Sezon 2010/2011 – rok zwątpienia
Finał Pucharu Polski w Bydgoszczy miał być dla Pogoni Szczecin początkiem kolejnego etapu. Klub ponownie znalazł się w centrum zainteresowania całego kraju, a piąte miejsce osiągnięte w pierwszym sezonie po awansie do I ligi pozwalało wierzyć, że drużyna jest coraz bliżej powrotu do Ekstraklasy.
Zaledwie trzy lata wcześniej Pogoń rozpoczynała odbudowę na poziomie regionalnym. Dwa kolejne awanse, coraz silniejsza kadra oraz niespodziewana droga do pucharowego finału stworzyły wrażenie, że klub rozwija się zgodnie z planem i niemal każdy sezon musi kończyć się kolejnym wyraźnym sukcesem.
Rozgrywki 2010/2011 brutalnie zweryfikowały te oczekiwania.
Pogoń nie spadła, nie znalazła się też ostatecznie w dolnej części tabeli. Zakończyła sezon na szóstym miejscu, zdobyła 51 punktów i strzeliła 55 bramek. Same liczby nie wyglądały jak świadectwo katastrofy. Za końcowym bilansem kryła się jednak historia zespołu, który przez większą część rozgrywek nie potrafił odnaleźć stabilności, trzykrotnie zmieniał osobę odpowiedzialną za prowadzenie pierwszej drużyny i na wiele miesięcy utracił realną możliwość walki o awans.
Był to pierwszy sezon odbudowanej Pogoni, w którym sportowy marsz wyraźnie się zatrzymał.
Oczekiwania po pucharowym finale
Latem 2010 roku nie wystarczało już zapewnienie spokojnego utrzymania w I lidze. Piąte miejsce beniaminka i występ w finale Pucharu Polski sprawiły, że wobec Pogoni zaczęto formułować znacznie większe wymagania. Klub miał nie tylko rozwijać struktury, lecz również coraz wyraźniej zbliżać się do miejsc premiowanych awansem.
Oczekiwania były zrozumiałe, ale nie do końca odpowiadały rzeczywistemu poziomowi drużyny. Pucharowa przygoda pokazała, że Pogoń potrafi mobilizować się na pojedyncze spotkania i skutecznie rywalizować z zespołami Ekstraklasy. Nie oznaczało to jednak automatycznie, że posiadała kadrę zdolną przez cały sezon regularnie zdobywać punkty na wymagającym zapleczu elity.
Pierwsze kolejki szybko ujawniły problemy. Pogoń rozpoczęła sezon od porażki 1:2 z ŁKS-em Łódź. Następnie pokonała u siebie KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 1:0, ale w trzecim spotkaniu przegrała 0:1 z Flotą Świnoujście. Po zaledwie trzech ligowych kolejkach zakończyła się kadencja Piotra Mandrysza.
Koniec kadencji Piotra Mandrysza
Zwolnienie Mandrysza było jednym z najbardziej znaczących wydarzeń początku sezonu. Szkoleniowiec przejął Pogoń we wrześniu 2008 roku, doprowadził ją do awansu na zaplecze Ekstraklasy, zajął piąte miejsce w I lidze i poprowadził drużynę do finału Pucharu Polski.
Jeszcze kilka miesięcy wcześniej był jednym z najważniejszych architektów sportowego postępu. W sierpniu 2010 roku zapłacił jednak za słaby początek nowych rozgrywek. Oficjalnie jego pracę zakończono 17 sierpnia. W czasie swojej kadencji poprowadził Pogoń w 62 spotkaniach ligowych, z których 29 zakończyło się zwycięstwami, 18 remisami i 15 porażkami.
Decyzja pokazywała, jak bardzo zmieniła się sytuacja klubu. W pierwszych latach odbudowy Mandrysz mógł pracować nad stopniowym rozwojem zespołu. Po pucharowym finale czasu na poprawę wyników było znacznie mniej. Każda porażka zaczynała być oceniana przez pryzmat niewykorzystanej szansy na awans.
Pogoń przestała być traktowana jak klub, któremu należy wybaczać trudności wynikające z niedawnej odbudowy.
Zaczęła być oceniana jak klub, który powinien wygrywać.
Maciej Stolarczyk, szybki awans z asystenta
Następcą Mandrysza został Maciej Stolarczyk. Były obrońca i kapitan Pogoni pracował wcześniej jako asystent pierwszego trenera. Jego nominacja miała zachować ciągłość, a jednocześnie wprowadzić do zespołu nową energię. Funkcję pierwszego szkoleniowca objął 17 sierpnia 2010 roku.
