Radosław Biliński
Łącznik między katastrofą a odbudową
Radosław Biliński zajmuje szczególne miejsce w historii Pogoni Szczecin z początku XXI wieku. Nie był zawodnikiem sprowadzonym dopiero po pojawieniu się Antoniego Ptaka. W granatowo-bordowych barwach występował już wcześniej, przeżył dramatyczny sezon 2002/2003, a następnie pozostał w Szczecinie i uczestniczył w pierwszym, zakończonym awansem etapie nowego projektu. Dzięki temu stał się jednym z nielicznych piłkarzy łączących sportowy upadek dawnej drużyny z odbudową prowadzoną w sezonie 2003/2004.
Nie należał do najbardziej efektownych zawodników. Jako środkowy, często defensywnie usposobiony pomocnik odpowiadał przede wszystkim za równowagę zespołu, walkę w środku pola, zabezpieczenie obrony i utrzymywanie porządku taktycznego. Jego znaczenia nie należy więc mierzyć wyłącznie liczbą zdobytych bramek. Był piłkarzem pracującym dla drużyny — doświadczonym, regularnym i gotowym podejmować odpowiedzialność w trudnych momentach.
Z Mieszkowic do Pogoni Szczecin
Radosław Biliński urodził się 27 września 1972 roku w Mieszkowicach. Miał 175 centymetrów wzrostu i występował w drugiej linii. Pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Mieszku Mieszkowice, ale ze szczecińską Pogonią związał się jeszcze jako nastolatek.
Do klubu trafił w 1987 roku za sprawą trenera Włodzimierza Obsta. Pogoń zapraszała wówczas na testy wyróżniających się młodych zawodników z regionu, wskazywanych przez nauczycieli i trenerów. Biliński przyjechał do Szczecina z grupą kolegów z Mieszkowic, wystąpił w meczach kontrolnych i został przyjęty do klubu. Uczył się następnie w klasie sportowej w szczecińskim Liceum Ogólnokształcącym nr 8.
W pierwszym zespole Pogoni pojawiał się już na początku lat dziewięćdziesiątych. W klubie występował w kilku oddzielnych okresach: w latach 1991–1992, w 1994 roku, następnie od 2001 do 2004 roku oraz ponownie w latach 2007–2009. Oficjalna publikacja przygotowana na 70-lecie Pogoni przypisuje mu 111 oficjalnych spotkań na szczeblu centralnym, do których należy doliczyć mecze rozegrane później w IV lidze.
Doświadczenie zdobyte w Amice Wronki
Pomiędzy pierwszymi występami w Pogoni a powrotem do Szczecina Biliński zbudował mocną pozycję w Amice Wronki. W klubie z Wielkopolski grał od połowy lat dziewięćdziesiątych do 2001 roku, rozgrywając 137 spotkań ligowych i zdobywając dziewięć bramek. Był uczestnikiem jednego z najlepszych okresów w historii Amiki — zespołu regularnie występującego w ekstraklasie i walczącego o krajowe trofea.
Z Amicą trzykrotnie zdobywał Puchar Polski: w sezonach 1997/1998, 1998/1999 i 1999/2000. W pierwszym z tych finałów znalazł się w podstawowym składzie przeciwko Aluminium Konin. Szczególnie ważną rolę odegrał natomiast 9 czerwca 2000 roku w rewanżowym spotkaniu finałowym z Wisłą Kraków. Już w ósmej minucie zdobył bramkę otwierającą wynik, a Amica zwyciężyła 3:0 i sięgnęła po trzeci z rzędu krajowy puchar.
Do Pogoni wracał więc jako piłkarz znacznie bardziej doświadczony niż podczas pierwszego pobytu. Miał za sobą wiele sezonów w najwyższej klasie, mecze o trofea oraz występy w europejskich pucharach. W szczecińskiej drużynie miał zapewniać stabilność i doświadczenie w drugiej linii.
Powrót do Szczecina po wicemistrzostwie
Biliński ponownie znalazł się w Pogoni w sezonie 2001/2002, czyli bezpośrednio po zdobyciu przez Portowców wicemistrzostwa Polski. Był to już jednak okres wyraźnego osłabienia drużyny i rozpadu projektu, który rok wcześniej doprowadził klub do wielkiego sukcesu.
W rozgrywkach 2001/2002 wystąpił w 24 spotkaniach ligowych. Dwadzieścia dwa z nich rozpoczął w podstawowym składzie, na boisku spędził 1918 minut i zdobył jedną bramkę. Pod względem liczby rozegranych minut ustępował w Pogoni jedynie Robertowi Dymkowskiemu i Pawłowi Drumlakowi.
Statystyki potwierdzają, że od początku był zawodnikiem podstawowym. Nie pełnił funkcji rezerwowego uzupełniającego kadrę, lecz należał do grupy piłkarzy, na których regularnie opierano skład. Jego obecność nie wystarczyła jednak do zatrzymania postępującego kryzysu organizacyjnego i sportowego.
