Pogoń, której już nie ma. Stadion, ludzie i wspomnienia, których nie wolno zapomnieć
Tamten stadion należał do zupełnie innej rzeczywistości historycznej. Szczecin był niemieckim Stettinem, a obiekt służył miejscowym organizacjom i klubom sportowym. II wojna światowa przyniosła jego częściowe zniszczenie. Odbudowę rozpoczęto w 1949 roku, już w mieście, które znalazło się w granicach Polski i stopniowo tworzyło swoją nową tożsamość.
Właśnie w tym powojennym Szczecinie rodziła się historia Pogoni. Klub powstał 21 kwietnia 1948 roku jako KS Sztorm, a w kolejnych latach funkcjonował pod nazwami Związkowiec i Kolejarz. Jesienią 1955 roku przyjął nazwę Pogoń, nawiązującą do tradycji słynnej Pogoni Lwów. W tym samym okresie stadion stał się domem szczecińskiej drużyny.
Było to szczególne spotkanie dwóch historii. Przedwojenny obiekt otrzymał nowe znaczenie, a młody klub zyskiwał miejsce, w którym mógł budować własną tradycję. Z czasem historia stadionu i Pogoni połączyły się tak mocno, że trudno było opowiadać o jednym bez wspominania drugiego.
Kiedy Szczecin po raz pierwszy zobaczył wielką piłkę:
Jedną z najważniejszych dat w historii stadionu pozostaje 15 marca 1959 roku. Tego dnia Pogoń Szczecin rozegrała swój pierwszy mecz w najwyższej klasie rozgrywkowej. Rywalem była Gwardia Warszawa, a spotkanie zakończyło się porażką Portowców 0:1. Wynik nie oddaje jednak znaczenia tego wydarzenia. Według historycznych relacji na trybunach mogło pojawić się nawet około trzydziestu tysięcy ludzi, choć dokładne szacunki frekwencji różnią się w zależności od źródła.
Dla powojennego Szczecina był to moment szczególny. Miasto, które przez kilkanaście lat budowało swoje życie społeczne, gospodarcze i sportowe, otrzymało drużynę rywalizującą z najlepszymi w kraju. Pogoń przestała być jedynie lokalnym klubem. Stała się reprezentantem miasta na ogólnopolskiej arenie, a stadion przy Twardowskiego miejscem, do którego zaczęli przyjeżdżać kibice z różnych części regionu.
W kolejnych latach obiekt był również areną wielkich spotkań reprezentacji Polski. Szczególne miejsce zajmuje mecz rozegrany 4 września 1963 roku, kiedy biało-czerwoni pokonali Norwegię aż 9:0. Na szczecińskiej murawie wystąpił wówczas między innymi młodziutki Włodzimierz Lubański, dla którego był to reprezentacyjny debiut. Dwa lata później Polska wygrała w Szczecinie z Finlandią 7:0.
Takie wydarzenia budowały rangę stadionu, ale jeszcze ważniejsze było to, że stawał się on miejscem regularnego uczestnictwa mieszkańców w sportowym życiu miasta. Wielkie mecze przyciągały tłumy, lecz przywiązanie do Pogoni rozwijało się przede wszystkim podczas zwyczajnych ligowych weekendów. To właśnie wtedy rodziły się przyzwyczajenia, rodzinne tradycje i więzi, które miały przetrwać przez kolejne dziesięciolecia.
Lata siedemdziesiąte. Kiedy trybuny zaczęły mieć własny głos:
W latach siedemdziesiątych stadion przy Twardowskiego zaczął zmieniać swój społeczny charakter. Wcześniej dominowała publiczność przychodząca przede wszystkim oglądać piłkę nożną. Teraz coraz wyraźniej kształtowało się środowisko, dla którego obecność na stadionie oznaczała także potrzebę wspólnego dopingu, identyfikacji z barwami i uczestniczenia w życiu kibicowskiej społeczności.
Na trybunach pojawiały się pierwsze bardziej zorganizowane grupy szalikowców. Ważnym miejscem stał się sektor 14 pod zegarem, wskazywany w opracowaniach historii szczecińskiego ruchu kibicowskiego jako jeden z ośrodków rodzącego się zorganizowanego dopingu. Szaliki, flagi, wspólne okrzyki i coraz bardziej świadome wspieranie drużyny zaczynały tworzyć kulturę, która w kolejnych dekadach stała się nieodłącznym elementem Pogoni.
