Rozdział VIII: Od dna do nowego początku. Odbudowa Pogoni od fundamentów
Historia Pogoni Szczecin wielokrotnie udowadniała, że wielkości klubu nie mierzy się wyłącznie liczbą zdobytych punktów, miejscem w tabeli ani wartością zawodniczych kontraktów. Czasami prawdziwe znaczenie klubu ujawnia się dopiero w chwili, gdy niemal wszystko zostaje utracone. Gdy znikają pieniądze, właściciele, zawodnicy i sportowe perspektywy, pozostaje pytanie o to, co naprawdę tworzy Pogoń.
W 2007 roku odpowiedź na to pytanie przyszła ze Szczecina.
Po kilku sezonach eksperymentów, organizacyjnego chaosu i stopniowego oddalania drużyny od miasta projekt Antoniego Ptaka dobiegł końca. Pogoń spadła z najwyższej klasy rozgrywkowej, kadra uległa rozpadowi, a klub znalazł się w sytuacji, w której jego dalsze funkcjonowanie stanęło pod znakiem zapytania. Sportowa porażka była jednak tylko częścią większego kryzysu. Znacznie poważniejsza okazała się utrata więzi pomiędzy drużyną, miastem i kibicami.
Klub, który przez dziesięciolecia stanowił jeden z najważniejszych symboli powojennego Szczecina, został pozbawiony lokalnego charakteru. Pierwszy zespół funkcjonował poza miastem, a coraz większą część kadry stanowili zawodnicy niemający wcześniej żadnego związku z Pogonią, regionem ani jej tradycją. Drużyna formalnie nadal reprezentowała Szczecin, lecz coraz słabiej przypominała klub, z którym utożsamiały się kolejne pokolenia jego mieszkańców.
Właśnie dlatego wydarzenia z 2007 roku nie mogą być przedstawione jedynie jako początek marszu z niższych lig. Nie była to zwykła sportowa odbudowa po spadku. Była to walka o odzyskanie nazwy, barw, historii i prawa do kontynuowania tradycji Pogoni w jej naturalnym środowisku.
Odbudowana Pogoń nie powstała dzięki jednemu inwestorowi ani jednej decyzji administracyjnej. Jej fundamentem stało się porozumienie wielu środowisk. W proces zaangażowali się kibice, byli piłkarze, wychowankowie, lokalni działacze, przedsiębiorcy oraz przedstawiciele miasta. Ludzie, których wcześniej dzieliły różne poglądy na sposób funkcjonowania klubu, zostali połączeni przez jeden podstawowy cel: Pogoń miała ponownie należeć do Szczecina.
Nie oznaczało to własności rozumianej wyłącznie w kategoriach prawnych czy finansowych. Chodziło o znacznie głębszą zależność. Klub miał być obecny w mieście nie tylko poprzez nazwę zapisaną w dokumentach, lecz również poprzez codzienną działalność, szkolenie młodzieży, relacje z kibicami, obecność byłych zawodników oraz budowanie drużyny utożsamiającej się z miejscem, które reprezentowała.
Nowy początek nie był efektowny. Nie towarzyszyły mu wielkie transfery, kosztowne prezentacje ani zapowiedzi szybkiego powrotu do walki o najważniejsze krajowe trofea. Pogoń rozpoczynała drogę na poziomie regionalnym, mierząc się z przeciwnikami, dla których spotkanie z najbardziej znanym klubem Pomorza Zachodniego stawało się wydarzeniem całego sezonu.
Dla Pogoni każdy taki mecz był próbą cierpliwości, organizacji i wiary w sens rozpoczętej odbudowy. Klub posiadający historię występów w europejskich pucharach, ligowych medali i finałów Pucharu Polski musiał na nowo nauczyć się funkcjonowania od podstaw. Musiał budować struktury, kompletować kadrę, pozyskiwać sponsorów, organizować szkolenie i przekonywać kibiców, że tym razem odbudowa ma trwałe fundamenty.
Najważniejszym kapitałem nowego projektu okazali się ludzie.
Do Pogoni wracali zawodnicy, którzy znali znaczenie granatowo-bordowych barw. Niektórzy mieli za sobą występy w ekstraklasie, reprezentacji Polski lub klubach zagranicznych. Mogli kontynuować kariery na wyższym poziomie, lecz zdecydowali się pomóc klubowi rozpoczynającemu drogę w IV lidze. Ich obecność miała znaczenie wykraczające poza sportową jakość.
