Sezon 2012/2013 – najpierw trzeba było przetrwać
Awans do Ekstraklasy kończył pięcioletnią drogę odbudowy Pogoni Szczecin, ale nie oznaczał jeszcze odzyskania dawnej pozycji. Klub wracał do elity jako zespół, który dopiero co wydostał się z pierwszoligowej rzeczywistości, z ograniczonym budżetem, starzejącym się stadionem i kadrą wymagającą przystosowania do znacznie wyższego poziomu rywalizacji.
W poprzednich latach każdy sezon miał jasno określony kierunek. Pogoń miała wychodzić z niższych lig, rozwijać struktury i przybliżać się do Ekstraklasy. Latem 2012 roku sytuacja uległa zmianie. Nie chodziło już o wspinanie się na kolejny szczebel. Teraz trzeba było udowodnić, że klub potrafi się na nim utrzymać.
Powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej był wielkim sukcesem, ale równocześnie początkiem trudniejszego egzaminu. Pogoń nie mogła pozwolić sobie na natychmiastowy spadek. Zbyt wiele wysiłku, pieniędzy i społecznej energii kosztowało odzyskanie miejsca w elicie. Pierwszy sezon po awansie miał więc jedno podstawowe zadanie: przetrwać.
Zmiana trenera po awansie
Do Ekstraklasy Pogoń wprowadził Ryszard Tarasiewicz, który objął drużynę wiosną 2012 roku i doprowadził ją do zwycięstwa nad Arką Gdynia, pieczętującego awans. Mimo osiągnięcia najważniejszego celu nie pozostał jednak szkoleniowcem zespołu na kolejne rozgrywki.
Latem 2012 roku prowadzenie drużyny powierzono Arturowi Skowronkowi. Był to trener młody, należący do nowego pokolenia polskich szkoleniowców. Wcześniej pracował między innymi w Ruchu Radzionków, gdzie zwrócił uwagę dobrą organizacją zespołu mimo ograniczonych możliwości finansowych. W Szczecinie otrzymał zadanie znacznie trudniejsze: przygotować beniaminka do walki z najlepszymi drużynami w kraju.
Zmiana trenera bezpośrednio po awansie niosła ryzyko. Skowronek musiał poznać zawodników, wprowadzić własne zasady i jednocześnie przystosować drużynę do szybszej, bardziej wymagającej gry. Nie otrzymał zespołu budowanego od podstaw według własnej koncepcji. Przejął kadrę, której trzon tworzyli bohaterowie pierwszoligowego awansu.
Pogoń zachowywała więc sportową ciągłość, ale wchodziła w nowy sezon z innym szkoleniowcem i nowymi wymaganiami.
Kadra pomiędzy awansem a przebudową
W drużynie pozostali piłkarze, którzy odegrali ważną rolę w sezonie 2011/2012. Radosław Janukiewicz nadal odpowiadał za bezpieczeństwo bramki. W środku pola znajdowali się Bartosz Ława, Maksymilian Rogalski i Takafumi Akahoshi. W ofensywie ważne role mieli pełnić Edi Andradina, Adam Frączczak, Donald Djoussé i Robert Kolendowicz.
Był to zespół posiadający doświadczenie, charakter oraz silną więź z procesem odbudowy klubu. Jednocześnie wielu jego zawodników dopiero miało przekonać się, czy potrafią regularnie rywalizować na poziomie Ekstraklasy.
Kadrę uzupełnili piłkarze sprowadzeni z myślą o najwyższej lidze. Do zespołu dołączyli między innymi obrońcy Maciej Dąbrowski, Hernâni i Peter Hricko. Pojawili się również Emil Noll, Adrian Budka oraz napastnik Mouhamadou Traoré. Zimą do Pogoni trafili między innymi Takuya Murayama, Sergei Mošnikov i Grzegorz Bonin.
Transfery nie tworzyły jednak zespołu pełnego ligowych gwiazd. Była to raczej próba połączenia ludzi znających Pogoń z zawodnikami posiadającymi doświadczenie w silniejszych rozgrywkach. Klub działał ostrożnie. Nie chciał powtarzać dawnych błędów, kiedy szybkie i kosztowne przebudowy kadry prowadziły do destabilizacji finansowej oraz organizacyjnej.
Powrót, który zaczął się od zwycięstwa
Pierwszy ligowy mecz po pięcioletniej przerwie rozegrano 17 sierpnia 2012 roku. Rywalem Pogoni było Zagłębie Lubin, zespół bardziej doświadczony i teoretycznie lepiej przygotowany do gry na poziomie Ekstraklasy.
Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Pogoni 4:0.
Był to powrót niemal wymarzony. Szczeciński stadion ponownie stał się miejscem meczu najwyższej klasy rozgrywkowej, a drużyna nie tylko wygrała, lecz zrobiła to w sposób zdecydowany i efektowny. Było to najwyższe zwycięstwo Pogoni w całym sezonie.
Rezultat wywołał ogromny entuzjazm. Po latach odbudowy można było odnieść wrażenie, że Pogoń bez kompleksów wejdzie do ligowej rywalizacji. Pierwsze spotkanie pokazało potencjał zespołu, ale jednocześnie stworzyło oczekiwania, których beniaminek nie był jeszcze w stanie regularnie spełniać.
Już w następnej kolejce Pogoń przegrała u siebie z Lechią Gdańsk 0:2, a następnie uległa Piastowi Gliwice 0:1. Początek sezonu szybko przypomniał, że w Ekstraklasie każda strata koncentracji, każdy błąd w obronie i każda niewykorzystana okazja mają znacznie większe konsekwencje niż na zapleczu ligi.
Zwycięstwo nad Wisłą i pierwsza nadzieja
14 września 2012 roku do Szczecina przyjechała Wisła Kraków. Choć krakowski klub nie był już drużyną dominującą w Polsce tak wyraźnie jak kilka lat wcześniej, nadal pozostawał marką budzącą respekt.
Pogoń wygrała 2:0.
To zwycięstwo miało znaczenie większe niż zdobycie trzech punktów. Pokazywało, że beniaminek może rywalizować z uznanymi zespołami i nie musi ograniczać się do biernej obrony. Następnie Portowcy zremisowali 1:1 z Lechem Poznań oraz 1:1 z Jagiellonią Białystok. Po sześciu kolejkach zespół miał na koncie dwa zwycięstwa, dwa remisy i dwie porażki.
Jesienią pojawiały się więc momenty pozwalające patrzeć na przyszłość z umiarkowanym optymizmem. Pogoń potrafiła grać zdyscyplinowanie, wykorzystywać doświadczenie Ediego oraz Ławy, a także szybkość i uniwersalność Frączczaka. Akahoshi próbował organizować ofensywę, natomiast Rogalski odpowiadał za równowagę w środku pola.
Nie był to jednak zespół na tyle mocny, aby długo utrzymywać stabilną formę.
Pierwsze poważne ostrzeżenia
W kolejnych tygodniach coraz wyraźniej ujawniały się słabości beniaminka. Pogoń przegrała z Widzewem Łódź 1:3, następnie uległa Legii Warszawa 0:3 i Koronie Kielce 1:2. Porażka 0:3 ze Śląskiem Wrocław była kolejnym dowodem, że drużynie trudno przeciwstawiać się zespołom o większej jakości indywidualnej.
W czterech spotkaniach z Widzewem, Legią, Koroną i Śląskiem Pogoń straciła jedenaście bramek.
Największym problemem była nierówność. Zespół potrafił zagrać odpowiedzialnie przeciwko Wiśle czy Lechowi, a następnie w krótkim czasie popełniał serię prostych błędów. Brakowało skutecznego napastnika, który regularnie zamieniałby okazje na gole. Edi nadal miał duże znaczenie dla jakości rozegrania, ale nie był już zawodnikiem zdolnym samodzielnie przesądzać o wynikach przez cały sezon.
Pogoń miała także problemy z tempem gry. W I lidze doświadczenie wielu piłkarzy pozwalało kontrolować spotkania. W Ekstraklasie rywale szybciej odbierali piłkę, sprawniej wykorzystywali wolne przestrzenie i częściej zmuszali obrońców do pojedynków jeden na jednego.
Jesień nie zakończyła się jednak całkowitym kryzysem. Portowcy wygrali na wyjeździe z GKS-em Bełchatów 1:0, pokonali Ruch Chorzów 1:0, zremisowali bezbramkowo z Górnikiem Zabrze, a następnie zwyciężyli Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:0. Ta seria pozwoliła drużynie zebrać punkty, które kilka miesięcy później okazały się niezwykle cenne.
Puchar Polski zakończony przed ligą
Jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek Ekstraklasy Pogoń pożegnała się z Pucharem Polski. 1 sierpnia 2012 roku przegrała na wyjeździe z Olimpią Grudziądz 0:1 i odpadła już w rundzie wstępnej.
Dla klubu, który dwa lata wcześniej dotarł do finału tych rozgrywek, było to rozczarowanie. Jednocześnie szybkie odpadnięcie pozwalało skoncentrować wszystkie siły na lidze. W tamtym momencie Puchar Polski nie był najważniejszy. Cały sezon podporządkowano utrzymaniu.