Nie było jeszcze rozbudowanych opraw przygotowywanych z dzisiejszą precyzją. Nie istniały media społecznościowe umożliwiające błyskawiczne organizowanie tysięcy ludzi. Kibicowskie inicjatywy rodziły się przede wszystkim poprzez osobiste kontakty, spotkania i wspólnie spędzony czas. Stadion był miejscem, w którym zdobywało się doświadczenie, poznawało starszych kolegów i stopniowo uczyło zasad funkcjonowania środowiska.
To istotny fragment historii Pogoni, ponieważ pokazuje, że współczesny ruch kibicowski nie narodził się z dnia na dzień. Jego fundamenty powstawały długo, w warunkach zupełnie innych niż dzisiejsze. Zmieniały się pokolenia, formy dopingu i możliwości organizacyjne, ale najważniejsze pozostawało przywiązanie do klubu.
Lata osiemdziesiąte. Wielkie emocje i pokolenie niezapomnianych kibiców:
Dla wielu sympatyków Pogoni lata osiemdziesiąte pozostają jednym z najważniejszych okresów w historii klubu. Była to dekada wielkich nadziei, sportowych sukcesów i szczególnie intensywnego rozwoju środowiska kibicowskiego. Jednocześnie przypadła na trudny czas polskiej historii: kryzysu gospodarczego, stanu wojennego oraz społecznych i politycznych napięć, które przenikały również życie stadionów.
Kibicowanie wymagało wtedy znacznie większego osobistego zaangażowania niż obecnie. Organizacja wyjazdu na mecz, zdobycie informacji o spotkaniu czy przygotowanie flag i szalików nie odbywały się za pomocą kilku kliknięć. Wiele zależało od znajomości, determinacji i gotowości do poświęcenia własnego czasu. Wyjazdy pociągami, wielogodzinne podróże i wspólne przeżywanie spotkań stawały się integralną częścią kibicowskiego życia. Był to również okres, w którym piłkarskie trybuny bywały miejscem wyrażania społecznego sprzeciwu.
W tym samym czasie Pogoń osiągała sukcesy, które na trwałe zapisały się w jej historii. W 1981 i 1982 roku Szczecinianie docierali do finału Pucharu Polski, dwukrotnie przegrywając minimalnie walkę o trofeum. W 1984 roku drużyna prowadzona przez Eugeniusza Ksola zdobyła pierwszy w dziejach klubu brązowy medal mistrzostw Polski, otwierając sobie drogę do występów w Pucharze UEFA.
Jesienią 1984 roku do Szczecina przyjechał słynny 1. FC Köln. Niemiecki zespół miał w składzie zawodników o międzynarodowej renomie, a dwumecz z Pogonią stał się wydarzeniem, które na długo pozostało w pamięci kibiców. Portowcy przegrali rewanż na własnym stadionie 0:1, nie wykorzystując dwóch rzutów karnych. Był to jeden z tych meczów, po których sportowe rozczarowanie mieszało się z dumą, że szczeciński klub może rywalizować z uznanym europejskim przeciwnikiem.
Jeszcze większe emocje przyniósł sezon 1986/1987. Pogoń, prowadzona przez Leszka Jezierskiego, zdobyła wicemistrzostwo Polski. Drużyna z Markiem Szczechem, Mariuszem Kurasem, Markiem Ostrowskim, Markiem Leśniakiem i innymi znakomitymi zawodnikami grała ofensywnie, odważnie i skutecznie. Portowcy potrafili strzelać wiele bramek, a Leśniak zakończył sezon z tytułem króla strzelców ligi.
Dla pokolenia pamiętającego tamte wydarzenia stary stadion pozostał miejscem szczególnym. Nie tylko dlatego, że oglądano na nim wielkie mecze. Również dlatego, że sukcesy Pogoni przypadały na lata młodości wielu jej najwierniejszych kibiców. A wspomnienia związane z młodością mają niezwykłą trwałość. Czasem wystarczy zobaczyć stare zdjęcie zespołu, fragment trybun albo program meczowy, żeby powróciły emocje sprzed kilkudziesięciu lat.
