Sezon 2017/2018 – Najpierw trzeba było przetrwać
Sezon 2017/2018 był jednym z najbardziej paradoksalnych okresów Pogoni Szczecin po powrocie do Ekstraklasy. Klub rozpoczynał rozgrywki z ambicją wykonania kolejnego kroku w stronę krajowej czołówki, a kończył je z poczuciem ulgi, że w ogóle pozostał w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Jeszcze kilka miesięcy wcześniej Portowcy grali w grupie mistrzowskiej i docierali do półfinału Pucharu Polski. Latem 2017 roku zatrudnienie Macieja Skorży miało symbolizować wzrost aspiracji. Do Szczecina przychodził szkoleniowiec z mistrzostwami Polski, krajowymi pucharami i doświadczeniem zdobytym w największych klubach w kraju. Oficjalnie objął drużynę wraz z rozpoczęciem przygotowań do sezonu 2017/2018.
Kilka miesięcy później Pogoń była ostatnia w tabeli.
To właśnie z tego kryzysu narodził się jednak jeden z najważniejszych projektów sportowych we współczesnej historii klubu.
Sezon 2017/2018 nie przyniósł sukcesu mierzonego miejscem w tabeli. Stał się czymś innym: punktem zerowym nowoczesnej Pogoni.
Po sezonie niedosytu
Rozgrywki 2016/2017 pozostawiły po sobie mieszane odczucia.
Pogoń Kazimierza Moskala potrafiła grać efektownie, zdobywała dużo bramek i zakończyła fazę zasadniczą w górnej części tabeli. Doszła również do półfinału Pucharu Polski. Ponownie jednak zabrakło europejskich pucharów i konkretnej nagrody.
W klubie coraz wyraźniej rosło przekonanie, że stabilizacja nie może być celem samym w sobie.
Pogoń była już piąty sezon z rzędu w Ekstraklasie. Nie musiała myśleć wyłącznie o utrzymaniu. Posiadała doświadczonych zawodników, rozwijającą się Akademię i coraz większe możliwości organizacyjne.
Potrzebny był krok naprzód.
Maciej Skorża miał być człowiekiem, który pomoże go wykonać.
Maciej Skorża
Nazwisko odpowiadające ambicjom
Zatrudnienie Skorży było jednym z najbardziej prestiżowych ruchów trenerskich Pogoni po odbudowie klubu.
Szkoleniowiec miał w dorobku mistrzostwa Polski, Puchar Polski oraz doświadczenie w pracy w klubach rywalizujących pod ogromną presją wyniku.
Pogoń oczekiwała od niego przede wszystkim uporządkowania gry i przeniesienia drużyny na wyższy poziom rywalizacji.
Nie przychodził ratować zespołu.
Miał z nim walczyć o coś więcej.
To rozróżnienie jest niezwykle ważne, ponieważ pokazuje skalę późniejszego rozczarowania.
Kadra z jakością, ale bez harmonii
Skorża nie obejmował zespołu pozbawionego wartościowych zawodników.
W kadrze znajdowali się między innymi:
- Adam Frączczak,
- Rafał Murawski,
- Kamil Drygas,
- Jarosław Fojut,
- Ricardo Nunes,
- Ádám Gyurcsó,
- Spas Delew,
- Dawid Kort,
- Łukasz Zwoliński,
- Sebastian Rudol,
- David Niepsuj,
- Jakub Piotrowski,
- Marcin Listkowski.
W bramce ważną rolę miał odgrywać Łukasz Załuska.
Była to drużyna posiadająca doświadczenie, młodość i indywidualną jakość.
Problem nie polegał więc na tym, że Pogoń nie miała kim grać.
Problem polegał na tym, że bardzo szybko przestała funkcjonować jako spójny zespół.
Początek rozgrywek
Pierwsze ostrzeżenia
Już inauguracyjne spotkanie nie potoczyło się zgodnie z planem.
14 lipca 2017 roku Pogoń przegrała u siebie z Wisłą Kraków 1:2. Był to początek serii wyników, które stopniowo odbierały drużynie pewność siebie.
W kolejnych tygodniach Portowcy mieli ogromne problemy ze zdobywaniem punktów.
Zespół potrafił momentami prowadzić grę, ale brakowało mu skuteczności, tempa i odpowiedniego zabezpieczenia defensywnego.
Każdy kolejny nieudany mecz powodował, że zawodnicy zaczynali grać z coraz większym ciężarem.
