Polska piłka najlepsza w Europie w 2025 roku
Aha. Zaraz ktoś powie, że Marcinowi znowuż ktoś podstawił za mocne leki, albo miał mokry sen kibica piłkarskiego lub wciąż coś miłego jeszcze mu się śni.
No cóż, też zastanawiam się, czy to jest taki sen na jawie. Jedno wiem na pewno, nie jest to nic śmiesznego.
Takie są fakty, że na koniec 2025 roku nasza liga, choć bardzo wypłaszczona, to potrafiła ze swojej wyrównanej stawki wyłonić cztery na tyle silne kluby, że zawojowały one Ligę Konferencji Europy, które przeszły jej kwalifikacje jak burza, a potem na etapie ligowym, choć nie bez wpadek, ugrały najwyższy ranking krajowy w tym roku.
13.625 punktów daje Polsce prowadzenie w tegorocznym rankingu krajowym UEFA. Wyprzedziliśmy takie potęgi jak Anglia, Niemcy, Włochy i Hiszpania. Taką moc mają rozgrywki i nasze drużyny w LKE.

Do tego efektu i naszego rekordu przyczyniły się: Raków Częstochowa, Lech Poznań, Jagiellonia Białystok oraz Legia Warszawa.
Dobry występ naszych drużyn eksportowych jest o tyle ważny, że pracują one na konkretne benefity, ułatwienia w wyścigu po splendor i złote runo, które można wydobyć z etapu ligowego europejskich pucharów: LM, LE i LKE.
Trzy nasze drużyny zagrają jeszcze na wiosnę 2026. Rozstawienia i losowania mogą tak się ułożyć, że polskie drużyny wpadną na siebie na etapie 1/8 i 1/2 finału LKE, o ile tam dotrą.
W pięcioletnim rankingu krajowym UEFA awansowaliśmy na 11. miejsce.

Do dziesiątych Czechów tracimy niecałe 2 punkty. Miejsce w pierwszej dziesiątce da nam automatyczną kwalifikację do Ligi Mistrzów, bez konieczności kwalifikowania się, tak jak do tej pory, gdzie Mistrz Polski musiał przeciskać się przez cztery rundy i w blisko 30-letniej historii Ligi Mistrzów, tylko trzykrotnie to się udało polskim zespołom. Dwa razy Legii Warszawa i raz Widzewowi Łódź.

W styczniu, zanim nasze zespoły przystąpią do etapu pucharowego 1/16 LKE, to jeszcze Grecy, będący na 12. pozycji w rankingu UEFA, prawdopodobnie nas wyprzedzą, gdyż ich trzy drużyny zagrają swoje mecze 7. i 8. kolejki LM oraz LE. Czesi podobnie coś ugrają swoimi dwiema drużynami. Jednak tabela na koniec 2025 roku już nie zmieni się. Zatem do Sylwestra możemy świętować bardzo udany występ polskich drużyn i liczyć na to, że wiosną dostarczą nam jeszcze wielu pozytywnych emocji.
Kto zagra w pucharach w sezonie 2026/2027?
Entliczek pentliczek, zielony stoliczek… tego nie wie nikt. Nasza liga jest tak wypłaszczona, że nie można powiedzieć z pewnością, a nawet w jakimś rozsądnym przybliżeniu, kto załapie się na puchary. Patrząc na tabelę takich szans nie można odmówić nawet ostatniej w tabeli Termalice Nieciecza, która ma zaledwie 11 punktów straty do pierwszej Wisły Płock.

