Grzegorz Matlak
Kapitan, który postawił Szczecin ponad projektem Antoniego Ptaka
Grzegorz Matlak jest jedną z najważniejszych postaci całej epoki Antoniego Ptaka, choć jego znaczenie wykracza daleko poza wydarzenia rozgrywające się na boisku. Był podstawowym zawodnikiem drużyny, która w sezonie 2003/2004 wywalczyła awans do ekstraklasy, zdobył sześć bramek jako obrońca, a po powrocie do elity należał do liderów zespołu. Z czasem został kapitanem i jednym z ostatnich polskich piłkarzy zachowujących silny związek Pogoni ze Szczecinem.
Kiedy projekt Antoniego Ptaka zaczął coraz bardziej oddalać się od miasta, Matlak nie ograniczył się do krytyki. Postawił właścicielom jednoznaczny warunek: drużyna miała wrócić do Szczecina. Gdy do tego nie doszło, rozwiązał kontrakt, a następnie współtworzył Pogoń Szczecin Nową — klub, który rozpoczął odbudowę od najniższego poziomu rozgrywkowego.
Dlatego w historii Pogoni nie powinien być zapamiętany wyłącznie jako solidny obrońca. Był jednym z ludzi, którzy pomogli klubowi najpierw wrócić do ekstraklasy, a później odzyskać lokalne fundamenty.
Wychowanek, który długo czekał na Pogoń
Grzegorz Matlak urodził się 15 września 1973 roku w Szczecinie. Mierzył 175 centymetrów, był piłkarzem lewonożnym i najczęściej występował jako obrońca lub zawodnik lewej strony boiska. Wychował się w Szczecinie, w otoczeniu silnie związanym z Pogonią.
Na pierwszy mecz Portowców zabrał go wujek, gdy przyszły zawodnik miał około siedmiu lat. Spotkanie oglądał z kamieni znajdujących się w pobliżu późniejszego sektora rodzinnego. Jako chłopiec nie tylko kibicował Pogoni, lecz także dopingował drużynę z młyna. Stadion przy Twardowskiego był dla niego miejscem znanym jeszcze zanim rozpoczął zorganizowane treningi.
Piłkarskie zdolności młodego Matlaka miał dostrzec Marian Kielec, legendarny napastnik Pogoni, który zobaczył chłopca grającego między blokami. Do klubu Matlak został zapisany w wieku dziewięciu lat i rozpoczął treningi ze starszą grupą. Był więc wychowankiem Pogoni w pełnym znaczeniu tego słowa — wyrastał zarówno w jej systemie szkoleniowym, jak i w kulturze kibicowskiej klubu.
Utalentowany, ale zbyt niski dla pierwszej drużyny
W zespołach młodzieżowych i rezerwach uchodził za zawodnika wyróżniającego się ambicją oraz walecznością. Sam przyznawał jednak, że drogę do pierwszego zespołu utrudniały mu warunki fizyczne. Miał poczucie, że inni rówieśnicy otrzymywali szanse wcześniej, podczas gdy on — mimo dobrej gry w rezerwach — wciąż pozostawał poza kadrą seniorów.
Niski wzrost nadrabiał dynamiką, agresywnością w pojedynkach, wytrzymałością i wolą walki. Te cechy stały się później jego znakiem rozpoznawczym, lecz na początku lat dziewięćdziesiątych nie wystarczyły, aby przebił się do pierwszej drużyny Pogoni.
Wiosną 1993 roku został skierowany do Dębu Dębno, który bronił się przed spadkiem z III ligi. Wraz z kilkoma innymi zawodnikami ze Szczecina pomógł drużynie wydostać się z dolnych rejonów tabeli. Dąb zakończył rozgrywki na siódmym miejscu i zdobył regionalny Puchar Polski. Mimo udanego okresu poza Szczecinem Matlak po powrocie ponownie nie otrzymał trwałego miejsca w pierwszym zespole Pogoni.