Pogoń stawała się drużyną reagującą na wydarzenia zamiast je kreować.
Dwie różne Pogonie
Paradoks sezonu najlepiej pokazał Puchar Polski.
9 sierpnia 2017 roku Portowcy podejmowali Lecha Poznań.
Pogoń wygrała 3:0.
Dwie bramki zdobył Dawid Kort, a jedno trafienie z rzutu karnego dołożył Adam Frączczak. Szczecinianie zdominowali jednego z najmocniejszych rywali w kraju i pokazali futbol zupełnie niepasujący do ich ligowych problemów.
To spotkanie mogło sugerować, że drużyna potrzebuje jedynie czasu.
Problem polegał na tym, że podobnych występów było zbyt mało.
Pogoń potrafiła rozegrać bardzo dobry mecz, ale nie potrafiła utrzymać poziomu przez kolejne tygodnie.
Puchar Polski
Od wielkiej wygranej do wielkiego rozczarowania
Po efektownym wyeliminowaniu Lecha Portowcy trafili na Bytovię Bytów.
19 września spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem również po dogrywce.
O awansie zdecydowały rzuty karne.
Bytovia wygrała serię 5:4 i wyeliminowała Pogoń z rozgrywek.
Był to jeden z pierwszych wyraźnych sygnałów, że sezon zmierza w niebezpiecznym kierunku.
Drużyna, która kilka tygodni wcześniej rozbiła Lecha, nie była w stanie zdobyć bramki przeciwko pierwszoligowemu przeciwnikowi.
Puchar Polski zakończył się więc znacznie szybciej, niż oczekiwano.
Liga coraz bardziej niebezpieczna
Jesień stawała się dla Pogoni coraz trudniejsza.
Zespół seryjnie tracił punkty, a miejsce w tabeli pogarszało się z każdą kolejną kolejką.
Nie pomagały zmiany ustawienia ani rotacje w składzie.
Brakowało stabilnej jedenastki.
Brakowało automatyzmów.
Brakowało przede wszystkim przekonania, że przyjęty sposób gry rzeczywiście działa.
Problemy mentalne zaczęły się nakładać na problemy czysto piłkarskie.
Zawodnicy podejmowali coraz bezpieczniejsze decyzje.
Ryzyko było ograniczane.
Tempo spadało.
Każda stracona bramka powodowała widoczne zachwianie.
Zespół traci pewność siebie
W futbolu drużyna znajdująca się w kryzysie często wygląda gorzej, niż wynikałoby z jakości jej zawodników.
Tak było z Pogonią Skorży.
Piłkarze, którzy sezon wcześniej potrafili tworzyć efektowne akcje ofensywne, nagle mieli problemy z prostymi rozwiązaniami.
Obrońcy zaczynali reagować z opóźnieniem.
Pomocnicy nie potrafili odpowiednio kontrolować środka pola.
Napastnicy otrzymywali niewiele dobrych podań.
A gdy pojawiały się sytuacje bramkowe, brakowało skuteczności.
Pogoń stopniowo osuwała się na dno tabeli.
Koniec projektu Skorży
30 października 2017 roku klub poinformował o zakończeniu współpracy z Maciejem Skorżą. Kontrakt rozwiązano za porozumieniem stron.
Decyzja była konsekwencją katastrofalnych wyników.
Projekt, który miał doprowadzić Pogoń do walki o wyższe cele, zakończył się po kilku miesiącach.
Nie oznaczało to jednak, że jedynym problemem był trener.
Kryzys ujawnił znacznie głębsze słabości.
Pogoń potrzebowała nie tylko nowego szkoleniowca.
Potrzebowała odbudowania pewności siebie, hierarchii i podstawowego poczucia bezpieczeństwa.
Kosta Runjaić
Trener na ratunek
6 listopada 2017 roku nowym trenerem Pogoni został Kosta Runjaić.
Podpisał kontrakt do końca sezonu. Jego zadanie było proste tylko w teorii:
utrzymać Pogoń w Ekstraklasie.
Runjaić nie trafiał do spokojnego projektu.
Obejmował drużynę pogrążoną w kryzysie.
Nie posiadał czasu na długie przygotowania.
Musiał pracować na żywym organizmie.
Kim był nowy trener?
Runjaić urodził się w Wiedniu, ale większą część trenerskiej kariery rozwijał w Niemczech.
