Nie zostało nam już nic…
Pogoń Szczecin odpadła z Pucharu Polski przegrywając zasłużenie z Widzewem Łódź 0:1.
Blisko 17 tysięcy widzów było świadkiem tego, jak drużyna Portowców była zupełnie bezradna. Piłkarze Pogoni grali tak powoli, jakby ciągnęli za sobą wóz z węglem. Zanim się zorientowali, że przegrywający odpada, to mieli już ciężki bagaż do dźwigania 0:1 i nie mieli ani pomysłu, jak rozmontować obronę Widzewa, ani energii i szybkości także.

W pierwszej połowie Pogoń stworzyła dwie akcje. Obie zakończone strzałami Molnara, z czego jeden celny, a drugi nie.
W drugiej połowie nastąpiły zmiany personalne, ale nie w stylu gry. Może trochę żywsza była Pogoń, co nawet przyniosło jakieś zagrożenie dla bramkarza gości. Jednak sędzia jedno z zagrożeń niepoprawnie zvarował, kiedy to ostatni obrońca gości sfaulował Juwarę wychodzącego na czystą pozycję wraz z Grosickim. W takiej sytuacji powinna była być czerwona kartka dla defensora gości. Sędzia ostatecznie po długiej analizie pokazał obrońcy Widzewa tylko żółtą kartkę.

A druga sytuacja dotyczyła strzelonego gola przez Keramitsisa z pozycji spalonej. Tu decydowały centymetry i tym razem wydaje się, że VAR zadziałał prawidłowo.
Nie będę wypominać sędziemu braku czerwonej kartki. Nie ona zadecydowała o przegranej Pogoni. Widzew, gdyby był bardziej skuteczny, to powinien był ten mecz wygrać wysoko. Tylko nieporadność Bergiera oraz dobra postawa Cojocaru trzymała Granatowo-Bordowych przy życiu i kibice mogli trzymać kciuki do ostatniej akcji meczu, który trwał grubo ponad 100 minut, z uwagi na analizy VAR i zadymienie na stadionie spowodowane oprawami kibiców.

Nasze gwiazdy zawiodły okrutnie. Kapitan Grosicki nie zachęcił włodarzy klubu swoją grą w tym meczu do przedłużenia mu kontraktu. Podobnie z resztą Loncar. Jeszcze słabszy był Greenwood, niedokładny Juwara i nieskuteczny Molnar. Na lewej obronie ogrywany był jak zawsze Koutris.
Nic nie wniósł Mukairu. Ulvestad także nie sądzę, że wybiegał przedłużenie kontraktu na kolejny sezon. Dziś sprawę awansu załatwił Zeqiri w 35. minucie. Najlepiej główkował w polu karnym i pokazał, że mecze w Pucharze Polski wygrywa się głową. A Pogoń po raz kolejny nie miała głowy na karku w decydujących momentach. Dwa finały przegrane pod rząd, trzeciego niestety nie będzie.

Duma Pomorza nie zasłużyła na to, by walczyć dalej o nasze marzenia, o zapełnienie gabloty trofeum. W lidze gramy słabo, w kratkę. Jesteśmy bliżej strefy spadkowej niż pucharowej. Choć w tabeli jest wielki ścisk i serią 3 wygranych meczów można przedostać się z piekła do nieba, to jednak nasz zespół nie potrafił jeszcze takiej dobrej serii zaprezentować.
Wygląda na to, że ten sezon będzie już tylko walką o przetrwanie i obyśmy nie musieli bić się o tzw. spadek, mówiąc klasykiem.