Ekstraklasowy debiut w Warcie Poznań
Przełom nastąpił dopiero po odejściu ze Szczecina. Przed sezonem 1994/1995 Matlak został zawodnikiem Warty Poznań i właśnie w jej barwach zadebiutował w najwyższej klasie rozgrywkowej. Pierwszy występ zaliczył przeciwko Legii Warszawa. W swoim premierowym sezonie regularnie pojawiał się na boisku i zdobył dwie bramki.
Następnie grał w Stilonie Gorzów Wielkopolski, po czym wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Występował między innymi w polonijnym AAC Eagles Chicago oraz zespołach halowych Detroit Neon i Detroit Safari. Pobyt w Ameryce dał mu doświadczenie funkcjonowania w innym środowisku sportowym i językowym, do czego później odwoływał się, oceniając brazylijski eksperyment Antoniego Ptaka.
Lech, Amica i Dyskobolia — doświadczenie zdobyte poza Szczecinem
W 1997 roku wrócił do Polski i podpisał kontrakt z Lechem Poznań. W pierwszym okresie występów przy Bułgarskiej rozegrał 31 meczów ligowych. Później reprezentował także Amicę Wronki i Dyskobolię Grodzisk Wielkopolski, po czym ponownie trafił do Lecha.
W barwach Kolejorza wystąpił łącznie w 55 spotkaniach ligowych i zdobył jedną bramkę. Uczestniczył zarówno w walce o utrzymanie, jak i w odbudowie Lecha na zapleczu ekstraklasy. Po kolejnym okresie w Warcie Poznań jego kariera wydawała się zbliżać do etapu schyłkowego. Matlak miał już trzydzieści lat i rozważał ponowny wyjazd do Stanów Zjednoczonych.
W całej karierze rozegrał 142 spotkania w najwyższej klasie rozgrywkowej i zdobył sześć bramek. Jego ekstraklasowy dorobek powstał przede wszystkim w Warcie, Lechu, Amice, Dyskobolii i Pogoni.
Telefon, który zmienił jego plany
Latem 2003 roku Matlak był przygotowany do wyjazdu do Stanów Zjednoczonych. Miał wizę, zakupione bilety i możliwość powrotu do jednego z wcześniejszych klubów. Wówczas zaczął kontaktować się z nim Bogusław Baniak — trener, którego Matlak określał jako swojego wychowawcę.
Baniak przekonywał go, że Antoni Ptak przeniesie Piotrcovię do Szczecina, a nowy zespół będzie walczył o natychmiastowy awans. Trener chciał, aby doświadczony wychowanek Pogoni stał się jednym z fundamentów drużyny. Matlak ostatecznie zrezygnował z wyjazdu, traktując powrót jako ostatnią szansę spełnienia dziecięcego marzenia o grze w pierwszym zespole Portowców.
Choć był wychowankiem klubu, oficjalnie zadebiutował w pierwszej drużynie Pogoni dopiero dwa tygodnie po trzydziestych urodzinach. Klubowa publikacja jubileuszowa podaje, że w latach 2003–2008 rozegrał dla Pogoni 71 oficjalnych spotkań.
Sezon 2003/2004 — obrońca, który strzelał jak napastnik
Pierwszy sezon po powrocie do Szczecina był najlepszym okresem Matlaka pod względem indywidualnych statystyk w Pogoni. Wystąpił w 25 meczach ligowych i wszystkie rozpoczął w podstawowym składzie. Na boisku spędził 2177 minut, zdobył sześć bramek i otrzymał pięć żółtych kartek.
Sześć goli było znakomitym wynikiem jak na zawodnika odpowiedzialnego przede wszystkim za zadania defensywne. Więcej bramek w tamtej Pogoni zdobyli tylko Sérgio Leândro, Olgierd Moskalewicz i Artur Bugaj. Matlak okazał się jednym z najskuteczniejszych obrońców całych rozgrywek i ważnym elementem stałych fragmentów gry.
