SEZON 2: Odcinek 13: Mgła i nostalgia
Mgła potrafi ukryć wiele rzeczy – błędy, myśli, nawet nadzieję. Ale nie ukryła tego, co Portowcy zostawili na murawie przy Bukowej. A przede wszystkim: nie ukryła rozczarowania, które spadło na kibiców jak zimny, listopadowy podmuch.
W ,,Kotwicy” panowała cisza cięższa niż dym znad świeczki na barze. Ludzie siedzieli blisko siebie, ale nikt nie mówił głośno. To był taki wieczór, w którym każdy kibic coś czuł – ale nie każdy chciał się do tego przyznać.
Bolo siedział przy barze, obserwując na ekranie skrót meczu. Z mgły wyłaniał się Zrelak – główka, gol. Po chwili Nowak – cios numer dwa. W tle kiwały się ledwo widoczne sylwetki obrońców, jakby też zagubionych we własnej mgle.
Marta weszła, otrzepała płaszcz z wilgoci.
— Zimno jak w listopadowej pamięci o starych meczach… — mruknęła.
Usiadła obok.
— Wiesz, co jest najgorsze? To nie wyglądało jak dzień słabości. To wyglądało jak dzień prawdy.
Zefir podparł brodę.
— Jakbyśmy gonili własny cień. Tempo jest, wola jest, ale efektów nie ma.
Szymon spojrzał na ekran, na powtórkę poprzeczki Biegańskiego.
— To jest taka gra, która zostaje pod skórą. Człowiek wie, że mogło być inaczej… ale nie było.
Bolo odłożył szklankę.
— Ta drużyna właśnie przeszła przez mgłę. I albo za chwilę zobaczy światło, albo… zgubi drogę.
Marta parsknęła.
— Poeta.
— Kibic — poprawił ją. — A kibic czuje, kiedy coś się łamie i kiedy coś się rodzi.
Telefon Bolo zawibrował. Wiadomość od znajomego pracującego przy logistyce drużyny:
,,Nie wracają dziś normalnie. Loty poprzestawiane, mgła robi swoje. Lecą przez Pragę do Poznania. Potem autokarem do Szczecina. Drużyna jest wybita z rytmu.”
– Czyli nawet powrót im nie wyszedł jak trzeba? — mruknął Zefir.
– Może to i znak — odparł Bolo. — Czasem podróż naokoło uczy więcej niż prosta droga.
Kolejny dźwięk telefonu. Tym razem nie od znajomego – od internetu. Powiadomienie: Alex Haditaghi – nowy wpis.
Bolo wszedł. Czytał wolno, każde zdanie wbijając w barową ciszę:
,,Ta zima będzie inna. Nie będziemy patrzeć, jak inni się wzmacniają – zrobimy to sami. Mamy plan. Mamy determinację. Mamy obowiązek wobec kibiców. Drużyna dostanie pomoc.”
Marta uniosła brwi.
— Pomoc. To słowo, które w Szczecinie brzmi jak wiosna w środku listopada.
Szymon dziękował w myślach, że przynajmniej jedna rzecz świeci w tej mgle.
Zefir uśmiechnął się półgębkiem.
— To pierwszy raz od dawna, kiedy po meczu gorszym niż każdy chciał, pojawia się… nadzieja.
Bolo odłożył telefon.
— Alex nie pisze takich rzeczy przypadkiem. Jeśli on mówi o wzmocnieniach — to znaczy, że one już są w ruchu. A my…
Zawiesił głos.
Stadion, mgła, porażka – wszystko nagle przestało być końcem.
,,Czasem najgęstsza mgła pojawia się tuż przed tym, jak zmienia się pogoda.”
Gdy wychodzili z Kotwicy, wiatr znów się podniósł – ten charakterystyczny, zimny, listopadowy. Ale tym razem nie był tylko chłodem. Był zapowiedzią.
Telefon Bolo zapiszczał po raz trzeci. Krótka wiadomość od tego samego źródła co ostatnio:
,,Ruchy w klubie potwierdzone. Jedno nazwisko – duże. Drugi – zaskoczenie. Wyjaśnię ci w kolejnym odcinku.”
Bolo zatrzymał się, spojrzał w mgłę, która odsłoniła na sekundę światło latarni. Uśmiechnął się pod nosem.
Ten listopadowy podmuch nie przynosił końca. Przynosił początek.




Komentarze
SEZON 2: Odcinek 13: Mgła i nostalgia — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>