Dziedzictwo lat 2012-2017
Ekstraklasa odzyskana, ambicje odbudowane
Lata 2012–2017 nie przyniosły Pogoni Szczecin medalu mistrzostw Polski, europejskich pucharów ani zwycięstwa w krajowym trofeum. Nie były też okresem jednej wielkiej drużyny, która na trwałe zapisałaby się w historii polskiego futbolu. Ich znaczenia nie należy jednak mierzyć wyłącznie miejscami w tabeli.
Najważniejszym osiągnięciem tego pięciolecia było coś bardziej trwałego.
Pogoń ponownie stała się pełnoprawnym klubem Ekstraklasy.
Po awansie w 2012 roku nie wróciła do najwyższej klasy rozgrywkowej na jeden sezon. Nie podzieliła losu beniaminków, którzy po krótkim pobycie ponownie znikali na zapleczu ligi. Przetrwała trudny pierwszy rok, ustabilizowała swoją pozycję, cztery razy z rzędu znalazła się w grupie mistrzowskiej i stopniowo przesuwała własne ambicje z walki o utrzymanie w stronę rywalizacji o europejskie puchary.
Nie dokonała jeszcze wielkiego przełomu.
Zbudowała jednak podstawy, bez których późniejsze sukcesy nie byłyby możliwe.
Od beniaminka do stałego uczestnika elity
W lecie 2012 roku Pogoń rozpoczynała sezon jako klub świeżo przywrócony najwyższej klasie rozgrywkowej. Jej kadra nadal opierała się częściowo na zawodnikach pamiętających pierwszoligową drogę do awansu. Stadion nie odpowiadał nowoczesnym standardom, możliwości finansowe były ograniczone, a sportowa jakość zespołu pozostawała niewiadomą.
Pierwszy sezon potwierdził, jak duża różnica dzieliła I ligę od Ekstraklasy. Portowcy potrafili efektownie pokonać Zagłębie Lubin, wygrać z Wisłą Kraków i zdobyć punkty przeciwko uznanym rywalom, ale wiosną znaleźli się w poważnym kryzysie. Dopiero zmiana trenera i zwycięstwa w końcówce pozwoliły zachować miejsce w lidze.
Utrzymanie z 2013 roku miało znaczenie porównywalne z awansem wywalczonym dwanaście miesięcy wcześniej. Awans otworzył drzwi do elity. Utrzymanie sprawiło, że Pogoń mogła w tej elicie rozpocząć budowę swojej nowej pozycji.
W kolejnych latach samo pozostanie w lidze przestało wystarczać. Klub regularnie kończył fazę zasadniczą w górnej części tabeli. W sezonie 2013/2014 był czwarty po trzydziestu kolejkach, dwa lata później zajmował trzecią pozycję. Cztery kolejne awanse do grupy mistrzowskiej pokazywały, że Pogoń przestała być drużyną przypadkowo obecną w Ekstraklasie.
Stała się jednym z jej stabilnych uczestników.
Zmiana sposobu myślenia
Największa przemiana dokonała się nie tylko na boisku, lecz także w oczekiwaniach otaczających klub.
W 2012 roku sukcesem było każde zwycięstwo przybliżające Pogoń do utrzymania. Rok później kibice przeżywali już rozczarowanie z powodu niewykorzystanej szansy na europejskie puchary. Gdy zespół kończył sezon na szóstym lub siódmym miejscu, wynik nie był już przyjmowany bezkrytycznie.
Szczecin ponownie zaczął wymagać od Pogoni czegoś więcej niż bezpiecznego funkcjonowania w środku tabeli.
Zmiana oczekiwań była naturalnym skutkiem postępu. Zespół potrafił pokonać Lecha Poznań 5:1, zwyciężyć Legię Warszawa, rozbić Wisłę Kraków 6:2 i przez długie tygodnie utrzymywać się w ścisłej czołówce. Marcin Robak został królem strzelców Ekstraklasy. Drużyna Czesława Michniewicza poniosła tylko cztery porażki w trzydziestu kolejkach fazy zasadniczej. Pogoń Kazimierza Moskala dotarła do półfinału Pucharu Polski.