Stolarczyk znajdował się jednak na początku trenerskiej drogi. Otrzymał zespół obciążony wysokimi oczekiwaniami, wewnętrzną presją i koniecznością szybkiego poprawienia wyników.
Pierwszy mecz pod jego wodzą zakończył się porażką 1:2 z Sandecją Nowy Sącz. Następnie Pogoń pokonała Dolcan Ząbki 3:0, zremisowała bezbramkowo z Piastem Gliwice i wygrała dwa efektowne spotkania: 4:3 z Wartą Poznań oraz 3:1 na wyjeździe z Górnikiem Łęczna. Początkowo wydawało się, że zmiana przyniosła oczekiwany impuls.
Zespół ponownie pokazał jednak swoją największą słabość. Nie potrafił utrzymać dobrej formy przez dłuższy okres.
Po zwycięstwie w Łęcznej Pogoń przegrała 1:3 z Podbeskidziem Bielsko-Biała oraz takim samym wynikiem z MKS-em Kluczbork. Bezbramkowy remis z GKP Gorzów Wielkopolski nie zatrzymał kryzysu, ponieważ kolejny mecz zakończył się porażką 0:2 z Ruchem Radzionków. Krótkie przełamanie przyniosło zwycięstwo 3:0 nad Kolejarzem Stróże, lecz po nim przyszły następne przegrane z Górnikiem Polkowice i Termalicą Bruk-Bet Nieciecza.
Maciej Stolarczyk prowadził Pogoń do 9 listopada 2010 roku. Jego kadencja trwała niespełna trzy miesiące. Następnego dnia odpowiedzialność za drużynę przejął Artur Płatek.
Pucharowa przygoda zakończona, zanim się rozpoczęła
Kryzys ligowy kontrastował z wydarzeniami poprzedniej wiosny. Kilka miesięcy wcześniej Pogoń eliminowała ekstraklasowych przeciwników i dotarła do finału Pucharu Polski. W kolejnej edycji zakończyła udział już na pierwszym etapie, do którego została dopuszczona.
21 września 2010 roku Portowcy zmierzyli się w Szczecinie z Legią Warszawa. Spotkanie długo pozostawało bezbramkowe, lecz w 88. minucie Michał Kucharczyk zdobył jedynego gola. Pogoń przegrała 0:1 i odpadła w 1/16 finału.
Rok wcześniej krajowy puchar dawał drużynie poczucie wyjątkowości i potwierdzał, że odbudowany klub ponownie może rywalizować z najlepszymi. Tym razem nie stał się przestrzenią pozwalającą uciec od ligowych problemów.
Pozostała wyłącznie I liga.
Artur Płatek i najtrudniejszy moment jesieni
Artur Płatek przejął Pogoń 10 listopada 2010 roku. Zespół znajdował się wtedy w trudnej sytuacji sportowej, a kolejna zmiana trenera dodatkowo potwierdzała brak stabilności.
Początek jego kadencji nie przyniósł natychmiastowej poprawy. Pogoń przegrała 0:2 z Odrą Wodzisław Śląski, a następnie uległa u siebie GKS-owi Katowice 3:4. Spotkanie z katowiczanami było symbolem całej rundy. Portowcy potrafili zdobywać bramki i tworzyć emocjonujące widowiska, lecz nie umieli kontrolować meczu ani zabezpieczyć własnej defensywy.
Porażka z GKS-em była czwartą ligową przegraną z rzędu. Seria rozpoczęła się 29 października w Polkowicach i trwała do zakończenia jesiennej części sezonu. Pogoń pozostawała bez zwycięstwa od końca października aż do kwietnia następnego roku, łącznie przez osiem kolejnych spotkań.
Po 17 kolejkach drużyna miała 22 punkty, dziesięć porażek oraz bilans bramkowy 22:27. Na tym etapie marzenia o awansie należało odłożyć. Najważniejszym zadaniem stało się uspokojenie zespołu i stworzenie podstaw pod znacznie lepszą rundę wiosenną.
Zespół pomiędzy pokoleniami
Pogoń sezonu 2010/2011 znajdowała się również w okresie kadrowej przemiany. Część zawodników pamiętała jeszcze pierwsze lata odbudowy, inni dołączyli już na poziomie centralnym. W składzie nadal znajdowali się piłkarze związani z pucharowym finałem, ale coraz wyraźniej pojawiały się postacie, które miały odegrać większą rolę dopiero w następnych latach.
