Sezon 2016/2017 – Blisko Europy, daleko od spełnienia
Sezon 2015/2016 przyniósł Pogoni Szczecin trzecią pozycję po fazie zasadniczej i szóste miejsce na zakończenie rozgrywek. Czesław Michniewicz stworzył zespół trudny do pokonania, dobrze zorganizowany i regularnie punktujący. Nie zdołał jednak doprowadzić Portowców do europejskich pucharów, a po wygaśnięciu kontraktu klub zdecydował się rozpocząć kolejny etap.
24 maja 2016 roku prowadzenie drużyny objął Kazimierz Moskal. Były reprezentant Polski i wieloletni zawodnik Wisły Kraków miał nadać Pogoni bardziej ofensywny charakter. Jego kadencja trwała do zakończenia sezonu, do 4 czerwca 2017 roku.
Zmiana szkoleniowca nie oznaczała rezygnacji z dotychczasowych ambicji. Pogoń kolejny raz miała znaleźć się w grupie mistrzowskiej, a coraz większe znaczenie zyskiwał Puchar Polski. Po kilku latach ligowej stabilizacji kibice oczekiwali już nie tylko obecności w górnej części tabeli, ale wydarzenia, które pozwoliłoby klubowi naprawdę zbliżyć się do sukcesu.
Rozgrywki 2016/2017 miały przynieść zarówno jedną z najbardziej efektownych ofensyw Pogoni po powrocie do Ekstraklasy, jak i kolejną bolesną lekcję. Portowcy strzelali pięć goli w jednym meczu, sześć w innym, pokonali Legię Warszawa i dotarli do półfinału Pucharu Polski. Gdy jednak otworzyła się przed nimi droga do finału oraz europejskich rozgrywek, drużynie zabrakło jakości, odporności i skuteczności w najważniejszych momentach.
Kazimierz Moskal i bardziej ofensywna Pogoń
Czesław Michniewicz budował drużynę przede wszystkim na organizacji defensywnej i kontroli przestrzeni. Kazimierz Moskal chciał, aby zespół częściej utrzymywał się przy piłce, odważniej atakował i wykorzystywał techniczne możliwości ofensywnych zawodników.
Nowa Pogoń miała grać bardziej otwarcie. Wiązało się to z większą liczbą sytuacji pod bramką przeciwnika, ale również z większym ryzykiem w defensywie. W kolejnych miesiącach oba oblicza zespołu miały być doskonale widoczne.
Latem do drużyny dołączyli między innymi Kamil Drygas, Spas Delew, Cornel Râpă i David Niepsuj. Drygas został pozyskany już kilka miesięcy wcześniej, a po zakończeniu sezonu z Zawiszą Bydgoszcz rozpoczął przygotowania w Szczecinie. Miał zwiększyć siłę, dynamikę oraz skuteczność drugiej linii.
Spas Delew wnosił szybkość i umiejętność gry na skrzydle. Cornel Râpă miał zapewnić doświadczenie na prawej stronie obrony, natomiast David Niepsuj rozpoczynał w Pogoni etap budowania swojej pozycji w Ekstraklasie.
W środku pola pozostawali Rafał Murawski i Mateusz Matras. Ádám Gyurcsó miał stać się jednym z głównych liderów ofensywy, a Adam Frączczak kolejny raz był przygotowany do wykonywania różnych zadań, zależnie od potrzeb zespołu.
Odejście Jakuba Czerwińskiego
Jedną z najważniejszych zmian kadrowych było odejście Jakuba Czerwińskiego. Obrońca rozpoczął sezon jako podstawowy zawodnik Pogoni, ale w ostatnim dniu letniego okna transferowego został sprzedany do Legii Warszawa. Dla szczecińskiego zespołu zdążył rozegrać w nowych rozgrywkach siedem spotkań ligowych.
Transfer miał znaczenie zarówno sportowe, jak i symboliczne. Czerwiński był jednym z fundamentów defensywy zbudowanej wcześniej przez Czesława Michniewicza. Tworzył z Jarosławem Fojutem duet, który w poprzednim sezonie pozwolił Pogoni ponieść tylko cztery porażki w pierwszych trzydziestu kolejkach.
Jego odejście wymusiło przebudowę środka obrony już w trakcie rozgrywek. Większa odpowiedzialność spadła na Fojuta, Sebastiana Rudola oraz pozostałych zawodników mogących występować na tej pozycji.
