Świąteczne strzelanie na pożegnanie
6 grudnia, w dzień Świętego Mikołaja, przy ulicy Witkiewicza, odbył się dziecięcy turniej Mikołajkowy, w którym udział wzięły drużyny ze Szczecina i okolic. Rocznik 2015 Pogoni Szczecin Football Schools był reprezentowany przez dwie nasze drużyny, które zajęły trzecie i czwarte miejsce na 10 startujących zespołów w turnieju.
Nie brakowało sportowych emocji, pięknych goli, wspaniałych obron, interwencji w stylu karate kid, sportowej złości i pojedynków wręcz i w parterze. Paradę bramkarską à la Suarez zaliczył też jeden z obrońców, a rzut karny także nie przyniósł gola. Za to były silne uderzenia i gole z dystansu, pod ladę oraz szybkie trafienia zaraz po gwizdku.
W takiej właśnie świątecznej, radosnej atmosferze również dorośli piłkarze Pogoni mieli przystąpić do ostatniego tanga w 2025 roku. Do Szczecina przyjechał zespół Radomiaka Radom, który jest prowadzony przez żywiołowego, ekscentrycznego i sympatycznego Portugalczyka – Goncalo Feio.

Zatem w późnojesiennej scenerii kibice mogli zastanawiać się, czy pragmatyczny i zimny do bólu Duńczyk z ciętym humorem, facet z północy, Thomas Thomasberg, wraz z drużyną Pogoni znajdzie sposób na gorącego południowca, Goncalo Feio, którego zespół w swoim składzie posiada wielu zawodników z południowej półkuli globu.
A, że spotkanie obu ekip miało miejsce w Mikołajki, zatem obie drużyny postanowiły obdarować swoich kibiców wielkimi emocjami i pięknymi bramkami. Nudy na pewno nie było.
W pierwszej połowie to Radomiak zabawił się w Św. Mikołaja i otworzył swoje serce dla piłkarzy Pogoni, którzy po porażce w Pucharze Polski potrzebowali otuchy i odbudowania wiary w to, że ten sezon jeszcze się dla nich nie skończył.

Z pomocną dłonią do naszych piłkarzy wyszedł tu właśnie wyrachowany zimny Thomas Thomasberg, który przyczynił się do zmiany taktyki na ten mecz, zaskakując Radomiaka ustawieniem 3-5-2, przechodzącego w 5-3-2 w obronie. Zaskakując rywala, Pogoń zamieszała w ich szykach obronnych kilkukrotnie i odebrała dwa prezenty od piłkarzy z Radomia.
Nasi piłkarze mogli i powinni byli nawet więcej wyciągnąć prezentów od Radomiaka, będącego w roli Św. Mikołaja w pierwszej połowie, jak i na początku drugiej. Jednak naszym ulubieńcom brakło trochę śmiałości, a trochę nie potrafili zwyczajnie sięgnąć po to, co wydawało się być dostępne na wyciągnięcie ręki.
A skoro to był mecz, po którym wszyscy rozjadą się do domów i zaczną świętowanie, to niestety aura marzeń i luzu udzieliła się także naszym futbolistom i brakiem konsekwencji oraz kryciem na tzw. radar pomogli rywalom uwypuklić ich mocne strony i to dwa razy.
Zatem w świątecznych prezentach na Twardowskiego było 2:2, a jedna z bramek idealnie wpisała się do naszej pamięci jako świąteczna. Elves Baldé oddał przepiękny strzał z ostrego kąta. Podkręcona piłka wpadła za kołnierz, tuż pod poprzeczkę bramki, w której o prezentach na gwiazdkę myślał chyba już Valentin Cojocaru.
Nie pomógł w wybloku boczny obrońca, ani wtedy, ani później, gdy należało czym prędzej się wybierać do bronienia. Nie zdążył tego dokonać Mendy niestety, choć w całym meczu dał radę wystąpić i zarobić jeszcze żółtą kartkę za faul taktyczny.
Dziś grał w szyku trzech stoperów i generalnie zaliczył… całkiem dobry mecz. Choć raz był za daleko od rywala i nie zdążył zablokować strzału, to mimo wszystko pokazał, że nie ma Huja Mariana w składzie nie bez przyczyny.
Mistrz Świata ma jakość, umie się zastawić, jest silny, ma dobre podanie i dużo widzi. Choć raz, jak uderzył piłkę, to nie wiem, czy czasem nie pozabijał wysoko przelatujące ptaki nad stadionem. Miał też drugie sytuacyjne uderzenie, jednak bez korzyści dla zespołu.
Pogoń miała 7 świetnych sytuacji na strzelenie gola. Udało się tego dokonać tylko, albo i aż dwa razy. Najpierw Greenwood skorzystał ze źle odbitej przez obrońcę bezpańskiej piłki w polu karnym i z 10 metrów lewą nogą umieścił ją w sieci.

