Brzydkie kaczątko trenera Garcíi. A jeśli najlepsza Pogoń dopiero nadchodzi?
Pogoń potrafi dziś sprawić, że kibic cieszy się z wyniku, a chwilę później kręci głową nad grą. Chciałoby się więcej płynności, więcej odwagi przy piłce, więcej akcji, które ogląda się ponownie dla samej przyjemności. Zamiast tego bywają fragmenty szarpane, ciężkie, dalekie od futbolu, jaki podpowiada wyobraźnia.
Tak, ta Pogoń chwilami przypomina brzydkie kaczątko. Właśnie dlatego tak ciekawe jest pytanie, co widzi w niej Oscar Garcia.
Pod koniec sierpnia trener wskazywał, że jego zespół wciąż jest daleko od docelowego sposobu gry, a największej poprawy potrzebuje w posiadaniu i operowaniu piłką. To istotny punkt odniesienia dla oceny tego, co oglądamy obecnie. Sam szkoleniowiec zostawił wyraźny sygnał: oczekuje więcej.
A jeśli dzisiejsza Pogoń pokazuje dopiero pierwszą, niedoskonałą wersję pomysłu, który z czasem może wyglądać znacznie ciekawiej? Tak odczytuję słowa Garcii. To moja interpretacja jego wypowiedzi. Etapowy plan przemiany pozostaje hipotezą. Ma ona jednak sens: trener może wiedzieć, do jakiej piłki chce dojść, a jednocześnie dostosowywać kolejne kroki do możliwości obecnej drużyny.
Gdy myślę o hiszpańskiej jakości, widzę piłkarza, który jeszcze przed przyjęciem sprawdza ustawienie kolegów. Pomocnika, który potrafi przyjąć piłkę pod presją i otworzyć akcję jednym podaniem. Zespół, który rozumie, kiedy uspokoić grę, a kiedy nagle przyspieszyć. Właśnie takie szczegóły sprawiają, że futbol zaczyna wyglądać lekko.
Sam Garcia, przedstawiając swoją filozofię po przyjściu do Szczecina, mówił o połączeniu wpływów Barcelony i szkoły Red Bulla. Podkreślał również potrzebę dostosowania się do posiadanych zawodników. W takim połączeniu można szukać wskazówki: swoboda z piłką, intensywność, szybka reakcja po stracie. Ambitny zestaw wymagań, którego przyswojenie potrzebuje czasu.
Tę drogę wyobrażam sobie etapami. Najpierw drużyna potrzebuje porządku. Musi wiedzieć, jak się przesuwać, jak pomagać partnerowi i jak zachowywać się po stracie. Zawodnik podejmujący ryzyko powinien mieć przekonanie, że za jego plecami ktoś zabezpiecza akcję. Z takiej pewności łatwiej rodzi się odwaga.
Następny krok to większa kontrola wydarzeń z piłką przy nodze. Wyjście spod pressingu, kilka szybkich podań, znalezienie wolnego człowieka między liniami. Dla kibica to może być kilkanaście sekund dobrej akcji. Dla zespołu efekt wielu treningów i powtórzeń, podczas których piłkarze uczą się właściwego momentu podania, ruchu i przyspieszenia.
Właśnie tu często kryje się różnica między drużyną wykonującą polecenia a drużyną, która zaczyna rozumieć wspólną grę. Z czasem zawodnik powinien coraz rzadziej zastanawiać się, gdzie pobiegnie kolega. Powinien już to wiedzieć.
Pozostaje też jakość wykonawców. Pomysł trenera nabiera wartości wtedy, gdy ktoś potrafi zrealizować go pod presją przeciwnika. Część tej jakości można wypracować u obecnych piłkarzy: poprawić ustawienie ciała, szybkość decyzji, współpracę z partnerem. Garcia na konferencji 15 października chwalił rozwój Wojciechowskiego, a o całej drużynie mówił w kontekście szukania równowagi między atakiem i obroną. To pozwala patrzeć na postęp także przez codzienną pracę zawodników, których już mamy.
Kolejne wzmocnienia mogłyby poszerzać możliwości zespołu. Szczególnie cenny byłby piłkarz, który przyjmuje trudną piłkę i nadal potrafi przyspieszyć akcję. Albo taki, który dostrzega podanie, zanim rywal zamknie wolną przestrzeń. Przy ambitnym sposobie gry trafność wyborów transferowych może znaczyć równie wiele, jak ich liczba.
Czy taka przemiana może nastąpić w kilka miesięcy? Pierwsze efekty są możliwe. Pełniejsza zmiana może wymagać kolejnych okresów przygotowawczych, ciągłości pracy i stopniowego wzmacniania kadry. Uczciwie trudno wyznaczyć jej termin. Można za to obserwować, czy Pogoń coraz swobodniej wychodzi spod nacisku, częściej tworzy przewagę podaniem i przez dłuższe fragmenty narzuca własne warunki.
To byłyby oznaki, że obiecujący kierunek staje się czymś widocznym na boisku. Cierpliwość ma wtedy sportowe uzasadnienie. Kibic ma prawo wymagać i nazywać słabsze fragmenty po imieniu. Warto przy tym zostawić sobie miejsce na myśl, że oglądana dziś niedoskonałość może należeć do drużyny, która dopiero dojrzewa.
W Szczecinie bardzo chcielibyśmy wreszcie oglądać Pogoń skuteczną, odważną i piękną. Być może Garcia właśnie do takiej próbuje dotrzeć trening po treningu, decyzja po decyzji, z coraz lepiej dobranymi wykonawcami. Brzydkie kaczątko potrzebowało czasu, żeby rozwinąć skrzydła. Najciekawsze w obecnej Pogoni jest to, że jej trener najwyraźniej wciąż oczekuje znacznie więcej, niż zdążyliśmy zobaczyć.
5 minut
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Brzydkie kaczątko trenera Garcíi. A jeśli najlepsza Pogoń dopiero nadchodzi? — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>