Dariusz Adamczuk, Grzegorz Matlak, Radosław Biliński i Marek Walburg stawali się symbolami ciągłości. Reprezentowali różne pokolenia i różne etapy historii Pogoni, lecz łączyło ich przekonanie, że klub należy odbudować w Szczecinie. Wraz z nimi pojawiali się kolejni doświadczeni zawodnicy, wychowankowie i piłkarze związani z regionem.
Nowa drużyna miała odzyskać to, czego zabrakło w ostatnich latach projektu Antoniego Ptaka: rozpoznawalność, lokalne zakorzenienie i poczucie odpowiedzialności za herb noszony na koszulce.
Rozpoczynający się w 2007 roku okres był wyjątkowy również z innego powodu. Sukcesu nie można było osiągnąć jednym awansem. Pogoń musiała przechodzić kolejne poziomy rozgrywkowe, za każdym razem dostosowując do nich kadrę, organizację oraz zaplecze finansowe. Każdy sezon stawał się odrębnym etapem odbudowy.
Najpierw trzeba było wydostać się z rozgrywek regionalnych. Następnie wejść do piłki centralnej i udowodnić, że klub jest przygotowany do funkcjonowania na szczeblu ogólnopolskim. Kolejnym zadaniem było ustabilizowanie drużyny na zapleczu ekstraklasy i odbudowanie marki Pogoni jako klubu rozpoznawalnego w całym kraju.
Symbolem powodzenia tego procesu stał się finał Pucharu Polski w 2010 roku. Zaledwie trzy lata po organizacyjnym upadku i rozpoczęciu gry na poziomie regionalnym Pogoń ponownie znalazła się w centrum uwagi polskiego futbolu. Nie zdobyła trofeum, lecz sama obecność w finale miała ogromne znaczenie.
Pokazywała, że klub odbudowany przez szczecińskie środowisko potrafił nie tylko przetrwać, lecz również ponownie rywalizować z najlepszymi.
Lata 2007–2010 były więc czymś więcej niż drogą przez kolejne szczeble rozgrywkowe. Były okresem odbudowy społecznego zaufania. Kibice ponownie mogli rozpoznać w drużynie własny klub. Byli zawodnicy wracali do Pogoni w nowych rolach. Odtwarzano Akademię, rozwijano struktury organizacyjne i budowano relacje z miastem oraz lokalnymi partnerami.
Nie wszystkie decyzje okazywały się trafione. Nie każdy transfer spełniał oczekiwania, a pomiędzy osobami odpowiedzialnymi za odbudowę pojawiały się różnice zdań. Klub nadal zmagał się z ograniczeniami finansowymi, infrastrukturalnymi i organizacyjnymi. Najważniejsze było jednak to, że Pogoń ponownie zaczęła rozwijać się we właściwym miejscu.
W Szczecinie.
Rozdział ten jest opowieścią o ludziach, którzy podjęli się zadania pozornie niewdzięcznego. Nie obejmowali klubu walczącego o mistrzostwo Polski. Nie dysponowali gotową drużyną ani stabilnym zapleczem finansowym. Przejmowali odpowiedzialność za markę osłabioną przez lata konfliktów, nieudanych eksperymentów i rozczarowań.
Odbudowa Pogoni nie rozpoczęła się od wielkiego zwycięstwa. Rozpoczęła się od decyzji, że klub nie może zniknąć.
Prolog
Koniec projektu Antoniego Ptaka
Spadek z ekstraklasy w 2007 roku był sportowym zakończeniem projektu, który kilka lat wcześniej miał przywrócić Pogoni stabilność i miejsce wśród najważniejszych polskich klubów. Początkowo wejście Antoniego Ptaka zostało przyjęte jako szansa na ocalenie drużyny znajdującej się w głębokim kryzysie. Przeniesienie do Szczecina zespołu z Piotrkowa Trybunalskiego pozwoliło Pogoni szybko wrócić do najwyższej klasy rozgrywkowej.
Awans osiągnięty w sezonie 2003/2004 dawał nadzieję, że po latach problemów rozpoczyna się okres sportowej odbudowy. W drużynie znajdowali się doświadczeni polscy zawodnicy, piłkarze związani wcześniej z Pogonią oraz Brazylijczycy, którzy potrafili odegrać znaczącą rolę w rozgrywkach. Zespół posiadał wyraźnych liderów, a część zawodników rzeczywiście utożsamiała się z klubem i jego kibicami.
Z czasem równowaga została jednak zachwiana.