Zwyczajni ludzie, bez których nie byłoby tej historii:
Opowiadając o dawnej Pogoni, najczęściej wspominamy piłkarzy, trenerów, wyniki i najważniejsze spotkania. Znacznie rzadziej zatrzymujemy się przy ludziach, którzy nie trafiali na pierwsze strony gazet, choć ich obecność była niezbędna do codziennego funkcjonowania stadionu.
Przez dziesięciolecia byli to pracownicy utrzymujący murawę, osoby odpowiedzialne za przygotowanie obiektu, szatni, sprzętu i zaplecza technicznego. Byli kasjerzy sprzedający bilety, pracownicy obsługi, porządkowi, osoby zajmujące się organizacją zawodów i dziesiątkami spraw, których zwykły widz często nawet nie dostrzegał. Stadion żył również wtedy, gdy nie rozgrywano na nim żadnego spotkania. Przygotowanie obiektu wymagało pracy, której efekty najlepiej było widać dopiero wówczas, gdy wszystko funkcjonowało prawidłowo.
Osobny rozdział tej historii tworzyli lokalni dziennikarze, sprawozdawcy radiowi i fotografowie sportowi. W czasach, kiedy nie każdy mecz można było obejrzeć w telewizji, relacje prasowe i radiowe miały szczególne znaczenie. To dzięki nim informacje o Pogoni docierały do mieszkańców całego regionu, również tych, którzy nie mogli regularnie przychodzić na stadion. Fotografie publikowane w gazetach pozwalały zatrzymać konkretne chwile, a po latach stawały się bezcennymi dokumentami.
Warto pamiętać również o ludziach zajmujących się szkoleniem młodzieży. Dla młodego zawodnika możliwość trenowania w otoczeniu pierwszej drużyny, obserwowania starszych piłkarzy i poznawania klubowych tradycji była doświadczeniem, które mogło wpłynąć na całe późniejsze życie. Stadion był więc nie tylko areną ligowych spotkań, lecz także miejscem codziennej pracy, wychowania sportowego i przekazywania doświadczenia kolejnym pokoleniom.
Historia klubu bardzo często koncentruje się na nazwiskach, które można odnaleźć w statystykach. Tymczasem za każdym wielkim meczem stała praca znacznie większej grupy ludzi. Ich nazwisk nie zawsze znajdziemy w archiwach, ale bez ich wysiłku nie byłoby wydarzeń, które dziś wspominamy.
Pogoń jako część rodzinnej historii:
Wielu kibiców może wskazać moment, w którym po raz pierwszy przekroczyli bramę stadionu Pogoni. Nie zawsze pamiętają wynik spotkania, przeciwnika czy dokładną datę. Znacznie częściej pozostają w pamięci osoby, z którymi przyszli na mecz, pierwsze wrażenie wywołane widokiem boiska, atmosfera trybun oraz emocje, których wcześniej nie znali.
Dla jednych pierwsza wizyta na Twardowskiego była wspólnym wyjściem z ojcem, dla innych z dziadkiem, starszym rodzeństwem albo grupą znajomych. Później następowały kolejne mecze, pierwsze samodzielne wyjazdy, kupowanie szalików, poznawanie historii klubu i coraz silniejsze utożsamianie się z jego barwami. W ten sposób kibicowanie stawało się nie tylko zainteresowaniem sportowym, ale częścią rodzinnej i osobistej tradycji.
Stary stadion był miejscem spotkania różnych pokoleń. Obok ludzi pamiętających pierwsze występy Pogoni w ekstraklasie pojawiali się ci, którzy rozpoczynali swoją kibicowską przygodę w latach osiemdziesiątych, dziewięćdziesiątych czy już w XXI wieku. Każde pokolenie miało własnych ulubionych piłkarzy, własne wielkie zwycięstwa, własne bolesne porażki i osobne historie związane z klubem.
