Rozdział X – Narodziny nowoczesnej Pogoni
Kryzys, stabilizacja i fundamenty pod medale. Lata 2017-2020
Określenie lat 2017-2020 mianem okresu nowoczesnej Pogoni Szczecin jest trafne, wymaga jednak jednego ważnego doprecyzowania. Nie był to jeszcze czas sportowych sukcesów rozumianych jako medale, europejskie puchary czy krajowe trofeum. Nie doszło również do przełomu właścicielskiego. Większościowym udziałowcem klubu pozostawała grupa EPA, kierowana przez Jarosława Mroczka, która pełniła tę funkcję od 2011 do 2025 roku. W latach 2017-2020 zmieniał się więc przede wszystkim sposób funkcjonowania Pogoni, a nie jej główny właściciel.
Był to okres modernizacji pionu sportowego, rozwoju Akademii, wypracowania konsekwentniejszej polityki transferowej, rozpoczęcia budowy nowego stadionu i Centrum Szkolenia Dzieci i Młodzieży, a także stworzenia drużyny, która przestała żyć od jednego sezonu do następnego.
Nie wszystko przebiegało zgodnie z planem. Wręcz przeciwnie. Nowa epoka rozpoczęła się od jednego z najpoważniejszych kryzysów sportowych od czasu powrotu do Ekstraklasy. Pogoń musiała najpierw obronić się przed spadkiem, zanim mogła rozpocząć budowę zespołu zdolnego do rywalizacji w czołówce.
Właśnie dlatego lata 2017-2020 są tak ważne.
Nie przyniosły jeszcze nagrody.
Stworzyły jednak klub przygotowany do jej zdobycia.
Prolog
Stabilizacja bez przełomu dobiegła końca
Poprzedni etap historii Pogoni zakończył się obrazem klubu stabilnego, lecz niespełnionego. Portowcy regularnie występowali w grupie mistrzowskiej, potrafili zajmować wysokie miejsca po fazie zasadniczej i docierać do decydujących rund Pucharu Polski, ale w najważniejszych momentach nie byli w stanie wykonać ostatniego kroku. Rafał Murawski symbolizował porządek, Adam Frączczak ciągłość, Marcin Robak skuteczność, a Takafumi Akahoshi kreatywność. Mimo obecności wartościowych zawodników drużyna pozostawała poza podium i europejskimi pucharami.
Po sezonie 2016/2017 klub zdecydował się na kolejną zmianę trenera. Kazimierza Moskala zastąpił Maciej Skorża, szkoleniowiec mający w dorobku mistrzostwo Polski, krajowe puchary oraz doświadczenie zdobyte w największych polskich klubach. Jego zatrudnienie miało potwierdzać, że Pogoń przestała zadowalać się miejscem w środku tabeli.
Plan wydawał się logiczny. Klub był już od kilku lat obecny w Ekstraklasie. Posiadał zawodników z dużym ligowym doświadczeniem, rozwijającą się Akademię i rosnące ambicje. Brakowało jedynie trenera, który uporządkuje wszystkie elementy i poprowadzi drużynę do wyraźnego sportowego postępu.
Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Zamiast walki o europejskie puchary Pogoń rozpoczęła walkę o przetrwanie.
Sezon 2017/2018
Ambicja, która niemal zakończyła się katastrofą
Maciej Skorża został ogłoszony trenerem Pogoni w maju 2017 roku. Obejmował zespół, który poprzedni sezon zakończył w górnej części tabeli i dotarł do półfinału Pucharu Polski. Jego nazwisko podnosiło oczekiwania, a sama decyzja była odczytywana jako zapowiedź wejścia klubu na wyższy poziom.
Kadrowo nie była to drużyna pozbawiona jakości. W Szczecinie pozostawali między innymi Adam Frączczak, Rafał Murawski, Kamil Drygas, Jarosław Fojut, Ricardo Nunes, Ádám Gyurcsó, Spas Delew, Dawid Kort i Łukasz Załuska. Do zespołu dołączali kolejni zawodnicy mający zwiększyć konkurencję.
Problem nie polegał więc wyłącznie na braku indywidualnych umiejętności.
Pogoń od początku sezonu wyglądała jak drużyna pozbawiona spójności. Zawodnicy mieli trudności z realizowaniem założeń, zespół popełniał błędy w obronie, a ofensywa nie potrafiła zapewnić regularności. Kolejne niepowodzenia odbierały pewność siebie, zaś rosnąca presja jeszcze bardziej ograniczała swobodę gry.
Po kilku latach obecności w grupie mistrzowskiej Portowcy niespodziewanie znaleźli się na dnie tabeli.
Sytuację komplikował fakt, że niektóre występy pokazywały zupełnie inne oblicze drużyny. W Pucharze Polski Pogoń pokonała Lecha Poznań 3:0. Było to efektowne zwycięstwo nad jednym z najmocniejszych zespołów w kraju, sugerujące, że w szczecińskiej drużynie nadal istnieje znaczny potencjał. W kolejnej rundzie Portowcy zremisowali z Bytovią Bytów, lecz odpadli po serii rzutów karnych.
Pucharowy wieczór z Lechem nie zmienił jednak ligowej rzeczywistości. Pogoń nadal przegrywała, a projekt Macieja Skorży coraz wyraźniej zmierzał w stronę niepowodzenia.
