Wywiad z byłym pracownikiem analitykiem firmy bukmacherskiej
9 minut
Redaktor portalu Pogoń 24.info, Robert Laskowski, przeprowadził obszerny i jednocześnie ciekawy wywiad z byłym pracownikiem analitykiem firmy bukmacherskiej. Zadał wiele pytań, na które udzielono bardzo szczerych odpowiedzi.
Nie czekając dłużej, zapraszamy Was na interesującą rozmowę:
Jak wyglądały kulisy pracy w firmie bukmacherskiej od środka, których zwykły gracz nigdy nie widzi?
– Ogólnie większość zadań analityka jest zautomatyzowana, algorytmy wyliczają prawdopodobieństwa, a kursy pochodzą od firm dostarczających feedy. Ciekawostką jest to, że praca analityka niekoniecznie polega na konkretnej analizie, a bardziej na obserwacji ruchów rynku i przydzielonych danej osobie grupy klientów tzw. niewygodnych, których też można podzielić na kilka kategorii.
Czy bukmacherzy naprawdę ,,ustawiają kursy”, żeby gracze przegrywali, czy to bardziej mit internetu?
– Oczywiście, że nie. Kursy są dostarczane od większych firm, a analitycy czuwają jedynie nad ruchami weryfikacji rynkowej, która również jest w pełni zautomatyzowana. Każda firma bukmacherska może jednak wprowadzać element manipulacyjny, sugerujący jakiś tok myślenia graczowi, żeby w konsekwencji odwieźć go od pierwszej myśli i skłonić podprogowo do zagrania bardziej ryzykownego zakładu.
Jakie zachowania graczy od razu zwracały uwagę firmy?
– Jest wiele takich zachowań. Jeśli gracz mądrze wykorzystuje opóźnienia live, często gra niszowe ligi i ma dodatnie EV w dłuższej jednostce czasowej oraz gdy regularnie bije closing line.
Czy istnieją gracze, których firmy bukmacherskie po prostu nie lubią? Dlaczego?
– Tak. Właśni ci, którzy charakteryzują się cechami z poprzedniej odpowiedzi, jak i większe grupy ludzi próbujących zagrań pumpingowych bądź dywersyfikujących środki pomiędzy większą ilość firm bukmacherskich.
Jak wygląda temat limitowania kont wygrywających graczy?
– Często się to zdarza. Limity i ograniczenia są prawem firmy bukmacherskiej bez podawania powodu graczowi. Często nakłada się limity na dane kombinacje, co wymusza dodanie większej ilości zdarzeń z przełożeniem na mniejsze prawdopodobieństwo wejścia. Ograniczane są konta graczy obserwowanych głównie tych z dodatnim EV w dłuższym okresie.
Czy da się rozpoznać ,,zawodowego typera” po samym stylu gry?
– Po samym stylu gry nie jest to możliwe. Można domniemać, że część danego systemu zagrań może zawierać w innej firmie i nie jesteśmy w stanie wywnioskować cyklu logicznego. Ale automatyka pozwala nam obserwować te konta z dodatnim EV i wtedy można stwierdzić, czy jest to przypadek, czy mamy do czynienia z profesjonalistą.
Jakie błędy najczęściej popełniają gracze amatorscy?
– Takie najpopularniejsze to granie tzw. pewniaków, gonienie strat, zbyt wiele zdarzeń na kuponie i złe zarządzanie bankrollem.
Czy firmy bardziej zarabiają na singlach czy kuponach AKO?
– Zdecydowanie na kuponach AKO. Zwykły gracz tego nie zauważa, ale sama marża kursu jest kumulowana. Do tego ryzyko jest stosunkowo wyższe, a singlowo gramy wyselekcjonowane value.
Jak wyglądały reakcje firmy na ogromne wygrane klientów?
– Dla pracownika to nieodczuwalne, więc jedynie znane z opowieści. Ale wtedy niestety miesiąc bez premii.
Czy zdarzały się sytuacje, że bukmacher naprawdę dużo tracił na jednym meczu?
– Jeśli chodzi o firmy, w których pracowałem, to były takie sytuacje, ale jest to mocno blokowane również automatycznie, a spadki kursów przy mocnej weryfikacji są drastyczne. Więc tych strat w jednym momencie nie można zrobić aż tak wielkich.
Jak działa dział analizujący podejrzane mecze i zakłady?
– Takie mecze bądź linie wylatują często z oferty lub są blokowane czasowo, dając czas do reakcji, na zwiększenie linii bądź podejrzenie aktualizacji wpływów przeciwstawnych czy jest zgoda na odblokowanie zdarzenia do dalszej gry.
Czy pracownicy mieli dostęp do informacji, które mogły sugerować ,,pewne typy”?
– Plotek zawsze jest dużo. Niektóre okazują się tylko plotkami. Każdy jednak ma głowę na karku i sam ocenia indywidualnie informację, z jaką się spotyka.
Jak często gracze próbują oszukiwać system?
– Próbują zazwyczaj znanymi systemami, które mimo wszystko są dziurawe. Są czasem jednak osoby skrajnie uzdolnione matematycznie, które podejmują walkę z automatyką i w mojej karierze znam jeden taki przypadek skuteczny. Z drugiej strony, możemy też zaobserwować drobne zakłady z perspektywy tak zwanych ustawek na mniejszych poziomach ligowych. Oczywiście trzeba z tym walczyć, ale jest to dla całości strat praktycznie niezauważalne, a rozwiązania limitowe z mniejszych lig są coraz bardziej praktykowane.
Czy live betting to największa ,,kopalnia pieniędzy” dla bukmacherów?
