Pogoń Szczecin dojrzewa do wielkich rzeczy. Czy to już drużyna gotowa na walkę o podium?
Dziesięć rozegranych spotkań, sześć zwycięstw, trzy remisy, zaledwie jedna porażka i tylko sześć straconych bramek. Pogoń Szczecin coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność w ścisłej czołówce PKO BP Ekstraklasy. Czwarte miejsce w tabeli i seria czterech kolejnych zwycięstw pozwalają kibicom z optymizmem patrzeć w przyszłość. Czy jednak zespół prowadzony przez Óscara Garcíę rzeczywiście dojrzał do walki o ligowe podium? A może największe sprawdziany dopiero przed Portowcami?
Od niepewnego początku do ligowej czołówki:
Jeszcze kilka tygodni temu trudno było jednoznacznie określić, na co stać Pogoń Szczecin w sezonie 2026/2027. Nowe rozgrywki rozpoczęły się od domowej porażki z Legią Warszawa, a późniejsze występy, choć przynosiły punkty, nie zawsze dawały odpowiedź na pytanie o rzeczywisty potencjał drużyny. Portowcy potrafili wygrywać, ale zdarzało im się również tracić inicjatywę, nie wykorzystywać dogodnych sytuacji i kończyć spotkania remisami, które pozostawiały niedosyt.
Zwycięstwa nad Cracovią i Motorem Lublin pokazały, że zespół ma odpowiednią jakość, aby skutecznie rywalizować w Ekstraklasie. Później przyszła jednak seria trzech podziałów punktów, kolejno z Wisłą Kraków, Zagłębiem Lubin i Wisłą Płock. Pogoń pozostawała niepokonana, lecz brak zwycięstw utrudniał jej awans w tabeli. Można było odnieść wrażenie, że drużyna znajduje się pomiędzy etapem poszukiwania właściwego sposobu gry a momentem, w którym zacznie regularnie wykorzystywać swój potencjał.
Przełom nastąpił we wrześniu. Wygrana 2:0 z Wieczystą Kraków rozpoczęła serię czterech kolejnych zwycięstw. Następnie Szczecinianie pokonali na wyjeździe Piasta Gliwice 2:1, wygrali przed własną publicznością z Koroną Kielce 2:0, a ostatnio przywieźli trzy punkty z Katowic, zwyciężając GKS 1:0. W tych czterech spotkaniach zdobyli siedem bramek, stracili zaledwie jedną i dopisali do swojego dorobku komplet dwunastu punktów.
To właśnie ta seria w istotny sposób zmieniła obraz Pogoni. Z drużyny, która szukała stabilności i skuteczności, Portowcy zaczęli przeobrażać się w zespół umiejący regularnie wygrywać. Co ważne, zwycięstwa nie przychodziły wyłącznie po efektownej grze ofensywnej. Coraz częściej decydowały o nich konsekwencja, organizacja defensywna i umiejętność wykorzystywania kluczowych momentów spotkania.
Liczby, których nie można ignorować:
Po jedenastu kolejkach ligowych Pogoń zajmuje czwarte miejsce w tabeli z dorobkiem 21 punktów. Szczecinianie rozegrali dotychczas dziesięć spotkań, ponieważ mecz czwartej kolejki z Jagiellonią Białystok został przełożony. Bilans sześciu zwycięstw, trzech remisów i jednej porażki daje średnią 2,1 punktu na mecz. To rezultat, który pozwala poważnie rozpatrywać Pogoń jako jednego z kandydatów do czołowych lokat.
Jeszcze bardziej interesująco wygląda bilans bramkowy. Portowcy zdobyli piętnaście goli, tracąc zaledwie sześć. Pod względem liczby straconych bramek są obecnie najlepszą drużyną Ekstraklasy. Pięciokrotnie kończyli spotkania z czystym kontem, a jedynym zespołem, który zdołał ich pokonać, pozostaje Legia Warszawa. Od inauguracyjnej porażki Pogoń rozegrała dziewięć kolejnych meczów bez przegranej.