Jesienią szkoleniowiec stracił stanowisko.
Zatrudnienie trenera o dużej renomie miało rozpocząć marsz w stronę czołówki. Zamiast tego stało się jednym z najbardziej nieudanych eksperymentów Pogoni po powrocie do Ekstraklasy.
Kosta Runjaić
Trener, który miał ratować, a został architektem
W listopadzie 2017 roku drużynę przejął Kosta Runjaić. Urodzony w Wiedniu niemiecki szkoleniowiec chorwackiego pochodzenia nie był w Polsce szerzej znany. Miał za sobą pracę między innymi w Darmstadt, Duisburgu, Kaiserslautern i TSV 1860 Monachium, lecz przychodził do Szczecina przede wszystkim jako trener mający uratować ostatni zespół ligi.
Nie obejmował drużyny przygotowanej do spokojnej przebudowy. Pogoń była pogrążona w kryzysie wyników i zaufania. Zawodnicy czuli ciężar kolejnych porażek, a atmosfera wokół zespołu stawała się coraz bardziej nerwowa.
Runjaić nie odmienił wszystkiego w ciągu kilku dni. Pierwsze tygodnie również były trudne. Nowy trener potrzebował czasu, aby poznać zawodników, zmienić organizację gry i odbudować ich przekonanie, że zespół może jeszcze zachować miejsce w Ekstraklasie.
Najważniejsza zmiana nie dotyczyła jednego ustawienia taktycznego. Runjaić zaczął budować jasne zasady funkcjonowania drużyny.
Wymagał intensywności, odpowiedzialności i odwagi w operowaniu piłką. Oczekiwał, że zawodnicy nie będą ograniczać się do głębokiej obrony i przypadkowych kontrataków. Chciał, aby Pogoń podejmowała próbę kontrolowania meczu, wychodziła spod pressingu krótkimi podaniami i aktywnie odzyskiwała piłkę.
Jednocześnie niemiecki szkoleniowiec przywiązywał dużą wagę do relacji z piłkarzami. Nie rezygnował z wymagań, lecz starał się przekonać zawodników do własnego pomysłu. W zespole znajdującym się pod ogromną presją miało to szczególne znaczenie.
Z czasem Pogoń zaczęła odzyskiwać równowagę.
Wiosna walki o pozostanie w lidze
W rundzie wiosennej Portowcy nie stali się nagle zespołem bezbłędnym. Nadal zdarzały się słabsze mecze, problemy ze skutecznością i nerwowe końcówki. Drużyna była jednak lepiej zorganizowana, bardziej agresywna i świadoma swoich zadań.
Ogromną rolę odegrał Adam Frączczak. Zawodnik, który przez lata występował na wielu pozycjach, ponownie przejął odpowiedzialność za zdobywanie bramek. Sezon zakończył z czternastoma ligowymi trafieniami, pozostając najskuteczniejszym piłkarzem Pogoni. W bramce podstawową pozycję miał Łukasz Załuska, który rozegrał 34 spotkania i spędził na boisku 3060 minut.
Doświadczeni zawodnicy musieli jednocześnie zaakceptować, że zespół zaczyna się zmieniać. Rafał Murawski zbliżał się do zakończenia kariery. Łukasz Zwoliński nie odzyskał dawnej skuteczności. Coraz większe znaczenie mieli natomiast młodsi piłkarze, wśród nich Jakub Piotrowski, Sebastian Kowalczyk i Sebastian Walukiewicz.
Pogoń ostatecznie utrzymała się w Ekstraklasie i zakończyła sezon na jedenastym miejscu. W 37 spotkaniach zdobyła 45 punktów, odnosząc 12 zwycięstw, notując dziewięć remisów i ponosząc 16 porażek. Bilans bramek wyniósł 46:54.
Z perspektywy ambicji z początku sezonu był to wynik rozczarowujący.
Z perspektywy sytuacji z listopada stanowił uratowanie klubu przed sportową katastrofą.
Kryzys, który zmienił sposób myślenia
Sezon 2017/2018 obnażył najważniejszą słabość wcześniejszego modelu. Pogoń potrafiła zmieniać trenerów i rozpoczynać kolejne projekty, lecz brakowało jej cierpliwości oraz wyraźnie określonego kierunku.
Zatrudnienie Runjaicia początkowo miało być działaniem ratunkowym. Po utrzymaniu klub mógł ponownie rozpocząć poszukiwania szkoleniowca z głośniejszym nazwiskiem. Zamiast tego zdecydowano się kontynuować współpracę.
Była to jedna z najważniejszych decyzji w najnowszej historii Pogoni.
Runjaić otrzymał możliwość przygotowania drużyny do kolejnego sezonu, wpływania na kadrę i stopniowego rozwijania własnego modelu gry. Nie musiał już jedynie reagować na kryzys. Mógł zacząć budować.
W następnych latach poprowadził Pogoń w większej liczbie spotkań niż jakikolwiek inny trener w historii klubu. Łącznie zasiadał na jej ławce 169 razy.
Jego znaczenie nie polegało wyłącznie na długości kadencji.
Po latach częstych zmian Pogoń wreszcie uzyskała trenerską ciągłość.