To właśnie ta wielopokoleniowość stanowi jedną z największych wartości Pogoni Szczecin. Można zmienić stadion, przebudować trybuny i wymienić całą kadrę zawodników, ale tradycji przekazywanej w rodzinach nie da się stworzyć od nowa za pomocą jednej inwestycji czy kampanii marketingowej. Powstaje przez dziesięciolecia i wymaga ludzi, którzy chcą ją pielęgnować.
Lata dziewięćdziesiąte i nowa kultura trybun:
Po przemianach ustrojowych zmieniała się Polska, Szczecin i samo środowisko kibicowskie. Lata dziewięćdziesiąte przyniosły nowe możliwości organizacyjne, większą dostępność materiałów, rozbudowę kibicowskich kontaktów i rozwój form wyrażania przywiązania do klubu.
Na stadionie Pogoni coraz większe znaczenie zyskiwały sektorówki, flagi, gazetki kibicowskie i bardziej zorganizowane wyjazdy. Pojawiły się inicjatywy, które z czasem stały się charakterystycznym elementem szczecińskiej kultury stadionowej. Kibice nie ograniczali się już do wspólnego dopingu. Tworzyli własne publikacje, symbole, materiały graficzne i dokumentację życia trybun.
Właśnie wtedy bardzo wyraźnie zaznaczyła się także rola pamięci środowiskowej. Starsi kibice przekazywali młodszym historie dawnych meczów, wyjazdów, przyjaźni i konfliktów. Powstawały prywatne archiwa zdjęć, biletów, proporczyków, szalików i pamiątek. Dzisiaj część tych zbiorów może mieć wartość znacznie większą, niż przypuszczali ludzie, którzy przed laty odkładali do szuflady kolejny program meczowy.
Stadion nadal stanowił centrum całego tego świata. Mógł być coraz mniej nowoczesny w porównaniu z oczekiwaniami rozwijającej się piłki nożnej, ale nie tracił znaczenia jako miejsce spotkań i symbol przynależności.
Kiedy przyszły najtrudniejsze lata:
Historia Pogoni Szczecin nie składa się wyłącznie z medali, europejskich pucharów i pełnych trybun. Były również okresy rozczarowania, niepewności i poważnych zagrożeń dla przyszłości klubu. Szczególnie trudne okazały się pierwsze lata XXI wieku, gdy zmieniający się właściciele, problemy organizacyjne i finansowe oraz konflikty wokół przyszłości drużyny wystawiały na próbę przywiązanie kibiców.
W 2001 roku Pogoń zdobyła wicemistrzostwo Polski. Zaledwie kilka lat później klub znalazł się jednak w sytuacji, w której sportowe ambicje ustąpiły pytaniom o jego dalsze funkcjonowanie. Kryzys zakończony w 2007 roku koniecznością odbudowy od IV ligi pokazał, jak szybko mogą zmienić się losy nawet rozpoznawalnego zespołu z wieloletnią tradycją.
W tamtych wydarzeniach ogromną rolę odegrało środowisko kibicowskie. Dla wielu jego przedstawicieli walka o Pogoń była walką o zachowanie nazwy, barw, historii i lokalnej tożsamości. Pojawiały się inicjatywy społeczne, działania organizacyjne i próby budowania przyszłości klubu na nowych zasadach. Stadion przy Twardowskiego pozostawał symbolicznym centrum tych wydarzeń, nawet wtedy, gdy zamiast wielkich ligowych rywali pojawiały się drużyny znacznie niższych klas rozgrywkowych.
To jeden z najważniejszych fragmentów historii Pogoni. Pokazuje bowiem, że siły klubu nie można mierzyć wyłącznie budżetem, miejscem w tabeli czy liczbą zdobytych trofeów. Prawdziwą wartością jest również społeczność zdolna przetrwać okres, w którym sportowe sukcesy przestają być codziennością.
Awans do Ekstraklasy w 2012 roku był zatem czymś więcej niż sportowym osiągnięciem. Stanowił zakończenie trudnego etapu odbudowy i potwierdzenie, że Pogoń potrafiła powrócić do najwyższej klasy rozgrywkowej. Stary stadion był świadkiem tej drogi, od niepewności po odzyskanie miejsca wśród najlepszych.