Zatem na antypodach naszej ligi mamy dwóch beniaminków. Świat oszalał, a właściwie głównie Polska, bo w żadnej innej lidze nie ma takiej sytuacji, aby tak niewielkie różnice punktowe dzieliły pomiędzy piłkarskim niebem a piekłem. A żeby było już zupełnie śmiesznie, nasz aktualny lider – Wisła Płock, nie wygrał pięciu ostatnich meczów, remisując każdy, zdobywając zaledwie 5 punktów na 15 możliwych.
Odkąd dopuszczono legalnych bukmacherów do finansowania, sponsorowania PKO BP Ekstraklasy i poszczególnych klubów, ścisk w tabeli stał się faktem i kolejki cudów zdarzają się tak często, że nie wiadomo już, co jest normą, niespodzianką czy też sensacją. Nudy nie ma! A piłkarski poker jest wiecznie żywy i trwa w najlepsze.
Bo kto by pomyślał, że taka eksportowa drużyna jak Legia Warszawa, na przestrzeni kilku miesięcy potrafiła pokonać Chelsea Londyn lub Szachtar Donieck w LKE na wyjeździe, by na koniec roku dostać łomot od ostatnich drużyn w tabeli naszej ligi, Termalici Nieciecza i Piasta Gliwice, po czym wylądować na przedostatnim miejscu w tabeli PKO BP Ekstraklasy.
A jak tam Pogoń Szczecin i jej mecz z Realem Madryt w Lidze Mistrzów?

Proszę odstawić kubek z kawą i nie pluć na ekran ze śmiechu. Tak jak pisałem wcześniej, nasze drużyny eksportowe robią świetne wyniki w LKE i budują nasz ranking krajowy. Wciąż mamy szansę dogonić Czechów nawet jeszcze w tym sezonie, choć to będzie bardzo trudne i gdy tylko to się stanie, to Mistrz Polski otrzyma prawo do gry w Lidze Mistrzów automatycznie.
Zatem najszybciej taki mecz może się wydarzyć w sezonie 2027/2028.
Nasza drużyna aktualnie jest w przebudowie, w trakcie negocjacji kontraktów. Mamy nowego duńskiego trenera, Thomasa Thomasberga, który niczym Egon w Gangu Olsena, ma już przygotowany plan na jakościowy skok Portowców po złote runo, jakieś trofeum, a może najpierw, chociaż miejsce w pierwszej piątce naszej wyrównanej ligi.

Pogoń jest 10. i z liczbą 21 pkt na koncie ledwo wystaje ponad strefę spadkową (19 pkt). Mamy 7 pkt straty do piątego miejsca i 9 do lidera.
Zatem trzy wygrane z rzędu mogą przybliżyć nas do gry o coś więcej, niż tylko lawirowanie w środku tabeli.
Alex Haditaghi zapowiada 2-3 transfery przychodzące. Kibice mogą spodziewać się nowych piłkarzy na pozycje środkowego obrońcy, defensywnego pomocnika oraz napastnika. Naszym głównym problemem jest słaba gra obronna. 32 gole stracone – to trzeci najgorszy wynik w lidze. Stąd też priorytetem są właśnie transfery do gry obronnej, a zwłaszcza na pozycje centralne.
Gra ofensywna wygląda całkiem pięknie. Do momentu wykończenia akcji. Mamy 28 strzelonych goli, co daje nam 7. miejsce w skuteczności, jednak nasze XGL jest na poziomie 32.78 i jest zdecydowanie wyższe od wszystkich zespołów. Zatem tworzymy bardzo wiele sytuacji, po których należy strzelać gole, jednak ze skutecznością nie jest najlepiej.

W tureckim Belek nasi piłkarze mają kształtować swoją formę, trenować różne warianty rozgrywania stałych fragmentów gry, a także doskonalić się w taktyce 4-4-2, choć podejrzewam, że inne warianty też będą na tapecie: 3-5-2 i klasyczne 4-2-3-1, które przynosiło nam dużo dobrego, gdy mieliśmy ”Kulu” na szpicy.
Aktualnie grzany jest temat przedłużenia kontraktu z Kamilem Grosickim. Tutaj Alex oraz Kamil rozpalili internety do czerwoności, ujawniając szczegóły kontraktu, do którego podpisania nie doszło. Każdy ciągnie linę na własną stronę. Próba sił, kto kogo przeciągnie. Skoro zaczyna się sezon zimowy i skoki narciarskie przejmują uwagę kibiców sportowych, fajnie byłoby, aby obaj Panowie zakończyli zawody w jednej Portowej drużynie, w drugiej serii z udanymi telemarkami. Niech to będzie skok na pudło z medalem w ręku na koniec.

