Trzy punkty zostają w Szczecinie, ale styl gry… mocno rozczarowuje
Pierwsza połowa pokazała drużynę daleką od formy, jaką oglądaliśmy jeszcze w poprzednim sezonie. Chaos, brak czytania gry, proste straty, poprzeczka, dwie dobitki w mur i zmarnowane 100% sytuacje. Molnár nie wykorzystał sam na sam, Juwara przestrzelił kolejną ,,setkę”. Paradoksalnie to Mor – dotąd najmniej obiecujący piłkarz – wyprowadził nas na prowadzenie, ale Barkovskiy szybko wyrównał. Do przerwy trudno było to oglądać.
W drugiej połowie Pogoń grała z większym naporem, lecz nadal brakowało konkretów. Ali nie miał komu wyrzucić piłki z autu, wielu zawodników ukrywało się za plecami obrońców, a w pojedynkach widać było brak wiary. Juwara – oprócz zmarnowanych okazji – zatrzymał jeszcze nasz strzał na pustą bramkę. Greenwood był o włos od gola, Grosicki posłał piłkę w trybuny, słupek i świetne interwencje bramkarza Piasta – wszystko sprzysięgło się przeciwko nam.
Dopiero w 88. minucie VAR dopatrzył się ręki i Grosicki pewnie wykorzystał rzut karny, ratując honor zespołu. Piast jeszcze trafił na 2:2, ale spalony uratował wynik.
Zwycięstwo wyszarpane i okupione ogromną nieskutecznością. Styl, organizacja i płynność gry – na bardzo niskim poziomie.
Thomas Thomasberg ma przed sobą ogromne wyzwanie: poukładać drużynę, odbudować pewność siebie i przywrócić jakość, której dziś brakuje. Kilka ogniw zapewne trzeba będzie wymienić w zimowym okienku.
Na razie – 3 punkty zostają w Szczecinie i dają chwilowy oddech, ale nastroje wciąż są nerwowe.




Nie wiem o jaki stul tu chodzi. Fakty są takie, że Pogoń oddała 26 strzałów, z czego 10 celnych i 6 z nich powinno było znaleźć się w bramce Piasta. Niestety zawiodła skuteczność Juwary, Grosickiego, Greenwooda i Molnara którzy powinni byli trochę lepiej zachować się pod bramką gości. Jednak nasz zespół stworzył niesamowitą ilość okazji na gole i to się liczy. Ja z meczu jestem zadowolony, a główny przytyk mam oczywiście do wykończenia akcji i sam trener wspomniał na konferencji pomeczowej, że muszą popracować nad strzałami, aby lepiej wykorzystywać okazje. Cieszy intensywność, kreatywność i szybkość grania. Widać, że N’Diaye spłaca się w tym meczu, fajnie wypadł Koutris także. Obaj piłkarze wcześniej należeli raczej, do tych o których pisało się źle, a wczoraj dali dobry pokaz futbolu. Mecz i wynik na plus. Niech popracują nad skutecznością w przerwie na reprezentacje i będzie całkiem fajnie.
Zgadzam się z tym, że styl gry na niskim poziomie, ale wiadomo zmiana trenera, zawodnicy muszą poznać trenera i jego pomysł na grę. Przepchnęli ten mecz, ale to właśnie jest na plus, jak nie idzie to trzeba siłą woli wygrać. Skuteczność to chyba obce słowo dla piłkarzy, nie wiedzą co to jest. Czeka duuużo pracy, ale jestem dobrej myśli.