Nic nie może wiecznie trwać
Po zdobyciu Warszawy drużyna wojowników szczecińskiej Pogoni zameldowała się w Płocku, aby tam kontynuować zwycięską serię. Trener Portowców, Thomas Thomasberg, nie przegrał już od 22 oficjalnych spotkań (ostatnia porażka w kwietniu tego roku) i mieliśmy nadzieję na to, by ta piękna seria trwała jak najdłużej. Skoro w Szczecinie jest ,,moda na sukces” i stadion zazwyczaj jest wypełniony po brzegi, to nie mieliśmy nic przeciwko, aby ten nasz pełen emocji szczeciński serial trwał po wieki.
Tak jak ,,Klan”, który akurat równo 20 lat temu miał swój tysięczny odcinek i takiej dobrej serii wszyscy szczecińscy kibice z pewnością życzyli trenerowi oraz jego podopiecznym.

Pogoń zdążyła nas przyzwyczaić, że to, co najlepsze, ma do zaoferowania w drugich połowach i dlatego też cierpliwie czekałem na konkrety naszej drużyny do ostatniego gwizdka sędziego. Niestety kibice Dumy Pomorza nie doczekali się bramek w wykonaniu swojej drużyny, a na dodatek rywale w tym temacie byli po prostu skuteczni.

Choć do 20 minuty to Portowcy stworzyli 3 sytuacje, po których mogły paść bramki. Najpierw Przyborek groźnie strzela z dystansu po koźle w 11. minucie. Pewnie broni Leszczyński. W 16. minucie słupek Grosickiego bezpośrednio po wykonanym rzucie rożnym.
A w 20. minucie Molnar z prawego skrzydła uderza mocno w poprzeczkę. Kiedy wydawało się, że zaraz Pogoń otworzy wynik meczu, gdyż mocno naciskała na przeciwnika i była zdecydowanie częściej przy piłce, to po raz kolejny musieliśmy sobie przypomnieć stare porzekadło piłkarskie, że niewykorzystane okazje się mszczą.
Szybka akcja piłkarzy Wisły Płock po swojej prawej stronie, gdzie głównym aktorem został Žan Rogelj, który chciał dośrodkować. Jednak po jego zagraniu piłka rykoszetem obiła się o Koutrisa i wpadła za kołnierz Cojocaru.
Później ten wiślacki skrzydłowy jeszcze kilka razy oszukał naszego lewego obrońcę i groźnie hulał naszą lewą flanką oraz dostarczał piłkę w pole karne. Jedna z takich akcji zakończyła się nawet szczęśliwym wybiciem futbolówki z bramki przez Keramitsisa, który zatrzymał uderzenie Sekulskiego, psując mu jego 35. urodziny, które dziś obchodzi kapitan Wisły Płock.
Grosicki próbował jeszcze swoich strzałów w 36. i 47. minucie, jednak Leszczyński broni kapitalnie. Pierwsza połowa kończy się jednobramkowym prowadzeniem gospodarzy, choć to Pogoń częściej była przy piłce i stwarzała zagrożenie pod bramką Nafciarzy.
Niestety żółtą kartkę za tzw. padolino, czyli udawany faul, otrzymał Musa Juwara, a że jest to jego 4 żółty kartonik, to nie zobaczymy go w meczu z Jagiellonią Białystok. Gambijczyk nie pomógł dziś Portowcom. Nie wchodził w pojedynki, z których drużyna odniosłaby korzyści i dlatego też słusznie został zdjęty po zakończeniu pierwszej połowy.
Drugą połowę Duma Pomorza zaczęła z trzema zmianami. Na boisku zameldowali się: Borges, Lis i Smoliński. Na drugie 45 minut nie wyszli już: Juwara, Ali oraz Koutris. Zmiany zaowocowały szybszą grą, większą kreatywnością i intensywnością. Jednak najważniejsze jest to, co wpadnie do sieci.
A w bramce Wisły Płock wystąpił pierwszorzędny fachowiec w swojej dziedzinie – Rafał Leszczyński, który świetnie współpracuje ze swoim blokiem obronnym. Jak do tej pory drużyna z Mazowsza straciła tylko 9 goli i trzeba powiedzieć, że kluby z PKO BP Ekstraklasy mogą uczyć się bronienia od Wisły Płock, dowodzonej przez szczecińskiego trenera, Mariusza Misiurę.
Portowcom nie udało się pokonać tej najlepszej defensywy w Polsce, choć okazji ku temu, aby coś do sieci wrzucić, nie brakowało. Celnie strzelali: Grosicki, Przyborek, Ulvestad, Molnar, Smoliński oraz Mukairu. Jednak szczęście dziś było po stronie gospodarzy.
Na dodatek wejście smoka zanotował Dani Pacheco w 56. minucie, kiedy to wszedł na boisko, wykonał rzut wolny w taki sposób, że można tylko było bić mu brawa. Uderzył futbolówkę technicznie nad murem, podkręcając ją tak, że wpadła w samo okienko bramki, w której stał jak wryty Cojocaru. Bramkarz nie miał żadnych szans.