Sezon 2018/2019
Od ratowania ligi do budowania tożsamości
Pierwszy pełny sezon Kosty Runjaicia miał odpowiedzieć na pytanie, czy utrzymanie było początkiem trwałej zmiany, czy tylko krótkotrwałym efektem mobilizacji.
Początek rozgrywek ponownie okazał się trudny. Pogoń długo czekała na pierwsze zwycięstwo, a wyniki nie od razu odzwierciedlały postęp dostrzegalny w organizacji gry. Różnica w porównaniu z poprzednią jesienią polegała jednak na tym, że zespół nie tracił kierunku.
Runjaić konsekwentnie rozwijał drużynę opartą na aktywności, pressingu i szybkim przechodzeniu do ataku. Oczekiwał od obrońców odwagi w wyprowadzaniu piłki, od pomocników ruchliwości, a od napastnika uczestniczenia w grze całego zespołu.
Stopniowo pojawiali się również zawodnicy lepiej pasujący do tej koncepcji.
Adam Buksa dawał ofensywie siłę, pracę bez piłki i skuteczność. Radosław Majewski wnosił doświadczenie oraz jakość techniczną. Zvonimir Kožulj potrafił zdobywać bramki uderzeniami z dystansu i wykonywać stałe fragmenty. Kamil Drygas zapewniał równowagę oraz wejścia w pole karne. Sebastian Walukiewicz imponował spokojem środkowego obrońcy, mimo bardzo młodego wieku.
Na skrzydłach i w ofensywnych sektorach coraz większą rolę odgrywali zawodnicy potrafiący przyspieszyć grę. Pogoń zaczynała wyglądać jak drużyna zbudowana według określonej idei, a nie zbiór piłkarzy pozyskanych w różnych okresach przez kolejnych trenerów.
Adam Buksa
Napastnik nowego projektu
Jedną z najważniejszych postaci tej przebudowy stał się Adam Buksa.
Nie był napastnikiem ograniczającym się do oczekiwania w polu karnym. Potrafił utrzymać piłkę, walczyć z obrońcami, otwierać przestrzeń dla pomocników i rozpoczynać pressing. Jego sposób gry odpowiadał wymaganiom Runjaicia.
W sezonie 2018/2019 Buksa zdobył jedenaście ligowych bramek i został najlepszym strzelcem Pogoni. Nie osiągnął dorobku Marcina Robaka z sezonu 2013/2014, lecz jego wpływ wykraczał poza samą liczbę trafień.
Dzięki niemu zespół mógł utrzymywać się wyżej na połowie przeciwnika. Pomocnicy mieli punkt odniesienia, skrzydłowi otrzymywali przestrzeń, a obrońcy rywala byli zmuszani do fizycznej walki przez całe spotkanie.
Buksa był także przykładem kierunku, który Pogoń zaczynała stosować coraz konsekwentniej. Klub pozyskiwał zawodnika posiadającego już ligowe doświadczenie, ale nadal dysponującego możliwością rozwoju. Następnie dawał mu regularną grę, odpowiednią rolę i szansę zwiększenia wartości sportowej.
Wynik lepszy, lecz nadal bez nagrody
Pogoń zakończyła sezon 2018/2019 na siódmym miejscu. W 37 meczach zdobyła 52 punkty, odnosząc 14 zwycięstw, notując dziesięć remisów i ponosząc 13 porażek. Strzeliła 57 bramek, tracąc 54. Była więc wyraźnie skuteczniejsza niż rok wcześniej, choć nadal brakowało jej defensywnej stabilności.
Siódme miejsce nie dawało europejskich pucharów ani szczególnego miejsca w klubowej historii. Miało jednak znaczenie jako potwierdzenie wyjścia z kryzysu.
Jeszcze kilkanaście miesięcy wcześniej Pogoń była ostatnia w tabeli i realnie zagrożona spadkiem. Teraz potrafiła rozgrywać mecze na własnych warunkach, pokonywać mocnych przeciwników i prezentować styl, który ponownie przyciągał uwagę kibiców.
Niepowodzeniem pozostał Puchar Polski. Portowcy odpadli już po pierwszym spotkaniu z GKS Katowice, przegrywając serię rzutów karnych. Po półfinale osiągniętym dwa lata wcześniej była to kolejna niewykorzystana szansa.
Pogoń była coraz lepsza w pracy długoterminowej. Wciąż nie potrafiła jednak przekładać rozwoju na pucharowy sukces.
Nowy pion sportowy, nie nowy właściciel
Lata 2017-2020 bywają czasem przedstawiane jako okres pojawienia się nowych właścicieli. Nie jest to precyzyjne.
Większościowym udziałowcem pozostawała grupa EPA, a Jarosław Mroczek nadal kierował klubem. Zmiana następowała wewnątrz organizacji. Pogoń zaczęła wyraźniej oddzielać zarządzanie sportowe od pozostałych obszarów funkcjonowania spółki.
Latem 2018 roku, po odejściu Macieja Stolarczyka, obowiązki dyrektora sportowego objął Dariusz Adamczuk. Były piłkarz Pogoni, reprezentant Polski i srebrny medalista olimpijski od dawna był związany ze szczecińskim środowiskiem, Akademią oraz procesem odbudowy klubu.