Papricana. Niedoskonała, lecz własna:
Dawny stadion Pogoni przez lata nazywano Papricaną. Określenie to, łączące szczecińskiego paprykarza z nazwą słynnej brazylijskiej Maracany, dobrze oddawało miejscowy charakter obiektu. Było w nim coś swojskiego, trochę przekornego i bardzo szczecińskiego. Nazwa nie opisywała przecież architektonicznego podobieństwa obu stadionów, ale stanowiła wyraz lokalnej tożsamości i kibicowskiego poczucia humoru.
Obiekt stopniowo modernizowano. W 1995 roku zamontowano blisko osiemnaście tysięcy plastikowych krzesełek, dzięki czemu stał się pierwszym stadionem w Polsce wyposażonym w siedziska na wszystkich miejscach. W 2001 roku wymieniono oświetlenie, którego natężenie wynosiło 2300 luksów. Na początku kolejnej dekady zadaszono dwa sektory, a w 2004 roku stadion otrzymał imię Floriana Krygiera, jednej z najważniejszych postaci w historii szczecińskiego futbolu.
Każda modernizacja poprawiała określony element infrastruktury, lecz zasadnicza forma stadionu pozostawała przez lata niezmienna. Charakterystyczna podkowa, otwarta przestrzeń za jedną z bramek i trybuny osadzone na ziemnych wałach przypominały o czasach, kiedy polskie stadiony wyglądały zupełnie inaczej.
Z biegiem lat coraz wyraźniej było jednak widać, że obiekt nie odpowiada już współczesnym wymaganiom. Dla kibiców przyzwyczajonych do oglądania piłki na nowoczesnych stadionach brak pełnego zadaszenia i odpowiedniego zaplecza stawał się poważną niedogodnością. Potrzeba budowy nowego obiektu nie budziła więc wątpliwości co do samego kierunku rozwoju. Trudniejsze było pogodzenie tej potrzeby ze świadomością, że wraz z przebudową odejdzie część materialnej historii klubu.
Marzec 2019. Ostatnie pożegnanie:
10 marca 2019 roku zapisał się w pamięci kibiców jako dzień symbolicznego pożegnania dawnego stadionu. Pogoń zmierzyła się wówczas z Zagłębiem Lubin, przegrywając 0:3. Sportowy rezultat był rozczarowujący, ale dla wielu osób zgromadzonych na trybunach tego dnia najważniejsze działo się poza samym wynikiem.
Na trybunach pojawiło się ponad piętnaście tysięcy widzów. Kibice przygotowali wielkie sektorówki z nazwą Pogoń oraz rokiem 1948, przypominającym datę powstania klubu. Wywieszono również transparent ze słowami „Mój przyjacielu byłeś mi jak brat”. W kontekście pożegnania stadionu napis nabrał szczególnego znaczenia. Trudno chyba znaleźć bardziej osobisty sposób wyrażenia stosunku do miejsca, które przez dziesięciolecia towarzyszyło kolejnym pokoleniom Szczecinian.
Pożegnanie starego stadionu nie oznaczało oczywiście końca Pogoni ani końca kibicowskiej tradycji. Oznaczało jednak zamknięcie pewnego rozdziału. Ludzie wiedzieli, że za kilka miesięcy charakterystyczny krajobraz Twardowskiego zacznie znikać, a w jego miejscu powstaną zupełnie nowe trybuny.
Przebudowa rozpoczęta wiosną 2019 roku była prowadzona etapami, co pozwalało Pogoni nadal rozgrywać spotkania na własnym obiekcie. Dawne fragmenty stadionu stopniowo ustępowały miejsca nowym konstrukcjom. Przez pewien czas dwa światy istniały obok siebie: odchodząca infrastruktura i powstająca przyszłość szczecińskiej piłki.
Patrząc na takie przemiany, łatwo skoncentrować się na postępie prac, kosztach inwestycji i parametrach nowej areny. Trudniej uchwycić wymiar osobisty. Dla kibiców, którzy na dawnych trybunach spędzili znaczną część swojego życia, rozbiórka była także końcem pewnego krajobrazu wspomnień.