Pracował między innymi w Darmstadt, MSV Duisburg, Kaiserslautern i TSV 1860 Monachium.
W Polsce nie był wówczas szerzej znany.
Nie miał również doświadczenia w Ekstraklasie.
Dlatego jego zatrudnienie nie wywoływało tak dużego entuzjazmu jak wcześniejsze sprowadzenie Skorży.
Historia pokazała jednak, że właśnie ta decyzja miała znacznie większe znaczenie.
Pierwsze tygodnie Runjaicia
Bez natychmiastowego cudu
Zmiana trenera nie przyniosła automatycznej poprawy.
Pogoń nadal przegrywała.
Nadal znajdowała się na ostatnim miejscu.
Runjaić musiał jednocześnie poprawić organizację gry oraz odbudować psychikę zawodników.
Największym błędem byłoby oczekiwanie, że kilka treningów odmieni wszystko.
Nowy szkoleniowiec rozpoczął od podstaw.
Porządek zamiast rewolucji
Runjaić stopniowo wprowadzał większą odpowiedzialność za przestrzeń.
Chciał, aby drużyna była bardziej zwarta.
Odległości pomiędzy formacjami miały się zmniejszyć.
Pomocnicy mieli aktywniej uczestniczyć w odbiorze.
Zawodnicy ofensywni musieli wykonywać większą pracę bez piłki.
Nie było to jeszcze tak rozwinięte jak w medalowej Pogoni kilka lat później.
Pojawiały się jednak pierwsze elementy stylu, który miał stać się znakiem rozpoznawczym jego zespołu.
Zima 2017/2018
Najważniejszy okres sezonu
Przerwa zimowa była dla Pogoni bezcenna.
Runjaić po raz pierwszy otrzymał możliwość przeprowadzenia dłuższej pracy treningowej bez konieczności przygotowywania drużyny do kolejnego meczu co kilka dni.
Mógł dokładniej poznać zawodników.
Mógł wyjaśnić własne wymagania.
Mógł również uporządkować hierarchię.
Po kilku miesiącach chaosu Pogoń zaczynała ponownie wyglądać jak drużyna.
Adam Frączczak
Lider w najtrudniejszym sezonie
Najważniejszym zawodnikiem ofensywnym Pogoni był Adam Frączczak.
Zakończył sezon z 14 ligowymi bramkami, zdecydowanie najlepszym wynikiem w zespole.
Jego dorobek miał szczególne znaczenie.
Pogoń przez dużą część rozgrywek walczyła o utrzymanie, a więc każda zdobyta bramka była wyjątkowo cenna.
Frączczak brał odpowiedzialność za rzuty karne, uczestniczył w grze ofensywnej i potrafił zdobywać gole w momentach, w których drużyna najbardziej ich potrzebowała.
Nie był już zawodnikiem uzupełniającym kilka pozycji.
Stał się jednym z najważniejszych liderów zespołu.
Łukasz Załuska
Pewny punkt w bramce
Najbardziej eksploatowanym zawodnikiem był Łukasz Załuska.
Rozegrał 34 ligowe spotkania i spędził na boisku 3060 minut.
Jego doświadczenie miało znaczenie szczególnie jesienią, kiedy defensywa Pogoni popełniała wiele błędów.
Bramkarz nie był w stanie samodzielnie zatrzymać kryzysu, ale zapewniał zespołowi stabilność na pozycji, na której trener nie musiał przeprowadzać ciągłych zmian.
Kamil Drygas
Siła środka pola
Kamil Drygas rozgrywał jeden z najważniejszych sezonów pierwszego okresu pobytu w Pogoni.
Był zawodnikiem odpowiedzialnym za walkę w środku pola, odbiór, wejścia w pole karne i grę przy stałych fragmentach.
Jego styl odpowiadał wymaganiom Runjaicia.
Nie unikał kontaktu fizycznego.
Potrafił przesuwać się za akcją.
Dawał drużynie intensywność.
Jednocześnie należał do zawodników najczęściej karanych kartkami. W całym sezonie otrzymał 11 żółtych kartek, najwięcej w zespole.
Rafał Murawski
Ostatni sezon kapitana
Sezon 2017/2018 był ostatnim w zawodowej karierze Rafała Murawskiego.
Były reprezentant Polski nie odgrywał już tak dominującej roli jak we wcześniejszych latach, ale nadal był ważnym człowiekiem szatni.