Wiosna, która przyniosła strach
Po rundzie jesiennej Pogoń miała podstawy, aby wierzyć w spokojne utrzymanie. Zespół zdobył 22 punkty i znajdował się poza bezpośrednią strefą zagrożenia. Problem polegał na tym, że przewaga nad rywalami nie była wystarczająco duża, aby pozwolić sobie na dłuższy kryzys.
Tymczasem właśnie taki kryzys nadszedł.
Pierwszy mecz w 2013 roku zakończył się porażką 0:3 z Zagłębiem Lubin. Później Pogoń zremisowała 1:1 z Lechią Gdańsk, ale następne tygodnie były coraz gorsze. Przyszły porażki z Piastem Gliwice, Wisłą Kraków, Lechem Poznań i Jagiellonią Białystok.
Od 10 grudnia 2012 roku do 20 kwietnia 2013 roku Pogoń nie wygrała dziewięciu kolejnych spotkań ligowych. W tym czasie zanotowała dwa remisy i siedem porażek.
Zespół nie tylko przegrywał, lecz coraz częściej miał problemy ze zdobywaniem bramek. W czterech kolejnych spotkaniach, przeciwko Piastowi, Wiśle, Lechowi i Jagiellonii, Portowcy nie trafili do siatki ani razu.
Entuzjazm po awansie ustępował niepokojowi. Pogoń zaczynała niebezpiecznie zbliżać się do strefy spadkowej, a styl gry nie wskazywał, że przełamanie nastąpi szybko.
Koniec pracy Artura Skowronka
Po porażce 0:2 z Wisłą Kraków, poniesionej 17 marca 2013 roku, władze klubu zdecydowały o zwolnieniu Artura Skowronka. Szkoleniowiec prowadził Pogoń w dwudziestu meczach ligowych. Jego zespół odniósł sześć zwycięstw, cztery razy zremisował i poniósł dziesięć porażek.
Skowronek pozostawiał drużynę w trudnym położeniu, ale nie można oceniać jego pracy wyłącznie przez pryzmat końcowego kryzysu. To pod jego wodzą Pogoń odniosła efektowne zwycięstwo nad Zagłębiem, pokonała Wisłę, zdobyła punkt w Poznaniu i zgromadziła większość punktów, które później pomogły jej utrzymać się w lidze.
Jednocześnie wiosną trener nie potrafił zatrzymać narastającego regresu. Drużyna traciła pewność siebie, a kolejne zmiany personalne nie przynosiły oczekiwanego efektu.
Klub potrzebował szkoleniowca, który nie tyle zbuduje długoterminowy projekt, ile natychmiast opanuje kryzys.
Dariusz Wdowczyk jako trener ratunkowy
20 marca 2013 roku nowym trenerem Pogoni został Dariusz Wdowczyk. Zastąpił zwolnionego dzień wcześniej Artura Skowronka.
Jego nominacja wzbudzała duże emocje. Wdowczyk był trenerem posiadającym doświadczenie w prowadzeniu klubów walczących o najwyższe cele, ale wracał do pracy po okresie związanym z konsekwencjami afery korupcyjnej. W Szczecinie otrzymał zadanie jednoznaczne: uratować Ekstraklasę.
Początek nie był łatwy. W pierwszym meczu pod jego wodzą Pogoń przegrała z Lechem Poznań 0:2. Następnie uległa Jagiellonii 0:1 i zremisowała z Widzewem 1:1. Porażka 1:3 z Legią oznaczała, że seria bez zwycięstwa nadal trwała.
Przełamanie przyszło 26 kwietnia 2013 roku. Pogoń pokonała Koronę Kielce 2:1. Było to pierwsze ligowe zwycięstwo od 1 grudnia poprzedniego roku.
Wygrana nie zakończyła problemów. Po niej przyszły porażki ze Śląskiem Wrocław oraz GKS-em Bełchatów. Szczególnie bolesna była domowa przegrana 0:1 z Bełchatowem, bezpośrednim rywalem w walce o pozostanie w lidze.
Na trzy kolejki przed końcem sezonu sytuacja stała się dramatyczna.
Chorzów, czyli mecz o oddech
17 maja 2013 roku Pogoń zmierzyła się na wyjeździe z Ruchem Chorzów. Oba zespoły walczyły o utrzymanie, dlatego spotkanie miało ogromne znaczenie dla układu dolnej części tabeli.
Pogoń wygrała 3:2.