Pogoń po raz kolejny przekonywała się, że budowanie stabilnej drużyny jest trudne, gdy wyróżniający się piłkarze otrzymują oferty z klubów dysponujących większymi możliwościami finansowymi i walczących o mistrzostwo Polski.
Początek pełen nierówności
Sezon rozpoczął się 16 lipca 2016 roku od porażki 1:2 z Wisłą Kraków. Następnie Pogoń zremisowała 1:1 z Koroną Kielce i przegrała w Szczecinie 0:2 ze Śląskiem Wrocław. Po czterech kolejkach miała na koncie zaledwie dwa punkty.
Pierwsze zwycięstwo przyszło 13 sierpnia. Portowcy rozbili Bruk-Bet Termalicę Nieciecza 5:0. Była to najwyższa wygrana Pogoni w całym sezonie.
Spotkanie pokazało ofensywne możliwości drużyny Moskala. Pogoń potrafiła grać szybko, tworzyć przewagę na skrzydłach i skutecznie wprowadzać kolejnych zawodników w pole karne. Kiedy zespół znajdował rytm, jego ataki stawały się trudne do zatrzymania.
Tydzień później Portowcy pokonali na wyjeździe Piasta Gliwice 2:0. Wydawało się, że po słabym początku drużyna zaczyna odnajdywać właściwy kierunek. Kolejne spotkania ponownie przyniosły jednak nierówne wyniki.
Po remisie z Cracovią przyszły porażki z Lechem Poznań i Wisłą Płock. Szczególnie wyraźnie ujawniał się problem gry wyjazdowej. Pogoń prezentowała się znacznie lepiej w Szczecinie niż poza własnym stadionem.
Zwycięstwo nad Legią
14 października 2016 roku do Szczecina przyjechała Legia Warszawa. Stołeczny zespół znajdował się w okresie zmian i nie prezentował jeszcze pełni możliwości, ale nadal dysponował jedną z najmocniejszych kadr w kraju.
Pogoń wygrała 3:2.
Było to spotkanie emocjonujące i otwarte, odpowiadające sposobowi gry preferowanemu przez Moskala. Portowcy nie ograniczali się do defensywy. Atakowali, wykorzystywali błędy przeciwnika i potrafili odpowiedzieć na jego bramki.
Wygrana rozpoczęła serię trzech kolejnych ligowych zwycięstw. Pogoń pokonała następnie Arkę Gdynia 3:0 oraz Ruch Chorzów 2:1. Była to najdłuższa seria wygranych zespołu w całym sezonie.
Drużyna zaczynała przesuwać się w stronę górnej części tabeli. Coraz większą rolę odgrywali Gyurcsó, Frączczak, Murawski, Matras oraz nowi zawodnicy, przede wszystkim Drygas i Delew.
Sześć goli przeciwko Wiśle
19 listopada Pogoń ponownie zmierzyła się z Wisłą Kraków. Tym razem spotkanie rozegrano w Szczecinie.
Portowcy zwyciężyli 6:2.
Był to mecz z największą liczbą bramek spośród wszystkich ligowych spotkań Pogoni w sezonie 2016/2017. Szczeciński zespół zaprezentował pełnię ofensywnych możliwości, a jednym z najważniejszych bohaterów został Dawid Kort, który zdobył cztery bramki.
Występ Korta był wydarzeniem szczególnym. Wychowanek Pogoni przez kilka lat otrzymywał pojedyncze szanse w pierwszej drużynie, ale dopiero mecz z Wisłą pozwolił mu znaleźć się w centrum uwagi. Cztery trafienia przeciwko uznanemu rywalowi pokazywały jego technikę, pewność uderzenia i umiejętność pojawiania się w odpowiednim miejscu.
Zwycięstwa 5:0 z Termalicą i 6:2 z Wisłą udowadniały, że Pogoń Moskala potrafiła tworzyć widowiska, jakich brakowało w bardziej zachowawczym okresie pracy Michniewicza.
Jednocześnie po efektownej wygranej szybko powróciły problemy. Tydzień później Portowcy przegrali w Kielcach z Koroną aż 1:4.
Różnica pomiędzy najlepszym a najsłabszym obliczem zespołu pozostawała ogromna.
Jesień pomiędzy nadzieją a niepewnością
Końcówka 2016 roku nie pozwoliła Pogoni na trwałe zbliżyć się do ścisłej czołówki. Po porażce z Koroną drużyna zremisowała ze Śląskiem Wrocław i Zagłębiem Lubin, a następnie przegrała 0:2 z Termalicą.