Jego rola stopniowo rosła. Pion sportowy miał odpowiadać nie tylko za pozyskiwanie zawodników, ale także za spójność między pierwszą drużyną, Akademią, skautingiem i strategią transferową.
Nie wszystkie decyzje były udane. W Pogoni nadal pojawiali się piłkarze, którzy nie spełniali oczekiwań. Klub nie dysponował budżetem pozwalającym bez ryzyka konkurować o najdroższych zawodników Ekstraklasy.
Zmieniała się jednak logika podejmowania decyzji.
Transfer przestawał być wyłącznie odpowiedzią na bieżącą lukę w składzie. Coraz częściej analizowano, czy zawodnik pasuje do stylu trenera, posiada możliwość dalszego rozwoju i może w przyszłości przynieść klubowi przychód.
Pogoń zaczynała tworzyć model, a nie tylko kadrę na jeden sezon.
Akademia przestaje być dodatkiem
Rozwój Akademii nie rozpoczął się w 2017 roku. Jego korzenie sięgały okresu odbudowy klubu, kiedy szkolenie młodzieży miało być jednym z fundamentów nowej Pogoni.
W latach 2017-2020 Akademia weszła jednak w kolejny etap.
Jej zespoły coraz regularniej rywalizowały z najlepszymi ośrodkami w kraju. W 2017 roku juniorzy Pogoni dotarli do finału Centralnej Ligi Juniorów, w którym zmierzyli się z Legią Warszawa. Rok później drużyna U17 została wicemistrzem Polski po finałowym spotkaniu z Jagiellonią Białystok. W 2019 roku srebrne medale mistrzostw Polski zdobyli również trampkarze starsi Pogoni.
Same medale nie były jeszcze najważniejsze.
W piłce młodzieżowej wynik powinien potwierdzać jakość procesu, ale nie może go zastępować. Pogoń stopniowo budowała system, w którym najbardziej utalentowani zawodnicy mieli przechodzić przez kolejne zespoły, rezerwy i treningi z pierwszą drużyną.
Akademia nie miała istnieć obok seniorskiego futbolu.
Miała go zasilać.
Młodzież w pierwszym zespole
Najbardziej widocznym dowodem skuteczności Akademii byli zawodnicy pojawiający się w drużynie Kosty Runjaicia.
Sebastian Kowalczyk, wychowany w Szczecinie i od najmłodszych lat związany z Pogonią, stopniowo stawał się pełnoprawnym zawodnikiem Ekstraklasy. Nie imponował warunkami fizycznymi, ale wyróżniał się energią, odwagą, intensywnością pressingu i zdolnością gry pomiędzy formacjami.
Jakub Piotrowski przeszedł przez szczecińskie rezerwy i pierwszy zespół, a w sezonie 2017/2018 wystąpił w 29 meczach ligowych i zdobył trzy bramki. Latem 2018 roku został sprzedany do belgijskiego KRC Genk.
Sebastian Walukiewicz, pozyskany do Akademii jako bardzo młody zawodnik, szybko przebił się do pierwszej drużyny. Jego dojrzałość, umiejętność wyprowadzania piłki i spokój w pojedynkach zwróciły uwagę klubów zagranicznych. Został zawodnikiem Cagliari, lecz pozostał w Pogoni do zakończenia sezonu, aby kontynuować rozwój i pomóc zespołowi. Jego historia pokazywała, że szczeciński klub może być miejscem przygotowującym młodego obrońcę do gry w jednej z największych lig Europy.
W kolejce znajdowali się następni: Adrian Benedyczak, Kacper Smoliński, Marcel Wędrychowski i Kacper Kozłowski.
Szczególnym wydarzeniem był debiut Kozłowskiego. W maju 2019 roku wystąpił w pierwszym zespole w wieku 15 lat, siedmiu miesięcy i trzech dni, stając się najmłodszym debiutantem w historii Pogoni.
Nie oznaczało to, że każdy młody zawodnik był gotowy do natychmiastowego odgrywania głównej roli. Klub coraz lepiej rozumiał jednak, że rozwój wymaga rzeczywistej szansy, a nie tylko obecności wychowanka na ławce rezerwowych.
Akademia jako część tożsamości regionu
Nowoczesna Akademia nie mogła ograniczać się do jednego obiektu i kilku najstarszych roczników.
Pogoń rozwijała sieć szkolenia oraz działania skierowane do dzieci z całego regionu. Pogoń Szczecin Football Schools, funkcjonująca od 2016 roku, prowadziła zajęcia w Szczecinie i innych miejscowościach województwa. Najzdolniejsze dzieci mogły następnie trafiać do struktur Akademii.
Było to ważne z dwóch powodów.
Po pierwsze, klub zwiększał możliwość wyszukiwania talentów. Pogoń nie musiała czekać, aż uzdolniony zawodnik sam pojawi się na naborze. Mogła tworzyć relacje z lokalnymi środowiskami i obserwować dzieci od najmłodszych lat.
Po drugie, umacniała swoją pozycję jako klubu całego Pomorza Zachodniego.
W poprzednich dekadach najzdolniejsi zawodnicy regionu często wyjeżdżali do innych ośrodków. Nowy model miał sprawić, że naturalną pierwszą drogą stanie się Pogoń Szczecin.