Każde z tych wydarzeń budowało przekonanie, że klub znajduje się blisko powrotu do rywalizacji o najważniejsze cele.
Problem polegał na tym, że bliskość nie oznaczała jeszcze gotowości.
Stabilizacja bez przełomu
Pogoń nauczyła się zajmować miejsca w górnej połowie tabeli, ale nie potrafiła wykonać ostatniego kroku.
W sezonie 2013/2014 zakończyła fazę zasadniczą na czwartym miejscu, lecz w grupie mistrzowskiej nie wygrała ani jednego spotkania. Rok później awansowała do górnej ósemki po świetnym początku pracy Czesława Michniewicza, a następnie zdobyła w siedmiu meczach tylko jeden punkt.
W rozgrywkach 2015/2016 była trzecia po trzydziestu kolejkach, lecz w fazie finałowej spadła na szóste miejsce. Rok później ponownie straciła szansę na poprawienie pozycji, przegrywając pięć z siedmiu spotkań grupy mistrzowskiej.
Powtarzalność tego schematu nie była przypadkowa.
Pogoń posiadała zawodników zdolnych do rozstrzygania pojedynczych meczów, ale nie miała jeszcze kadry wystarczająco szerokiej i mocnej, aby przez cały sezon rywalizować z najlepszymi klubami. Kontuzja jednego napastnika, odejście podstawowego obrońcy lub spadek formy lidera potrafiły wyraźnie obniżyć jakość całego zespołu.
Portowcy potrafili pokonać faworytów, ale trudniej było im utrzymać najwyższy poziom przez kilka miesięcy. W decydujących fazach sezonu bardziej doświadczone, bogatsze i głębsze kadrowo drużyny najczęściej okazywały się skuteczniejsze.
Pogoń była już wystarczająco dobra, aby zbliżyć się do czołówki. Nie była jeszcze wystarczająco mocna, aby pozostać w niej do końca.
Trenerzy różnych koncepcji
Pięciolecie 2012–2017 było również okresem intensywnego poszukiwania właściwego modelu sportowego.
Artur Skowronek prowadził beniaminka, który dopiero uczył się realiów Ekstraklasy. Jego drużyna rozpoczęła powrót od efektownego zwycięstwa, ale nie potrafiła uniknąć długiego kryzysu.
Dariusz Wdowczyk najpierw uratował zespół przed spadkiem, a następnie stworzył ofensywną Pogoń zdolną do jednych z najbardziej efektownych występów tamtej epoki. Za jego kadencji drużyna zaczęła patrzeć w stronę ligowej czołówki, a Marcin Robak osiągnął najlepszy indywidualny wynik strzelecki szczecińskiego piłkarza od wielu lat.
Ján Kocian próbował przywrócić równowagę po zakończeniu pracy Wdowczyka, ale jego kadencja okazała się okresem przejściowym.
Czesław Michniewicz zbudował najbardziej uporządkowaną drużynę tego pięciolecia. Jego zespół był trudny do pokonania, konsekwentny i znakomicie zorganizowany w obronie. Jednocześnie zachowawczość oraz duża liczba remisów ograniczały możliwość walki o najwyższe miejsca.
Kazimierz Moskal przesunął akcent w stronę ofensywy. Pogoń strzelała więcej bramek, częściej tworzyła widowiska i dotarła do półfinału Pucharu Polski. Wraz z większą odwagą powróciły jednak problemy z równowagą oraz wysokie porażki.
Każdy z trenerów wnosił do rozwoju klubu inny element. Żaden nie zdołał zbudować drużyny, która połączyłaby defensywną stabilność Michniewicza z ofensywną swobodą zespołów Wdowczyka i Moskala.
To zadanie miało pozostać jednym z najważniejszych wyzwań kolejnej epoki.