Portowcy kończyli rok w środku tabeli. Nadal liczyli się w walce o grupę mistrzowską, ale nie zdołali stworzyć przewagi nad bezpośrednimi rywalami.
Zespół potrafił przez siedem kolejnych spotkań pozostawać niepokonany, a w innym okresie zdobywać bramki w ośmiu meczach z rzędu. Nie umiał jednak uniknąć nagłych porażek i długich fragmentów słabszej gry.
Styl Moskala miał swoich zwolenników. Pogoń była bardziej ofensywna i odważna. Jednocześnie drużynie brakowało równowagi, szczególnie po odejściu Czerwińskiego i w spotkaniach rozgrywanych na wyjazdach.
Puchar Polski wreszcie stał się ważny
Po kilku sezonach szybkiego odpadania Pogoń wreszcie rozpoczęła poważną pucharową drogę.
10 sierpnia 2016 roku Portowcy pokonali na wyjeździe KKS 1925 Kalisz 4:0. Dwie bramki zdobył Łukasz Zwoliński, a po jednym trafieniu dołożyli Spas Delew i Gracjan Jaroch.
W 1/8 finału do Szczecina przyjechała Jagiellonia Białystok. Rywal znajdował się w bardzo dobrej formie i należał do ligowej czołówki. To zespół z Podlasia był uważany za faworyta spotkania.
Pogoń wygrała 4:1.
Adam Frączczak otworzył wynik z rzutu karnego. Po wyrównaniu Jagiellonii kolejne bramki zdobyli Kamil Drygas, Ádám Gyurcsó oraz Ricardo Nunes.
Było to jedno z najlepszych spotkań Pogoni w całym sezonie. Portowcy pokonali silnego przeciwnika zdecydowanie i zasłużenie. Drużyna pokazała, że rozgrywki pucharowe mogą stać się realną drogą do sukcesu.
Dwumecz z Puszczą Niepołomice
W ćwierćfinale rywalem Pogoni została Puszcza Niepołomice. O awansie decydował dwumecz.
Pierwsze spotkanie rozegrano 26 października 2016 roku. Pogoń wygrała na wyjeździe 2:1 po bramkach Ricardo Nunesa i Adama Frączczaka. W rewanżu Portowcy zwyciężyli 2:0. Do siatki trafili Kamil Drygas oraz Frączczak.
Szczeciński zespół nie pozwolił niżej notowanemu przeciwnikowi na sprawienie niespodzianki. Kontrolował oba spotkania i pewnie awansował do półfinału.
Po raz pierwszy od pamiętnej edycji 2009/2010 Pogoń znalazła się w najlepszej czwórce Pucharu Polski.
Do finału pozostawał jeden dwumecz.
Półfinał z Lechem Poznań
Losowanie skojarzyło Pogoń z Lechem Poznań. Był to rywal dobrze znany szczecińskim kibicom, a jednocześnie drużyna posiadająca większe doświadczenie w meczach o najwyższą stawkę.
Pierwsze spotkanie rozegrano 1 marca 2017 roku w Poznaniu.
Pogoń przegrała 0:3.
Lech zdobył bramki po trafieniach Szymona Pawłowskiego, Dawida Kownackiego i Lasse Nielsena. Wynik stawiał Portowców w niemal beznadziejnej sytuacji przed rewanżem.
Był to jeden z najbardziej bolesnych wieczorów sezonu. Pogoń znalazła się blisko pierwszego finału od 2010 roku, ale w najważniejszym spotkaniu nie zdołała przeciwstawić się rozpędzonemu rywalowi.
Rewanż odbył się 5 kwietnia w Szczecinie. Portowcy musieli od początku atakować i szukać szybkich bramek. Zamiast odrobienia strat przyszła jednak kolejna porażka.
Lech wygrał 1:0 po golu Marcina Robaka, byłego króla strzelców Pogoni. Poznański zespół zwyciężył w dwumeczu 4:0 i awansował do finału.
Pucharowa droga zakończyła się bez zdobytej bramki w półfinale.
Półfinał, który pozostawił niedosyt
Sam awans do najlepszej czwórki był najlepszym pucharowym wynikiem Pogoni od siedmiu lat. Drużyna efektownie pokonała Jagiellonię, pewnie wyeliminowała Puszczę i przez kilka miesięcy dawała kibicom nadzieję na wyjazd na finał.
Sposób odpadnięcia pozostawił jednak ogromny niedosyt.