Sezon 2002/2003 — jeden z ostatnich, którzy pozostali na posterunku
W katastrofalnym sezonie 2002/2003 Radosław Biliński należał do najczęściej wykorzystywanych piłkarzy Pogoni. Wystąpił w 26 meczach ligowych i wszystkie rozpoczął w podstawowym składzie. Na boisku spędził 2332 minuty — zaledwie sześć mniej od najdłużej grającego w zespole Rafała Pawlaka. Biliński i Pawlak byli jednocześnie zawodnikami z największą liczbą występów oraz spotkań rozpoczętych od pierwszej minuty.
Nie zdobył w tym sezonie bramki. Otrzymał natomiast sześć żółtych kartek — najwięcej w całej drużynie. Statystyka ta częściowo obrazuje charakter jego roli. Jako zawodnik środka pola często uczestniczył w bezpośredniej walce, przerywał akcje przeciwników i próbował zabezpieczać zespół, który niemal przez cały sezon funkcjonował w warunkach sportowego chaosu.
Pogoń zakończyła rozgrywki na ostatnim, szesnastym miejscu. W 30 spotkaniach zdobyła zaledwie dziewięć punktów, wygrała dwa mecze, straciła 77 bramek i zanotowała serię czternastu spotkań bez zwycięstwa. Biliński nie mógł odwrócić losów rozbitej drużyny, ale pozostawał jednym z jej najbardziej regularnych zawodników.
To właśnie dlatego powinien znaleźć ważne miejsce w prologu artykułu o zawodnikach ery Antoniego Ptaka. Był jednym z ludzi, którzy na boisku doświadczyli całej skali upadku poprzedniego modelu Pogoni.
Pomiędzy dawną Pogonią a projektem Antoniego Ptaka
Po zakończeniu sezonu 2002/2003 nastąpiła zasadnicza zmiana organizacyjna. Antoni Ptak przeniósł do Szczecina należącą do niego Piotrcovię, która po zmianie nazwy rozpoczęła rozgrywki jako MKS Pogoń Szczecin. W nowej kadrze znaleźli się zawodnicy związani wcześniej z Piotrcovią, piłkarze sprowadzani z innych klubów, obcokrajowcy oraz osoby posiadające już pogoniarską przeszłość.
Biliński należał do tej ostatniej grupy. W wymiarze sportowym i emocjonalnym stanowił jedno z połączeń pomiędzy dawną drużyną a zespołem budowanym pod kierownictwem Antoniego Ptaka i trenera Bogusława Baniaka. Nie był anonimowym zawodnikiem przywiezionym do Szczecina wraz z nowym projektem. Znał klub, stadion, miasto i środowisko Pogoni.
Jego obecność miała także znaczenie dla drużyny złożonej z zawodników pochodzących z różnych piłkarskich światów. Doświadczenie wyniesione z ekstraklasy, meczów pucharowych i wieloletniej gry na szczeblu centralnym pozwalało mu pełnić funkcję jednego ze stabilizatorów zespołu.
Sezon 2003/2004 — ważny człowiek drużyny awansu
W sezonie 2003/2004 Biliński nadal należał do szeroko rozumianej podstawowej kadry Pogoni. Wystąpił w 28 spotkaniach ligowych. Dwadzieścia razy rozpoczynał mecz w podstawowym składzie, a osiem razy pojawiał się na murawie jako rezerwowy. Łącznie rozegrał 1681 minut, zdobył jedną bramkę i otrzymał trzy żółte kartki.
Pod względem liczby występów był jednym z najczęściej wykorzystywanych zawodników zespołu. Choć w klasyfikacji minut znajdował się poza ścisłą czołówką, regularnie uczestniczył w spotkaniach i dawał trenerowi możliwość wykorzystywania go zarówno od pierwszej minuty, jak i w trakcie meczu.
Jedynego gola w sezonie zdobył 13 marca 2004 roku w wyjazdowym spotkaniu z Aluminium Konin. Pogoń prowadziła 1:0 po trafieniu Olgierda Moskalewicza, a Biliński w 88. minucie ustalił wynik na 2:0. Było to ważne zwycięstwo w pierwszym ligowym meczu po zimowej przerwie i kolejny krok na drodze do awansu.
Pogoń zakończyła sezon na pierwszym miejscu w II lidze. W 30 uwzględnionych w tabeli spotkaniach zdobyła 62 punkty, wyprzedzając o jeden punkt Zagłębie Lubin. Szczecinianie strzelili 60 bramek, stracili 22 i po zaledwie jednym sezonie poza elitą wywalczyli powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej.
Nie gwiazda, lecz zawodnik potrzebny drużynie
Najbardziej eksponowanymi postaciami tamtej Pogoni byli między innymi najlepszy strzelec Artur Bugaj, Olgierd Moskalewicz, Sérgio Leândro, Grzegorz Matlak, Bogusław Wyparło czy młody Przemysław Kaźmierczak. Radosław Biliński znajdował się nieco dalej od pierwszego planu, ale jego obecność była dla zespołu cenna.
Był pomocnikiem, którego zadaniem nie było zdobywanie wielu bramek. Miał utrzymywać równowagę, walczyć o drugie piłki, wspierać obrońców oraz umożliwiać bardziej ofensywnym zawodnikom swobodniejsze poruszanie się przed bramką przeciwnika. Jego profil statystyczny — duża liczba występów, niewiele goli i regularna obecność w podstawowym składzie — wskazuje na piłkarza wykonującego pracę mniej widowiskową, ale niezbędną dla funkcjonowania zespołu.
