Korona(cja) Macieja Wojciechowskiego w Szczecinie!
Król Maciuś Pierwszy skradł nasze serca w meczu z drużyną z Kielc, strzelając swojego premierowego gola w PKO BP Ekstraklasie. Przymierzył Koronę na siebie i poniósł Dumę Pomorza po więcej.
Pomógł mu w tej koronacji nie kto inny jak Paul Mukairu, gościu od biegania, kiwania, strzelania i asystowania. Nasz Pawełek wziął piłkę na siebie i w swoim stylu, bez wahania ruszył do przodu odważnie, kiwając i rozluźnił szyki obronne złoto-krwistych piłkarzy Korony. W tłoku znalazł Maciusia, który precyzyjnym strzałem przy słupku pokonał bramkarza gości.

To było jego pierwsze trafienie, zatem radości nie było końca. A, że to wydarzyło się na sam koniec pierwszej połowy, to wprowadził ponad 18 tys. kibiców we wspaniały nastrój na przerwę.
W drugiej połowie Kielczanie chcieli odrobić straty, ale zawsze im czegoś brakowało. A to napastnika w polu karnym, a to celnego ostatniego podania lub zwyczajnie na drodze stawała im dobrze zorganizowana szczecińska obrona.
Mendy, Keramitsis i Szalai odcinali gości od możliwości strzelenia gola. Trochę gorzej było tam, gdzie szalał Ameyaw, który wykorzystywał swoją zwinność, szybkość i talent do dryblingu. Riccio robił, co mógł, jednak faktycznie Kielczanie najgroźniejsze swoje akcje przeprowadzali właśnie jego stroną, czując szanse na powodzenie.

Na całe szczęście ”Kera” i Szalai nakryli czapką Stępińskiego oraz Menę i odcinali możliwość wykończenia akcji prowadzonych przez Ameyawa.
Zarówno Pogoń, jak i Korona prezentują się w tym sezonie nadspodziewanie dobrze. Trener Portowców, Oscar Garcia zauważył na pomeczowej konferencji, że Korona to silna drużyna i tym bardziej cieszy go zwycięstwo z zespołem, który zainwestował 6 mln EUR w transfery w tym okienku, by walczyć i wygrywać.
Pogoń nie szastała pieniędzmi tak jak rywale, ale Prezesowi Alexowi Haditaghiemu udało się punktowo wzmocnić zespół w taki sposób, że na boiskach ligowych to Portowcy wyglądają solidnie, piłkarze grają intensywnie, są blisko siebie i nie pozwalają rywalom na strzelanie goli.
Mamy najlepszą obronę, a zaledwie 6 straconych goli w 9 meczach mówi wiele. W formacji ofensywnej mamy też swoje atuty. Po raz kolejny ucieszył nas Mukairu, który nie tylko asystował Wojciechowskiemu, ale także na koniec meczu dobił rywali, strzelając gola w 86. minucie.
Portowcy po ostatnim okienku transferowym mają bardzo silną ławkę rezerwowych i to ona potrafi decydować o losach spotkania. Asystę przy drugim golu zaliczył Nsame, który jak taran wykorzystał swoje walory, przepchnął rywala, wygrał przebitkę, minął obrońców i podał do Mukairu, który potem jeszcze jednym zwodem położył na łopatki defensywę Korony. Mógł jeszcze odegrać z powrotem do Nsame, jednak skończył to, jak zawodowiec i tym samym zasłużył na miano zawodnika meczu. Gol i asysta, czego chcieć więcej?
Myślę, że dziś swoimi konkretami zamknie usta niektórym krytykom, widzącym w nim tylko samolubnego jeźdźca bez głowy, pozbawionego inteligencji boiskowej. Nic z tych rzeczy. To nasz lider formacji ofensywnej, świetnie wybiegany, szybki, z dobrym dryblingiem i strzałem. Skrzydłowy, który potrafi zagrać także jak rasowy napastnik. Na tę chwilę ma 2 gole i 3 asysty.
Wylewana krytyka piłkarzy Pogoni i działań w klubie, ocierająca się często o hejt, jest jak rak, który ma za zadanie niszczyć zdrowe komórki organizmu klubu z Twardowskiego. Zwraca na to uwagę także właściciel klubu na platformie X.

A w meczu z Koroną Pogoń także wyszła z inicjatywą informacyjną do społeczeństwa, o tym, że z rakiem należy walczyć profilaktycznie, zapobiegawczo. Na boisku pojawiła się także Pani Ewelina, która dała nadzieję wszystkim zgromadzonym, że z rakiem można wygrać, tak jak ona z nim wygrała i rozpoczęła ten mecz solidnym kopnięciem piłki, a z trybun wystrzeliły piękne różowe kolory, symbolizujące istotę badań profilaktycznych, w celu wczesnego wykrywania raka piersi.