Pogoń przegrała oba spotkania z Lechem, straciła cztery bramki i nie zdobyła żadnej. W dwumeczu zabrakło jakości ofensywnej, pewności siebie i odpowiedniej reakcji po pierwszych niepowodzeniach.
Półfinał potwierdził, że szczeciński klub coraz częściej potrafił zbliżyć się do ważnego celu. Nadal nie potrafił jednak wykonać decydującego kroku.
Wiosenny kryzys
Ligowa wiosna rozpoczęła się od zwycięstwa 2:1 nad Piastem Gliwice. Później Pogoń ponownie straciła regularność.
Zremisowała z Cracovią, przegrała z Lechem Poznań, a następnie podzieliła się punktami z Wisłą Płock, Górnikiem Łęczna i Jagiellonią Białystok. Po porażce 0:2 z Legią Warszawa seria bez zwycięstwa wynosiła sześć spotkań.
Problemem była nie tylko niewielka liczba punktów. Pogoń zaczynała tracić miejsce w górnej ósemce, a rywale zbliżali się do niej w tabeli.
Dodatkowym obciążeniem był półfinał Pucharu Polski. Drużyna musiała dzielić uwagę pomiędzy ligę i dwumecz z Lechem, nie posiadając kadry porównywalnej z największymi krajowymi klubami.
Po porażce w pierwszym półfinale Portowcy nie zdołali wygrać kolejnych ligowych spotkań. Rosło ryzyko, że sezon zakończy się jednocześnie odpadnięciem z pucharu i brakiem awansu do grupy mistrzowskiej.
Trzy zwycięstwa, które uratowały górną ósemkę
Przełamanie nastąpiło 8 kwietnia 2017 roku.
Pogoń rozbiła Arkę Gdynia 5:1.
Tydzień później wygrała na wyjeździe z Ruchem Chorzów 2:1, a w ostatniej kolejce fazy zasadniczej pokonała Lechię Gdańsk 3:1.
Trzy kolejne zwycięstwa całkowicie odmieniły sytuację. Drużyna Moskala, która jeszcze niedawno obawiała się wypadnięcia z górnej ósemki, zakończyła fazę zasadniczą na szóstym miejscu.
W trzydziestu spotkaniach Pogoń zdobyła 42 punkty. Odniosła dziesięć zwycięstw, zanotowała dwanaście remisów i poniosła osiem porażek. Bilans bramkowy wynosił 47:40.
Pogoń czwarty sezon z rzędu awansowała do grupy mistrzowskiej.
Był to dowód trwałej obecności klubu w górnej części ligi. Jednocześnie szóste miejsce nie zapewniało wielkiej przewagi, a podział punktów po raz kolejny zmniejszył różnice pomiędzy zespołami.
Kolejna słaba grupa mistrzowska
Finałowa część sezonu rozpoczęła się od wyjazdowej porażki 0:1 z Jagiellonią Białystok. Następnie Pogoń przegrała 0:2 z Legią Warszawa i 0:2 z Lechem Poznań.
Po trzech kolejkach Portowcy nie mieli punktu i nie zdobyli żadnej bramki.
Serię porażek przerwał remis 1:1 z Termalicą, ale dwa następne spotkania przyniosły klęski. Pogoń przegrała 0:4 z Wisłą Kraków i 0:4 z Lechią Gdańsk. Były to najwyższe porażki zespołu w całych rozgrywkach.
Drużyna sprawiała wrażenie całkowicie wyczerpanej. W pięciu kolejnych meczach grupy mistrzowskiej zdobyła tylko jedną bramkę, a jej szanse na poprawienie pozycji praktycznie zniknęły.
Sezon zakończył się zwycięstwem 3:0 nad Koroną Kielce. Wynik poprawił końcowe statystyki, ale nie zmienił ogólnego obrazu słabej fazy finałowej.
W siedmiu spotkaniach grupy mistrzowskiej Pogoń zdobyła cztery punkty. Wygrała raz, zremisowała raz i poniosła pięć porażek.
Siódme miejsce
Pogoń zakończyła sezon na siódmej pozycji.
W 37 spotkaniach odniosła 11 zwycięstw, zanotowała 13 remisów i poniosła 13 porażek. Zdobyła 51 bramek, a straciła 54. Po podziale punktów jej oficjalny końcowy dorobek wynosił 25 punktów.
Siódme miejsce było wynikiem zbliżonym do osiągnięć z poprzednich sezonów. Portowcy ponownie znaleźli się w górnej ósemce, ale ponownie nie włączyli się do walki o podium ani europejskie puchary.