W okresie, w którym kadra była przebudowywana niemal od podstaw, doświadczeni polscy zawodnicy mieli również znaczenie dla utrzymania właściwych proporcji w szatni. Biliński znał realia Pogoni znacznie lepiej niż większość nowych piłkarzy.
Odejście do Włoch po wywalczeniu awansu
Po zakończeniu sezonu 2003/2004 Biliński nie otrzymał propozycji nowego kontraktu. Jak wspominał po latach, po wywalczeniu awansu znajomy pomógł mu w wyjeździe do Włoch. W kolejnych latach reprezentował tam Tortolì Calcio, Castelsardo oraz Selargius.
Jego odejście zamknęło pierwszy etap udziału w projekcie Antoniego Ptaka. Nie wystąpił już w ekstraklasie w sezonie 2004/2005 i nie był uczestnikiem późniejszego, coraz bardziej brazylijskiego eksperymentu. Jego okres związany z Ptakowską Pogonią ograniczył się zatem do fazy odbudowy — tej najbardziej pragmatycznej i sportowo skutecznej.
Sam Biliński po latach krytycznie oceniał masowe sprowadzanie przypadkowych zawodników z zagranicy. Wspominał, że początkowo do zespołu trafiali piłkarze polecani przez różnych menedżerów, a część z nich szybko odpadała. Jego zdaniem masowy nabór Brazylijczyków nie okazał się dobrym eksperymentem.
Powrót, aby ponownie odbudowywać Pogoń
Historia Bilińskiego w Pogoni nie zakończyła się jednak wraz z odejściem do Włoch. W 2007 roku wrócił do Szczecina, gdy klub po upadku projektu Antoniego Ptaka ponownie musiał rozpoczynać sportową drogę od niższych lig.
Zrezygnował wówczas z dalszej gry we Włoszech i dołączył do zespołu odbudowywanego na bardziej lokalnych fundamentach. Z Pogonią wywalczył awans do II ligi zachodniej w 2008 roku, a następnie awans do I ligi w 2009 roku. Był również kapitanem zespołu walczącego o kolejną promocję.
Ten etap znacznie poszerza ocenę jego miejsca w historii klubu. Biliński uczestniczył bowiem zarówno w katastrofie 2002/2003, w pierwszej odbudowie pod rządami Antoniego Ptaka, jak i w późniejszym odzyskiwaniu Pogoni przez szczecińskie środowisko.
Radosław Biliński w Pogoni — najważniejsze dane
Pozycja: pomocnik
Data urodzenia: 27 września 1972 roku
Miejsce urodzenia: Mieszkowice
Wzrost: 175 cm
Okresy gry w Pogoni: 1991–1992, 1994, 2001–2004 i 2007–2009
Oficjalne mecze na szczeblu centralnym: 111
Najważniejsze sukcesy z Pogonią: awans do ekstraklasy w 2004 roku, awans do II ligi zachodniej w 2008 roku i awans do I ligi w 2009 roku.
Sezon 2002/2003
Mecze: 26
Podstawowy skład: 26
Minuty: 2332
Bramki: 0
Żółte kartki: 6.
Sezon 2003/2004
Mecze: 28
Podstawowy skład: 20
Wejścia z ławki: 8
Minuty: 1681
Bramki: 1
Żółte kartki: 3
Sukces: pierwsze miejsce w II lidze i awans do ekstraklasy.
Ocena historyczna
Radosław Biliński nie był największą gwiazdą Pogoni z czasów Antoniego Ptaka, ale należał do zawodników bardzo ważnych dla zrozumienia pierwszego etapu tej epoki. Jego historia pokazuje bowiem, że odbudowa z sezonu 2003/2004 nie została przeprowadzona wyłącznie przez nowych piłkarzy przywiezionych wraz z projektem właściciela Piotrcovii.
Biliński znał Pogoń długo przed pojawieniem się Ptaka. Był związany z klubem od czasów młodzieżowych, reprezentował go w różnych okresach i pozostał w Szczecinie mimo katastrofy sezonu 2002/2003. Rok później rozegrał 28 spotkań i pomógł zespołowi wywalczyć awans.
Najtrafniej można określić go jako człowieka ciągłości. Łączył dawną Pogoń z drużyną odbudowywaną przez Antoniego Ptaka, a kilka lat później wrócił, aby uczestniczyć w kolejnej — tym razem bardziej szczecińskiej — odbudowie klubu.
W artykule „Zawodnicy ery Antoniego Ptaka” powinien zostać przedstawiony nie jako symbol brazylijskiego eksperymentu, lecz jako jeden z najbardziej pogoniarskich zawodników początkowej fazy projektu. Był piłkarzem, który widział upadek, pomógł w pierwszym powrocie, a następnie ponownie stanął przy klubie, gdy po zakończeniu epoki Ptaka trzeba było zaczynać niemal od podstaw.
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Radosław Biliński — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>