Najważniejszym zawodnikiem całych rozgrywek był Bartosz Ława. Pomocnik wystąpił w 30 meczach, wszystkie rozpoczął w podstawowym składzie, spędził na boisku 2644 minuty i zdobył siedem bramek. Był jednocześnie najczęściej występującym, najdłużej grającym oraz najskuteczniejszym piłkarzem zespołu.
W pierwszej części sezonu ważne role odgrywali również Olgierd Moskalewicz, Piotr Petasz, Maksymilian Rogalski, Krzysztof Hrymowicz, Marcin Dymkowski oraz Radosław Janukiewicz. Zespół miał doświadczenie i indywidualną jakość, ale nie posiadał jeszcze odpowiednio trwałego systemu gry.
Zimą rozpoczęto wyraźniejszą przebudowę. Do Pogoni dołączył Adam Frączczak, który wcześniej występował w Kotwicy Kołobrzeg. Był pierwszym zawodnikiem zakontraktowanym przez klub podczas zimowej przerwy.
W styczniu 2011 roku zawodnikiem Pogoni został także Takafumi Akahoshi. Japoński pomocnik miał początkowo stanowić jedno z nowych rozwiązań w drugiej linii, lecz z czasem wyrósł na jednego z najbardziej charakterystycznych piłkarzy kolejnego etapu historii klubu.
Frączczak rozegrał wiosną 15 meczów i zdobył sześć bramek. Akahoshi wystąpił 13 razy, notując trzy trafienia. Obaj już w pierwszej rundzie pokazali, że mogą stać się częścią zespołu zdolnego do walki o znacznie większy cel.
Wiosna zaczęta od remisów
Przerwa zimowa nie przyniosła od razu radykalnej odmiany. Pogoń rozpoczęła rundę wiosenną od czterech kolejnych remisów.
Najpierw podzieliła się punktami z ŁKS-em Łódź, następnie bezbramkowo zremisowała z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, a później zakończyła wynikami 1:1 spotkania z Flotą Świnoujście i Sandecją Nowy Sącz.
Drużyna przestała przegrywać, ale nadal nie potrafiła regularnie zwyciężać. Remisy pozwalały stopniowo odbudowywać pewność siebie, jednocześnie potwierdzając, że zespół nie uczestniczy już w walce o awans.
Pierwsze ligowe zwycięstwo od 23 października przyszło dopiero 3 kwietnia 2011 roku. Pogoń pokonała na wyjeździe Dolcan Ząbki 2:0. Następnie zremisowała z Piastem Gliwice, wygrała z Wartą Poznań i podzieliła się punktami z Górnikiem Łęczna. Seria meczów bez porażki trwała od początku marca do końca kwietnia.
Zespół Artura Płatka stawał się trudniejszy do pokonania, lecz poprawa przyszła zbyt późno, aby odwrócić losy całych rozgrywek.
Majowa przemiana
Prawdziwy przełom nastąpił dopiero w ostatnich tygodniach sezonu. Po porażce 1:2 z Podbeskidziem Pogoń rozbiła MKS Kluczbork 5:1. Było to najwyższe zwycięstwo Portowców w całych rozgrywkach.
Następnie szczecinianie pokonali GKP Gorzów Wielkopolski 3:0, zremisowali bezbramkowo z Ruchem Radzionków i rozpoczęli serię pięciu kolejnych zwycięstw. Wygrali z Kolejarzem Stróże, Górnikiem Polkowice, Termalicą, Odrą Wodzisław Śląski oraz GKS-em Katowice.
Ostatnie osiem spotkań przyniosło Pogoni siedem zwycięstw i jeden remis. Końcówka sezonu całkowicie zmieniła wygląd tabeli i pozwoliła awansować na szóste miejsce.
Nie zmieniła jednak oceny poprzednich miesięcy.
Pogoń kończyła rozgrywki jako jedna z najskuteczniejszych drużyn wiosny, ale w walce o Ekstraklasę nie uczestniczyła. Straty poniesione jesienią oraz na początku rundy rewanżowej były zbyt duże.
Odejście Artura Płatka
Paradoksem sezonu stało się również zakończenie współpracy z Arturem Płatkiem. Trener przejął drużynę w jej najtrudniejszym momencie, a następnie stopniowo poprawił organizację gry i doprowadził do bardzo mocnej końcówki.