Trener Thomas Thomasberg potrzebuje czasu na zbudowanie drużyny walczącej z głową. Potrzebuje też wzmocnień szczególnie na pozycjach środkowego obrońcy, środkowego pomocnika defensywnego, a także napastnika – moim zdaniem. Nie będę już dłużej znęcał się nad naszą drużyną i na ich bardzo słabym występie.
Wszystkim czytelnikom polecam piosenkę Krzysztofa Krawczyka: Nie zostało nam już nic. Tylko słowa, tylko łzy…
Okruch wspomnień pod powiekę wpadł
Niepotrzebny jak wczorajsza łza
Znużonemu sercu spokój skradł
I marzenia poniósł w gorzką dal
Nie zostało nam już nic
Tylko słowa tylko łzy
W serialowy dramat zmienił się nasz film
Nie zostało nam już nic
W przemijaniu zwykłych dni
Happy endu urok rozwiał się jak dym
Świat nasz kruchy był jak cień na szkle
Jak nadzieja która moment trwa
Dziś jej obraz widzę jak przez mgłę
Która dzieli i oddala nas
Nie zostało nam już nic
Tylko słowa tylko łzy
W serialowy dramat zmienił się nasz film
Nie zostało nam już nic
W przemijaniu zwykłych dni
Happy endu urok rozwiał się jak dym
Nie zostało nam już nic
Tylko słowa tylko łzy
W serialowy dramat zmienił się nasz film
Nie zostało nam już nic
W przemijaniu zwykłych dni
Happy endu urok rozwiał się jak dym
Nie zostało nam już nic
Tylko słowa tylko łzy
W serialowy dramat zmienił się nasz film
Nie zostało nam już nic
W przemijaniu zwykłych dni
Happy endu urok rozwiał się jak dym
Rozwiał się jak dym
Rozwiał się jak dym
Pogoń Szczecin 0:1 Widzew Łódź
Bramka: Andi Zeqiri 35′
Składy:
Pogoń: 77. Valentin Cojocaru – 28. Linus Wahlqvist (78, 14. José Pozo), 22. Danijel Lončar, 13. Dimítris Keramítsis, 32. Leonárdo Koútris – 10. Adrian Przyborek (82, 20. Patryk Paryzek), 8. Fredrik Ulvestad, 19. Mor Ndiaye (46, 18. Paul Mukairu), 90. Sam Greenwood – 9. Rajmund Molnár (46, 7. Musa Juwara), 11. Kamil Grosicki.
Widzew: 98. Maciej Kikolski – 5. Stélios Andréou, 4. Mateusz Żyro, 14. Ricardo Visus, 3. Samuel Kozlovský – 77. Ángel Baena (90, 91. Marcel Krajewski), 6. Juljan Shehu, 55. Szymon Czyż (84, 25. Marek Hanousek), 19. Bartłomiej Pawłowski (90, 10. Fran Álvarez) – 99. Sebastian Bergier (90, 20. Antoni Klukowski), 9. Andi Zeqiri (84, 7. Mariusz Fornalczyk).
Żółte kartki: Koútris – Visus, Krajewski.
Sędziował: Patryk Gryckiewicz (Toruń).
Widzów: 16 924.
Zdjęcia: Marcin Zapart




Alex z Tanem narobił kilka byków ściągając do Pogoni Huja i Pozo. Oni będą pierwsi do odstrzału. Za wczorajszy mecz to wszyscy oprócz Cojocaru, powinni oddać koszulki i pójść do pracy w fabryce lub kamieniołomach, by dowiedzieć się na czym ciężka praca polega, skoro nie chcą grać i wygrywać. Mają robotę marzenie dla niejednego. A tu gra w chodzonego, bez życia i energii. Kiedyś Cejrowski powiedział do polityków wszyscy won. Dziś to hasło do większości piłkarzy pasuje szczególnie.
Przykro nawet komentować tego co się wydarzyło na boisku,i to na własnym podwórku, żenada , złość łzy same cisnęły się do oczu.zeby na boisku nasi piłkarze nie wiedzieli jak grać i walczyć a wiedzieli dobrze o co grają,to mój wnuk wychodząc na murawę wie co ma robić i jak walczy o każdą piłkę nie mówiąc już że w głowie mają tylko wygraną.ale mleko wylane już z pucharu się nie napijemy. Połowa drużyny do wymiany szczególnie nie trafione transfery,można za te pieniądze było zatrzymać strzelca ale po co, kupić młody narybek pilskich piłkarz wystarczy dobrze poszukać i budować Pogoń od podstaw bo inaczej skończymy na gnie.trener też nic dobrego nie wnosi więc czapkę Napoleona mu zabrać bo nie zasłużył .i to już jest koniec marzeń wszystkich kibiców którzy dawali na każdym meczu z siebie wszystko co mogli.przykre zobaczymy co będzie dalej pozdrawiam
U mnie syn zaśpiewał inaczej….
To już jest koniec , nie ma już nic….