Najważniejsze wydarzenie: pierwszy oficjalny występ Pogoni Szczecin w europejskich pucharach
Znaczenie historyczne: europejski debiut, zakończenie kadencji Eugeniusza Ksola oraz sezon przejściowy przed rozpoczęciem nowego etapu pod wodzą Leszka Jezierskiego.
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Sezon 1984/1985: europejski debiut i bolesny powrót na ziemię — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>