Purpurowe Serca – Odcinek 24: Czerwona minuta
3 minuty
Sobota, 17:30, Częstochowa:
Wyjazdy zawsze zaczynają się tak samo – ciszą przed pierwszym gwizdkiem i tysiącem myśli, których nikt nie chce wypowiedzieć.
Bolo opierał się o metalową barierkę sektora gości.
– Tu zawsze pachnie walką – powiedział.
Marta poprawiła szalik.
– I nerwami.
Zefir patrzył na murawę uważniej niż na trybuny.
– Raków gra szybko. Jeśli damy im początek meczu, będzie ciężko.
10. minuta:
Rzut rożny dla Rakowa. Piłka leci w pole karne. Wyskakuje Jonatan Braut Brunes. Główka. Gol. 1:0. Sektor gości milknie, jakby ktoś nagle wyłączył dźwięk.
Bolo zaciska dłonie na barierce.
– Za łatwo…
Marta wzdycha.
– Znowu zaczynamy od gonienia wyniku.
26. minuta – moment, który zmienia wszystko:
Pogoń próbuje wyjść spod pressingu. Starcie przy linii bocznej. Gwizdek. Sędzia wyciąga czerwoną kartkę dla Husseina Aliego. Na sektorze gości wybucha chaos.
– No świetnie! – krzyczy ktoś z tyłu.
Marta patrzy na murawę z niedowierzaniem.
– W dziesięciu z Rakowem…
Zefir mówi spokojnie:
– Teraz to już nie jest mecz o wynik. To mecz o przetrwanie.
Do przerwy:
Raków przejmuje kontrolę. Pressing. Strzały. Dośrodkowania. Pogoń cofa się coraz głębiej. Każde wybicie piłki witane jest w sektorze gości jak małe zwycięstwo.
Bolo kręci głową.
– Tak się nie gra w piłkę.
Zefir patrzy na niego.
– A jak?
– Atakujesz.
– W dziesięciu?
– Przynajmniej próbujesz.
Zefir prycha.
– Ty myślisz jak kibic.
Bolo odwraca się gwałtownie.
– A ty jak księgowy.
Iskra:
– Ja patrzę realistycznie – mówi Zefir.
– Realistycznie? – Bolo robi krok do przodu. – Realistycznie to jest przegrywać 1:0?
Marta wchodzi między nich.
– Hej. Spokojnie.
Ale napięcie już pękło.
– My nie gramy, my się bronimy – mówi Bolo.
– Bo musimy – odpowiada Zefir.
– Nie! Bo się boimy!
Słowo zawisa w powietrzu.
74. minuta:
Dośrodkowanie Rakowa. W polu karnym najwyżej wyskakuje Patryk Makuch. Główka. 2:0. Sektor gości milczy.
Bolo opiera czoło o zimną barierkę.
– I to jest właśnie ten futbol twojego przetrwania.
Zefir patrzy na murawę spokojnie.
– Nie. To jest futbol czerwonej kartki.
Ostatnie minuty:
Raków kontroluje mecz. Na telebimie pojawia się statystyka. Strzały: 19-5.
Marta patrzy na liczby.
– Widzicie to?
Bolo wzdycha.
– Widzimy.
Zefir dodaje:
– I to jest właśnie prawda o tym meczu.
Po meczu:
Stadion powoli pustoszeje. Trójka bohaterów schodzi schodami sektora gości.
Bolo zatrzymuje się na chwilę.
– Wiesz, co jest najgorsze?
– Co? – pyta Marta.
– Że ja chcę wierzyć w tę drużynę.
Zefir patrzy na murawę ostatni raz.
– A ja wierzę.
– Serio?
– Tak.
– Dlaczego?
Zefir odpowiada spokojnie:
– Bo drużyna, która potrafi przetrwać takie mecze… kiedyś nauczy się je wygrywać.
Bolo milczy. A purpurowe serca biją dalej. Trochę wolniej. Ale wciąż razem.




Komentarze
Purpurowe Serca – Odcinek 24: Czerwona minuta — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>