Rozwój zawodnika jako źródło sportu i finansowania
Transfery Jakuba Piotrowskiego, Sebastiana Walukiewicza i później Adama Buksy pokazywały, że Pogoń zaczynała tworzyć skuteczniejszy model ekonomiczny.
Klub nie posiadał właściciela gotowego bez ograniczeń pokrywać kolejne wydatki. Musiał rozwijać się w sposób bardziej zrównoważony.
Jedną z dróg było pozyskiwanie młodych lub niedocenianych zawodników, dawanie im odpowiedniej roli, zwiększanie ich wartości i sprzedaż w korzystnym momencie.
Nie każdy z tych piłkarzy był wychowankiem w ścisłym znaczeniu. Walukiewicz i Piotrowski dołączyli do Pogoni w młodym wieku, ale wcześniej szkolili się w innych klubach. Ich historie udowadniały jednak, że Akademia może pełnić także funkcję miejsca dalszego rozwoju zawodników pozyskanych z zewnątrz.
To ważne rozróżnienie.
Nowoczesne szkolenie nie polega wyłącznie na wychowaniu dziecka od pierwszego treningu. Polega także na umiejętnym rozpoznaniu talentu, stworzeniu mu warunków i przygotowaniu do seniorskiego futbolu.
Pogoń zaczynała być w tym coraz skuteczniejsza.
Stadion
Nowoczesność wychodzi poza deklaracje
Przez wiele lat dyskusje o przyszłości stadionu imienia Floriana Krygiera pozostawały jednym z najbardziej bolesnych tematów wokół Pogoni.
Klub rozwijał drużynę, marketing i Akademię, lecz nadal grał na obiekcie niespełniającym standardów odpowiadających jego ambicjom. Stare trybuny ograniczały komfort kibiców, możliwości komercyjne, ofertę dla sponsorów i przychody z dnia meczowego.
Kolejne zapowiedzi modernizacji budziły nadzieję, ale również nieufność. Kibice słyszeli wcześniej wiele deklaracji, które nie prowadziły do rozpoczęcia rzeczywistych prac.
Przełom nastąpił na początku 2019 roku, gdy wybrano wykonawcę inwestycji obejmującej budowę nowego stadionu oraz Centrum Szkolenia Dzieci i Młodzieży. Wartość oferty konsorcjum wynosiła 364,4 miliona złotych.
Wiosną prace faktycznie się rozpoczęły.
Dla historii Pogoni miało to znaczenie symboliczne. Nowy stadion przestawał być wizualizacją, polityczną obietnicą i przedmiotem kolejnych sporów. Stawał się placem budowy.
Centrum Szkolenia Dzieci i Młodzieży
Równie ważne jak nowe trybuny było powstające Centrum Szkolenia Dzieci i Młodzieży.
Obiekt miał połączyć pierwszą drużynę, Akademię i zaplecze szkoleniowe w jednym nowoczesnym kompleksie. Budynek o powierzchni przekraczającej dwa tysiące metrów użytkowych miał zapewniać szatnie, pomieszczenia dla trenerów, zaplecze medyczne, administracyjne i edukacyjne.
Wcześniej rozwój Akademii odbywał się częściowo pomimo ograniczeń infrastrukturalnych. Trenerzy i zawodnicy musieli korzystać z obiektów, które nie odpowiadały skali projektu.
Budowa centrum zmieniała perspektywę.
Pogoń mogła myśleć o szkoleniu nie jako o jednym z obowiązkowych działów klubu, lecz jako o strategicznym obszarze rozwoju.
Nowy stadion miał zapewnić klubowi przestrzeń do zarabiania i budowania relacji z kibicami.
Centrum miało zapewnić zawodników.
Obie inwestycje tworzyły wspólnie materialny fundament nowoczesnej Pogoni.
Cena modernizacji
Budowa stadionu wiązała się również z trudnościami.
Kolejne części starego obiektu były wyłączane z użytkowania, pojemność stadionu malała, a kibice musieli przyzwyczaić się do funkcjonowania na placu budowy. Klub tracił możliwość pełnego wykorzystania frekwencyjnego potencjału i prowadzenia działalności meczowej w normalnych warunkach.
Był to konieczny koszt przejścia między dwiema epokami.
Pogoń budowała drużynę mającą przyciągać coraz większą publiczność, jednocześnie grając przed ograniczoną liczbą widzów. Rozwijała ofertę biznesową na obiekcie, który właśnie znikał. Przekonywała zawodników do projektu, którego najważniejsze elementy infrastrukturalne istniały jeszcze przede wszystkim na planach.
Modernizacja nie dawała natychmiastowej przewagi.
Wymagała cierpliwości.
Podobnie jak projekt sportowy Runjaicia.
Sezon 2019/2020
Pogoń zaczyna patrzeć na podium
Drugi pełny sezon Kosty Runjaicia rozpoczął się w zupełnie innych warunkach niż jego pierwsze miesiące w Szczecinie.
Pogoń nie była już kandydatem do spadku. Posiadała stabilnego trenera, coraz bardziej przemyślaną kadrę i wyraźny styl gry. Do zespołu dołączyli zawodnicy mający podnieść jego jakość, między innymi Dante Stipica, Benedikt Zech i Konstantinos Triantafyllopoulos.
