Trzy zdania – 19. kolejka PKO BP Ekstraklasy
6 minut
Trzy zdania – to nowa forma komentarzy z każdego z meczu w danej kolejce. To będą luźne, krótkie przemyślenia, czasem obrócone w żart, a czasem nawet pojawi się szydera w granicach do zaakceptowania.

Ten sezon i ta liga jest taka, że jedyna logika, jaka obowiązuje niemalże w każdej kolejce, że nie ma żadnej logiki. Aby odgadnąć wyniki naszej najlepszej ligi świata, trzeba być w wyższym stanie jaźni, albo mieć wtyki w zakładach bukmacherskich, bo gdzież indziej szukać wytłumaczenia, że drużyny eksportowe przegrywają seryjnie, jak na zamówienie. Zatem nie owijając już dalej w bawełnę, jedziemy z tym koksem.
Radomiak Radom – Arka Gdynia:
Energii nie brakowało tylko koszulkom obu zespołów. Sponsorzy obu drużyn, czyli Energa i Enea, nie dały rady oświetlić stadionu w Radomiu. Mocy wystarczyło tylko na ogrzanie murawy i mecz nie odbył się.

Zagłębie Lubin – GKS Katowice (0:2):
Zagłębie przegrało samo ze sobą, na boisku i w negocjacjach pt. ,,kto da mniej za Rochę”. Bez napastnika zła karma wraca bardzo szybko i GieKSa sprawiła zimne lanie w górniczych derbach. Węgiel tej zimy górą nad miedzią. Przynajmniej w sporcie, a polityki oby w naszym życiu było jak najmniej.
Górnik Zabrze – Piast Gliwice (2:1):
Górnego Śląska derby wygrała drużyna, która miała mocniejsze nerwy. Żabole połknęły kurczaki w drugiej połowie i nie pomógł tu Dziczek, na którego sieci zarzucili w Szczecinie Paprykarze. Piast, choć nie grał źle, to zmierza do swojego przeznaczenia. Pozostaje im cel nr 1 – walka o utrzymanie.
Widzew Łódź – Jagiellonia Białystok (1:3):
Podlaskie Żubry podbiły serce Łodzi, gdzie bieganie po zmrożonym boisku piłkarzom musi jakoś szkodzić. Mazurek i Wojtuszek pokazali rywalom wskazujący paluszek, że zwycięstwa i jakości nie da się kupić i zwyczajnie, aby wygrać, trzeba grać. Po słabym meczu serce kibicom Widzewa musi pękać, bo drużyna znalazła się w strefie spadkowej.

Lech Poznań – Lechia Gdańsk (1:3):
Lwy Północy przetestowały funkcje termo obiegu pyr wronieckiej kuchenki, a następnie przystąpiły do konsumpcji. Przy temperaturze -9 stopni C nie pomógł Mrozek, bo był za mały, a przy tym bramkarza gospodarzy zagotował swój własny obrońca, który załadował mu samobója. Po meczu gdańszczanie uciekli skradzioną lokomotywą wartą 3 punkty, dojeżdżając w okolice środka tabeli.

Motor Lublin – Pogoń Szczecin (2:1):
Dla Portowców nowy rok oznacza wciąż stare problemy. Obrona dziurawa jak szwajcarski ser. Juwara i Koutris na wahadłach nie dali rady szybszym z piłką gospodarzom, którzy uciekali im tak szybko, jakby pędzili na jakimś Motorze. Niewykorzystany rzut karny oraz kilka zmarnowanych setek – niech to będzie najlepszym podsumowaniem nowej starej Pogoni. Z Karolów lepszy był ten polski.

Wisła Płock – Raków Częstochowa (2:1):
A w Płocku budują twierdzę klocek po klocku. Szczeciński trener Misiura to jest dopiero fachura. Żadnym rywalem się nie przejmuje. Mistrz czy Wicemistrz, to nie ma znaczenia i dąży z Wisłą do wyższego przeznaczenia. Póki nie jest za stary, chce skutecznie zahaczyć o europejskie puchary.
Legia Warszawa – Korona Kielce (1:2):
Wojskowym nawet trener Papszun nie jest w stanie pomóc. Jeszcze przed chwilą były puchary, a teraz Legia dźwiga ciężary. Trzynasty niewygrany ligowy mecz z rzędu przyczynił się do tego, że gdy obrócimy tabele, to stołeczni pojawią się na czele.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Cracovia (0:1):
Krakowskie Pasy przetrąciły Słoniom trąbę w małopolskich derbach. Piłkarze z Niecieczy mieli szansę wyjść ze strefy spadkowej. Jednak pozostaną tam na dłużej i w następnym meczu będą bić się o wszystko w Szczecinie. Krakusy poczyniły tym zwycięstwem na puchary zakusy.

Zapraszam do komentowania, zarówno te miłe jak i te mniej, każde wskazówki na przyszłość co do pomysłu i formy biorę na klatę, bo zdaję sobie sprawę, że nic nie jest w stanie objąć tego co dzieje się w naszej wspaniałej lidze, a cóż dopiero taki mały żuczek jak ja.

Zdjęcia i memy znalezione w sieci.
Ostatnia aktualizacja:


Już blisko 78 lat klub istnieje. Zatem bardziej cierpliwych kibiców chyba nie ma nigdzie. To, że ludzie sobie pogadają, to dobrze, emocje muszą znaleźć ujście. Normalka. Gorzej, że jest mega zimno, a gra Portowców zamiast rozgrzewać i zachęcać do ruchu (po golu szalikiem chociażby) to raczej podnosi ciśnienie, bo ileż można czekać, na więcej skuteczności w grze obronnej, a także w ataku. Jesienią było słabo, a w Lublinie jeszcze gorzej. Oby trenerzy dotarli to głów swoich zawodników i nakreślili tam, że bez walki meczu nie wygra się. Nie można meczu przegrać i przebiec mniej km od zwycięzcy. Nie można przejść obok meczu…Wczorajsze najsłabsze ogniwo w naszym zespole. Bardzo sympatyczny z buzi chłopak, ale wczoraj odpuszczał grę w obronie, co skutkowało utratą gola. Miał też setkę na nodze. Jednak nogi „mu sie” poplątały. Potem zaliczył nawet szczęśliwą asystę. A skoro miewa setki i coś tam podaje, to może lepiej, aby albo skupił się na tym bardziej, albo zmienił zawód. Zawsze można podawać w barze setki i asystować mężczyznom, którzy wiedzą jak dawać się z siebie maxa. Do ostatniej setki 😉 Do ostatniego polania (podania). 😉 Bycie sympatycznym to za mało. Na boisku trzeba mieć też jaja!
Tak to jest jak transfery nie trafione tego z warkoczykami to tylko kopa w dupę i won od samego początku występu w Pogoni to beztalencie,zresztą oni wszyscy z tego sportu.Pogon mogła stworzyć młodą kadrę z tych zawodników co miała na a miała ale cóż mleko się wylało i nie wpadnie do wiadra.spadek Pogoni jest przykry dla kibiców którzy bardzo wierzą że będzie dobrze ,może jeden mecz a później znów kopa w tylko na dno tabeli może nauczą się pływać i zmienią fach.