W Katowicach chłopaki z miasta Szczecina nie płaczą!
Najlepsza defensywa ligi pojechała do Katowic zmierzyć się z najlepszym atakiem PKO BP Ekstraklasy. Tysiące kibiców Pogoni i GieKSy ostrzyło sobie zęby na hit 11. kolejki, gdzie piąta i czwarta drużyna naszej ligi starły się, jak dwóch bokserów wagi ciężkiej w mistrzowskim pojedynku.
GieKSa naładowana długą serią bez porażki na własnym stadionie liczyła na podtrzymanie świetnej passy. Jednak skończyli na liczbie trzynastu takich spotkań. Nie pomogli Katowiczanom byli Portowcy Marcel Wędrychowski oraz Kacper Łukasiak, chociaż w pierwszej połowie byli bardzo aktywni i jeden mógł mieć asystę, a drugi gola.
Krzywdy Pogoni nie dali zrobić także dwaj najlepsi piłkarze górniczej drużyny: Nowak i Szkurin.

Piłkarze z Górnego Śląska nie dali rady sforsować naszej obrony, a gdy byli blisko powodzenia, to na drodze stawał im Cojocaru, który był zwinny jak kot i parę razy wyginał śmiało ciało tak sprężyście, że był w stanie wyłapać każdy strzał i świetne dośrodkowania w pole karne.
W żargonie młodzieżowym słyszy się określenie „kot” i to najlepiej obrazuje dziś naszego golkipera. Mieliśmy w bramce „Kotocaru” i jeśli można mieć do niego 7 życzeń, to niech tak dalej broni naszej bramki przez kolejnych 7 kolejek, które zostały nam do rozegrania w rundzie jesiennej.

W pierwszej połowie było właśnie tak, jakby dwóch bokserów badało się wzajemnie mocnymi uderzeniami, ale na gardę lub na wątrobę. Tu najważniejsze były uniknięcia błędów własnych skutkujących utratą gola. Najpierw gospodarze mocniej przycisnęli do liny i obijali naszą obronę, że potrzebne były doskonałe interwencje naszego „Kota” na bramce.
Później nasza drużyna otrzepała się po mocnych ciosach i też zagroziła Katowiczanom, testując umiejętności żółto-czarnej obrony i ich bramkarza. Pierwsza połowa była jak pierwsza runda na ringu i skończyła się remisowo, bez strat i bez większych emocji.
W przerwie można byłoby przypomnieć sobie znane powiedzenie, że z wielkiej chmury mały deszcz…
Co niektórzy mogliby sięgnąć po klasykę polskiej komedii „Chłopaki nie płaczą”, gdzie oglądający film kozacy z Miasta, mieli spokojnie poczekać, aż to się rozkręci.

A nam przecież przed meczem obiecano mecz kolejki, walkę o puchary, zatem coś w deseń innego cytatu z tego filmu, że „kiedy któryś z nich odkręci kran w kiblu, ma z niego płynąć Johnny Walker”.
No i popłynął w drugiej połowie. I to był taki Jaś Wędrowniczek, którego chce się więcej i częściej w wykonaniu szczecińskiej Pogoni, rzecz jasna.

Nasi obrońcy w składzie Szalai, Keramitsis, Mendy i Riccio nie dali miejsca i czasu gospodarzom w naszym polu karnym. A do tego węgierski środkowy obrońca posłał doskonałe podanie do wybiegającego na dogodną pozycję do strzału naszego snajpera, Jordiego Sancheza, który wygrał pozycję z obrońcą i strzelił fałszem nie do obrony, oszukując bramkarza.