W bramce Stipica szybko zbudował pozycję jednego z najlepszych golkiperów ligi. Zech wnosił spokój w wyprowadzaniu piłki, zaś Triantafyllopoulos siłę, agresywność i determinację w pojedynkach.
W środku pola nadal ważni byli Kamil Drygas, Zvonimir Kožulj, Tomas Podstawski i młody Sebastian Kowalczyk. W ofensywie Pogoń korzystała z szybkości Srđana Spiridonovicia oraz kompletności Adama Buksy.
Drużyna stała się bardziej zwarta i dojrzała. Nie zawsze grała widowiskowo. Znacznie częściej potrafiła jednak kontrolować ryzyko.
Zwycięstwa, które zmieniały oczekiwania
Pogoń od początku sezonu znajdowała się w górnej części tabeli. Wygrywała spotkania, w których wcześniej często traciła punkty, i potrafiła skutecznie reagować na trudniejsze fragmenty.
Szczególne znaczenie miały mecze z Legią Warszawa.
W listopadzie 2019 roku Portowcy pokonali stołeczny zespół w Szczecinie 3:1. Przed rozpoczęciem spotkania Legia była liderem, ale zwycięstwo pozwoliło Pogoni ją wyprzedzić i objąć prowadzenie w tabeli.
Nie był to już pojedynczy efektowny występ, podobny do zwycięstw osiąganych w poprzednich sezonach.
Pogoń rzeczywiście znajdowała się w czołówce.
Jej pozycja wynikała z rezultatów osiąganych przez kilka miesięcy, dobrej organizacji defensywy i stabilności całego projektu.
Po latach pytań o utrzymanie i grupę mistrzowską w Szczecinie zaczęto coraz odważniej mówić o podium.
Sprzedaż Adama Buksy
Zimą nastąpiła jednak ważna zmiana.
Adam Buksa opuścił Szczecin i przeniósł się do New England Revolution. Transfer był potwierdzeniem skuteczności modelu rozwoju zawodników. Napastnik zwiększył w Pogoni swoją wartość, stał się jednym z najlepszych graczy zespołu i wyjechał do ligi zagranicznej.
Z perspektywy finansowej i strategicznej była to korzystna operacja.
Z perspektywy sportowej Pogoń straciła zawodnika, którego nie potrafiła natychmiast zastąpić.
Buksa zdobył siedem ligowych bramek, pozostając najlepszym strzelcem drużyny mimo odejścia w połowie sezonu. Fakt ten najlepiej pokazywał, jak trudno było rozłożyć odpowiedzialność ofensywną na pozostałych zawodników.
Po jego transferze zespół nadal był dobrze zorganizowany, lecz coraz wyraźniej brakowało mu napastnika mogącego utrzymać piłkę, wygrać pojedynek i regularnie kończyć akcje.
Pogoń potrafiła ograniczać rywala. Coraz trudniej było jej samodzielnie przesądzać o wyniku.
Najlepsza defensywa pomysłu, najsłabsza ofensywa ambicji
Sezon 2019/2020 ujawnił zarówno największą siłę, jak i główne ograniczenie drużyny Runjaicia.
Pogoń była zdyscyplinowana, dobrze ustawiona i trudna do zdominowania. Bramkarz oraz linia obrony zapewniali jej bezpieczeństwo. Pomocnicy wykonywali dużą pracę w pressingu i odbudowie ustawienia.
Jednocześnie zespół zdobywał niewiele bramek.
W 37 spotkaniach ligowych Portowcy strzelili zaledwie 37 goli. Był to wynik zdecydowanie zbyt niski dla klubu myślącego o podium. Pogoń traciła jednak tylko 39 bramek, dzięki czemu długo pozostawała w górnej części tabeli.
Rozgrywki pokazywały, że nowa Pogoń potrafiła już stworzyć strukturę pozwalającą regularnie punktować.
Nie posiadała jeszcze kompletnej kadry.
Brakowało szerszej grupy skutecznych zawodników ofensywnych, większej liczby rozwiązań przeciwko głęboko broniącym rywalom oraz rezerw pozwalających utrzymać poziom po kontuzjach i transferach.
Puchar Polski ponownie bez przełomu
Również w Pucharze Polski nie udało się osiągnąć znaczącego wyniku.
Pogoń pokonała Stal Rzeszów 1:0, lecz w kolejnej rundzie przegrała ze Stalą Mielec 0:2. Po raz kolejny rozgrywki, które mogły stanowić krótszą drogę do trofeum i Europy, zakończyły się przed decydującą fazą.
Był to jeden z nielicznych obszarów, w których rozwój projektu Runjaicia nie przynosił widocznego postępu.
Drużyna stawała się coraz bardziej regularna w lidze. W Pucharze Polski nadal zawodziła.
Pandemia
Sezon zatrzymany
Wiosną 2020 roku piłka nożna zeszła na dalszy plan.
Pandemia COVID-19 doprowadziła do zawieszenia rozgrywek, ograniczenia życia społecznego i zamknięcia stadionów. Kluby nie wiedziały, kiedy sezon zostanie wznowiony, w jakiej formule będzie kontynuowany i jakie konsekwencje finansowe przyniesie przerwa.