Coraz większy wpływ na funkcjonowanie drużyny miał model oparty na sprowadzaniu licznej grupy brazylijskich zawodników. Sam fakt ich pochodzenia nie był problemem. W Pogoni występowali przecież Brazylijczycy posiadający wysokie umiejętności i profesjonalne podejście. Problemem stała się skala przedsięwzięcia, brak odpowiedniej selekcji oraz stopniowe podporządkowywanie całej organizacji pomysłowi, który bardziej przypominał eksperyment niż konsekwentnie budowany projekt sportowy.
Najbardziej bolesnym symbolem tego okresu było przeniesienie pierwszej drużyny do Gutowa Małego. Pogoń nadal rozgrywała mecze w Szczecinie, lecz jej codzienne życie zostało oddzielone od miasta. Zawodnicy trenowali setki kilometrów od stadionu, kibiców i lokalnego środowiska. Osłabieniu uległa więź, która przez dziesięciolecia stanowiła podstawę tożsamości klubu.
Sprzeciw wobec takiego modelu wyrażali między innymi byli zawodnicy i ludzie związani z Pogonią. Szczególną rolę odegrał Grzegorz Matlak, który nie zgadzał się na funkcjonowanie zespołu poza Szczecinem. Jego postawa była czymś więcej niż konfliktem dotyczącym miejsca treningów. Stanowiła obronę przekonania, że Pogoń nie może istnieć w oderwaniu od swojego miasta.
Sezon 2006/2007 zakończył się spadkiem. Drużyna nie była przygotowana do skutecznej rywalizacji, a wcześniejsze problemy organizacyjne znalazły odzwierciedlenie w wynikach sportowych. Rozpad kadry następował niemal równocześnie z wycofywaniem się dotychczasowych właścicieli. Pozostały zobowiązania, niepewność oraz pytania dotyczące przyszłości nazwy, tradycji i miejsca Pogoni w strukturach polskiej piłki.
W innych okolicznościach mógłby to być koniec klubu.
W Szczecinie stał się jednak początkiem społecznego oporu wobec jego zniknięcia.
Jeszcze przed ostatecznym upadkiem projektu Antoniego Ptaka rozwijała się inicjatywa Pogoni Szczecin Nowej. Powstała z przekonania, że w sytuacji, gdy formalny klub przestaje reprezentować wartości ważne dla miasta i kibiców, trzeba rozpocząć budowę alternatywy. Nie chodziło początkowo o stworzenie konkurencyjnej drużyny, lecz o zabezpieczenie ciągłości tradycji i przygotowanie fundamentów pod przyszłą odbudowę.
Pogoń Szczecin Nowa rozpoczęła rywalizację w B klasie. Z punktu widzenia sportowej hierarchii był to najniższy możliwy poziom. Z punktu widzenia znaczenia społecznego rozgrywane tam spotkania miały jednak rangę znacznie większą niż wskazywałaby nazwa ligi.
Na bocznym boisku stadionu przy ulicy Twardowskiego pojawiali się kibice, którzy chcieli zobaczyć drużynę rzeczywiście związaną ze Szczecinem. W jej barwach występowali byli zawodnicy Pogoni, wychowankowie oraz ludzie gotowi pomóc w odbudowie klubu bez gwarancji finansowego sukcesu.
To właśnie tam rozpoczął się proces odzyskiwania Pogoni.
Nie w gabinetach właścicieli, nie w ośrodku treningowym oddalonym od miasta i nie podczas prezentacji kolejnych zagranicznych zawodników. Rozpoczął się na bocznym boisku, w obecności ludzi, którzy przyszli zobaczyć klub istniejący przede wszystkim dzięki pamięci, przywiązaniu i wspólnej odpowiedzialności.
Upadek projektu Antoniego Ptaka pozostawił po sobie chaos, lecz jednocześnie uruchomił energię, której wcześniej nie udało się wykorzystać. Kibice, byli piłkarze, działacze i przedstawiciele miasta stanęli przed zadaniem wymagającym kompromisu. Musieli zdecydować, czy możliwe jest połączenie społecznej inicjatywy Pogoni Szczecin Nowej z budową klubu zdolnego do profesjonalnego funkcjonowania.
Latem 2007 roku rozpoczął się proces tworzenia nowej Pogoni.
Klubu, który miał wystartować niemal od zera, lecz nie był pozbawiony historii. Klubu, który nie posiadał miejsca w ekstraklasie, lecz posiadał ludzi gotowych walczyć o jego przyszłość. Klubu, który utracił niemal wszystko, poza tym, co okazało się najważniejsze.
Szczecinem.
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Rozdział VIII: Od dna do nowego początku. Odbudowa Pogoni od fundamentów — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>