Pogoń przechodziła wymianę pokoleniową.
Murawski symbolizował jeszcze etap stabilizacji po powrocie do Ekstraklasy.
Obok niego coraz więcej minut otrzymywali zawodnicy reprezentujący przyszłość.
Jakub Piotrowski
Jedno z odkryć sezonu
Jednym z największych pozytywów był rozwój Jakuba Piotrowskiego.
Młody pomocnik coraz śmielej wchodził do podstawowego składu i udowadniał, że może rywalizować na poziomie Ekstraklasy.
Był dynamiczny, silny i dobrze poruszał się pomiędzy polami karnymi.
W trudnym sezonie jego rozwój był niezwykle ważnym sygnałem.
Pokazywał, że nawet podczas walki o utrzymanie Pogoń może przygotowywać młodych zawodników do większych ról.
Po sezonie zainteresowanie Piotrowskim doprowadziło do jego transferu do belgijskiego KRC Genk.
To właśnie takie historie miały później stać się jednym z fundamentów modelu Pogoni.
Sebastian Kowalczyk
Pierwsze kroki przyszłego lidera
Coraz bliżej pierwszego zespołu znajdował się również Sebastian Kowalczyk.
Młody szczecinianin wyróżniał się energią, odwagą i intensywnością.
Nie był jeszcze podstawowym zawodnikiem.
Reprezentował jednak zmianę, która stopniowo następowała w klubie.
Akademia przestawała być osobnym światem.
Jej zawodnicy zaczynali realnie zbliżać się do pierwszej drużyny.
Sebastian Walukiewicz
Kolejny krok młodego pokolenia
Do pierwszej drużyny przebijał się również bardzo młody Sebastian Walukiewicz.
Środkowy obrońca imponował spokojem, techniką i dojrzałością w rozegraniu.
Nie reprezentował jeszcze poziomu, który w późniejszych sezonach uczynił go jednym z największych talentów Pogoni.
Już jednak było widać, że klub posiada zawodnika o ponadprzeciętnym potencjale.
Piotrowski, Kowalczyk i Walukiewicz tworzyli pierwsze wyraźne sygnały nadchodzącej zmiany pokoleniowej.
Wiosna
Pogoń zaczyna oddychać
Po zimowych przygotowaniach drużyna Runjaicia wyglądała znacznie lepiej.
Nie stała się nagle zespołem walczącym o górną część tabeli.
Zaczęła jednak zdobywać punkty z regularnością wystarczającą do stopniowego oddalania się od najgorszego scenariusza.
Najważniejsza zmiana była widoczna w zachowaniu zawodników.
Pogoń coraz rzadziej rozpadała się po stracie bramki.
Potrafiła odpowiedzieć.
Potrafiła przetrwać słabszy fragment.
Potrafiła również skuteczniej zarządzać prowadzeniem.
W walce o utrzymanie właśnie te cechy często decydują o wszystkim.
Koniec fazy zasadniczej
Nadal niebezpiecznie
Po 30 kolejkach Pogoń zajmowała 12. miejsce.
Miała 31 punktów oraz bilans bramek 34:48.
Przewaga nad miejscami spadkowymi nie dawała pełnego bezpieczeństwa.
Portowcy trafili do grupy spadkowej.
Przed nimi pozostawało siedem meczów, w których każdy punkt miał ogromną wartość.
Sezon nadal mógł zakończyć się katastrofą.
Grupa spadkowa
Siedem meczów o przyszłość
Runjaić musiał przygotować drużynę do zupełnie innego rodzaju rywalizacji.
W grupie spadkowej nie liczył się styl.
Liczył się wynik.
Każdy przeciwnik walczył o utrzymanie lub bezpieczeństwo.
Nie było łatwych spotkań.
Nerwowość rosła wraz ze zbliżaniem się końca sezonu.
Pogoń zaczęła jednak pokazywać, że miesiące pracy przynoszą rezultaty.
Bezpieczeństwo coraz bliżej
Portowcy zdobywali punkty wystarczająco regularnie, aby stopniowo zwiększać dystans nad najgroźniejszymi rywalami.
Runjaić nie stworzył jeszcze drużyny mogącej dominować nad przeciwnikami.
Stworzył drużynę trudniejszą do pokonania.
To wystarczyło.
Cel zmienił się całkowicie w porównaniu z latem.
Nie chodziło już o europejskie puchary.