Pod koniec pierwszej połowy Keramitsis pięknie prostopadle uruchamia Mukairu. Nasz napastnik wychodzi na pozycję strzałową, najpierw trafia w słupek, a potem dobija już na pustaka. To mogło się podobać. Jednym podaniem Pogoń ominęła źle ustawionych obrońców Radomiaka. Z takich prezentów należy korzystać, a zwłaszcza w taki dzień, jak ten. Szkoda, że konsekwencji naszym piłkarzom zabrakło w kolejnych akcjach.
Dokładności i trochę szczęścia brakowało dziś Grosickiemu i Mukairu, którzy spokojnie mogli coś jeszcze dorzucić do czerwonego mikołajowego worka z bramkami dla swoich kibiców.
Do przerwy lepsza była Pogoń. No i co z tego, jak po przerwie szczecinianie nie potrafili zamknąć tego meczu. I tu znowu warto przypomnieć powiedzenie, klasyk Czesława Michniewicza: że 2:0 to bardzo niebezpieczny wynik.
O tym powiedzeniu przypomnieli sobie piłkarze z Radomia i w sobie tylko znany sposób, z południowym, gorącym temperamentem w drugiej połowie zmusili Portowców do zwrotu dwóch podarowanych prezentów.
Szkoda, bo te dwa punkty, które Pogoń dziś zgubiła, a także trzy stracone z Jagiellonią, gdzie Duma Pomorza dominowała i strzelała jak szalona, a mimo to przegrała, decydują o tym, że zamiast być w okolicach 4. miejsca, to jesteśmy aktualnie na 10. pozycji w tabeli PKO BP Ekstraklasy.
Na pomeczowej konferencji trener zapowiada transfery przychodzące, a także wychodzące. Prawdopodobnie zobaczymy też wzmocnienie sztabu trenerskiego o fachowców z Danii.

Trener Thomas robi co może, aby zgromadzone doświadczenie zdobyte w FC Midtjylland, w tym przetwarzanie i analizowanie danych statystycznych, pomogło w poprawie gry naszego zespołu. Drużyna 3 stycznia wznowi treningi, będzie też wyjazd do Turcji na obóz ,,zimowy”, gdzie będą szlifowane wszystkie aspekty rzemiosła piłkarskiego.
Portowcy muszą poprawić grę obronną, a także stać się bardziej skuteczni. Nie tylko motoryka wymaga pracy, ale także drużynowy mental ma być wzniesiony na wyższy poziom. Wszystko to po to, abyśmy oglądając naszą Pogoń w akcji, nie mieli pytań, albo mieli tylko takie ,,lepsze”, na które chętniej odpowiadałby trener.
Dziś dał znać, że to nie jest fajne przebywać na konferencji i mówić o tym dlaczego znowu coś się nie udało. To zawodowiec i boli go, szczególnie gdy przychodzi bezsilność, widząc kolejne marnowane stuprocentowe sytuacje, a tych dziś też nie brakowało.
Nie był też zadowolony z odkrytych rewelacji o balowaniu Musy Juwary w klubie nocnym i wywlekaniu tego tematu na światło dzienne kilka miesięcy po fakcie. Ujawnianie tego zdarzenia po tak długim czasie wskazuje raczej na nieszczere intencje i chęć zaszkodzenia zespołowi.
Teraz piłkarze będą mieli kilka tygodni wolnego. Mogą odpocząć, spotkać się z rodzinami i przyjaciółmi, zresetować się, aby wrócić, w pełni wypoczęci i gotowi do walki w rundzie wiosennej.
Kolejny mecz ligowy Pogoń zagra 1 lutego w Lublinie z Motorem.
W międzyczasie czekamy na transfery przychodzące i wychodzące. Trener zwrócił się do Św. Mikołaja z prośbą o środkowego obrońcę oraz środkowego pomocnika. Zobaczymy czy Alex Haditaghi sięgnie głęboko do worka i uda mu się trafić na właściwy prezent dla naszego Duńczyka. Oby tylko rózgi nie dostał za głupio tracone punkty w Szczecinie i odpadnięcie z Pucharu Polski.
Rózgę na pewno od Ultrasów dostał dziś współpracownik Alexa Haditaghiego i Tana Keslera, agent piłkarski, Mariusz Mowlik, który nie zadowolił poczynionymi transferami i wg ich opinii osiągnął skuteczność 0/9. Kibice domagają się większego poświęcenia się tematowi doboru właściwych piłkarzy do Dumy Pomorza. Portowcy zdobyli zaledwie 21 punktów na 54 możliwych w 18 kolejkach.

