Purpurowe Serca – Odcinek 29: Obudzeni
3 minuty
Droga do Gliwic:
Poniedziałek. Godzina 19:00 zbliża się nieubłaganie. Autokar pełen ludzi… ale bez energii. Bez śpiewów. Bez pewności. Bolo patrzył w szybę.
– Dwa mecze. Dwie porażki.
Marta cicho:
– I strefa spadkowa.
Zefir bez emocji:
– Dziś nie grają o punkty.
– O co? – pyta Bolo.
– O oddech.
Stadion – Gliwice:
Chłodno. Obco. Trybuny powoli się zapełniają. W sektorze gości jeden transparent: ,,Obudźcie się, bo spadniemy”. Marta czyta na głos.
– Mocne.
Bolo: – Prawdziwe.
Zefir: – Ostatnie ostrzeżenie.
Początek:
Pierwszy gwizdek. I coś się zmienia. Pogoń nie wygląda jak drużyna na skraju. Więcej ruchu. Więcej odwagi. Jakby ktoś… w końcu podniósł głowę. Bolo marszczy brwi.
– Coś tu jest inaczej.
Moment – rzut karny:
Faul. Zamieszanie. Sędzia idzie do VAR. Cisza. Decyzja: karny. Bolo ściska barierkę.
– To jest ten moment.
Ulvestad podchodzi do piłki. Kapitan na dziś. Bez Grosickiego. Bez marginesu błędu. Strzał. Pewny. 0:1. Eksplozja. Ale nie radości. Ulgi. Marta zamyka oczy.
– W końcu…
Zefir: – To nie był strzał. To była odpowiedź.
Drugi cios:
Pogoń nie odpuszcza. Akcja. Tempo. Konkretnie. Mukairu dostaje piłkę. Uderza. Gol. 0:2. Bolo uderza w barierkę.
– TAK SIĘ GRA!
Marta śmieje się pierwszy raz od dawna.
– Gdzie to było wcześniej?
Zefir patrzy spokojnie:
– W głowie.
Przerwa:
2:0. Spokój? Nie. Napięcie dalej wisi w powietrzu.
Bolo: – Jeszcze jedna połowa.
Marta: – I wszystko może się posypać.
Zefir: – Albo poukładać.
Druga połowa:
I nagle… cisza. Pogoń się cofa. Oddaje piłkę. Oddaje inicjatywę. Nie atakuje. Ani razu.
Marta nerwowo: – Dlaczego oni nie grają?!
Bolo: – Bronią wyniku.
Zefir kręci głową: – Nie.
– To co robią? – pyta Marta.
– Bronią strachu.
Minuty lecą:
Piast próbuje. Ale bez jakości. Strzały niecelne. Decyzje spóźnione. Czas płynie. Nerwy rosną.
Bolo: – Oni nawet nas nie potrafią ugryźć…
Marta: – Albo my nie pozwalamy.
Zefir: – Jedno i drugie.
Końcówka:
Poprzeczka. Chrapek. Sekunda ciszy. Serce w gardle. Bolo łapie się za głowę.
– Już myślałem…
Marta: – Ja też.
Zefir: – I właśnie dlatego ten mecz jest ważny.
Gwizdek:
Koniec. 0:2. Bolo nie krzyczy. Nie skacze. Tylko oddycha głęboko.
– Uratowali się.
Marta: – Na chwilę.
Zefir patrzy na tabelę w telefonie.
– Wystarczyło.
Po meczu:
Transparent dalej wisi. Ale już nie wygląda tak samo. Bolo patrzy na niego długo.
– Obudzili się?
Marta: – Tak.
– Na długo? – dopytuje.
Zefir: – Tego jeszcze nie wiemy.
Cisza.
Ostatnia scena:
Kibice wychodzą. Kroki spokojniejsze niż wcześniej. Ale głowy dalej ciężkie. Bolo odpala papierosa.
– Wiesz, co jest najgorsze?
Marta: – Co?
– Że dziś wygrali…
– I? – patrzy na niego.
Zefir kończy:
– …a test dopiero się zaczyna.
Cisza. A purpurowe serca… biją dalej. Tym razem… trochę spokojniej. Ale wciąż… czujnie.





Komentarze
Purpurowe Serca – Odcinek 29: Obudzeni — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>