Był to mecz nerwowy, otwarty i pełen zwrotów. Portowcy po raz pierwszy od wielu tygodni zdobyli trzy bramki, a zwycięstwo pozwoliło im wydostać się z bezpośredniego zagrożenia. Była to jedna z najważniejszych wygranych całego sezonu.
Tydzień później Pogoń pokonała Górnika Zabrze 1:0. Dwa kolejne zwycięstwa sprawiły, że utrzymanie stało się realne. Zespół Wdowczyka nie zachwycał stylem, ale w najważniejszym momencie zaczął zdobywać punkty.
Przegrana 1:2 z Podbeskidziem Bielsko-Biała ponownie zwiększyła napięcie, lecz przed ostatnią kolejką los Pogoni nadal pozostawał w jej własnych rękach.
Ostatni mecz i ostateczna ulga
2 czerwca 2013 roku Pogoń podejmowała Polonię Warszawa. Dla szczecińskiego klubu był to finał całego sezonu. Zwycięstwo miało zakończyć wszelkie wątpliwości dotyczące utrzymania.
Portowcy wygrali 3:1.
Dopiero wtedy można było naprawdę odetchnąć. Po miesiącach napięcia, zmianie trenera, długiej serii bez zwycięstwa i realnym zagrożeniu spadkiem Pogoń zachowała miejsce w Ekstraklasie.
Zespół zakończył rozgrywki na 12. pozycji.
Bilans ligowy Pogoni w sezonie 2012/2013
| Mecze | Zwycięstwa | Remisy | Porażki | Bramki | Punkty | Miejsce |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 30 | 10 | 5 | 15 | 29:39 | 35 | 12. |
Pogoń wygrała siedem spotkań na własnym stadionie i trzy na wyjazdach. U siebie zdobyła 23 punkty, natomiast poza Szczecinem 12.
Walka o utrzymanie była niezwykle wyrównana. Portowcy zakończyli sezon z czterema punktami przewagi nad ostatnimi w tabeli Ruchem Chorzów i GKS-em Bełchatów.
Adam Frączczak, zawodnik całego sezonu
Najważniejszym zawodnikiem Pogoni pod względem regularności był Adam Frączczak. Rozegrał 28 spotkań ligowych, zdobył pięć bramek i spędził na boisku 2269 minut. Był najlepszym strzelcem zespołu oraz jednym z dwóch piłkarzy z największą liczbą występów.
Nie pełnił jeszcze roli tak symbolicznej, jaką zyskał w kolejnych latach, ale już wtedy ujawniała się jego największa zaleta: użyteczność. Grał tam, gdzie drużyna najbardziej go potrzebowała. Potrafił występować w defensywie, na boku pomocy i bliżej napastnika. Nie był zawodnikiem widowiskowym, lecz jego zaangażowanie, przygotowanie fizyczne i zdolność dostosowania się do różnych zadań czyniły go niezwykle cennym.
Sezon 2012/2013 był początkiem jego przemiany z jednego z piłkarzy odbudowanej Pogoni w jedną z najważniejszych postaci kolejnej epoki.
Edi, Akahoshi i Rogalski
Edi Andradina wystąpił w 28 meczach i zdobył cztery bramki. W wieku blisko 39 lat nadal pozostawał jednym z najbardziej rozpoznawalnych piłkarzy zespołu. Jego doświadczenie, technika i umiejętność wykonywania stałych fragmentów gry były ważne, ale sezon pokazywał również, że drużyna musi stopniowo przygotowywać się do funkcjonowania bez swojego brazylijskiego lidera.
Takafumi Akahoshi rozegrał 27 spotkań, zdobywając dwie bramki. Japoński pomocnik wnosił do zespołu kreatywność oraz zdolność gry między liniami. Nie zawsze potrafił jednak utrzymać równą formę, szczególnie w okresach, gdy cała drużyna była zmuszona przede wszystkim bronić dostępu do własnej bramki.
Maksymilian Rogalski także wystąpił w 27 meczach i zdobył dwa gole. Był jednym z najczęściej wykorzystywanych zawodników, a jego zadaniem było zabezpieczanie środka pola i wykonywanie pracy mniej widocznej niż działania ofensywnych liderów.
Radosław Janukiewicz i zmiana w bramce
Radosław Janukiewicz rozpoczął sezon jako podstawowy bramkarz, kontynuując rolę pełnioną w latach odbudowy. W rozgrywkach ligowych wystąpił dwadzieścia razy. Wiosną jego sytuacja uległa jednak zmianie, a coraz częściej w bramce pojawiał się Dušan Perniš, który zakończył sezon z dwunastoma występami.
