Ponownie do Warszawy, ale w innej atmosferze
Jutro minie równo miesiąc od wyjazdowego meczu Pogoni Szczecin z Legią Warszawa w ramach 10. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Wtedy Portowcy pojechali do stolicy bez pierwszego trenera (drużynę po zwolnieniu Roberta Kolendowicza prowadził tymczasowo Tomasz Grzegorczyk), a także po porażkach z Koroną Kielce i Lechią Gdańsk. Ostatecznie Duma Pomorza przegrała w Warszawie 0:1 po słabej grze i była to dla niej już trzecia porażka z rzędu.
W tym tygodniu granatowo-bordowi ponownie wybiorą się do stolicy Polski na starcie z Legią, ale tym razem w ramach 1/16 finału STS Pucharu Polski. Przed tą rywalizacją atmosfera jest jednak zupełnie inna. Po wspomnianych wyżej wydarzeniach zespół przejął trener Thomas Thomasberg, a Pogoń pod jego wodzą zaczyna grać coraz lepiej. Oczywiście nadal jest jeszcze wiele rzeczy do poprawy, ale co najważniejsze Portowcy zaczęli punktować i odnosić zwycięstwa walcząc do samego końca o dobry wynik. Wygrali u siebie z Piastem Gliwice i ostatnio z Cracovią, a także zremisowali na wyjeździe z Lechem Poznań.
Te wyniki z pewnością napawają optymizmem przed pucharowym pojedynkiem w Warszawie. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że pokonanie Legii na jej stadionie nie będzie łatwym zadaniem, ale Duma Pomorza pod wodzą nowego szkoleniowca odzyskała ducha walki i zaczyna powoli wchodzić na właściwe tory. Z rozbitej drużyny stała się ponownie zespołem walecznym, zdeterminowanym i nieustępliwym. Nawet jeśli pierwszy straci gola, to nie załamuje się i walczy o odwrócenie niekorzystnego wyniku, co ostatnio robi bardzo skutecznie.
Pogoń udowodniła w ostatnich tygodniach, że potrafi przeciwstawić się faworytom i sprawić niespodziankę. Na taką liczymy właśnie już w najbliższych czwartek, o godzinie 21:00, kiedy Pogoń zawalczy w Warszawie z Legią o awans do kolejnej rundy rywalizacji o krajowe trofeum. Tym bardziej że Portowcy mają z Legionistami rachunki do wyrównania za ostatni przegrany finał na Stadionie Narodowym, co jest niewątpliwie dużą motywacją, żeby sięgnąć po zwycięstwo w stolicy.




Niech się Legia boi, bo my wyszliśmy już z marazmu i mamy trenera, który umie w te klocki. Natomiast Legia niby ma trenera, który jednak chce odejść, a piłkarze swoją grą starają się mu “dopomóc” w szybkim odejściu. Zatem te wewnętrzne rozbicie rywala trzeba wykorzystać w czwartek. Niestety centrala PZPN robi wszystko, by utrzymać stołecznych przy życiu wciskając sędziego z Mazowsza – Marciniaka, na nasz mecz z Legią. Czemu w PZPN nie widzą konfliktu interesów regionalnych struktur piłkarskich? Czemu znowu sama sobie centrala sędziuje? Jak są takimi kozakami to niech wystawią na nasz mecz sędziów ze Szczecina, braci Arysów…