Ludzie ciągłości
Historia lat 2012–2017 nie należała do jednej zamkniętej grupy piłkarzy. Kadra zmieniała się, odchodzili bohaterowie awansu, pojawiali się nowi liderzy, a coraz większą rolę zaczynała odgrywać Akademia.
Najważniejszą postacią ciągłości stał się Adam Frączczak.
Dołączył do Pogoni jeszcze w I lidze, uczestniczył w awansie, walczył o utrzymanie, występował we wszystkich kolejnych grupach mistrzowskich i stopniowo zwiększał swoje znaczenie. Grał na różnych pozycjach, podporządkowywał własną rolę potrzebom zespołu i w sezonie 2016/2017 został jego najlepszym strzelcem.
Frączczak nie był zawodnikiem zbudowanym wokół efektownego wizerunku. Jego znaczenie wynikało z regularności, zaangażowania i obecności w kolejnych etapach rozwoju drużyny. Stał się symbolem Pogoni, która nie opierała swojej pozycji na jednej krótkotrwałej rewolucji, lecz dojrzewała sezon po sezonie.
Podobną rolę odgrywał Radosław Janukiewicz. Bramkarz przeszedł z klubem drogę z I ligi do Ekstraklasy, a w pierwszych sezonach po awansie pozostawał jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci. Utrata miejsca w składzie i późniejsze wypożyczenie były symbolicznym momentem zmiany pokoleniowej.
Bartosz Ława, Edi Andradina i Maksymilian Rogalski reprezentowali ostatnią grupę liderów drużyny awansującej do elity. Z czasem ich miejsce zajęli Rafał Murawski, Mateusz Matras, Jarosław Fojut, Jakub Czerwiński, Ádám Gyurcsó, Kamil Drygas i kolejni zawodnicy przygotowywani do funkcjonowania w klubie o coraz większych aspiracjach.
Marcin Robak i powrót wielkich indywidualności
Jednym z najważniejszych osiągnięć tego okresu było ponowne pojawienie się w Pogoni zawodnika zdolnego wyróżnić się w skali całej ligi.
Marcin Robak w sezonie 2013/2014 zdobył 21 bramek dla Pogoni i został królem strzelców Ekstraklasy z łącznym dorobkiem 22 trafień. Jego pięć goli w spotkaniu z Lechem Poznań stało się jednym z najbardziej pamiętnych wydarzeń szczecińskiego futbolu XXI wieku.
Robak pokazał, że Pogoń może być miejscem, w którym piłkarz osiąga najwyższy poziom w kraju. Jego obecność zwiększała prestiż klubu, przyciągała uwagę całej ligi i dawała kibicom poczucie, że do Szczecina ponownie wracają wielkie indywidualności.
Nie oznaczało to jeszcze zdolności do zatrzymywania wszystkich najlepszych zawodników. Robak odszedł do Lecha Poznań, Czerwiński został sprzedany do Legii Warszawa, a Akahoshi przez pewien czas próbował swoich sił w Rosji.
Pogoń potrafiła rozwijać i odbudowywać piłkarzy. Dopiero musiała nauczyć się zatrzymywać ich na najważniejszy etap walki o sukces.
Akademia jako część nowej tożsamości
W latach 2012–2017 coraz wyraźniej widoczna była rola młodych zawodników.
Łukasz Zwoliński został najlepszym strzelcem zespołu w dwóch kolejnych sezonach. Sebastian Rudol regularnie występował w obronie. Hubert Matynia stopniowo budował swoją pozycję na lewej stronie. Dawid Kort zdobył cztery bramki w jednym meczu z Wisłą Kraków. Marcin Listkowski otrzymywał coraz więcej minut, a pod koniec tego okresu w pierwszym zespole pojawił się Sebastian Kowalczyk.
Nie wszyscy młodzi piłkarze zdołali spełnić związane z nimi oczekiwania. Nie każdy został liderem pierwszej drużyny. Najważniejszy był jednak sam kierunek.