Rozgrywki miały jednak inne znaczenie niż sezon 2015/2016. Drużyna zdobyła więcej bramek, grała odważniej i dotarła do półfinału Pucharu Polski. Jednocześnie była znacznie mniej stabilna i ponosiła wysokie porażki.
Adam Frączczak, najlepszy strzelec drużyny
Najskuteczniejszym ligowym zawodnikiem Pogoni został Adam Frączczak. W 31 spotkaniach zdobył 12 bramek. Spędził na boisku 2638 minut i należał do najbardziej regularnych piłkarzy zespołu.
Był to najlepszy wynik strzelecki Frączczaka w dotychczasowej karierze ekstraklasowej. Zawodnik przez lata przesuwany pomiędzy różnymi pozycjami coraz wyraźniej potwierdzał, że największą wartość może dawać drużynie bliżej bramki przeciwnika.
Zdobywał gole z gry i rzutów karnych, a w Pucharze Polski trafiał przeciwko Jagiellonii oraz w obu spotkaniach z Puszczą Niepołomice.
Frączczak stał się jednym z najważniejszych symboli Pogoni po powrocie do Ekstraklasy. Łączył okres odbudowy z kolejnymi próbami walki o wysokie miejsca.
Gyurcsó, zawodnik o największej liczbie minut
Ádám Gyurcsó wystąpił w 35 meczach ligowych, z czego 34 rozpoczął w podstawowym składzie. Rozegrał 2935 minut i zdobył pięć bramek. Był liderem zespołu pod względem liczby występów oraz czasu spędzonego na boisku.
Węgier był jednym z głównych źródeł przyspieszenia ofensywy. Potrafił uderzać z dystansu, wykonywać stałe fragmenty i tworzyć przewagę na skrzydle.
Nie zawsze utrzymywał równą formę. Jego statystyki nie oddawały w pełni oczekiwań związanych z transferem, ale obecność Gyurcsó pozwalała Pogoni grać szybciej i bardziej bezpośrednio.
Murawski i Matras po raz ostatni razem
Rafał Murawski rozegrał 30 spotkań i zdobył siedem bramek. Mateusz Matras wystąpił w 33 meczach, strzelając pięć goli. Obaj nadal stanowili podstawę środka pola.
Murawski odpowiadał za doświadczenie, rozegranie i porządkowanie gry. Matras zapewniał siłę fizyczną, zabezpieczenie defensywy oraz zagrożenie przy stałych fragmentach.
Po zakończeniu sezonu Matras opuścił Pogoń. Jego odejście oznaczało utratę jednego z najbardziej regularnych zawodników poprzednich lat i zapowiadało kolejną przebudowę drużyny.
Kamil Drygas i Spas Delew
Kamil Drygas rozegrał 32 spotkania ligowe i zdobył trzy bramki. Jego pierwszy sezon w Pogoni był okresem budowania pozycji, która w kolejnych latach miała stać się znacznie silniejsza.
Pomocnik wnosił dynamikę, aktywność w polu karnym oraz umiejętność gry głową. Szczególnie ważne było jego trafienie przeciwko Jagiellonii w Pucharze Polski oraz bramka w rewanżowym spotkaniu z Puszczą.
Spas Delew wystąpił w 30 meczach i zdobył cztery ligowe bramki. Bułgar nie stał się jeszcze pełnoprawnym liderem zespołu, ale jego szybkość i ruchliwość zwiększały możliwości ofensywne Pogoni.
Sezon Dawida Korta
Dawid Kort rozegrał 24 ligowe spotkania i zdobył sześć bramek. Pod względem czasu gry nie należał do podstawowych zawodników przez cały sezon, ale potrafił dawać drużynie liczby.
Najważniejszym momentem był mecz z Wisłą Kraków, w którym zdobył cztery gole. Ten występ pozostaje jednym z najbardziej efektownych indywidualnych osiągnięć wychowanka Pogoni w XXI wieku.
Kort posiadał technikę, dobre uderzenie i łatwość zdobywania bramek z drugiej linii. Nie potrafił jeszcze utrzymać wysokiej formy przez cały sezon, ale pokazał potencjał, który uzasadniał kolejne szanse.
Rywalizacja bramkarzy
Jakub Słowik rozegrał 20 spotkań ligowych, a Dawid Kudła wystąpił w trzynastu. Cztery mecze zaliczył również Adrian Henger.