Na uwagę zasługuje również skuteczność w spotkaniach wyjazdowych. W czterech takich meczach Szczecinianie odnieśli trzy zwycięstwa i zanotowali jeden remis. Zdobyli pięć bramek, tracąc tylko jedną. To niezwykle ważny sygnał, ponieważ drużyny walczące o ligowe medale muszą regularnie punktować nie tylko przed własną publicznością, ale również na stadionach przeciwników.
Oczywiście statystyki nie wygrywają kolejnych spotkań. Pokazują jednak kierunek, w jakim rozwija się zespół. A ten, przynajmniej na obecnym etapie sezonu, jest dla Pogoni bardzo obiecujący.
Defensywa stała się największą siłą Pogoni:
Przez wiele sezonów Pogoń kojarzona była przede wszystkim z ofensywnym stylem gry, kreatywnymi zawodnikami i próbami przejmowania inicjatywy. Takie podejście potrafiło dostarczać kibicom wielu emocji, ale bywało również źródłem problemów. Utrata piłki, pozostawienie zbyt dużej przestrzeni między formacjami czy niewłaściwe zabezpieczenie kontrataków prowadziły do sytuacji, w których dobra gra ofensywna nie zawsze przekładała się na korzystny wynik.
Obecnie coraz większą uwagę zwraca organizacja gry obronnej. Zaledwie sześć straconych bramek w dziesięciu spotkaniach to wynik, którego nie można sprowadzać wyłącznie do dobrej postawy bramkarza. Na taki bilans pracuje cała drużyna, począwszy od napastników ograniczających możliwości rozegrania piłki przez przeciwnika, przez odpowiedzialnych taktycznie pomocników, aż po zawodników formacji defensywnej.
Ważnym elementem tej organizacji jest także zabezpieczenie własnej drużyny podczas prowadzenia akcji ofensywnych. Samo posiadanie piłki nie wystarcza, jeżeli po jej stracie przeciwnik otrzymuje możliwość szybkiego ataku. Odpowiednie ustawienie, właściwe odległości pomiędzy zawodnikami oraz szybka reakcja po utracie posiadania mogą decydować o tym, czy rywal stworzy groźną sytuację, czy zostanie zatrzymany jeszcze przed polem karnym.
W tym kontekście szczególne znaczenie mają doświadczenie Patryka Dziczka, konsekwencja Dimítriosa Keramítsisa i dyspozycja Valentina Cojocaru. Cała trójka rozegrała dotychczas komplet 900 ligowych minut. Ich regularność daje drużynie ważny punkt odniesienia, choć defensywnej poprawy nie należy przypisywać wyłącznie kilku nazwiskom. Zmieniają się partnerzy, ustawienia i przebieg poszczególnych spotkań, ale podstawowa odpowiedzialność za organizację gry pozostaje wspólnym zadaniem zespołu.
Dobrym przykładem był ostatni mecz z GKS-em Katowice. Pogoń wygrała 1:0, lecz nie oznacza to, że przez całe spotkanie całkowicie kontrolowała przeciwnika. Gospodarze stworzyli sytuacje, które wymagały skutecznych interwencji Cojocaru. Szczecinianie potrafili jednak przetrwać trudniejsze fragmenty, zdobyć bramkę i utrzymać prowadzenie do końcowego gwizdka. W walce o najwyższe lokaty takie zwycięstwa mają często równie dużą wartość, jak efektowne triumfy.
Óscar García i budowanie drużyny, która potrafi wygrywać:
Jednym z najważniejszych pytań dotyczących obecnej Pogoni jest to, w jakim stopniu coraz lepsze rezultaty stanowią efekt świadomie realizowanej koncepcji szkoleniowej. Zespół Óscara Garcíi nie zawsze prezentuje futbol, który można określić jako widowiskowy. Coraz częściej pokazuje jednak cechy niezbędne w długim sezonie ligowym: cierpliwość, dyscyplinę taktyczną i umiejętność dostosowania sposobu gry do przeciwnika.
