Dwóch rannych po bitwie w Poznaniu
Oj działo się dużo w stolicy Wielkopolski. Dwóch duńskich generałów przeciwstawnych armii wyznaczyło miejsce spotkania przy Bułgarskiej w ramach 12. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Armię Lecha Poznań prowadził do boju Niels Frederiksen, a charakternymi Portowcami ze Szczecina dowodził Thomas Thomasberg.

Dla obu trenerów była to już kolejna szansa zmierzenia się przeciw sobie o ligowe punkty, gdyż dobrze znają się z potyczek w lidze duńskiej. Podobnie z resztą jak oba polskie kluby, które mają już długą historię pojedynków ekstraklasowych, a bilans dotychczasowych starć pomiędzy tymi drużynami, jak i trenerami jest bliski idealnego remisu.

Choć nie brakowało w historii pojedynków zwycięstw jednych i drugich, to mimo wszystko ogólny bilans nie pozwala na wskazanie zdecydowanego pogromcy. Skoro tak, to i tym razem jedni i drudzy przed tym meczem byli pełni nadziei na dobry wynik, atrakcyjne spotkanie dla kibiców, zakończone wieloma golami, a to wszystko przy pełnym wsparciu fanatyków obu zespołów, którzy licznie zgromadzili się na stadionie.

Blisko 40 tys. widzów było świadkami bitwy o Poznań, o 3 punkty, w potyczce, w której padły 4 gole, gdzie obie strony grały bardzo intensywnie, zostawiając ślady stoczonych pojedynków. Lech znany z wybiegania – tym razem równie mocno pracował na boisku, bo przebiegł aż 116 km. Pogoń nie była wcale wiele dłużna rywalom, gdyż 115 km pozwoliło naszym piłkarzom na pozostanie przy życiu, zadanie bolesnych ran przeciwnikowi i wyszarpanie remisu w doliczonym czasie gry.
Zatem zamiast zwycięzcy i pokonanego mamy dwóch rannych i to pewnie Portowcy są bardziej szczęśliwi z jednego punktu, niż Kolejorz.
Gospodarze mieli sporą przewagę w meczu, posiadając piłkę 66% czasu, oddali aż 26 strzałów, z czego 12 celnych. Pogoń natomiast miała swoje momenty, miała 4 doskonałe okazje na gola i w połowie udało się skutecznie zakończyć starania w ofensywie. Tak, jak trener Portowców mówił na konferencji przedmeczowej, że będziemy mieć swoje momenty zarówno w grze ofensywnej, jak i defensywnej i trzeba będzie dołożyć wszelkich starań, aby z każdej akcji wyciągnąć, co się da. Kluczem do zdobywania punktów miała być intensywność i skuteczność w grze do przodu.

Po zmianie trenera okazuje się, że piłkarze ze Szczecina są w stanie dużo biegać i strzelać bramki. Jednak wciąż piętą achillesową granatowo-bordowych jest gra obronna, gdyż tracimy kolejne bramki, a to utrudnia punktowanie za 3. Choć trzeba przyznać, że remis na terenie Mistrza Polski jest dobrym wynikiem i myślę, że wielu kibiców Dumy Pomorza brałoby taki wynik w ciemno przed rozpoczęciem spotkania.

Zatem trzeba szanować zdobyty punkt, tym bardziej że wiemy, jakie aspiracje ma drużyna z Poznania na ten sezon.
Oprócz strzelców goli: Kamila Grosickiego i Paula Mukairu…


…koniecznie trzeba też wyróżnić bramkarza – Valentina Cojocaru, który dwoił się i troił i choć nie dał rady zapobiec dwóm golom Lecha, to wybronił jeszcze kilka innych groźnie zapowiadających się akcji gospodarzy. Mocno przyczynił się do wywiezionego punktu z Poznania.

Dużo potu na boisku zostawili też najwięcej biegający w drużynie, czyli Ulvestad – blisko 12 km, a także Ndiaye – ponad 11 km.
Remis ten był 21 meczem bez porażki naszego duńskiego trenera. Zatem piękna seria trwa i niech to oczko nie odrywa się od misia naszych czasów. W następnej kolejce czeka nas starcie z Cracovią w Szczecinie, które rozpocznie się w sobotę, 25 października, o godzinie 17:30, na Stadionie Miejskim im. Floriana Krygiera. Będzie ono kolejnym sprawdzianem charakteru naszej drużyny, gdyż drużyna z Krakowa aktualnie jest na 3. miejscu w tabeli i z pewnością jest podbudowana sobotnim zwycięstwem 2:0 nad Rakowem Częstochowa, które było wywalczone równie pragmatycznie, co remis Pogoni w Poznaniu.
Czeka nas zatem kolejne wielkie widowisko i olbrzymie emocje piłkarskie. Oby nie mniejsze, niż te w poprzednim sezonie, kiedy to w marcu Pogoń przegrywając 0:2, potrafiła odwrócić mecz i dobić rywala 5:2, a na trybunach było niezwykle elektrycznie i iskrzyło przez całe spotkanie.
To było przeżycie dla ludzi o mocnych nerwach. Można było stracić głowę i głos po tym meczu, a ciśnienie oraz adrenalina po takim boju schodziła bardzo długo. Pamiętam jak dziś tę nieprzespaną noc, bo tak długo emocje siedziały w głowie. Mam nadzieję, że i tym razem będzie podobnie. To była prawdziwa reklama futbolu i stadionowych wrażeń dla fanatycznie reagujących kibiców.
Warto przypomnieć sobie właśnie ten mecz tutaj:
Lech Poznań 2:2 Pogoń Szczecin
Bramki: Mikael Ishak 51′, Leo Bengtsson 89′ – Kamil Grosicki 15′, Paul Mukairu 90+1′
Składy:
Lech: 41. Bartosz Mrozek – 2. Joel Pereira, 3. Alex Douglas, 16. Antonio Milić, 15. Michał Gurgul (76, 4. João Moutinho) – 88. Taofeek Ismaheel (76, 14. Leo Bengtsson), 43. Antoni Kozubal (62, 6. Timothy Ouma), 24. Filip Jagiełło, 99. Pablo Rodríguez (82, 7. Yannick Agnero), 77. Luis Palma (82, 56. Kornel Lisman) – 9. Mikael Ishak.
Pogoń: 77. Valentin Cojocaru – 28. Linus Wahlqvist, 13. Dimítris Keramítsis (76, 61. Kacper Smoliński), 2. Marian Huja, 32. Leonárdo Koútris – 7. Musa Juwara (69, 15. Hussein Ali), 8. Fredrik Ulvestad, 19. Mor N’Diaye, 90. Sam Greenwood (90, 14. José Pozo) – 9. Rajmund Molnár (90, 99. Kacper Kostorz), 11. Kamil Grosicki (76, 18. Paul Mukairu).
Żółta kartka: Filip Jagiełło.
Sędziował: Wojciech Myć (Włodawa).
Widzów: 39 496
Zdjęcia: Pogoń Szczecin SA, Pogoń 24.info, Ekstraklasa TV




Komentarze
Dwóch rannych po bitwie w Poznaniu — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>