Nasza drużyna nie zasłużyła na tę porażkę. Z perspektywy włożonego wysiłku i gry kombinacyjnej. Niektóre akcje mogły się podobać, piłkarze byli aktywni i było widać wielkie zaangażowanie do ostatniej akcji meczu. Jednak piłka nie chciał wpaść do bramki, bo tam zabezpieczał ją wraz z obrońcami Leszczyński.
Statystyki Portowców:
Oczekiwane gole: 1,53
Strzały: 22
Strzały celne: 9
Posiadanie piłki: 68 %
8 rzutów rożnych
688 celnych podań – ponad dwa razy więcej od rywali.
Dystans przebiegniętych km: 121 Pogoni Szczecin przy 124 Wisły Płock.
Był to zatem bardzo intensywny mecz, gdzie nasi piłkarze dali z siebie bardzo dużo i tym bardziej będzie im oraz kibicom niezwykle przykro, że z Płocka Pogoń wraca na tarczy.
Jutro, w samo południe, odbędzie się losowanie 1/8 finału Pucharu Polski. Dowiemy się zatem, na kogo trafi Duma Pomorza w pojedynku o ćwierćfinał.

Najlepszym losowaniem byłoby trafienie na Zawiszę Bydgoszcz. Byłby to najkrótszy wyjazd, a przy okazji rywal gra w III lidze, czyli jest z czwartej klasy rozgrywkowej naszego kraju.
W następnej kolejce PKO BP Ekstraklasy Pogoń Szczecin zmierzy się u siebie z Jagiellonią Białystok. Ten mecz w najbliższą niedzielę, 9 listopada, o godzinie 17:30.
Zgodnie z oczekiwaniami z początku sezonu, tabela naszej ligi jest bardzo wypłaszczona. Zaledwie 6 punktów różnicy dzieli drużyny pomiędzy 5. a 14. miejscem w tabeli. Pogoń w tym ścisku jest na pozycji 13. z 17 punktami.
Do końca rundy jesiennej na rozkładzie jazdy mamy jeszcze: Jagiellonię, Zagłębie, GKS, starcie z kolejnym rywalem w Pucharze Polski i rewanżowy pojedynek w Szczecinie z Radomiakiem.
To nie będą łatwe mecze, gdyż wszystkie te drużyny są wyżej od nas w tabeli. Każdy punkt zdobyty z nimi będzie bardzo cenny, aby nie tracić dystansu to rywali. W przerwie zimowej z pewnością Pogoń podszlifuje wszystkie aspekty rzemiosła piłkarskiego, zrównają się parametry wydolności fizycznej całego zespołu i trener będzie miał szerszy wybór dostępnych piłkarskich wojowników do walki na wiosnę o górne rejony tabeli.
Bo pozycja tuż nad strefą spadkową jest olbrzymim rozczarowaniem dla wiernych kibiców oraz właściciela i prezesa klubu.
Wisła Płock 2:0 Pogoń Szczecin
Bramki: Leonárdo Koútris 22′ (S), Dani Pacheco 56′
Składy:
Wisła: 12. Rafał Leszczyński – 21. Žan Rogelj, 4. Marcus Haglind-Sangré, 35. Marcin Kamiński, 19. Andrias Edmundsson, 13. Quentin Lecoeuche (87, 5. Bojan Nastić) – 14. Dominik Kun, 84. Tomás Tavares (55, 8. Dani Pacheco), 30. Wiktor Nowak (70, 25. Nemanja Mijušković) – 99. Deni Jurić (70, 66. Iban Salvador), 20. Łukasz Sekulski (70, 9. Giánnis Niárchos).
Pogoń: 77. Valentin Cojocaru – 15. Hussein Ali (46, 17. Jakub Lis), 13. Dimítris Keramítsis, 2. Marian Huja, 32. Leonárdo Koútris (46, 4. Léo Borges) – 7. Musa Juwara (46, 61. Kacper Smoliński), 8. Fredrik Ulvestad (76, 18. Paul Mukairu), 19. Mor N’Diaye (76, 6. Jan Biegański), 10. Adrian Przyborek – 9. Rajmund Molnár, 11. Kamil Grosicki.
Żółte kartki: Tavares – Juwara.
Sędziował: Paweł Malec (Łódź).
Widzów: 8371.
Zdjęcia: Jarosław Koncewicz, Pogoń 24.info, Ekstraklasa TV, Piotr Klimek




Oby w kolejnych meczach znowu pokazali to, że potrafią strzelać gole. Sytuacji im nie brakuje.
Muszą potrenować strzelanie. Akcje potrafią tworzyć, okazji na gole nie brakowało. Niestety skuteczność zawiodła. Teraz będzie kolejna próba ogniowa, tym razem Jagiellonia w niedzielę. Tu trzeba być skupionym na 100 proc. Oni bez Pululu, my bez Juwary. Zółte kartki ich wyeliminowały. Zapowiada się zatem kolejne wielkie meczycho w Szczecinie.
Witam.a było tak pięknie i co znów powrót że spuszczoną głową i żalem wróciliśmy z meczu wyjazdowego.Okazje do zdobycia goli były ale celności brak czyli powrót do starego grania ,czy zmęczenie po wygranym meczu z legią?.Bramkarz Wisły super a nasza obrona dalej kuleje i pozbyć się w końcu tego udawania faulu i stwarzać zagrożenia pod polem karnym,czy polem,była też Pogoń walcząca ale ,goli brak,a szkoda .