Nowy stadion, ta sama historia:
1 października 2022 roku Pogoń Szczecin uroczyście otworzyła nowy Stadion Miejski imienia Floriana Krygiera. W spotkaniu inauguracyjnym Portowcy pokonali Lechię Gdańsk 2:1, a na trybunach zasiadło 20 016 kibiców. Bramki dla szczecińskiego zespołu zdobyli Pontus Almqvist i Kamil Grosicki. Po latach oczekiwania Szczecin otrzymał nowoczesny, w pełni zadaszony obiekt, mogący pomieścić ponad dwadzieścia jeden tysięcy widzów.
Zmiana była ogromna. Nowe trybuny, zaplecze dla zawodników, przestrzenie dla mediów i kibiców oraz nowoczesna infrastruktura szkoleniowa stworzyły warunki, o których wcześniejsze pokolenia mogły jedynie marzyć. Szczecin zyskał stadion odpowiadający współczesnym standardom i pozwalający organizować wydarzenia sportowe na wysokim poziomie.
Nie zmieniło się jednak najważniejsze. Pogoń pozostała w swoim historycznym miejscu. Nie przeniosła się na drugi koniec miasta, nie utraciła więzi z otoczeniem, w którym przez dziesięciolecia rozwijała się klubowa tradycja. Dzisiejszy stadion powstał tam, gdzie wcześniejsze pokolenia oglądały swoje pierwsze mecze, poznawały futbol i uczyły się znaczenia granatowo-bordowych barw.
To wyjątkowa ciągłość, która nadaje nowemu obiektowi znacznie głębsze znaczenie niż sama nowoczesna architektura. Nowy stadion nie zaczyna historii Pogoni od początku. Jest jej kolejnym rozdziałem.
Fotografie, których wartość rośnie z każdym rokiem:
Wraz z przemianą stadionu coraz większego znaczenia nabierają archiwalne fotografie. Zdjęcia dawnej Twardowskiego, piłkarzy, kibiców, sektorówek, kas biletowych czy kolejnych etapów przebudowy stanowią dziś świadectwo rzeczywistości, której nie można już zobaczyć na własne oczy.
Nie każda fotografia musi przedstawiać słynnego zawodnika albo historyczną bramkę, aby miała ogromną wartość. Czasem ważniejszy jest fragment nieistniejącej już trybuny, widok stadionowego wejścia, grupa kibiców na tle starego obiektu czy zwykłe zdjęcie wykonane przed ligowym spotkaniem. Takie kadry pozwalają odtworzyć nie tylko wygląd stadionu, ale również obyczaje i atmosferę określonej epoki.
Ogromne znaczenie mają też prywatne archiwa. Fotografie przechowywane w rodzinnych albumach, stare bilety, programy meczowe, proporczyki, wycinki prasowe i zapiski mogą uzupełnić oficjalną historię klubu o perspektywę zwykłych uczestników stadionowego życia. Wartość tych materiałów często ujawnia się dopiero po wielu latach, kiedy okazuje się, że przedstawiają rzeczy i ludzi, których nikt inny nie udokumentował.
Dlatego pielęgnowanie historii Pogoni powinno obejmować nie tylko gromadzenie wyników i statystyk. Równie ważne jest zabezpieczanie fotografii, identyfikowanie osób na starych zdjęciach, zapisywanie relacji świadków i porządkowanie dokumentów, które w przeciwnym razie mogą bezpowrotnie zaginąć.
Fotografia sportowa z upływem czasu zmienia swoje znaczenie. W dniu meczu jest dokumentacją wydarzenia. Po kilkudziesięciu latach staje się częścią historii miasta.
Pamięć o tych, których nie ma już na trybunach:
W każdej wielopokoleniowej społeczności przychodzi moment, kiedy zaczyna brakować znajomych twarzy. Dotyczy to również kibiców Pogoni Szczecin. Nie wszyscy, którzy przez dziesięciolecia przychodzili na Twardowskiego, doczekali otwarcia nowego stadionu. Inni z powodów zdrowotnych, rodzinnych lub osobistych nie mogą już regularnie uczestniczyć w meczach. Ich obecność pozostaje jednak częścią historii granatowo-bordowych trybun.