Ważne jest również podejście do doboru zawodników. Pogoń posiada w kadrze piłkarzy o dużym doświadczeniu i rozpoznawalnych nazwiskach, ale nie wszyscy odgrywają obecnie taką rolę, jakiej można było oczekiwać przed sezonem. Przykładem pozostaje Kamil Grosicki, którego liczba minut ligowych jest na razie niewielka. Jednocześnie regularne szanse otrzymują zawodnicy wykonujący określone zadania w przyjętym modelu gry.
Nie oznacza to, że każda decyzja personalna musi być bezdyskusyjnie słuszna. W piłce nożnej o jakości pracy trenera nie świadczy wyłącznie aktualna tabela, ale również sposób reagowania na trudności, rozwijanie zawodników i utrzymywanie odpowiedniego poziomu przez wiele miesięcy. García ma dziś mocne argumenty w postaci wyników, jednak dopiero następne tygodnie pokażą, jak szerokie są możliwości jego drużyny i jak skutecznie potrafi zarządzać rywalizacją w zespole.
Na korzyść szkoleniowca przemawia fakt, że Pogoń nie ogranicza się do jednego scenariusza spotkań. Potrafi zdobyć kilka bramek, ale również wygrać 1:0. Umie przeprowadzić skuteczną akcję ofensywną, a następnie skoncentrować się na utrzymaniu korzystnego rezultatu. Tego rodzaju elastyczność bywa niezwykle cenna, zwłaszcza wtedy, gdy drużyna musi radzić sobie z przeciwnikami prezentującymi odmienne style gry.
Czy ofensywa nadąża za defensywą?
O ile gra obronna zasługuje obecnie na uznanie, o tyle ofensywa pozostawia jeszcze przestrzeń do rozwoju. Piętnaście zdobytych bramek w dziesięciu meczach daje średnią 1,5 gola na spotkanie. Nie jest to wynik słaby, jednak w porównaniu z najskuteczniejszymi zespołami czołówki pokazuje, że Pogoń ma jeszcze rezerwy.
Ważną rolę zaczyna odgrywać Jordi Sánchez, który zdobył już trzy ligowe bramki, mimo że wystąpił dotychczas tylko w czterech spotkaniach. Tyle samo trafień ma Darko Čurlinov, natomiast dwa gole dołożył Paul Mukairu. W ostatnich tygodniach drużyna zyskuje zatem zawodników umiejących przesądzić o rezultacie, choć nie zawsze dysponuje dużą liczbą sytuacji strzeleckich.
W spotkaniu z Piastem Gliwice na listę strzelców wpisali się Sánchez i Čurlinov. Przeciwko Koronie Kielce bramki zdobyli Maciej Wojciechowski oraz Mukairu, natomiast w Katowicach zwycięstwo zapewnił Sánchez. Ta różnorodność jest wartościowa, ponieważ zmniejsza uzależnienie wyniku od jednego zawodnika. Z drugiej strony Pogoń musi znaleźć sposób na regularne tworzenie większej liczby dogodnych okazji, szczególnie przeciwko rywalom dobrze zorganizowanym w defensywie.
W walce o podium nie wystarczy bowiem nie tracić bramek. Są mecze, w których przeciwnik przez długi czas skutecznie broni dostępu do własnego pola karnego i zmusza faworyta do szukania niestandardowych rozwiązań. W takich sytuacjach kluczowe stają się kreatywność, tempo rozgrywania akcji, jakość ostatniego podania oraz skuteczność przy ograniczonej liczbie okazji.
Jeżeli Pogoń zdoła połączyć obecną solidność defensywną z większą powtarzalnością w ofensywie, jej możliwości mogą wyraźnie wzrosnąć. Właśnie tutaj znajduje się jedna z najważniejszych przestrzeni do dalszego rozwoju zespołu.