Kazimierz Moskal nie posiadał bramkarza, który przez całe rozgrywki zachowałby bezdyskusyjną pozycję. Słowik występował najczęściej, ale zmiany w bramce nadal były elementem funkcjonowania drużyny.
Pogoń drugi sezon z rzędu nie miała jednego wyraźnego numeru jeden na cały rok. Był to jeden z obszarów wymagających rozwiązania przed kolejnymi rozgrywkami.
Młodzież nadal obecna
Marcin Listkowski wystąpił w siedemnastu meczach. David Niepsuj rozegrał dwanaście spotkań, Hubert Matynia trzynaście, a Jakub Piotrowski cztery. Pierwsze ligowe minuty otrzymał również Sebastian Kowalczyk, który pięć razy pojawił się na boisku.
Nie byli jeszcze podstawą zespołu, ale ich obecność potwierdzała ciągłość pracy Akademii. Szczególnie debiut Kowalczyka zapowiadał pojawienie się zawodnika, który w kolejnych latach miał stać się jedną z najważniejszych postaci Pogoni.
Koniec pracy Kazimierza Moskala
Po ostatnim spotkaniu sezonu zakończyła się kadencja Kazimierza Moskala. Od następnego dnia trenerem Pogoni został Maciej Skorża, jeden z najbardziej utytułowanych polskich szkoleniowców tamtego okresu.
Moskal pozostawiał drużynę na siódmym miejscu i z półfinałem Pucharu Polski. Jego zespół potrafił grać atrakcyjnie, zdobywać wiele bramek i efektownie pokonywać silnych przeciwników.
Nie zdołał jednak doprowadzić Pogoni do finału, europejskich pucharów ani miejsca w ścisłej ligowej czołówce. Wysokie porażki i słaba grupa mistrzowska przekonały władze klubu, że potrzebna jest kolejna zmiana.
Zatrudnienie Skorży miało być wyraźnym sygnałem zwiększenia ambicji.
Ocena historyczna sezonu
Sezon 2016/2017 był okresem największej ofensywnej swobody Pogoni od czasu pracy Dariusza Wdowczyka. Zespół zdobył 51 ligowych bramek, rozbił Termalicę 5:0, Wisłę Kraków 6:2 i Arkę Gdynia 5:1. Pokonał również Legię Warszawa oraz dotarł do półfinału Pucharu Polski.
Nie był to jednak sezon przełomu.
Pogoń po raz kolejny znalazła się w grupie mistrzowskiej, ale w siedmiu końcowych spotkaniach zdobyła tylko cztery punkty. W półfinale Pucharu Polski wyraźnie przegrała z Lechem Poznań. Kiedy stawka rosła, drużyna nie była w stanie utrzymać jakości prezentowanej w najlepszych meczach.
Największym pozytywem był rozwój znaczenia Adama Frączczaka, pojawienie się Kamila Drygasa, dobre liczby Murawskiego, Matrasa i Korta oraz coraz bardziej widoczna obecność kolejnych wychowanków.
Największym problemem pozostał brak stabilności. Pogoń potrafiła w jednym tygodniu wyglądać jak kandydat do walki o europejskie puchary, a w kolejnym tracić cztery bramki i całkowicie oddawać inicjatywę przeciwnikowi.
Była blisko finału i blisko otwarcia krótszej drogi do Europy. W decydujących chwilach ponownie pozostała jednak daleko od spełnienia.
Najważniejsze dane sezonu
Trener: Kazimierz Moskal
Miejsce po fazie zasadniczej: 6.
Miejsce końcowe: 7.
Mecze ligowe: 37
Bilans: 11 zwycięstw, 13 remisów, 13 porażek
Bramki: 51:54
Punkty po fazie zasadniczej: 42
Oficjalny dorobek po podziale punktów: 25
Najlepszy strzelec: Adam Frączczak, 12 bramek
Najwięcej występów: Ádám Gyurcsó, 35
Najwięcej minut: Ádám Gyurcsó, 2935
Najwyższe zwycięstwo: 5:0 z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza
Mecz z największą liczbą bramek: 6:2 z Wisłą Kraków
Najwyższe porażki: 0:4 z Wisłą Kraków oraz 0:4 z Lechią Gdańsk
Najdłuższa seria zwycięstw: 3 mecze
Najdłuższa seria bez porażki: 7 spotkań
Najdłuższa seria bez zwycięstwa: 6 spotkań
Puchar Polski: półfinał, porażki 0:3 i 0:1 z Lechem Poznań
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Sezon 2016/2017 – Blisko Europy, daleko od spełnienia — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>