Pogoń zakończyła sezon na pierwszym miejscu w II lidze. W 30 uwzględnionych w tabeli spotkaniach zdobyła 62 punkty, odnosząc 18 zwycięstw, notując osiem remisów i ponosząc cztery porażki. Szczecinianie strzelili 60 bramek i stracili tylko 22, wyprzedzając Zagłębie Lubin o jeden punkt.
Matlak był szóstym zawodnikiem drużyny pod względem liczby rozegranych minut. Tworzył podstawę formacji defensywnej między innymi z Krzysztofem Michalskim, Michałem Łabędzkim, Julcimarem i Bogusławem Wyparłą. Jego wartość polegała jednak nie tylko na bronieniu. Dawał drużynie energię, agresywność oraz niespodziewaną skuteczność pod bramką przeciwnika.
System motywacyjny Antoniego Ptaka
Matlak po latach przedstawiał pierwszą fazę działalności Antoniego Ptaka w sposób bardziej złożony niż wielu innych uczestników tamtych wydarzeń. Podkreślał, że dopóki właściciel osobiście przebywał w Szczecinie, klub był wypłacalny, a pieniądze trafiały do zawodników terminowo — co w polskiej piłce początku XXI wieku wcale nie było regułą.
W sezonie 2003/2004 zastosowano system wynagradzania określany przez zawodników jako „50 na 50”. Połowę wypłat i premii otrzymywali na bieżąco, natomiast druga część została uzależniona od wywalczenia awansu. Początkowo piłkarze podchodzili do tego rozwiązania sceptycznie, ale z czasem potraktowali je jako dodatkową motywację. Po osiągnięciu celu pieniądze miały zostać wypłacone zgodnie z ustaleniami.
To ważne dla oceny całej epoki. Matlak nie przedstawiał projektu Antoniego Ptaka od początku jako całkowitej katastrofy. Pierwszy etap uważał za sportowo skuteczny i organizacyjnie uporządkowany. Według niego problemy nasiliły się, gdy właściciel przestał zarządzać klubem bezpośrednio ze Szczecina, a projekt zaczął przenosić się w stronę Gutowa Małego i masowego sprowadzania Brazylijczyków.
Powrót do ekstraklasy i gol Arturowi Borucowi
Po awansie Matlak pozostał jednym z liderów zespołu. Pogoń rozpoczęła sezon 2004/2005 domowym spotkaniem z Legią Warszawa. Już w szóstej minucie wychowanek Portowców wykorzystał rzut karny, pokonując Artura Boruca i dając szczecinianom prowadzenie. Legia ostatecznie zwyciężyła 2:1, ale gol Matlaka był symbolicznym początkiem jego gry dla Pogoni w ekstraklasie.
W całym sezonie rozegrał 18 spotkań ligowych, każde w podstawowym składzie. Spędził na boisku 1488 minut, zdobył dwie bramki i otrzymał pięć żółtych kartek. Pogoń, jako beniaminek, zajęła dziewiąte miejsce w czternastozespołowej lidze.
Najpiękniejsza bramka — Pogoń kontra Lech
Jednym z najważniejszych wydarzeń w karierze Matlaka był rozegrany 20 sierpnia 2004 roku mecz Pogoni z Lechem Poznań. Portowcy wygrali 3:1, mimo że przez znaczną część spotkania grali w osłabieniu.
Matlak zdobył pierwszą bramkę meczu — trafienie, które sam po latach określał jako najpiękniejsze w swojej karierze. Niedługo później sprokurował jednak rzut karny po starciu z Piotrem Reissem, a przed przerwą czerwoną kartkę otrzymał Paweł Magdoń. Pogoń musiała więc rozegrać drugą połowę w dziesięciu.
Po przerwie drużyna odpowiedziała ogromnym zaangażowaniem. Bramki Tomasza Parzego i Claudio Milara dały Pogoni zwycięstwo 3:1. Schodzący do szatni Matlak został nagrodzony brawami także przez kibiców Lecha, którzy pamiętali jego wcześniejsze występy w Poznaniu i docenili postawę szczecińskiej drużyny.
