Purpurowe Serca – Odcinek 31: Minuta, która zabiera wszystko
3 minuty
Kraków. Wieczór:
Stadion przygaszony światłem. Nie święto. Nie presja. Tylko… napięcie. Bolo opiera się o barierkę.
– Po ostatnim meczu… dziś trzeba to dowieźć.
Marta patrzy na murawę.
– Dziś trzeba pokazać, że to nie był przypadek.
Zefir cicho: – Dziś trzeba udowodnić, że potrafimy kontrolować mecz.
Początek:
Pogoń wygląda… dojrzalej. Więcej spokoju. Więcej decyzji. 17. minuta. Mukairu. Strzał. Obrona. Ale piłka wraca. Acosta. Uderzenie z dystansu. Gol. 0:1. Bolo zaciska pięść.
– W końcu konkret!
Marta uśmiecha się.
– To wygląda jak drużyna.
Zefir: – To wygląda jak plan.
Pierwsze ostrzeżenie:
Cracovia odpowiada. Strzał pod poprzeczkę. Cojocaru. Parada.
Bolo: – On znowu nas trzyma.
Marta: – Ale tym razem my też gramy.
Zefir: – Jeszcze.
Szanse:
Mukairu wychodzi. Podaje. Za mocno. Akcja przepada. Bolo uderza w barierkę.
– To MUSI być lepiej rozegrane!
Marta: – Brakuje chłodu.
Zefir: – I to się może zemścić.
Przerwa:
0:1. Kontrola. Ale krucha.
Bolo: – Jeszcze jeden i zamykamy mecz.
Marta: – Albo jeden błąd i wracamy do punktu wyjścia.
Zefir: – Ten mecz jeszcze nie pokazał swojej ceny.
Druga połowa:
Cracovia przyspiesza. Więcej pressingu. Więcej ryzyka. Dośrodkowanie. Nikt nie trafia. Uff.
Bolo: – Oni czują moment.
Marta: – My się cofamy…
Zefir: – Znowu oddajemy kontrolę.
84. minuta:
Idealna kontra. Cuić podaje. Mukairu… metr od bramki. Strzał. Słupek. Cisza. Bolo łapie się za głowę.
– NIE MA TAKIEJ OPCJI…
Marta: – To był koniec meczu…
Zefir patrzy w murawę: – Teraz zaczyna się kara.
89. minuta:
Faul. Kartka. Druga. Czerwona. Zamieszanie. Biegański leży. Nie wstaje.
Bolo: – Co tu się dzieje…
Marta: – Nie mamy już zmian…
Zefir: – I nie mamy kontroli.
Doliczony czas:
Minuty ciągną się w nieskończoność. Rzut wolny. Dośrodkowanie. Główka. Gol. 1:1. Cisza. Nie krzyk. Nie złość. Pustka. Bolo stoi nieruchomo.
– Wiedziałem…
Marta ma łzy w oczach.
– To nie mogło się tak skończyć…
Zefir zamyka oczy na sekundę.
– Ale się skończyło.
Ostatnie sekundy:
Jeszcze jedna akcja. Jeszcze jeden chaos. Ale to już nie jest gra. To desperacja. Gwizdek.
Po meczu:
Zamiast zwycięstwa… remis, który smakuje jak porażka.
Bolo: – Powiedz mi… jak to możliwe?
Marta: – Mieliśmy wszystko…
Zefir patrzy na pustą murawę: – Bo w piłce nie wygrywa ten, kto ma okazje.
Cisza.
– Tylko ten, kto je kończy.
Ostatnia scena:
Światła stadionu gasną. Kibice wychodzą powoli. Bez słów. Bolo odpala papierosa. Ręce mu lekko drżą.
– To boli bardziej niż porażka.
Marta: – Bo to było nasze…
Zefir kończy:
– …i sami to oddaliśmy.
Cisza. A purpurowe serca… biją dalej. Ale dziś… jedno uderzenie przyszło za późno.




Komentarze
Purpurowe Serca – Odcinek 31: Minuta, która zabiera wszystko — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>