Stalowa Pogoń! Czwarty cios i coraz większy apetyt!
Szczecin ma prawo podnieść głowę. Pogoń wygrała w Katowicach 1:0, odniosła czwarte ligowe zwycięstwo z rzędu i zatrzymała gospodarzy na stadionie, na którym pozostawali niepokonani przez jedenaście miesięcy. Zwycięskiego gola zdobył Jordi Sanchez. Za tym wynikiem stoi jednak znacznie więcej niż jedno nazwisko: interwencje bramkarza, praca w obronie i umiejętność przetrwania chwil, w których o trzech punktach decyduje jeden ruch.
Ciężar tego spotkania było widać jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Obie drużyny miały po 18 punktów i po trzy kolejne ligowe zwycięstwa. Naprzeciw najskuteczniejszej ofensywy Ekstraklasy stawała jej najlepsza defensywa. GKS miał więc powody do pewności siebie. Pogoń przyjechała sprawdzić, ile ta pewność będzie warta w bezpośrednim starciu.
Początek wymagał od Portowców pełnej koncentracji. W siódmej minucie Marcel Wędrychowski dośrodkował do Borjy Galana, a Valentin Cojocaru zatrzymał jego uderzenie. Siedem minut później Rumun poradził sobie ze strzałem Kacpra Łukasiaka. Gospodarze potrafili znaleźć drogę do sytuacji i szczeciński bramkarz musiał pokazać klasę. Pogoń odpowiedziała główką Paula Mukairu obok bramki, a następnie niecelnym uderzeniem Sancheza. Do przerwy utrzymało się 0:0.
Właśnie dlatego przy rozdzielaniu zasług trzeba zacząć również od Cojocaru. Gol napastnika zostaje w nagłówkach. Interwencja bramkarza z pierwszego kwadransa często znika w cieniu późniejszych wydarzeń. Tymczasem obie czynności mają tę samą wartość: zmieniają warunki, w których drużyna rozgrywa resztę meczu. Pogoń mogła zachować cierpliwość, bo jej bramkarz wykonał swoją pracę.
Po przerwie wydarzenia przyspieszyły. W 47. minucie Mukairu trafił do siatki, ale spalony przekreślił tę akcję. Cztery minuty później Pogoń objęła już prowadzenie. Attila Szalai posłał długie podanie do Sancheza. Hiszpan opanował piłkę, poradził sobie z Pau Restą i pokonał Gabriela Kobylaka. Podanie obrońcy otworzyło drogę do bramki, napastnik wykorzystał swoją przewagę.
W tej akcji Sanchez pokazał wartość zawodnika, który potrafi zamienić trudną piłkę w konkretną korzyść. Przyjęcie pozwoliło mu kontynuować atak, pojedynek z obrońcą stworzył sytuację, a wykończenie dało prowadzenie. Po spotkaniu Oscar Garcia zwracał uwagę także na umiejętność przytrzymania przez niego piłki i znaczenie takiego napastnika dla kontrataków zespołu. To ważne, bo drużyna broniąca wyniku potrzebuje z przodu partnera, do którego może zagrać pod presją.
Swoje zrobiła też organizacja Pogoni. Bartosz Nowak dostawał mało swobody, a GKS miał trudności z przełożeniem kolejnych ataków na dogodną sytuację. Aktywny Wędrychowski próbował napędzać gospodarzy, lecz Szczecinianie skutecznie ograniczali ich ofensywne możliwości. W mojej ocenie właśnie tutaj najmocniej widać sens pracy Garcii: rywal musi coraz ciężej pracować na każdy metr, z którego może zagrozić bramce.
Był również moment, w którym Pogoń mogła zapewnić sobie spokojniejszą końcówkę. W 63. minucie Mukairu niedokładnie podał do Sancheza, a chwilę później Kobylak zatrzymał Churlinova. Przy jednobramkowym prowadzeniu takie okazje ważą szczególnie dużo. Wygrana zasługuje na uznanie, a ta akcja powinna zostać w pamięci jako zadanie na kolejny tydzień: przewagę trzeba wykorzystywać, zanim przeciwnik dostanie ostatnią szansę.
Katowiczanie taką szansę dostali. W doliczonym czasie Ilja Szkurin po zagraniu Adama Zrelaka posłał piłkę obok bramki. To była chwila, która mogła zmienić wymowę całego wieczoru. Portowcy dowieźli prowadzenie, ale ten strzał przypomniał, jak niewielki margines zostawia wynik 1:0.
Właśnie w takich spotkaniach rośnie wartość wspólnej odpowiedzialności. Bramkarz musi być gotowy po okresie względnego spokoju. Obrońca musi wrócić za napastnikiem, choć wcześniej wygrał kilka pojedynków. Zawodnik z przodu musi wykorzystać okazję, która może się już nie powtórzyć. Oceniając sobotni występ, widzę drużynę, której kolejne elementy coraz częściej pracują na ten sam rezultat.
Cztery zwycięstwa z rzędu dały Pogoni dwanaście punktów. W Katowicach Portowcy dołożyli również piąte czyste konto w sezonie. Taki dorobek pozwala z coraz większym przekonaniem patrzeć w stronę ligowej czołówki. Jednocześnie reakcja trenera daje nadzieję, że za wynikami pójdzie dalsza praca. „Jesteśmy zadowoleni z tego, co osiągamy, ale cały czas chcemy więcej” – powiedział Garcia po meczu.
To zdanie dobrze pasuje do nastroju, jaki ta Pogoń może dziś dawać swoim kibicom. Jest radość z wygranej. Jest szacunek dla wysiłku. Jest też apetyt, żeby za tydzień znowu zobaczyć zespół, gotowy ponieść koszt zwycięstwa.
Katowice zostały zdobyte. Pogoń ma dwanaście punktów z czterech ostatnich meczów i coraz więcej powodów, żeby mierzyć wysoko. Teraz trzeba ten głód zabrać na następne boisko.
5 minut
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Stalowa Pogoń! Czwarty cios i coraz większy apetyt! — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>