Spotkanie miało dla niego podwójne znaczenie. Był wychowankiem Pogoni, ale ważną część kariery spędził w Lechu. Gol przeciwko Kolejorzowi i zwycięstwo Portowców stanowiły jedno z najmocniejszych sportowych wspomnień całego okresu gry w Szczecinie.
Sezon 2005/2006 — coraz mniej miejsca dla Polaków
W sezonie 2005/2006 Matlak wystąpił w 17 spotkaniach ligowych. Piętnaście rozpoczął w podstawowym składzie, a dwa razy wszedł z ławki. Rozegrał 1325 minut, nie zdobył bramki i otrzymał cztery żółte kartki. Nadal należał do najbardziej doświadczonych zawodników oraz pełnił funkcję kapitana zespołu.
Jednocześnie struktura kadry zaczynała się gwałtownie zmieniać. W drużynie pojawiało się coraz więcej Brazylijczyków, a znaczenie polskich zawodników systematycznie malało. Matlak nie sprzeciwiał się obecności wartościowych obcokrajowców. Uważał, że dwóch lub trzech dobrych Brazylijczyków mogło podnieść poziom drużyny. Krytykował jednak budowanie niemal całej kadry według jednego, masowego klucza narodowościowego.
Zwracał uwagę, że w pewnym momencie z polskiej części zespołu pozostali głównie Przemysław Kaźmierczak, Kamil Grosicki, Cezary Przewoźniak i on sam. W jednym z późniejszych spotkań Pogoń wystawiła nawet podstawowy skład złożony wyłącznie z obcokrajowców.
Gutów Mały — granica, której nie chciał przekroczyć
Największym problemem dla Grzegorza Matlaka nie była sama obecność Brazylijczyków, lecz przeniesienie centrum funkcjonowania zespołu do Gutowa Małego. Drużyna trenowała i mieszkała poza Szczecinem, a mecze przy Twardowskiego zaczęły przypominać wyjazdy do miasta, które formalnie miało być jej domem.
Jako kapitan domagał się powrotu zespołu do Szczecina. Nie akceptował sytuacji, w której Pogoń była zarządzana i przygotowywana do rozgrywek setki kilometrów od własnego stadionu, kibiców i lokalnego środowiska. Krytycznie oceniał także oczekiwanie, że pozostali w kadrze Polacy będą dostosowywać się do portugalskojęzycznej większości.
Podczas rozmów dotyczących warunków dalszej współpracy postawił jasny warunek: albo drużyna wróci do Szczecina, albo jego umowa zostanie rozwiązana. Klub zaproponował mu mieszkanie w Łodzi, aby miał bliżej do Gutowa, lecz Matlak odrzucił to rozwiązanie. Miał jeszcze półtora roku ważnego kontraktu, ale mimo tego zdecydował się odejść. Po około dziesięciu dniach negocjacji umowę rozwiązano.
Była to decyzja sportowo kosztowna. Jako doświadczony piłkarz mógł nadal pobierać wynagrodzenie w ekstraklasowym klubie. Zrezygnował jednak z kontraktu, ponieważ uznał, że projekt przestał reprezentować Pogoń, jaką znał.
Pogoń Szczecin Nowa — odbudowa od dołu
Po odejściu z klubu Antoniego Ptaka Matlak wrócił do Szczecina. Zmagał się już wówczas z problemami kręgosłupa i brał pod uwagę zakończenie kariery. W mieście spotkał Dariusza Adamczuka, który powrócił z zagranicy. Do rozmów dołączyli także między innymi Kazimierz Biela oraz Marek Pawlak.
Grupa doszła do wniosku, że odpowiedzią na kryzys musi być stworzenie klubu budowanego od podstaw, w oparciu o szczecińskie środowisko, miejscowych zawodników i kibiców. Tak narodziła się Pogoń Szczecin Nowa. Matlak i Adamczuk stali się najważniejszymi twarzami projektu — byli jednocześnie piłkarzami, działaczami, organizatorami i ludźmi pozyskującymi pomoc dla nowej inicjatywy.
