Purpurowe Serca – Odcinek 23: Trzecie 1:0
3 minuty
Sobota. Słońce nad Szczecinem. Twardowskiego wyglądało niemal wiosennie. Jakby ktoś chciał przykryć napięcie ładnym światłem. Pogoń Szczecin – Widzew Łódź. Mecz nie o puchary. Mecz o spokój.
Przed pierwszym gwizdkiem:
Bolo stał oparty o barierkę.
– Trzecie zwycięstwo z rzędu i zaczynamy oddychać – powiedział.
– Jedno potknięcie i znowu patrzymy w dół tabeli – odpowiedziała Marta.
Zefir zerknął w skład.
– Bez Wahlqvista. Bez Greenwooda. To nie będzie łatwe.
Gwizdek. Sędziuje Piotr Lasyk.
Pierwsza połowa – słońce i nuda:
10. minuta. Kamil Grosicki próbuje z dystansu. Strzał lekki. Bez historii.
– Jak sparing – mruknął Bolo.
28. minuta. Bergier odpowiada. Cojocaru spokojny.
Chwilę później Osman Bukari wychodzi z kontrą. Wszystko wygląda groźnie… do momentu strzału.
Marta tylko pokręciła głową.
– To jest mecz, który ktoś wygra przypadkiem.
38. minuta. Rzut wolny Grosickiego. Blisko.
Do przerwy 0:0. Jedyny plus – słońce.
Druga połowa – moment:
58. minuta. Keramitsis uderza z woleja. Drągowski odbija. Dobitka. Karol Angielski. Gol. 1:0.
Bolo uderza w barierkę.
– Widzewie… może powtórzymy Angielski?!
Marta śmieje się z niedowierzaniem.
– Pierwszy gol w barwach Pogoni… i jaki moment.
Zefir patrzy na napastnika, który po chwili siada na murawie.
– Udo – mówi spokojnie. – Zapłacił cenę.
Zmiana. Ale gol zostaje.
Nerwy:
Widzew rusza. Pogoń cofa się o pół kroku. Kontra. Agger wystawia Grosickiemu. Strzał zza pola karnego. Piłka mija słupek. ”Grosik” łapie się za głowę.
– To mógł być koniec – szepcze Marta.
Ale mecz znów usypia. Zmiany, chaos, mało jakości.
90+ – wybuch:
Brzydki faul Kellyna Acosty na Leragerze. Ławki wstają. Zawodnicy wpadają na siebie.
Bolo patrzy z niedowierzaniem.
– Po co to?!
Lasyk bez wahania. Czerwona kartka. Kellyn Acosta schodzi. Żółte kartki lecą dla Cojocaru, Szalaia, Drągowskiego.
Ostatnie sekundy. Strzał Marcela Krajewskiego. Piłka odbija się od nogi obrońcy. Potem od słupka. Cisza. Bolo zamyka oczy. Gwizdek.
Po wszystkim:
Trzecie z rzędu 1:0. 31 punktów. 8. miejsce. Walka o utrzymanie powoli oddala się w tle.
– Nie gramy pięknie – mówi Marta.
– Ale gramy skutecznie – odpowiada Bolo.
Zefir patrzy na tabelę w telefonie.
– Trzy razy 1:0. To nie przypadek. To plan.
Na trybunach ktoś mówi: ,,Zaczynamy wierzyć.” Purpurowe serca biją inaczej niż miesiąc temu. Nie w euforii. W kontroli.
Ale w tle zostaje pytanie. Czy można tak wygrywać w nieskończoność?




Komentarze
Purpurowe Serca – Odcinek 23: Trzecie 1:0 — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>