Od nowych piłkarzy oczekiwano znacznie więcej. Obiecywano miejsce na podium i europejskie rozgrywki. Gwarancją takiego mistrzowskiego sukcesu byłoby średnio zdobywanie 2 punktów na mecz. A Pogoń zamiast 2 pkt na mecz, aktualnie prezentuje zaledwie 1,17. To o wiele za mało.
Thomas Thomasberg przybywając do Szczecina, mógł pochwalić się średnią punktową z Danii właśnie w okolicach 2 pkt na mecz. W naszej lidze aktualnie nowy trener Radomiaka, Goncalo Feio, może pochwalić się właśnie taką świetną średnią, odkąd przejął stery nad drużyną z Mazowsza. Sympatyczny Portugalczyk powiedział na konferencji pomeczowej, że nie było tematu jego zatrudnienia w Pogoni, po tym jak pracę stracił Robert Kolendowicz.

Nasz trener obiecuje poprawę gry Dumy Pomorza. Mamy lepiej punktować na wiosnę. Aby to się stało, dojdą nowi piłkarze, niektórzy odejdą. Spodziewam się także nowych trenerów asystentów z Danii.
Podczas obozu w Turcji z pewnością Portowcy zagrają mecze sparingowe, aby doszlifować formę, zgranie i pewność siebie, zanim wznowią ligową młóckę.
Zatem przed włodarzami klubu bardzo gorący okres. Muszą poszukać takich rozwiązań kadrowych w pierwszym zespole, które będą rokowały na wiosnę znacznie lepsze rezultaty niż to, co tabela aktualnie nam pokazuje. Obyśmy na Wielkanoc stukali się mocnymi jajami w świetnych humorach.
Niewykluczone, że na wiosnę zabraknie już Mariana Hujy, a wielu kibiców zastanawia się, po co nam Jose Pozo, skoro dostępny jest Sebastian Kowalczyk, którego kontrakt w USA nie został wydłużony i mógłby dołączyć do granatowo-bordowych, o ile otrzyma propozycję nie do odrzucenia.
Każdy tydzień pewnie będzie przynosił nowe plotki. Czekamy zatem z niecierpliwością na ofensywę transferową i wzmocnienie sztabu pierwszego zespołu.
Pogoń Szczecin 2:2 Radomiak Radom
Bramki: Sam Greenwood 37′, Paul Mukairu 40′ – Elves Baldé 54′, Abdoul Tapsoba 77′
Składy:
Pogoń: 77. Valentin Cojocaru – 28. Linus Wahlqvist, 13. Dimítris Keramítsis, 22. Danijel Lončar, 23. Benjamin Mendy, 32. Leonárdo Koútris (86, 61. Kacper Smoliński) – 14. José Pozo (67, 10. Adrian Przyborek), 8. Fredrik Ulvestad, 90. Sam Greenwood (75, 19. Mor N’Diaye) – 11. Kamil Grosicki, 18. Paul Mukairu (86, 7. Musa Juwara).
Radomiak: 1. Filip Majchrowicz – 24. Zié Ouattara, 14. Steve Kingué, 26. Adrián Diéguez, 13. Jan Grzesik – 7. Vasco Lopes (59, 6. Romário Baró), 28. Michał Kaput (59, 77. Chrístos Dónis), 10. Roberto Alves, 27. Rafał Wolski (90, 9. Leândro), 21. Elves Baldé (67, 3. Josh Wilson-Esbrand) – 25. Maurides (67, 15. Abdoul Tapsoba).
Żółte kartki: Mendy, Keramítsis, Greenwood, Lončar, Ndiaye – Alves, Grzesik.
Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom).
Widzów: 14 691.
Zdjęcia: Marcin Zapart




Cześć.
A ja powiem Tobie , że przewidywałam taki bieg zdarzeń.
Dlatego nie jestem ani zdziwiona ani rozczarowana.
Za to Twoja pierwsza część komentarza napawa mnie dumą i radością .
Wielkie brawa dla chłopców , za wszystko to czego brakuje tym już bardziej wyrośniętym ,, chłopcom”.
Pozdrawiam.
A ja Tobie powiem , że spodziewałam się takiego przebiegu zdarzeń.
Dlatego nie jestem ani zdziwiona ani rozczarowana.
Za to pierwsza część Twojego komentarza napawa mnie dumą i ogromną radością.
Ogromne brawa dla chłopców.
Za to wszystko czego brakuje tym już bardziej wyrośniętym ,, chłopcom”.😉
Pozdrawiam serdecznie .
Powiem szczerze, że Ci młodsi piłkarze z PSFS potrafią dostarczyć więcej pozytywnych emocji niż Ci starsi, którzy przy okazji utrzymują jeszcze całkiem dobre pieniądze za swoją grę, a kiedy poczują chęć to jeszcze pójdą dobrze na mieście się zabawić. Młodzi są to niech się bawią, ale z głową, najlepiej gdzieś poza obszarem rozpoznawalności, inaczej to Alex będzie musiał się za nich za każdym razem tłumaczyć. Jak samemu było się młodym to balowało się co tydzień…