Pogoń Nowa rozpoczęła grę w B-klasie. Jej mecze na bocznym boisku potrafiły przyciągać więcej kibiców niż spotkania ekstraklasowej drużyny Antoniego Ptaka. Projekt nie był więc jedynie sportową alternatywą. Stał się odpowiedzią środowiska na utratę lokalnej tożsamości przez zespół funkcjonujący w Gutowie Małym.
Matlak pomagał przy sprawach organizacyjnych przez cały tydzień, a w weekendy wychodził na boisko. Dariusz Adamczuk wspominał go jako sprawnego organizatora, który odegrał kluczową rolę w powodzeniu przedsięwzięcia.
Piłkarz, działacz i… kucharz
Jedna z najbardziej charakterystycznych historii z B-klasowego okresu wydarzyła się podczas meczu w Kretlewie. Matlak został ukarany czerwoną kartką, po czym w emocjach zaczął protestować i gonić arbitra po boisku. Zdarzenie zarejestrowała regionalna telewizja.
Po meczu działacze Pogoni Nowej postanowili przekuć przewinienie w akcję pokazującą dystans do samych siebie. Ponieważ Matlak ukończył szkołę gastronomiczną, podczas kolejnego spotkania przebrał się za kucharza i częstował kibiców czerwonym barszczem. Zupę przygotowała jednostka NATO i dostarczyła ją kuchnią polową.
Ta anegdota dobrze opisuje charakter Pogoni Nowej. Byli ekstraklasowi piłkarze nie próbowali stawiać się ponad rywalami z B-klasy. Musieli odnaleźć się w realiach najniższego poziomu rozgrywkowego, angażować w organizację spotkań i bezpośrednio budować relację z kibicami.
Udziałowiec nowej Pogoni
Po wycofaniu się rodziny Ptaków i zakończeniu działalności „brazylijskiej” Pogoni środowisko związane z Pogonią Nową uczestniczyło w tworzeniu nowej spółki. Grzegorz Matlak znalazł się w gronie udziałowców — według opisu procesu organizacyjnego posiadał 12,5 procent udziałów, podobnie jak Dariusz Adamczuk.
Nie był więc wyłącznie piłkarzem występującym w odbudowywanej drużynie. Współuczestniczył w przejmowaniu odpowiedzialności za nazwę, tradycję i przyszłość klubu. Jego aktywność po odejściu Antoniego Ptaka stworzyła bezpośredni pomost między protestem przeciwko Gutowowi a Pogonią, która w kolejnych latach wróciła na szczebel centralny, a następnie do ekstraklasy.
Regularną grę przerwały problemy z kręgosłupem. W maju 2008 roku rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron. Później pojawiał się jeszcze sporadycznie na niższych poziomach, jednak jego rola stawała się już przede wszystkim organizacyjna i działaczowska.
Praca dla Pogoni po zakończeniu kariery
Po zakończeniu regularnej kariery Matlak pozostał związany z piłką w Szczecinie. Organizował turnieje dla dzieci i młodzieży, w tym popularne Mini Mundiale, które integrowały zespoły z całego regionu.
W 2019 roku wrócił do struktur Pogoni, angażując się w przygotowanie i funkcjonowanie klubowego centrum treningowego. Pod koniec tego samego roku został prezesem fundacji Pogoń Szczecin Football Schools. Był to kolejny etap jego pracy na rzecz szkolenia młodzieży i organizacyjnego zaplecza klubu.
Grzegorz Matlak w Pogoni Antoniego Ptaka — statystyki
Sezon 2003/2004
Rozgrywki: II liga
Mecze: 25
Podstawowy skład: 25
Minuty: 2177
Bramki: 6
Żółte kartki: 5
Sukces: pierwsze miejsce i awans do ekstraklasy.
Sezon 2004/2005
Rozgrywki: ekstraklasa
Mecze: 18
Podstawowy skład: 18
Minuty: 1488
Bramki: 2
Żółte kartki: 5
Najważniejsze wydarzenia: gol z rzutu karnego przeciwko Legii Warszawa oraz efektowne trafienie w zwycięskim meczu z Lechem Poznań.