Czwarte miejsce to powód do satysfakcji, ale nie gwarancja sukcesu:
Aktualna tabela pozwala kibicom Pogoni z optymizmem obserwować dalszą rywalizację. Szczecinianie tracą zaledwie dwa punkty do trzeciej Legii Warszawa, cztery do drugiego Lecha Poznań i pięć do prowadzącego Górnika Zabrze. Co istotne, Pogoń rozegrała jedno spotkanie mniej od Legii i Górnika, natomiast tyle samo co Lech.
Różnice punktowe pozostają więc stosunkowo niewielkie. Trzeba jednak pamiętać, że po dziesięciu rozegranych meczach nie sposób jeszcze przesądzać o końcowym układzie tabeli. Prawdziwa walka o medale wymaga utrzymania wysokiej dyspozycji przez cały sezon, radzenia sobie z problemami kadrowymi oraz regularnego zdobywania punktów przeciwko bezpośrednim konkurentom.
W tym miejscu pojawia się istotna kwestia. Pogoń przegrała dotychczas tylko raz, ale była to porażka z Legią Warszawa, jednym z zespołów zajmujących obecnie miejsce na podium. Spotkania z Lechem Poznań i Górnikiem Zabrze dopiero przed nią, podobnie jak zaległy mecz z Jagiellonią Białystok. Weryfikacja rzeczywistych aspiracji Szczecinian nie została więc jeszcze zakończona.
Zwycięstwa nad drużynami z niższych pozycji tabeli są niezbędne, ponieważ pozwalają zbudować dorobek punktowy. Jednak o końcowych rozstrzygnięciach często decydują bezpośrednie konfrontacje z najgroźniejszymi przeciwnikami. To w nich ujawniają się różnice w indywidualnej jakości piłkarzy, odporności na presję i zdolności do wykorzystywania pojedynczych błędów.
Portowcy mają dziś prawo myśleć o podium, ale droga do niego pozostaje długa.
Jesień pokaże, jak mocna jest naprawdę Pogoń:
Najbliższe tygodnie mogą okazać się jednym z najważniejszych etapów całej rundy jesiennej. Już 24 października Pogoń podejmie Radomiaka Radom, a następnie zmierzy się na wyjeździe z Rakowem Częstochowa i Widzewem Łódź. W dalszej części roku czekają ją również mecze z Lechem Poznań, Górnikiem Zabrze oraz rewanżowe spotkanie z Legią Warszawa.
To terminarz, który pozwoli znacznie dokładniej ocenić rzeczywistą wartość drużyny. W każdym z tych spotkań Portowcy mogą zostać postawieni przed innym wyzwaniem. Raz konieczne będzie przejęcie inicjatywy i rozmontowanie zwartej defensywy przeciwnika, innym razem cierpliwe czekanie na okazję albo reagowanie na agresywną grę rywala.
Ważna będzie również odporność psychiczna zespołu. Seria zwycięstw buduje pewność siebie, ale może także zwiększać presję oczekiwań. Kibice naturalnie zaczynają wymagać coraz więcej, a kolejne spotkania przestają być traktowane wyłącznie jako okazja do zdobycia punktów. Pojawia się przekonanie, że skoro drużyna znajduje się w czołówce, powinna regularnie wygrywać.
To szczególny moment w rozwoju każdego zespołu. Łatwiej walczyć o awans w tabeli, kiedy niewielu spodziewa się sukcesu, niż utrzymywać wysokie miejsce, gdy otoczenie zaczyna traktować zwycięstwa jako obowiązek. Pogoń musi nauczyć się funkcjonować również w takiej rzeczywistości, jeżeli rzeczywiście zamierza na stałe dołączyć do ligowej elity.