Akademia nie pozostawała jedynie zapisem w klubowej strategii. Zaczynała regularnie dostarczać zawodników, którzy mogli występować w Ekstraklasie, uzupełniać kadrę i rywalizować o miejsce w podstawowym składzie.
Model Pogoni coraz wyraźniej opierał się na połączeniu trzech grup: doświadczonych ligowców, starannie wybieranych zawodników zagranicznych oraz młodzieży rozwijanej w Szczecinie.
Był to fundament, który w następnych latach miał zyskać jeszcze większe znaczenie.
Puchar Polski i kolejna niewykorzystana szansa
Puchar Polski pozostawał dla Pogoni rozgrywkami o szczególnym znaczeniu. Klub wielokrotnie docierał do finałów, ale nigdy nie zdobył trofeum.
W latach 2012–2016 kolejne pucharowe próby kończyły się szybko. Dopiero sezon 2016/2017 przyniósł poważną drogę do sukcesu.
Pogoń pokonała KKS Kalisz, rozbiła Jagiellonię Białystok 4:1 i wyeliminowała Puszczę Niepołomice. W półfinale trafiła na Lecha Poznań.
Do finału pozostawał jeden dwumecz.
Porażki 0:3 i 0:1 pokazały jednak różnicę pomiędzy zespołem zdolnym dojść do decydującej fazy a drużyną przygotowaną do wykorzystania takiej szansy. Pogoń w dwóch spotkaniach nie zdobyła bramki, nie odrobiła strat i nie potrafiła narzucić rywalowi presji odpowiadającej wadze wydarzenia.
Półfinał był najlepszym pucharowym wynikiem od 2010 roku.
Był również kolejnym przypomnieniem, że sportowy rozwój klubu nadal nie został zwieńczony konkretnym sukcesem.
Klub coraz bardziej uporządkowany
Dziedzictwo lat 2012–2017 obejmowało również rozwój poza boiskiem.
Najważniejsza zmiana polegała na odejściu od funkcjonowania w warunkach permanentnego zagrożenia. W poprzednich epokach sportowym kryzysom często towarzyszyły problemy właścicielskie, zadłużenie, konflikty i ryzyko organizacyjnego rozpadu.
Po powrocie do Ekstraklasy klub nie był wolny od błędów, zmian trenerów ani nietrafionych transferów. Nie groziło mu jednak powtórzenie katastrof znanych z początku XXI wieku.
Pogoń coraz częściej podejmowała decyzje w ramach długofalowego rozwoju. Rozbudowywała Akademię, poszerzała sieć transferową, zwiększała znaczenie marketingu i przygotowywała się do rozwiązania problemu stadionu.
Nie każda decyzja była trafiona. Nie każdy trener otrzymywał wystarczająco dużo czasu. Nie każdy transfer podnosił jakość zespołu.
Zmienił się jednak poziom ryzyka.
Porażka nie oznaczała już końca klubu. Była sportowym niepowodzeniem, po którym można było rozpocząć kolejny etap pracy.
To właśnie organizacyjna normalność stanowiła jedno z największych osiągnięć tego okresu.
Stadion jako granica rozwoju
Stary stadion imienia Floriana Krygiera pozostawał miejscem wyjątkowym dla kibiców, ale coraz mocniej ograniczał rozwój Pogoni.
Obiekt nie odpowiadał standardom nowoczesnego klubu Ekstraklasy. Nie pozwalał w pełni rozwijać przychodów meczowych, oferty sponsorskiej ani komfortu kibiców. Przestarzała infrastruktura coraz bardziej kontrastowała z rosnącymi ambicjami sportowymi.
W latach 2012–2017 kwestia przyszłości stadionu stawała się jednym z najważniejszych tematów wokół klubu. Dyskusje o jego przebudowie nie dotyczyły jedynie wyglądu trybun. Dotyczyły możliwości dalszego rozwoju Pogoni.
Klub coraz wyraźniej potrzebował infrastruktury odpowiadającej jego potencjałowi społecznemu i sportowemu.