Sezon 2005/2006
Rozgrywki: ekstraklasa
Mecze: 17
Podstawowy skład: 15
Wejścia z ławki: 2
Minuty: 1325
Bramki: 0
Żółte kartki: 4
Rola: jeden z najbardziej doświadczonych polskich zawodników i kapitan drużyny.
W trzech ligowych sezonach ery Antoniego Ptaka Matlak rozegrał łącznie 60 spotkań, zdobył osiem bramek i spędził na boisku 4990 minut. Jest to suma danych sezonowych z „Kroniki Pogoni”.
Charakterystyka zawodnika
Grzegorz Matlak nie był klasycznym wysokim, silnym fizycznie obrońcą. Braki w warunkach fizycznych nadrabiał temperamentem, szybkością, ambicją i agresywnością w pojedynkach. Potrafił grać na lewej stronie, włączać się do ofensywy i skutecznie wykonywać rzuty karne.
Najlepszym dowodem jego ofensywnego potencjału pozostaje sześć bramek zdobytych w sezonie 2003/2004. Był zawodnikiem, który potrafił wykorzystać wolną przestrzeń, uderzyć z dystansu i pojawić się w polu karnym przeciwnika. Jednocześnie grał bardzo emocjonalnie, czasami na granicy ryzyka, co przekładało się na znaczną liczbę kartek.
Jako starszy zawodnik przejmował odpowiedzialność za drużynę. Dla młodego Kamila Grosickiego był jednym z piłkarzy pilnujących obowiązków defensywnych i wymagających od niego zaangażowania również bez piłki. Grosicki po latach wymieniał Matlaka wśród starszych kolegów, którzy uczyli go realiów seniorskiego futbolu.
Znaczenie dla epoki Antoniego Ptaka
Grzegorz Matlak reprezentuje dwa całkowicie odmienne oblicza epoki Antoniego Ptaka.
W pierwszym etapie był jednym z filarów skutecznej odbudowy. Pomógł Pogoni wygrać II ligę, zdobywał ważne bramki i należał do podstawowych zawodników po powrocie do ekstraklasy. Sam przyznawał, że początkowo projekt był finansowo uporządkowany i dawał drużynie warunki do realizacji sportowego celu.
W drugim etapie stał się jednym z najbardziej zdecydowanych przeciwników kierunku obranego przez właściciela. Nie zaakceptował przenoszenia Pogoni do Gutowa Małego, marginalizowania polskich zawodników i oddalania zespołu od Szczecina. Jako kapitan próbował wpłynąć na decyzje władz, a gdy to się nie udało, zrezygnował z kontraktu.
Najważniejsze jest jednak to, co zrobił później. Nie odszedł od Pogoni. Współtworzył Pogoń Nową, grał w B-klasie, pozyskiwał partnerów, organizował funkcjonowanie drużyny i uczestniczył w tworzeniu podstaw klubu, który miał ponownie reprezentować Szczecin.
Ocena historyczna
Grzegorz Matlak powinien znaleźć się w gronie najważniejszych zawodników ery Antoniego Ptaka, obok Ediego Andradiny, Artura Bugaja, Bogusława Wyparły, Julcimara, Przemysława Kaźmierczaka i Olgierda Moskalewicza. Jego miejsce jest jednak wyjątkowe.
Nie był wyłącznie zawodnikiem pierwszego etapu odbudowy. Stał się człowiekiem, który wyznaczył granicę między sportowym projektem a klubową tożsamością. Dopóki projekt Antoniego Ptaka służył Pogoni i funkcjonował w Szczecinie, Matlak był jednym z jego filarów. Gdy Pogoń została faktycznie oderwana od miasta, opowiedział się po stronie lokalnej wspólnoty.
Najtrafniejszym określeniem jego roli jest: kapitan odbudowy i jeden z obrońców szczecińskiej tożsamości Pogoni.
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Grzegorz Matlak — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>