Pamięć o dawnych kibicach nie powinna ograniczać się wyłącznie do najbardziej rozpoznawalnych postaci. Warto wspominać także ludzi, którzy przez lata zajmowali te same miejsca na stadionie, jeździli za drużyną, wspierali inicjatywy środowiska albo po prostu wiernie towarzyszyli klubowi. Nie każdy z nich organizował oprawy czy należał do formalnej grupy kibicowskiej. Każdy jednak na swój sposób współtworzył społeczność Pogoni.
To trudniejszy i bardziej osobisty wymiar klubowej historii. Wspomnienia sportowe zazwyczaj dotyczą zwycięstw, bramek i wielkich meczów. Pamięć o ludziach przypomina natomiast, że stadion jest miejscem spotkania konkretnych osób, których życie toczy się również poza piłką nożną.
Nowe pokolenia kibiców mają własne historie do napisania. Warto jednak, aby znały również opowieści o tych, którzy byli na Twardowskiego przed nimi. Bez tej świadomości klubowa tradycja z czasem mogłaby zostać sprowadzona do dat i nazwisk, tracąc swój ludzki wymiar.
Pogoń, której już nie ma, wciąż jest częścią nas:
Dawnego stadionu przy Twardowskiego nie można już przywrócić. Charakterystyczna podkowa przeszła do historii, a na jej miejscu stoi nowoczesna arena, która sama staje się świadkiem kolejnych meczów, sukcesów i rozczarowań. Zmienił się krajobraz, warunki oglądania futbolu i sposób organizacji spotkań. Nie zmieniła się jednak potrzeba przynależności do wspólnoty, która od dziesięcioleci skupia się wokół Pogoni Szczecin.
Warto przy tym pamiętać, że wspominanie przeszłości nie musi oznaczać tęsknoty za wszystkimi jej realiami. Dawne stadiony miały ograniczenia, których nie należy idealizować. Dzisiejsza infrastruktura jest wygodniejsza, bezpieczniejsza i bardziej przyjazna różnym grupom kibiców. Nowoczesność nie jest wrogiem tradycji. Może stać się jej naturalną kontynuacją, pod warunkiem że nie zapomina się o drodze, która do niej prowadziła.
Historia Pogoni nie należy wyłącznie do klubu, jego władz ani piłkarzy. Należy również do ludzi, którzy przez wszystkie te lata przychodzili na stadion, fotografowali mecze, zbierali pamiątki, organizowali doping, wychowywali kolejne pokolenia kibiców i bronili klubowej tożsamości w najtrudniejszych momentach. To właśnie oni sprawili, że Twardowskiego stało się czymś znacznie większym niż obiektem sportowym.
Dawnego stadionu już nie ma. Nie ma części jego trybun, starego łuku i wielu elementów krajobrazu, które przez dziesięciolecia były nieodłączną częścią szczecińskiej codzienności. Nie ma też wśród nas wszystkich ludzi, którzy tworzyli jego historię.
Pozostały jednak zdjęcia, pamiątki, opowieści i wspomnienia. Pozostały nazwiska zawodników, historie wyjazdów, rodzinne tradycje i przyjaźnie, które zaczynały się na stadionowych sektorach. I dopóki będą ludzie gotowi o tym opowiadać, dawna Twardowskiego nie stanie się jedynie zamkniętym rozdziałem kroniki sportowej.
Bo stadion można zburzyć i zbudować od nowa. Pamięci pokoleń nie da się zastąpić żadną inwestycją. Granatowo-bordowa pamięć trwa. A wraz z nią żyje Pogoń, której już nie ma, lecz której nigdy nie powinniśmy zapomnieć.
A jakie jest Twoje wspomnienie ze starego Twardowskiego? Pamiętasz swój pierwszy mecz Pogoni? Dawny sektor, ulubionego zawodnika, niezapomniany wyjazd albo ludzi, z którymi przez lata spotykałeś się na stadionie? A może masz w domowym archiwum fotografie, bilety czy programy meczowe? Podziel się swoją historią w komentarzu. Razem ocalmy wspomnienia, których nie znajdziemy w oficjalnych statystykach. Bo historia Pogoni Szczecin to również Twoja historia.
20 minut
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Pogoń, której już nie ma. Stadion, ludzie i wspomnienia, których nie wolno zapomnieć — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>