Mimo tego władze klubu zdecydowały, że jego wygasająca umowa nie zostanie przedłużona. Decyzję ogłoszono 30 maja 2011 roku, jeszcze przed rozegraniem dwóch ostatnich kolejek. Klub zapowiedział jednocześnie zatrudnienie Marcina Sasala na następny sezon.
W dwóch końcowych spotkaniach zespół prowadził tymczasowo Jerzy Rot. Pod jego wodzą Pogoń pokonała Odrę Wodzisław Śląski 3:0 oraz GKS Katowice 2:1.
W ciągu jednego sezonu pierwszą drużyną kierowali więc Piotr Mandrysz, Maciej Stolarczyk, Artur Płatek i tymczasowo Jerzy Rot. Tak częste zmiany były wyraźnym sygnałem, że klub nadal poszukuje właściwego modelu sportowego.
Szóste miejsce, które nie dawało satysfakcji
Pogoń zakończyła sezon z bilansem 14 zwycięstw, dziewięciu remisów i jedenastu porażek. Strzeliła 55 bramek, straciła 42 i zdobyła 51 punktów. Dało jej to szóste miejsce w tabeli.
Co ciekawe, rok wcześniej Portowcy również zdobyli 51 punktów. W sezonie 2009/2010 taki dorobek oznaczał piąte miejsce i był postrzegany jako duży sukces beniaminka. Dwanaście miesięcy później identyczna liczba punktów została przyjęta jako rozczarowanie.
Różnica nie wynikała wyłącznie z pozycji w tabeli.
Poprzedni sezon był opowieścią o rozwoju. Pogoń wróciła do I ligi, utrzymała się w ścisłej czołówce i dotarła do finału Pucharu Polski.
Sezon 2010/2011 był opowieścią o utraconym kierunku. Drużyna zaczęła rozgrywki z ambicjami awansu, lecz szybko znalazła się poza walką o najwyższe miejsca. Zmiany szkoleniowe, nierówna forma i wielomiesięczna seria bez zwycięstwa osłabiły przekonanie, że powrót do Ekstraklasy jest naturalną konsekwencją wcześniejszych sukcesów.
Najważniejsze liczby sezonu
| Kategoria | Wynik |
|---|---|
| Miejsce w I lidze | 6. |
| Mecze | 34 |
| Punkty | 51 |
| Zwycięstwa | 14 |
| Remisy | 9 |
| Porażki | 11 |
| Bramki | 55:42 |
| Najwyższe zwycięstwo | 5:1 z MKS-em Kluczbork |
| Najlepszy strzelec | Bartosz Ława, 7 bramek |
| Najwięcej występów | Bartosz Ława, 30 |
| Najwięcej minut | Bartosz Ława, 2644 |
| Trenerzy | Piotr Mandrysz, Maciej Stolarczyk, Artur Płatek, Jerzy Rot |
Ocena historyczna
Sezon 2010/2011 nie był kolejnym upadkiem Pogoni. Klub nie znalazł się w niebezpieczeństwie podobnym do kryzysów z początku XXI wieku. Zachował miejsce na zapleczu Ekstraklasy, rozwinął część kadry i zakończył rozgrywki serią bardzo dobrych wyników.
Był jednak pierwszym poważnym zahamowaniem odbudowy rozpoczętej w 2007 roku.
Wcześniejsze sezony miały wyraźny kierunek. Każdy przynosił awans, organizacyjny rozwój lub symboliczny sukces. Tym razem Pogoń przez wiele miesięcy nie potrafiła odpowiedzieć na podstawowe pytanie: czy jest już klubem gotowym walczyć o Ekstraklasę, czy nadal zespołem znajdującym się w okresie przejściowym?
Odpowiedź przyniosła dopiero końcówka rozgrywek. Zimą i wiosną w drużynie pojawili się Adam Frączczak oraz Takafumi Akahoshi. Bartosz Ława odzyskał pozycję jednego z liderów. Pogoń nauczyła się również, że sama historia, pucharowe emocje i wysoka frekwencja nie wystarczą do osiągnięcia awansu.
Potrzebne były stabilność, jasno określona hierarchia oraz drużyna przygotowana do regularnego zdobywania punktów.
Sezon zwątpienia nie zakończył odbudowy.
Zmusił jednak klub do ponownego przemyślenia sposobu, w jaki miała być kontynuowana.
Rok później Pogoń podjęła kolejną próbę. Tym razem miała być to próba ostatnia przed narastającym rozczarowaniem i pierwsza, która rzeczywiście doprowadziła ją z powrotem do Ekstraklasy.
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Sezon 2010/2011 – rok zwątpienia — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>