Zawodnicy trenowali indywidualnie, sztaby próbowały podtrzymywać ich przygotowanie, a cały sport musiał funkcjonować w warunkach całkowitej niepewności.
Po wznowieniu rozgrywek mecze odbywały się w nadzwyczajnym reżimie sanitarnym, początkowo bez normalnego udziału publiczności. PZPN opracował szczegółowy plan powrotu zespołów do treningów i rywalizacji.
Dla Pogoni było to szczególnie bolesne.
Klub już wcześniej grał przy ograniczonej pojemności wynikającej z budowy stadionu. Teraz całkowicie stracił wsparcie trybun, które mogło mieć ogromne znaczenie w walce o najwyższe miejsca.
Pandemia zaburzyła rytm sezonu, lecz nie może stanowić jedynego wyjaśnienia późniejszych trudności. Te same warunki dotyczyły wszystkich klubów.
Pogoń po wznowieniu rozgrywek nie odzyskała dynamiki z najlepszej części jesieni.
Szóste miejsce
Najwyżej w tym trzyletnim okresie
Portowcy zakończyli sezon 2019/2020 na szóstym miejscu. W 37 spotkaniach zdobyli 54 punkty, odnosząc 14 zwycięstw, notując 12 remisów i ponosząc 11 porażek. Bilans bramek wyniósł 37:39.
Szósta pozycja była najlepszym wynikiem w latach 2017-2020.
Nie oddawała jednak w pełni emocji sezonu. Pogoń przez pewien czas prowadziła w tabeli i udowodniła, że potrafi rywalizować z najlepszymi. Ostatecznie pozostała poza podium oraz europejskimi pucharami.
Nie był to jeszcze sukces. Był to jednak wyraźny sygnał.
Drużyna nie zbliżała się do czołówki przypadkiem. W Szczecinie powstawał projekt zdolny do czegoś więcej niż pojedynczy dobry sezon.
Ludzie nowej Pogoni
Okres 2017-2020 nie należał do jednej zamkniętej grupy piłkarzy. Był czasem wymiany pokoleniowej.
Rafał Murawski zakończył karierę. Łukasz Zwoliński opuścił klub. Z czasem malała także rola zawodników pamiętających pierwsze sezony po awansie.
Adam Frączczak pozostawał symbolem ciągłości, choć w 2018 roku jego kariera została przerwana przez poważne problemy zdrowotne. Powrót po operacji miał znaczenie znacznie większe niż wynik jednego meczu. Pokazywał siłę zawodnika, który przez lata utożsamiał się z klubem i nie zamierzał kończyć historii na skutek choroby.
Kamil Drygas stawał się jednym z liderów środka pola. Łączył pracę defensywną z umiejętnością wchodzenia w pole karne i zdobywania bramek.
Dante Stipica budował poczucie bezpieczeństwa w bramce.
Benedikt Zech dawał obronie spokój oraz jakość rozegrania.
Sebastian Kowalczyk reprezentował energię Akademii.
Adam Buksa był przykładem skutecznego rozwoju zawodnika i transferu zagranicznego.
Zvonimir Kožulj wnosił technikę oraz nieprzewidywalność.
Każdy z nich reprezentował inny element nowego modelu.
Styl jako część tożsamości
Najważniejszym osiągnięciem Runjaicia nie było jedno miejsce w tabeli.
Było nim stworzenie rozpoznawalnej drużyny.
Pogoń miała bronić aktywnie, a nie wyłącznie głęboko. Miała odważnie wyprowadzać piłkę i szukać przewagi w środku pola. Zawodnicy ofensywni musieli uczestniczyć w pressingu, a obrońcy w budowaniu ataku.
Nie każdy mecz wyglądał zgodnie z planem. Zdarzały się okresy zachowawczej gry, problemy ze skutecznością i spotkania, w których zespół zbyt wolno operował piłką.
Istniał jednak punkt odniesienia.
Kiedy drużyna grała źle, można było wskazać, od jakiego modelu się oddalała.
Wcześniej kolejne Pogonie różniły się w zależności od aktualnego trenera. Zespół Wdowczyka chciał atakować, drużyna Michniewicza bronić, a ekipa Moskala grać bardziej otwarcie.
Runjaić stworzył pierwszy po powrocie do Ekstraklasy projekt, który przetrwał więcej niż krótką fazę jednego sezonu.
Czego nadal brakowało?
Nowoczesna Pogoń pozostawała konstrukcją niedokończoną.
Pierwszym problemem była skuteczność. Po odejściu Adama Buksy drużyna nie posiadała napastnika gwarantującego regularne bramki. Zbyt wiele zależało od pojedynczych zawodników.
Drugim ograniczeniem była szerokość kadry. Podstawowa jedenastka potrafiła rywalizować z najlepszymi, ale kontuzje, kartki lub spadek formy wyraźnie obniżały poziom zespołu.
Trzecim problemem pozostawał Puchar Polski. Pogoń nie potrafiła wykorzystać rozgrywek, które mogły dać jej pierwszy wielki sukces.
Czwartym ograniczeniem była infrastrukturalna codzienność. Nowy stadion i centrum szkoleniowe dopiero powstawały. Klub ponosił koszty okresu przejściowego, nie mogąc jeszcze korzystać z pełnych efektów inwestycji.