W międzyczasie piłkarze mają wolne. Mogą trochę odpocząć albo nawet trochę pobalować. Także uprasza się miłośników elektroniki o nierobienie im zdjęć bez ich wiedzy i zgody. 😉
Młodzi chłopcy mają swoje prawa i kiedy jak nie teraz. Póki są młodzi, mogą korzystać z praw młodości, choćby to wiązało się z robieniem błędów i podrywaniem czyjejś dziewczyny. 😉
Nie ma co też doszukiwać się rys na samochodach marki Toyota, którymi jeżdżą nasze gwiazdy. 😉
Ten, kto nigdy nie przydzwonił, niech pierwszy rzuci kamieniem. Oby tylko Panowie nie jeździli na podwójnym gazie, choć Toyoty dają tę możliwość, bo przecież mówimy o instalacji LPG w kombinacji z benzyną. No, ale najpierw trzeba ogarnąć temat doboru właściwego paliwa. 😉
Można też usłyszeć, że Alex podejmuje próby przedłużania kontraktów z młodymi piłkarzami i to jest świetna wiadomość, gdyż warto zatrzymywać najbardziej utalentowanych piłkarzy w Szczecinie lub szukać dla nich tymczasowych wypożyczeń.
Wiemy też na sto procent, że w tym okienku transferowym do Pogoni nie wrócą Vahan Bichakhchyan, a także szukający klubu Sebastian Kowalczyk.
Zbliża się zima, a to czas bardzo ożywionych działań włodarzy klubu. Podejrzewam, że na Twardowskiego bardzo umiejętnie temperatura otoczenia będzie podgrzewana każdego tygodnia. A to sprawy kontraktowe aktualnych piłkarzy, a to plotki transferowe w obu kierunkach. Tematów na pewno nie braknie.
Thomas Thomasberg powiedział, że ma nr telefonu do Mikołaja i na pewno z nim się skontaktuje. Myślę, że wierzy w to, że otrzyma miły prezent w postaci wzmocnienia drużyny. Oby tak się stało.
Zatem Alex już może szukać dla siebie stroju Świętego Mikołaja i wraz ze swoimi pomocnikami w postaci Tana Keslera oraz skautów i agentów piłkarskich, mógłby sprowadzić do Szczecina wartościowych piłkarzy do gry obronnej i skutecznego wykończenia naszych ataków.

I tak trochę na luzie warto podsumować tę nieudaną rundę naszych ulubieńców z Twardowskiego. Gwiazdka się zbliża. Czekamy na prezenty na Nowy Rok. A, że byliśmy grzeczni, mam nadzieję, że nie dostaniemy rózgi, a nasze akredytacje zostaną wznowione na rundę wiosenną.
Zakładam, że runda rewanżowa będzie bojem naszej drużyny o miano Rycerzy Wiosny. Czy Pogoń wygra ten wiosenny wyścig?
Głęboko w to wierzę, że tak właśnie się stanie. Duński trener, przychodząc do Pogoni, miał średnią 2 punkty na mecz. Jeśli powtórzy to osiągnięcie z Dumą Pomorza, to możemy jeszcze stać się świadkami wielu ekscytujących meczów w wykonaniu Portowców, które mogą skończyć się nawet zdobyciem prawa do reprezentowania Polski w europejskich rozgrywkach.
Rok temu Pogoń na wiosnę dała radę wskoczyć na 4. miejsce. Teraz taka pozycja dałaby kwalifikacje do LKE, czego Wam i sobie życzę.
Wesołych Świąt!

Zdjęcia: Pogoń 24.info, Pogoń Szczecin SA, 90minut.pl, Ekstraklasa.org i portal X




Komentarze
Polska piłka najlepsza w Europie w 2025 roku — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>