Chodziło o pozostanie w Ekstraklasie i uniknięcie cofnięcia klubu o kilka lat.
Cracovia 1:4 Pogoń
Ostatni mecz jako symbol przemiany
19 maja 2018 roku Pogoń kończyła sezon wyjazdowym spotkaniem z Cracovią.
Portowcy wygrali 4:1.
Kamil Drygas otworzył wynik w 9. minucie, a Adam Frączczak zdobył dwie bramki.
Rezultat był symboliczny.
Drużyna, która kilka miesięcy wcześniej wyglądała jak kandydat do spadku, kończyła rozgrywki wysokim zwycięstwem na wyjeździe.
Nie oznaczało to, że wszystkie problemy zostały rozwiązane.
Pokazywało jednak kierunek.
Bilans sezonu
Pogoń zakończyła rozgrywki na 11. miejscu.
| Element | Wynik |
|---|---|
| Miejsce | 11. |
| Mecze | 37 |
| Zwycięstwa | 12 |
| Remisy | 9 |
| Porażki | 16 |
| Bramki zdobyte | 46 |
| Bramki stracone | 54 |
| Punkty | 45 |
Portowcy zakończyli sezon z bilansem 12 zwycięstw, dziewięciu remisów i 16 porażek. Zdobyli 45 punktów i zanotowali bilans bramek 46:54.
Na pierwszy rzut oka 11. miejsce nie wygląda jak wynik, który powinien zajmować istotne miejsce w historii klubu.
Kontekst całkowicie zmienia jednak jego ocenę.
Jesienią Pogoń była na samym dole.
Wiosną uratowała ligę.
Najważniejsze liczby zawodników
Najlepszym strzelcem sezonu został Adam Frączczak z 14 ligowymi bramkami.
Łukasz Załuska rozegrał najwięcej spotkań i minut:
- 34 mecze,
- 3060 minut.
Najczęściej z ławki wchodził Marcin Listkowski, który zanotował 13 takich występów.
Najwięcej żółtych kartek otrzymał Kamil Drygas, 11.
Statystyki dobrze pokazują charakter sezonu.
Pogoń była uzależniona od skuteczności Frączczaka, potrzebowała stabilności Załuski i coraz bardziej opierała środek pola na zawodnikach takich jak Drygas.
Co nie zadziałało?
1. Zbyt duże oczekiwania na starcie
Zatrudnienie Skorży spowodowało, że wokół zespołu natychmiast pojawiły się ambicje walki o czołówkę.
Drużyna nie była jednak gotowa na tak szybki skok jakościowy.
2. Brak spójności
Pogoń posiadała dobrych zawodników, ale nie tworzyła konsekwentnie funkcjonującego zespołu.
3. Słaba odporność psychiczna
Kolejne porażki powodowały coraz większy spadek pewności siebie.
4. Problemy ofensywne
Poza Frączczakiem brakowało regularnego źródła bramek.
5. Zbyt duża liczba zmian
Rotacje i ciągłe poszukiwanie optymalnych rozwiązań utrudniały budowanie automatyzmów.
Co zmienił Runjaić?
Nie dokonał cudu.
Zmienił jednak strukturę.
Stabilizacja
Zawodnicy zaczęli lepiej rozumieć swoje role.
Organizacja
Odległości między formacjami zmniejszyły się.
Odpowiedzialność
Każdy zawodnik musiał uczestniczyć zarówno w ataku, jak i obronie.
Wiara
Najważniejszą zmianą było stopniowe odzyskanie przekonania, że drużyna potrafi wygrywać.
Młodzież
Runjaić nie bał się obserwować i wprowadzać zawodników, którzy mieli tworzyć przyszłość klubu.
Zmiana pokoleniowa
Sezon 2017/2018 był również granicą pomiędzy dwiema Pogoniami.
Kończył się okres Rafała Murawskiego.
Łukasz Zwoliński zbliżał się do odejścia.
Niektórzy zawodnicy związani z wcześniejszym etapem stabilizacji stopniowo tracili znaczenie.
Jednocześnie pojawiali się:
- Jakub Piotrowski,
- Sebastian Kowalczyk,
- Sebastian Walukiewicz,
- kolejni młodzi zawodnicy Akademii.
Kilka lat później podobny model miał stać się jednym z najważniejszych elementów tożsamości klubu.
Puchar jako niewykorzystana szansa
Puchar Polski również dobrze opisuje paradoks sezonu.
