SEZON 2: Odcinek 14: Pożal się Boże
Na stadionie unosiła się ciężka, lepka atmosfera – nie tylko ta z mgły, która jakby specjalnie opadła nad Szczecin, żeby przykryć to, co miało się za chwilę wydarzyć. Kibice przyszli po wiarę, po impuls, po coś, czym można żyć przez cały grudzień. A dostali… jedną z bardziej bezradnych połówek sezonu.
I. Przespanie, które zabolało:
Od pierwszych minut Pogoń wyglądała tak, jakby dopiero wróciła z dalekiej podróży – bez błysku, bez dynamiki, bez charakteru. Bolo siedział w swoim stałym miejscu, nawet nie krzyczał. Marta ściskała rękawiczkę tak mocno, że aż pobielały jej palce. Nawet Zefir – zwykle przebojowy i pełen komentarzy – milczał.
Widzew wjeżdżał w pole karne jak do własnego mieszkania. Trzy stuprocentowe sytuacje. Trzecia – zabolała najbardziej.
35. minuta. Angel Baena wrzuca piłkę tak precyzyjnie, jakby mierzył laserem. Andi Zeqiri – kandydat na mundial – wyskakuje ponad całą obronę. Główka. Siatka. 700 kibiców RTS wybucha jak jeden organizm.
Bolo tylko cicho mruknął:
— Pożal się Boże…
II. Błysk, który spóźnił się o pół meczu:
Druga połowa była inna. Pogoń jakby wreszcie przespała koszmar i zaczęła wyglądać jak drużyna. Akcje się kleiły. Trybuny zaczęły żyć. Wreszcie było czuć ten wściekły głód.
W doliczonym czasie – eksplozja nadziei. Keramitsis pakuje piłkę do bramki! Kotwica bar i cały Szczecin unosi się z miejsc!
Chwila trwała jednak krócej niż jedno uderzenie serca. Chorągiewka. Spalony. Sędzia Gryckiewicz potwierdza.
Zefir rzucił tylko pod nosem:
— Niech to szlag, nawet jak strzelimy, to nie strzelimy…
III. Widzew mógł zamknąć temat:
Prawda jest brutalna: wynik mógł być jeszcze gorszy. Bergier – obok. Shehu – zatrzymany przez Cojocaru, jednego z niewielu, którzy tej nocy wyglądali na obudzonych od pierwszych minut.
A mecz? Grany był aż do 104. minuty, choć doliczono ,,tylko” dziesięć. Jakby ktoś na górze chciał, żeby ten dramat trwał dłużej. Żeby bolało bardziej.
IV. Bohaterowie tej nocy?
Paradoksalnie – każdy z nich odegrał swoją rolę.
Bolo – choć patrzył jak na egzekucję, wstał po ostatnim gwizdku i powiedział:
— Idziemy dalej. Bo jak nie my, to kto?
Marta – ta, która wierzy najbardziej. Choć oczy miała pełne łez, wciąż żyła nadzieją na zmianę.
Zefir – zły, rozczarowany, ale gotowy do walki.
Drużyna – spóźniona, chaotyczna, ale w drugiej połowie… jakby zaczęła sobie przypominać, kim ma być.
V. Koniec marzeń o Pucharze:
Pogoń żegna się z Pucharem Polski już w 1/8 finału. Bez fuksa, bez kontrowersji, bez wymówek. Widzew był lepszy. Zasłużył.
A tytuł tego odcinka nie wziął się znikąd.
,,Pożal się Boże” – tak najczęściej słychać było wśród wychodzących kibiców. Ale ci sami kibice… wrócą. Bo taka jest miłość do Pogoni – czasem trudna, często bolesna, ale zawsze prawdziwa. Gdy stadion pustoszał, a ostatnie światła gasły nad murawą, w powietrzu unosiła się jedna gorzka świadomość:
Gablota na ten rok została już zniesiona do piwnicy. Zakurzona, zamknięta, odłożona na później – tak jak nasze pucharowe marzenia.
Ale w klubie nikt nie miał czasu na żałobę. Nie tym razem.
W biurach na drugim piętrze stadionu, za zasłoniętymi szybami, trwało już coś, o czym kibice szeptali od tygodni. Telefony. Maile. Nazwiska. Listy życzeń. Odsyłane propozycje. Przeliczane budżety.
Zarząd zaczął dopinać zimowe okno. Cicho, metodycznie, bez fanfar – ale z poczuciem, że jeśli czegoś nie zmienią teraz, to nic się nie zmieni już nigdy.
I właśnie dlatego… tam, w ostatnim kącie tego długiego, granatowo-bordowego tunelu… pojawił się reflektor.
Niewielka pochodnia, nie fajerwerki. Małe, ostre światło. Takie, które nie oślepia – tylko pokazuje kierunek.
A to oznacza jedno:
Odcinek 15 – po meczu z Radomiakiem w Szczecinie – będzie początkiem czegoś nowego. Albo… ostatecznym sprawdzianem, czy ktokolwiek jeszcze wierzy.
Czytelniku – przygotuj się. Ten sezon jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.




Komentarze
SEZON 2: Odcinek 14: Pożal się Boże — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>