Rozwiązanie miało nadejść w kolejnej epoce.
Czego zabrakło?
Największym ograniczeniem Pogoni była niezdolność do połączenia wszystkich potrzebnych elementów w jednym sezonie.
Gdy drużyna grała efektownie, traciła stabilność w obronie. Gdy była znakomicie zorganizowana, brakowało jej odwagi i skuteczności. Gdy pojawiał się wybitny napastnik, kadra stawała się uzależniona od jego zdrowia i formy. Gdy rozwijali się wartościowi obrońcy, klub musiał liczyć się z ich odejściem.
Brakowało również ciągłości trenerskiej. W ciągu pięciu lat pierwszą drużynę prowadzili Artur Skowronek, Dariusz Wdowczyk, Ján Kocian, Czesław Michniewicz i Kazimierz Moskal. Każdy z nich reprezentował inną koncepcję.
Pogoń potrafiła rozpoczynać nowe projekty.
Znacznie trudniej było jej doprowadzać je do pełnej dojrzałości.
Najbardziej dotkliwy pozostawał brak sukcesu w decydujących momentach. Kolejne grupy mistrzowskie oraz półfinał Pucharu Polski kończyły się rozczarowaniem. Klub zbliżał się do Europy, ale nie przekraczał ostatniej granicy.
Historyczne znaczenie pięciolecia
Lata 2012–2017 nie stworzyły wielkiej legendy sportowej porównywalnej z drużynami wicemistrzowskimi. Nie przyniosły pierwszego trofeum ani powrotu do europejskich rozgrywek.
Przyniosły jednak coś, czego Pogoni brakowało przez wiele wcześniejszych lat: ciągłość.
Klub przez pięć kolejnych sezonów pozostawał w Ekstraklasie. Nie walczył już o istnienie. Nie odbudowywał struktur od podstaw. Nie próbował odzyskać miejsca utraconego wskutek kolejnego organizacyjnego kryzysu.
Mógł rozwijać drużynę, Akademię i zaplecze. Mógł zmieniać trenerów z powodów sportowych, a nie dlatego, że cała konstrukcja klubu ponownie się rozpadała. Mógł krytycznie oceniać szóste lub siódme miejsce, ponieważ sama obecność w najwyższej lidze przestała być wydarzeniem nadzwyczajnym.
To właśnie była największa zmiana.
W 2012 roku Pogoń wracała do Ekstraklasy z pytaniem, czy zdoła w niej przetrwać.
W 2017 roku pytano już, kiedy zacznie zdobywać medale i grać w Europie.
Zakończenie rozdziału
Pięć lat po awansie Pogoń była innym klubem niż latem 2012 roku.
Miała większe ambicje, mocniejszą pozycję ligową, rozwijającą się Akademię i doświadczenie zdobyte w kolejnych grupach mistrzowskich. Potrafiła przyciągać reprezentantów swoich krajów, rozwijać młodych zawodników i rywalizować z największymi polskimi klubami.
Nadal nie potrafiła jednak zamienić potencjału w wielki rezultat.
Kończyła ten okres jako klub stabilny, lecz niespełniony. Zdolny do efektownych zwycięstw, ale również do nagłych kryzysów. Obecny w górnej części tabeli, lecz pozostający poza podium. Bliski finału Pucharu Polski, ale ponownie zatrzymany przed decydującym meczem.
Lata 2007–2012 przywróciły Pogoni miejsce w elicie.
Lata 2012–2017 sprawiły, że klub nauczył się w tej elicie funkcjonować.
Następny etap miał odpowiedzieć na znacznie trudniejsze pytanie.
Czy Pogoń potrafi już nie tylko przetrwać i ustabilizować się w Ekstraklasie, lecz także naprawdę wrócić do walki o medale, Europę i trwałe miejsce w krajowej czołówce?
Odpowiedź miała nadejść dopiero wraz z kolejną epoką.
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Dziedzictwo lat 2012-2017 — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>