Pogoń potrafiła pokonać Lecha Poznań 3:0, rozgrywając jeden z najlepszych meczów tamtego lata.
Kilka tygodni później nie potrafiła zdobyć bramki przeciwko Bytovii i odpadła po rzutach karnych.
Brak regularności był największym problemem całego zespołu.
Nie brakowało pojedynczych momentów jakości.
Brakowało zdolności do ich powtarzania.
Znaczenie historyczne sezonu
Sezon 2017/2018 nie należy do najbardziej efektownych kart historii Pogoni.
Nie przyniósł medalu.
Nie przyniósł europejskich pucharów.
Nie zakończył się wysokim miejscem.
A jednak jego znaczenie jest ogromne.
To właśnie wtedy zakończył się model częstych zmian trenerów i rozpoczynania kolejnych krótkich projektów.
Kosta Runjaić otrzymał możliwość dalszej pracy.
Klub zdecydował się nie szukać po sezonie kolejnego głośnego nazwiska.
Postawił na ciągłość.
Z perspektywy kolejnych lat była to jedna z najważniejszych decyzji w historii odbudowanej Pogoni.
Od walki o utrzymanie do fundamentu medali
Jesienią 2017 roku trudno było wyobrazić sobie, że trener obejmujący ostatni zespół Ekstraklasy kilka lat później zdobędzie z Pogonią dwa kolejne brązowe medale.
Wszystko zaczęło się właśnie wtedy.
Nie od zwycięstwa.
Od kryzysu.
Runjaić najpierw nauczył Pogoń przetrwania.
Dopiero później mógł nauczyć ją stabilności, odwagi i walki o podium.
Dlatego sezon 2017/2018 należy traktować jako punkt początkowy nowoczesnej Pogoni, a nie jedynie jako nieudaną kampanię zakończoną na jedenastym miejscu.
Ocena sezonu 2017/2018
Wynik sportowy: 4/10
Jedenaste miejsce było zdecydowanie poniżej przedsezonowych oczekiwań.
Jesień: 2/10
Katastrofalny okres, który doprowadził klub na ostatnie miejsce i zakończył projekt Macieja Skorży.
Wiosna: 7/10
Drużyna odzyskała organizację, punktowała skuteczniej i uniknęła spadku.
Puchar Polski: 4/10
Efektowne 3:0 z Lechem zostało zmarnowane poprzez odpadnięcie z Bytovią.
Rozwój młodzieży: 7/10
Piotrowski, Kowalczyk i Walukiewicz pokazali, że w klubie nadchodzi nowe pokolenie.
Znaczenie dla przyszłości: 10/10
To właśnie ten sezon rozpoczął wieloletnią kadencję Kosty Runjaicia i proces, który doprowadził Pogoń do dwóch kolejnych medali mistrzostw Polski.
Dziedzictwo sezonu
Najpierw trzeba było przetrwać
Sezon 2017/2018 był brutalną lekcją.
Pogoń miała zrobić krok do przodu.
Niemal cofnęła się do I ligi.
Klub przekonał się, że duże nazwisko trenera, dobra kadra i ambitne deklaracje nie gwarantują sukcesu.
Potrzebna jest spójność.
Potrzebny jest plan.
Potrzebna jest cierpliwość.
Jesienią Pogoń znajdowała się w jednym z najpoważniejszych kryzysów od czasu powrotu do Ekstraklasy.
Wiosną potrafiła się z niego wydostać.
Nie zdobyła niczego.
Uratowała jednak coś znacznie ważniejszego.
Możliwość dalszego rozwoju.
Gdyby wiosną 2018 roku Pogoń spadła z Ekstraklasy, historia następnych lat wyglądałaby zupełnie inaczej.
Nie byłoby stabilnego projektu Runjaicia.
Nie byłoby medali 2021 i 2022 w znanej nam formie.
Nie byłoby tak szybkiego wejścia Akademii do pierwszej drużyny.
Nie byłoby ciągłości, która później stała się największą siłą klubu.
Dlatego sezon 2017/2018 zasługuje na osobne miejsce w kronice.
Nie jako sezon sukcesu.
Jako sezon ocalenia.
Najpierw trzeba było przetrwać. Dopiero później można było zacząć budować Pogoń zdolną walczyć o medale.
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Sezon 2017/2018 – Najpierw trzeba było przetrwać — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>