Był to pierwszy wyraźny sygnał, że pozycja jednego z największych bohaterów drogi do Ekstraklasy nie jest już niepodważalna. Rywalizacja bramkarzy miała powrócić również w kolejnych sezonach i stać się jednym z tematów sportowej przebudowy Pogoni.
Janukiewicz nadal pozostawał postacią ważną dla szatni i kibiców. Jednocześnie wejście do Ekstraklasy oznaczało, że zasługi z poprzednich lat nie mogły gwarantować miejsca w składzie.
Początek nowego pokolenia
W sezonie 2012/2013 pojawili się również zawodnicy, którzy w następnych latach mieli odegrać ważniejsze role. Wojciech Golla rozegrał osiemnaście spotkań, Mateusz Lewandowski szesnaście, Radosław Wiśniewski czternaście, a Sebastian Rudol trzy.
Swoje pierwsze ligowe minuty otrzymali także Łukasz Zwoliński i Dawid Kort. Zwoliński wystąpił przez 60 minut, natomiast Kort przez 14.
Ich obecność nie miała jeszcze decydującego wpływu na wynik sezonu, ale była zapowiedzią kierunku, który Pogoń miała coraz mocniej rozwijać. Klub nie chciał opierać przyszłości wyłącznie na doświadczonych zawodnikach sprowadzanych z zewnątrz. Akademia i młodzi piłkarze mieli stopniowo stawać się jednym z fundamentów sportowego modelu.
Utrzymanie bez triumfalizmu
Dwunaste miejsce nie było wynikiem, który można było przedstawiać jako wielki sukces sportowy. Pogoń przegrała połowę ligowych spotkań, zdobyła tylko 29 bramek i przez znaczną część wiosny prezentowała się jak drużyna zagrożona spadkiem.
Nie można jednak oceniać tego sezonu bez uwzględnienia kontekstu.
Pogoń była beniaminkiem wracającym do Ekstraklasy po pięciu latach. Jej kadra stanowiła połączenie zawodników pamiętających niższe ligi, doświadczonych liderów oraz piłkarzy dopiero uczących się gry na najwyższym poziomie. Klub nie posiadał jeszcze ani infrastruktury, ani możliwości finansowych pozwalających natychmiast rywalizować z krajową czołówką.
Najważniejsze było pozostanie w lidze.
Cel został osiągnięty, choć znacznie bardziej nerwowo, niż zakładano. Pogoń przetrwała pierwszy rok, zdobyła doświadczenie i przekonała się, jak wiele dzieli drużynę walczącą o awans od zespołu zdolnego spokojnie funkcjonować w Ekstraklasie.
Ocena historyczna sezonu
Sezon 2012/2013 był przedłużeniem procesu odbudowy, a nie jego pełnym zakończeniem. Awans stworzył możliwość powrotu do wielkiej piłki, lecz dopiero utrzymanie sprawiło, że Pogoń mogła zacząć budować stabilną pozycję.
Był to sezon ostrzegawczy. Pokazał, że entuzjazm, historia i przywiązanie kibiców nie wystarczą, aby osiągać dobre wyniki. Potrzebne były mocniejsza kadra, większa jakość ofensywna, bardziej konsekwentne zarządzanie oraz stopniowe odmładzanie drużyny.
Jednocześnie był to sezon przełomowy dla przyszłości klubu. Pogoń nie wróciła do Ekstraklasy na chwilę. Po raz pierwszy od wielu lat uniknęła sytuacji, w której sportowy sukces natychmiast przeradzał się w organizacyjny lub finansowy kryzys.
Nie walczyła jeszcze o podium, nie była gotowa na europejskie puchary, nie potrafiła regularnie pokonywać najlepszych.
Potrafiła jednak zrobić to, co w tamtym momencie było najważniejsze.
Pozostać w Ekstraklasie.
Najważniejsze dane sezonu
Trenerzy: Artur Skowronek, następnie Dariusz Wdowczyk
Miejsce: 12.
Mecze: 30
Punkty: 35
Bilans: 10 zwycięstw, 5 remisów, 15 porażek
Bramki: 29:39
Najlepszy strzelec: Adam Frączczak, 5 bramek
Najwięcej występów: Adam Frączczak i Edi Andradina, po 28
Najwięcej minut: Adam Frączczak, 2269
Najwyższe zwycięstwo: Pogoń Szczecin 4:0 Zagłębie Lubin
Najdłuższa seria bez zwycięstwa: 9 meczów
Puchar Polski: porażka 0:1 z Olimpią Grudziądz w rundzie wstępnej
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Sezon 2012/2013 – najpierw trzeba było przetrwać — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>