Badania profilaktyczne to jedno, bo wiemy przecież, że najważniejszy jest prawidłowy styl życia, który oddala ryzyko zachorowania, o czym pisałem tuż przed meczem.
Szkoda tylko, że polski futbol wciąż jest zarządzany przez ludzi, którzy prowadzą bardzo niezdrowy styl życia i to potem ma przełożenie na różne jego dziedziny, na przykład sędziowanie.
Niestety sędzia Lasyk był daleki od dobrej formy. Problemy ze wzrokiem były aż nadto widoczne. Był bardzo wybiórczy, gwiżdżąc takie same zagrania tylko przeciw Pogoni, karząc żółtymi kartkami, a odpuszczając zupełnie piłkarzom Korony.
Na szczęście Portowcy byli ponadto, choć bywały momenty trudne, pełne napięć, na boisku i na ławce rezerwowych. Duma Pomorza nie dała się wyprowadzić z realizowanego planu na mecz.
Pogoń także ma swój styl i jest nim pragmatyczna do bólu. To taktyka minimalizująca ryzyka.
Najpierw solidna obrona, potem kompaktowa gra całego zespołu, ciekawe, groźne stałe fragmenty gry, szybkie skrzydła i mobilny, silny napastnik.
Nasz drużyna ma też kibiców za sobą, którzy piękną oprawą dodali odwagi swoim piłkarzom.

Widać też już rękę trenera Garcii, który świetnie wszedł do zespołu, zdiagnozował jego problemy i niczym najlepszy doktor znalazł remedium na punktowanie dające nadzieje na europejskie rozgrywki. Aktualnie mamy już 18 punktów, co daje średnio 2 punkty na mecz. Taka średnia zazwyczaj daje miejsce na podium i udział przynajmniej w eliminacjach do LKE.

Trener nie boi się wyzwań i trudnych decyzji. Kapitan Grosicki bywa ostatnio tylko zmiennikiem, a i tak nie zawsze. Dziś otrzymał szansę, aby przypomnieć kibicom o sobie. Efekt? Kilka sprintów, strzał ponad bramką i pod swoim polem karnym dwa razy skiksował, wysyłając piłkę wysoko w powietrze. Nie wiem, czy to wystarczy, aby dostać minuty na kolejnego rywala, a będzie nim GKS Katowice.
Popularna GieKSa pokonała Raków w Częstochowie 4:1 i także ma wielkie chęci na górne rejony tabeli.
Dużo zdrowia na boisku zostawili Biegański i Mendy. Gdy schodzili z boiska, otrzymali zasłużone wielkie brawa od zgromadzonej publiczności. Mniej szczęśliwy był nasz napastnik Sanchez. Dobrze zaopiekowali się nim obrońcy, co zauważył na konferencji pomeczowej trener gości, Jacek Zieliński.
Obaj trenerzy byli zgodni, że Pogoń wygrała zasłużenie, wykorzystała swoje momenty i nie dała Kielczanom szans na zdobycie bramki.
Zatem Paszteciki Szczecińskie miały dziś lepsze branie niż Majonez Kielecki.

Teraz czas na sprawdzenie kaloryczności Kopalnioków z katowickiej GieKSy. Mecz odbędzie się w Katowicach, w sobotę, o 17:30.
Pogoń Szczecin 2:0 Korona Kielce
Bramki: Maciej Wojciechowski 45′, Paul Mukairu 86′
Składy:
Pogoń: 77. Valentin Cojocaru – 4. Alessandro Riccio, 13. Dimítris Keramítsis, 41. Attila Szalai, 23. Benjamin Mendy (90, 29. Lukas Willen) – 21. Darko Čurlinov (73, 11. Kamil Grosicki), 16. Patryk Dziczek, 6. Jan Biegański (83, 3. Kellyn Acosta), 18. Paul Mukairu (90, 20. Isaiah Eichie) – 35. Maciej Wojciechowski, 22. Jordi Sánchez (73, 17. Jean-Pierre Nsame).
Korona: 1. Xavier Dziekoński – 71. Wiktor Długosz, 23. Slobodan Rubežić, 2. Ariel Mosór, 6. Marcel Pięczek – 30. Camilo Mena (87, 7. Dawid Błanik), 35. Kamil Jakubczyk, 18. Patrik Hellebrand (87, 22. Morgan Faßbender), 32. Ondřej Lingr (56, 8. Martin Remacle), 19. Michael Ameyaw – 14. Mariusz Stępiński (56, 99. Daniel Bąk).
Żółte kartki: Riccio, Wojciechowski.
Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom).
Widzów: 18 255.
Zdjęcia: Marcin Zapart, Robert Laskowski, Damian Sosna i Ekstraklasa TV
9 minut
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Korona(cja) Macieja Wojciechowskiego w Szczecinie! — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>