– Tak. Mimo że mądra gra live stwarza masę możliwości, to jednak ogrom ludzi podatnych na szybką wygraną jest w przewadze i to daje bardzo duży potencjał na zarobek z tego sektora.
Jakie sporty lub ligi są najbardziej niebezpieczne dla bukmachera?
– Przede wszystkim niższe ligi piłkarskie, różne turnieje ITF w tenisie, rozgrywki młodzieżowe, mniejsze ligi koszykarskie, no i wschodnioeuropejski tenis stołowy.
Czy istnieją gracze, którzy regularnie wygrywają długoterminowo?
– Oczywiście, że tak. Znam wielu osobiście. Jednak są oni limitowani i zmuszani najpierw do gry stacjonarnej, gdzie są nieweryfikowalni, ale i tam bardzo utrudniane jest stawianie poszczególnych kombinacji. Potem są przyłapywani na kontach rodzinnych itp.
Jak wygląda psychologia gracza z perspektywy firmy?
– Temat rzeka. Tak więc w skrócie segregacja rodzaju gracza i podporządkowanie go danej grupie oraz obserwacja i dalsze decyzje już indywidualne do jednostki.
Co najbardziej uzależnia ludzi od obstawiania według twojej obserwacji?
– Wygrana. Gdy ktoś wygra, zazwyczaj wróci. Są ludzie bardziej i mniej podatni na grę. Jest to temat bardzo ciężki, a gra nie powinna być sposobem na zarobek tylko zwykłą rozrywką.
Czy bonusy i promocje są realną korzyścią dla gracza, czy głównie wabikiem marketingowym?
– Tego nie można określić jednoznacznie. Są bonusy, w które warto wejść z perspektywy gracza. Jednak większość jest tylko wabikiem.
Jak wyglądały kulisy VIP-ów i największych graczy?
– Vipy zazwyczaj grają z dużym obrotem. Są cenieni przez firmy, ponieważ tak naprawdę pamiętają tylko duże wygrane. Jednak cała historia konta jest monitorowana przez specjalne działy. Osoby z minusowym saldem są traktowane bardzo dobrze. Otrzymują od firmy różnego rodzaju bonusy, wycieczki, bilety na mecze. Jednak to, co przynoszą do firmy, jest dużo większe. Są oczywiście też vipy, którzy mają dodatni bilans, ale wtedy są limitowani. A taką osobę limity strasznie zniechęcają. Tak więc szybko przestają być Vipami. Tak naprawdę aktualni Vipowie są Vipami tylko zarobkowymi dla danej firmy bukmacherskiej.
Czy firmy śledzą aktywność graczy bardzo szczegółowo?
– Nie. Tylko w momencie dużego ryzyka bądź ogromnej stawki.
Jakie są największe mity o branży bukmacherskiej?
– Największy mit to chyba taki, że bukmacher zarabia, gdy gracz przegrywa. Jest to nonsens. Rynek jest oparty na marży i ruchach kursowych, gdzie przy dużych ligach ilości wpływów są horrendalne, a delikatne korekty sprawiają, że wynik danego meczu wcale nie ma przełożenia na zarobek firmy. Bukmacher i tak wygrywa.
Co najbardziej zaskoczyło cię po rozpoczęciu pracy w tej branży?
– To, że nie zdawałem sobie sprawy, że to bukmacher rozdaje karty. I nawet gdy jesteś na wygranej pozycji, możliwości utrudniania Ci życia gracza jest niewyobrażalnie wielka i nie do przejścia.
Czy po odejściu z firmy sam dalej obstawiasz?
– Tutaj nie udzielę odpowiedzi.
Gdybyś miał dać jedną radę zwykłemu graczowi?
– Nie jestem osobą kompetentną do dawania rad. Nie chcę czuć odpowiedzialności za jakąkolwiek sugestię. Uważam, że każdy dorosły jest kowalem swojego losu.
Czy bukmacher cieszy się bardziej z emocjonalnych graczy niż analityków?
– I z takich i z takich. Jest dużo fake analityków, którym wydaje się, że mają jakieś pojęcie, bo udało im się wygrać kilka kuponów pod rząd. Tacy, którzy ciągle próbują coś wymyślić i długo się nie poddają, są idealnym targetem bukmachera.
Czy naprawdę istnieją ,,czarne listy” wygrywających?
– Oczywiście, że istnieją. Widziałem takie rejestry jeszcze w formie papierowej. U bukmachera, którego aktualnie już nie ma na rynku polskim.
Czy firmy wolą klienta, który gra codziennie po 20 zł, niż tego co raz wygra 50 tysięcy?
– Zdecydowanie tego, który gra regularnie po 20 zł. Powtarza marże, regularnie dokonuje depozytów i ma wysoką retencję.
Jak wygląda moment, gdy ktoś trafia gigantyczny kupon? Panika czy spokój?
– Firma bukmacherska to pracodawca. Spokój w pracy trzeba zachowywać, a razem z tym profesjonalizm i nie podlegać emocjom.
Czy można wyczuć, że gracz ,,zaraz się wyzeruje”?
– Tak, ale nie obserwuje się poszczególnych graczy tak szczegółowo. Z praktyki widać, gdy duży gracz zaczyna grać za mniejsze kwoty i stawia częściej co popadnie, to już można wywnioskować, że będzie miał przerwę.
Co branża bukmacherska najbardziej ukrywa przed ludźmi?
– Nic. To raczej ludzie nie zdają sobie sprawy, jak to działa od środka i w czym tak naprawdę biorą udział.
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Wywiad z byłym pracownikiem analitykiem firmy bukmacherskiej — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>