Purpurowe Serca – Odcinek 32: Minuty, które zmieniają wszystko
3 minuty
Szczecin. Niedziela:
Wieczór ciężki, ale inny niż ostatnio. Nie strach. Nie święto. Coś pomiędzy. Bolo stoi przy barierce.
– Dziś to trzeba po prostu wygrać.
Marta patrzy na murawę.
– Bez filozofii.
Zefir cicho: – Bez błędów.
Pierwsza połowa:
Mecz zaczyna się ostrożnie. Jakby obie drużyny wiedziały, ile waży ten wynik. Wisła pierwsza groźna. Strzał. Cojocaru. Pewnie.
Bolo: – Zaczyna się…
Marta: – My jeszcze śpimy.
Zefir: – Na razie badanie.
Moment:
Rzut rożny. Zamieszanie. Piłka spada. Cuić odnajduje się najlepiej. Strzał. Gol. 1:0. Eksplozja. Ale taka… z ulgą.
Bolo krzyczy: – W KOŃCU!
Marta: – To było potrzebne!
Zefir: – Teraz trzeba to utrzymać.
Końcówka pierwszej połowy:
Wisła próbuje. Strzał Borgesa. Obrona. Jeszcze jedna akcja. Cojocaru znowu na miejscu.
Bolo: – Oni nie odpuszczą.
Marta: – My też nie możemy.
Zefir: – A jednak cofamy się.
Druga połowa:
I dokładnie to się dzieje. Wisła rusza odważniej. Więcej ryzyka. Więcej pressingu. Pogoń… oddaje pole.
Bolo: – Dlaczego my nie gramy?
Marta: – Bronimy wyniku…
Zefir: – Bronimy się przed tym, co może się wydarzyć.
67. minuta:
Piłka w siatce Pogoni. Cisza. Ale gwizdek wcześniej. Faul. Gol nieuznany. Ulga. Ogromna.
Bolo: – Mamy szczęście…
Marta: – Za duże…
Zefir: – I to się zwykle kończy źle.
75. minuta:
Akcja. Błąd. Cuić przejmuje. Sam na sam. Strzał. Gol. 2:0. Eksplozja stadionu. Tym razem prawdziwa.
Bolo uderza w barierkę: – KONIEC! TO JEST KONIEC!
Marta śmieje się: – W końcu spokój!
Zefir patrzy uważnie: – Jeszcze nie.
Końcówka:
Wisła nie odpuszcza. Gra va banque. Strzały. Dośrodkowania. Chaos.
Bolo: – Już tego nie oddamy…
Marta: – Nie możemy…
Zefir: – Piłka lubi takie historie.
90+3:
Akcja. Podanie. Hussein Ali. Strzał. Gol. 3:0. I wtedy… wszystko puszcza.
Bolo zamyka oczy.
– Teraz tak.
Marta: – Teraz oddycham…
Zefir pierwszy raz lekko się uśmiecha: – Teraz to jest kontrola.
Gwizdek:
Koniec. 3:0. Nie ma nerwów. Nie ma dramatu. Jest ulga. I coś jeszcze…
Po meczu:
Ludzie nie wychodzą od razu. Zostają chwilę dłużej. Jakby chcieli poczuć ten moment.
Bolo: – Wiesz, co jest najważniejsze?
Marta: – Co?
– Że dziś nie pękliśmy.
Zefir: – Dziś byliśmy bezwzględni.
Cisza.
Ostatnia scena:
Stadion powoli gaśnie. Szalik Marty opada na barierkę.
– Może to jest ten moment… – mówi cicho.
Bolo: – Jaki?
Zefir patrzy na murawę: – Moment, w którym zaczynasz wierzyć.
Cisza. A purpurowe serca… biją dalej. Tym razem… pewniej.

Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Purpurowe Serca – Odcinek 32: Minuty, które zmieniają wszystko — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>