Historia uczy, że samo bycie blisko nie wystarcza:
W Szczecinie doskonale wiadomo, jak wiele emocji potrafi przynieść walka o czołowe lokaty. W sezonach 2020/2021 i 2021/2022 Pogoń dwukrotnie zdobywała brązowe medale mistrzostw Polski, potwierdzając, że potrafi rywalizować z najlepszymi. Tamten okres przyniósł kibicom wiele satysfakcji, ale również pozostawił niedosyt związany z walką o jeszcze wyższe cele.
Każdy sezon ma oczywiście własną historię i nie sposób bezpośrednio porównywać drużyn z różnych lat. Wspólny pozostaje jednak jeden element. Wysokie miejsce w tabeli nie może być traktowane jako cel osiągnięty przed zakończeniem rozgrywek. Najważniejsze jest konsekwentne utrzymywanie poziomu, niezależnie od aktualnej formy przeciwników, pojawiających się problemów, czy przebiegu pojedynczych spotkań.
Dla obecnej Pogoni szczególnie ważne będzie zachowanie równowagi pomiędzy ambicją a cierpliwością. Zespół nie powinien zadowalać się samym faktem obecności w pierwszej czwórce, ale równie niebezpieczne byłoby budowanie przekonania, że medal jest już niemal pewny. Zbyt wiele spotkań pozostało do rozegrania, a Ekstraklasa wielokrotnie pokazywała, jak szybko może zmienić się sytuacja nawet dobrze dysponowanych drużyn.
Pogoń dojrzewa. Teraz musi to potwierdzić:
Dzisiejsza Pogoń Szczecin ma kilka cech, które pozwalają traktować ją jako poważnego uczestnika rywalizacji o najwyższe lokaty. Jest dobrze zorganizowana w defensywie, regularnie zdobywa punkty, skutecznie radzi sobie na wyjazdach i coraz częściej potrafi wygrywać spotkania, w których nie dominuje przez pełne dziewięćdziesiąt minut.
To ważne argumenty. Nie oznaczają jednak, że drużyna osiągnęła już poziom pozwalający bez zastrzeżeń stawiać ją w gronie głównych faworytów do medali. Aby tak się stało, Portowcy muszą poprawić skuteczność ofensywną, zachować stabilność pomimo ewentualnych zmian personalnych i przede wszystkim potwierdzić swoją wartość w bezpośrednich meczach z najlepszymi zespołami ligi.
Być może właśnie w tym tkwi największa różnica pomiędzy Pogonią z początku sezonu a drużyną, którą oglądamy obecnie. W lipcu i sierpniu dominowały pytania o właściwy skład, ustawienie oraz kierunek rozwoju. Dzisiaj częściej zastanawiamy się, jak wysoko Szczecinianie mogą zakończyć rozgrywki.
Samo przesunięcie granicy oczekiwań pokazuje, że w ostatnich tygodniach wykonano istotną pracę.
Czy Pogoń jest gotowa na walkę o podium? Na obecnym etapie można odpowiedzieć, że zdecydowanie posiada ku temu podstawy. Nie jest jeszcze drużyną kompletną, ale stała się zespołem, którego aspiracje znajdują potwierdzenie w wynikach.
Największym wyzwaniem nie będzie jednak samo wejście do pierwszej trójki, lecz utrzymanie poziomu pozwalającego pozostać w niej aż do zakończenia sezonu.
Bo o prawdziwej dojrzałości drużyny nie świadczy jedna udana seria, nawet czterech zwycięstw z rzędu. Świadczy o niej zdolność do regularnego wygrywania wtedy, gdy pojawia się zmęczenie, rośnie presja, a przeciwnicy coraz lepiej poznają jej sposób gry.
Pogoń wykonała pierwszy poważny krok. Teraz musi udowodnić, że potrafi pójść znacznie dalej.
13 minut
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Pogoń Szczecin dojrzewa do wielkich rzeczy. Czy to już drużyna gotowa na walkę o podium? — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>