SEZON 2: Z Pogonią przez życie. Granatowo-bordowa krew. Odcinek 1: Bitwa na Twardowskiego
Zanim skończy się pierwszy sezon telenoweli autorstwa Roberta Laskowskiego, przedstawiamy Wam już zapowiedź sezonu drugiego. Każdy następny odcinek z drugiego sezonu będzie publikowany po każdym meczu Portowców. To będzie nowela obsadzona w aktualne wydarzenia. Zapraszamy do lektury!
Szczecin, ul. Twardowskiego:
Wieczór miał w sobie napięcie, które czuć było nawet w wietrze. Na stadionie zebrało się 18 834 kibiców – tłum większy niż całe miasteczka. Flagi trzepotały, sektor dziecięcy śpiewał od rozgrzewki. W powietrzu pachniało kiełbasą z grilla, dymem z rac i tym szczególnym elektryzującym zapachem, który znają tylko ci, którzy naprawdę kochają futbol.
Tymczasem w ,,Lokalnej”, restauracji kibiców przy Dworcu Głównym, ci, którzy nie zdobyli biletów, też czuli magię. Z głośników płynęły kibicowskie przyśpiewki, na ścianach zawisły szaliki, a telewizory grzały się od głośników.
— Dzisiejszy mecz to test charakteru — rzucił Bolo, poprawiając szalik, który miał więcej lat niż Młody razem z jego bębnem. — Raków zmęczony Bułgarią, ale Raków to zawsze Raków.
— Nie ma łatwych rywali — odpowiedziała Marta, patrząc na ekran, gdzie kamery pokazywały rozgrzewkę Grosickiego. — A Kolenda? To jego próba.
Zefir, oparty o bar, wyciągnął telefon. Marta wyrwała go niemal siłą.
— Znowu kontakty z mediami? — syknęła. — Dziś zero kombinacji.
W rogu sali siedział Szpunt, nowy cień fabuły. Uśmiechał się pod nosem, słuchając rozmów.
— Pogoń, Pogoń… — mruknął. — Zawsze sercem, nigdy rozumem. A sercem łatwo sterować.
Pierwsza połowa:
Raków wyglądał na zmęczonego. Już w 17. minucie Stratos Svarnas opuścił boisko z kontuzją. Marek Papszun klaskał nerwowo, kręcił głową, próbując pobudzić swoich piłkarzy. Ale piłka wciąż nie potrafiła znaleźć drogi do bramki Pogoni.
— Nie oddamy ani centymetra! — ryknął Młody, uderzając w bęben tak, że echo rozniosło się po całym sektorze.
Bolo patrzył spokojnie. — To nie będzie mecz piękny. To będzie mecz cierpliwy.
Do przerwy – 0:0. Kibice szeptali między sobą, że Raków wygląda jak drużyna z innej ligi – tylko nie tej, w której gra Pogoń.
Druga połowa:
W 57. minucie eksplodował stadion. Kamil Grosicki huknął jak z armaty. Piłka wpadła do siatki, a trybuny ryknęły tak, że drżały szyby w kamienicach.
— Turbo! Turbo! Turbo! — skandowano.
Bolo podniósł ręce do góry. — To jest właśnie Pogoń, moi młodzi. Doświadczenie i serce.
Raków próbował, ale był bezsilny. Jak zanotował później komentator Canal+ Adam Szała: ,,Raków bez klarownej sytuacji, Pogoń imponuje w defensywie.”
A w doliczonym czasie przyszedł gwóźdź. Paul Mukairu – przewrotka, bramka stadiony świata. Asysta? Sam Greenwood, debiutant, najdroższy transfer w historii Pogoni. Kibice oszaleli.
— To jest przyszłość — wyszeptała Marta, patrząc na roztańczony sektor. — Greenwood właśnie otworzył nowy rozdział.
2:0. Raków upokorzony. Kibice Pogoni skandowali nazwisko trenera:
— Ko-len-da! Ko-len-da!
Po meczu:
W ,,Lokalnej” przy dworcu głównym nie było miejsca nawet na szpilkę. Pogoń24 wyświetlała już na telebimie wielkie litery: ,,Portowcy mają nowego bohatera. Raków na kolanach”.
Pięść Bolo uderzyła w stół. — Dwie wygrane z rzędu! A mówili, że Kolenda poleci!
Młody wstał na krzesło. — Grosicki bohater! Mukairu czarodziej! Greenwood – nasza przyszłość!
Zefir pił piwo w ciszy. Szpunt obok uśmiechał się złowrogo. — Bohaterowie się rodzą, ale i upadają. Ja poczekam. — I wyszedł, zostawiając banknot na stole.
Iza, dziennikarka, wstała od laptopa.
— Kolenda przetrwał. Dziś kibice śpiewali jego nazwisko. Ale co będzie, gdy przyjdzie kryzys? — wyszeptała do dyktafonu, kończąc materiał
A w loży prezes Alex podsumował krótko:
— Panowie, dziś była Pogoń, jaką chcemy oglądać. Ale to dopiero początek.
Epilog:
Na ul. Twardowskiego zostawały jeszcze dym i śmiechy. Kibice wracali w grupach, śpiewając w noc.
Bolo wsparł się na ramieniu Młodego.
— Widzisz, synku? Pogoń to nie tylko bramki. To chwile, które nosisz w sercu na zawsze.
Marta spojrzała na pustą ulicę. Wiedziała, że gdzieś w ciemności czeka Szpunt, planując kolejny ruch. Ale dziś – dziś było zwycięstwo. Dla Pogoni. Dla nich wszystkich.




Komentarze
SEZON 2: Z Pogonią przez życie. Granatowo-bordowa krew. Odcinek 1: Bitwa na Twardowskiego — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>