Piątym wyzwaniem była konieczność równoważenia celów sportowych z transferowymi. Sprzedaż najlepszych zawodników zapewniała środki i potwierdzała skuteczność modelu, ale jednocześnie osłabiała drużynę w trakcie budowania wyniku.
Nowoczesność nie oznaczała więc braku problemów. Oznaczała umiejętność rozwiązywania ich bez niszczenia całego projektu.
Trzy sezony w liczbach
| Sezon | Miejsce | Mecze | Zwycięstwa | Remisy | Porażki | Bramki | Punkty |
|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 2017/2018 | 11. | 37 | 12 | 9 | 16 | 46:54 | 45 |
| 2018/2019 | 7. | 37 | 14 | 10 | 13 | 57:54 | 52 |
| 2019/2020 | 6. | 37 | 14 | 12 | 11 | 37:39 | 54 |
Zestawienie pokazuje wyraźny kierunek. Pogoń przesunęła się z jedenastego na szóste miejsce, zwiększyła liczbę punktów z 45 do 54 i ograniczyła liczbę porażek z szesnastu do jedenastu. Jednocześnie sezon 2019/2020 ujawnił poważny problem ofensywny, ponieważ drużyna zdobyła aż o dwadzieścia bramek mniej niż rok wcześniej.
Czy była to już nowoczesna Pogoń?
Tak, ale nie dlatego, że posiadała najdroższych piłkarzy, największy budżet albo gotowy stadion.
Nowoczesność Pogoni z lat 2017-2020 opierała się na sześciu elementach.
Pierwszym była ciągłość trenerska. Kosta Runjaić otrzymał czas, którego wcześniej często brakowało szkoleniowcom.
Drugim był wyodrębniony pion sportowy, rozwijany pod kierunkiem Dariusza Adamczuka.
Trzecim była Akademia połączona z pierwszym zespołem, a nie funkcjonująca wyłącznie jako osobny dział młodzieżowy.
Czwartym był model transferowy, w którym rozwój zawodnika miał przynosić zarówno korzyść sportową, jak i finansową.
Piątym była infrastruktura, czyli rozpoczęcie budowy stadionu oraz Centrum Szkolenia Dzieci i Młodzieży.
Szóstym była tożsamość gry, pozwalająca określić, jak Pogoń chce funkcjonować niezależnie od pojedynczego wyniku.
Nie wszystkie te elementy były jeszcze rozwinięte w pełni.
Wszystkie były już jednak widoczne.
Historyczne znaczenie lat 2017-2020
Lata 2012-2017 nauczyły Pogoń stabilnie funkcjonować w Ekstraklasie.
Lata 2017-2020 nauczyły ją budować przyszłość.
To zasadnicza różnica.
W pierwszym okresie najważniejszym celem było utrzymanie miejsca w elicie i stopniowe zwiększanie ambicji. Klub przechodził od roli beniaminka do regularnego uczestnika grupy mistrzowskiej.
W drugim okresie zaczęto tworzyć system mający działać przez wiele sezonów.
Nie był to proces spokojny. Rozpoczął się od ostatniego miejsca w tabeli, zakończył sezonem przerwanym przez pandemię i nie przyniósł ani jednego trofeum.
Mimo to właśnie wtedy powstały fundamenty drużyny, która w kolejnych rozgrywkach miała zdobyć pierwszy od dwudziestu lat medal mistrzostw Polski.
Runjaić nie zbudował zespołu medalowego w ciągu kilku miesięcy.
Najpierw uratował Pogoń. Następnie nadał jej styl. Później pomógł stworzyć kadrę. Dopiero na końcu miał pojawić się wynik.
Zakończenie
Próg nowej epoki
Latem 2020 roku Pogoń znajdowała się w szczególnym miejscu swojej historii.
Nie była już drużyną walczącą o przetrwanie. Nie była również klubem zadowalającym się samą obecnością w górnej połowie tabeli.
Posiadała stabilnego trenera, rozwijający się pion sportowy, jedną z najbardziej cenionych Akademii w kraju i grupę młodych zawodników przygotowywanych do odpowiedzialnych ról.
Budowa stadionu postępowała.
Centrum Szkolenia Dzieci i Młodzieży nabierało realnych kształtów.
Transfery młodych piłkarzy potwierdzały, że klub potrafi rozwijać zawodników i zwiększać ich wartość.
Pierwsza drużyna potrafiła pokonać Legię, objąć prowadzenie w Ekstraklasie i przez wiele tygodni pozostawać wśród najlepszych.
Nadal brakowało jej skuteczności, szerokiej kadry i doświadczenia w walce o najważniejsze cele.
W przeciwieństwie do wcześniejszych lat brakujące elementy można było jednak wskazać i stopniowo uzupełnić.
Pogoń nie rozpoczynała już kolejnej odbudowy.
Kończyła budowę fundamentów.
Lata 2017-2020 nie były jeszcze epoką medali.
Były epoką, bez której medale nie mogłyby nadejść.
W 2017 roku Portowcy znaleźli się na ostatnim miejscu i obawiali się spadku.
W 2020 roku zastanawiali się już, czego potrzeba, aby wejść na podium.
Odpowiedź miała nadejść w następnym sezonie…..
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Rozdział X – Narodziny nowoczesnej Pogoni — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>