Portowcy mieli jeszcze dwie inne świetne okazje na gola. Jednak próby zaskoczenia bramkarza przez Churlinova i Ławę skończyły się udanymi paradami bramkarskimi. Duma Pomorza strzeliła także gola, a konkretnie Mukairu, ale było to z pozycji spalonej i słusznie gol nie został uznany.
Pogoń była wybiegana i grała bardzo mądrze. Kiedy należało pressować, to te ataki na obrońców były bardzo dynamiczne i skuteczne, zmuszające do błędów i oddawania piłki.
Kiedy należało bronić w niskiej obronie i ofiarnie blokować linie strzału lub podania, nasi zawodnicy też byli w tym elemencie bezbłędni.
Nasz blok obronny należy pochwalić za świetną organizację i poświęcenie. Ileż to pojedynków wygrali dziś Keramitsis, Mendy i Szalai… Najlepszy atak ligi nie dał rady przebić się przez twardą jak skała obronę Pogoni.
Bardzo dużo w grze defensywnej i w fazach przejściowych pomagali pomocnicy Wojciechowski, Biegański i Dziczek. Mnóstwo zdrowia i potu wylali w formacji ofensywnej Sanchez, Mukairu i Churlinov.
Wygląda na to, że trener Oscar Garcia ma już 10, a może nawet 11 zawodników, na których śmiało stawia od pierwszej minuty i po raz pierwszy nie zaskoczył nas składem, dając szansę wykazania się zwycięskiej drużynie z poprzedniego meczu.
W drugiej połowie pierwszy na zmianę wszedł Grosicki i niejeden kibic mógł mieć wątpliwości co do słuszności wyboru trenera, zwłaszcza pamiętając nieudane wejście z ławki w poprzednim meczu. Jednak tym razem Kamil mógł mieć asystę, gdy pograł na tzw. klępę z Ławą, a nasz młody pomocnik strzelił w bramkarza z bliskiej odległości.
Miał nosa do zmian trener Garcia, który potrafi uzyskać to, co najlepszego do zaoferowania ma każdy z zawodników, któremu daje zaufanie, wpuszczając choćby na kilka minut.
Do utrzymania wyniku przyczynili się także pozostali zmiennicy: Acosta, Willen oraz Eichie.
Może Pogoń nie gra jakoś widowiskowo, ale za to jest do bólu pragmatyczna i zdobywane punkty budzą respekt, cieszą kibiców, którzy czekają na puchary i grę w Europie.
Parafrazując cytat z „Chłopaków nie płaczą” możemy powiedzieć tak, że na razie pucharów tu nie ma, ale i tak jest „wspaniale”.

To był dziewiąty mecz Granatowo-Bordowych bez porażki i czwarte zwycięstwo ligowe z rzędu. Mamy 21 punktów po 10 rozegranych meczach, co daje nam 4. pozycję w tabeli.
W następnej kolejce Duma Pomorza zagra w Szczecinie z Radomiakiem Radom. Starcie to odbędzie się w sobotę, 24 października, o 17:30. Będzie to zatem świetna okazja do wydłużenia pięknej zwycięskiej serii.
Skoro pokonaliśmy 5. i 6. drużynę w tabeli, to dlaczego mielibyśmy tego nie powtórzyć z 16. drużyną u siebie w domu, przy pełnym stadionie.
W najbliższym meczu nie może Was brakować! Przyjdźcie i wypełnijcie trybuny do ostatniego miejsca! Nasi walczący piłkarze zasługują na głośny doping i wsparcie całego stadionu! Tu rodzi się Pogoń, która ma ambicje, piłkarzy, trenera i właściciela z realistycznym planem na osiąganie tego, na co czekamy od początku istnienia klubu!
GKS Katowice 0:1 Pogoń Szczecin
Bramka: Jordi Sánchez 51′
Składy:
GKS Katowice: 87. Gabriel Kobylak – 23. Marcin Wasielewski (73, 97. Erik Jirka), 30. Alan Czerwiński (84, 99. Adam Zreľák), 6. Lukas Klemenz, 55. Pau Resta, 8. Borja Galán – 10. Marcel Wędrychowski, 77. Mateusz Kowalczyk (68, 68. Bartosz Wolski), 19. Kacper Łukasiak, 27. Bartosz Nowak – 17. Ilja Szkurin.
Pogoń Szczecin: 77. Valentin Cojocaru – 4. Alessandro Riccio (83, 20. Isaiah Eichie), 13. Dimítris Keramítsis, 41. Attila Szalai, 23. Benjamin Mendy – 21. Darko Čurlinov (72, 11. Kamil Grosicki), 16. Patryk Dziczek, 6. Jan Biegański (82, 3. Kellyn Acosta), 18. Paul Mukairu – 35. Maciej Wojciechowski (82, 29. Lukas Willen), 22. Jordi Sánchez (87, 47. Natan Ława).
Żółte kartki: Klemenz – Biegański.
Sędziował: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 12 178.
Zdjęcia: Pogoń Szczecin, Pogoń 24.info, Ekstraklasa TV oraz fragmenty z filmu ,,Chłopaki nie płaczą”
8 minut
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
W Katowicach chłopaki z miasta Szczecina nie płaczą! — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>