Sezon 2024/2025 Pogoni Szczecin
Drugi finał, król strzelców i klub na krawędzi
Jeżeli sezon 2023/2024 był dla Pogoni Szczecin rokiem wielkiej szansy i jeszcze większego niespełnienia, to następne rozgrywki stały się sezonem paradoksu.
Na boisku Pogoń nadal należała do krajowej czołówki. Ponownie zajęła czwarte miejsce w Ekstraklasie, zdobyła 59 bramek, doczekała się króla strzelców i najlepszego piłkarza ligi, po raz drugi z rzędu dotarła do finału Pucharu Polski, a wiosną potrafiła grać futbol, który pozwalał realnie myśleć o podium.
Jednocześnie poza boiskiem klub znalazł się w jednym z najtrudniejszych momentów od czasu odbudowy rozpoczętej w 2007 roku. Narastające problemy finansowe, poszukiwanie inwestora, zmiana właściciela, zakończenie wieloletniej prezesury Jarosława Mroczka, krótki okres Nilo Efforiego i kolejne przejęcie klubu przez Alexa Haditaghiego sprawiły, że sportowa walka o sukces toczyła się równolegle z walką o finansowe bezpieczeństwo całej organizacji. Oficjalne dokumenty klubowe potwierdzają przejęcie spółki przez United Sports Investments Limited w lutym 2025 roku, a miesiąc później Pogoń sama określiła transakcję z Haditaghim jako przejęcie dokonane w ostatniej chwili i ratujące klub.
Był to zatem sezon dwóch rzeczywistości.
W jednej Pogoń walczyła o podium i Puchar Polski.
W drugiej coraz wyraźniej ujawniało się, że dotychczasowy model funkcjonowania klubu znalazł się na granicy swoich możliwości.
Początek bez rewolucji
Latem 2024 roku władze Pogoni postawiły na ciągłość. Jens Gustafsson pozostał trenerem, trzon zespołu został zachowany, a wielkiej ofensywy transferowej nie przeprowadzono. W klubie nadal znajdowali się Kamil Grosicki, Efthymis Koulouris, Fredrik Ulvestad, Valentin Cojocaru, Linus Wahlqvist, Leonardo Koutris, Alexander Gorgon, Vahan Bichakhchyan, Benedikt Zech, Rafał Kurzawa i coraz ważniejszy Adrian Przyborek.
Pogoń rozpoczęła ligę 20 lipca od zwycięstwa 3:0 nad Koroną Kielce. Następnie zremisowała 2:2 w Lubinie, przegrała 0:1 z Górnikiem Zabrze po efektownym golu byłego zawodnika Portowców Luki Zahovicia i wygrała 1:0 ze Stalą Mielec po trafieniu Alexandra Gorgona w końcówce spotkania.
Po czterech kolejkach Pogoń miała więc siedem punktów. Nie był to początek wymagający gwałtownej reakcji. Tym większym zaskoczeniem stało się to, co wydarzyło się kilka dni później.
Gustafsson odchodzi. Koniec projektu nastąpił inaczej, niż oczekiwano
15 sierpnia 2024 roku Jens Gustafsson przestał być trenerem Pogoni.
Nie został zwolniony z powodu słabych wyników. Otrzymał bardzo atrakcyjną ofertę z Arabii Saudyjskiej i zdecydował się ją przyjąć. Dyrektor sportowy Dariusz Adamczuk tłumaczył, że szkoleniowiec znalazł się w sytuacji, w której klub nie chciał blokować mu odejścia. Szwed kończył ponad dwuletnią pracę po dwóch czwartych miejscach w Ekstraklasie i finale Pucharu Polski.
Było w tym coś symbolicznego. Przez całe lato zastanawiano się, czy Gustafsson powinien otrzymać jeszcze jedną szansę po przegranym finale z Wisłą. Klub odpowiedział twierdząco. Kilka tygodni później trener odszedł jednak z własnej inicjatywy.
Projekt nie został więc zakończony decyzją zarządu ani buntem kibiców.
Rozpadł się poprzez ofertę z zewnątrz.
Jeszcze tego samego dnia Pogoń ogłosiła następcę.
Robert Kolendowicz. Sukcesja z wewnątrz
Nowym trenerem został Robert Kolendowicz, dotychczasowy asystent Gustafssona, wcześniej także członek sztabu Kosty Runjaicia i szkoleniowiec od lat związany ze strukturami Pogoni. Dla 43-letniego trenera była to pierwsza samodzielna praca na poziomie Ekstraklasy.
Decyzja była zgodna z filozofią rozwijaną przez klub przez poprzednie lata.
Zamiast sprowadzać szkoleniowca posiadającego zupełnie inną wizję, Pogoń postawiła na człowieka znającego drużynę, sposób pracy, Akademię i mechanizmy funkcjonowania pierwszego zespołu.
Nie miała to być rewolucja.
Miała to być sukcesja.
Pierwszy sprawdzian przyniósł bardzo dobry rezultat. 17 sierpnia Pogoń pokonała przy Twardowskiego Widzew Łódź 2:0. Kolendowicz otrzymał więc idealne otwarcie samodzielnej kariery trenerskiej.
Nie oznaczało ono jednak, że wszystkie problemy zespołu zniknęły.
Jesień dwóch twarzy
Pogoń Kolendowicza szybko pokazała cechę, która miała definiować praktycznie cały sezon.
W Szczecinie była bardzo silna. Na wyjazdach zupełnie inna.
Po zwycięstwie z Widzewem przyszła porażka 0:2 z Lechem w Poznaniu. Następnie Portowcy rozegrali jedno z najbardziej widowiskowych spotkań jesieni i pokonali Śląsk Wrocław 5:3. Bramki zdobywali Fredrik Ulvestad, Kamil Grosicki, Alexander Gorgon oraz dwukrotnie Efthymis Koulouris.
Już ten mecz pokazywał charakter drużyny.
Pogoń potrafiła atakować z wielką intensywnością, tworzyć wiele sytuacji i zdobywać bramki seriami. Jednocześnie nadal pozostawała podatna na momenty utraty kontroli. Ze Śląskiem prowadziła 2:0, pozwoliła rywalowi wyrównać na 2:2, po czym ponownie przejęła mecz i wygrała.
Podobne wahnięcia pojawiały się przez kolejne miesiące.
Portowcy pokonali u siebie Legię Warszawa 1:0, Piasta Gliwice 1:0 i Puszczę Niepołomice 2:1. Jednocześnie przegrywali na wyjazdach z Cracovią, GKS-em Katowice, Rakowem Częstochowa i Motorem Lublin.
Trudno było znaleźć bardziej wyrazisty obraz zespołu.
Na własnym stadionie Pogoń zachowywała się jak kandydat do medalu.
Poza Szczecinem regularnie traciła punkty.
Ta dysproporcja nie zniknęła do końca sezonu.
Twardowskiego twierdzą, wyjazdy największą słabością
Końcowe statystyki pokazują skalę problemu.
W 17 spotkaniach ligowych na własnym stadionie Pogoń odniosła 13 zwycięstw, dwa razy zremisowała i poniosła tylko dwie porażki. Zdobyła w Szczecinie aż 41 punktów.
Na wyjazdach bilans wyniósł zaledwie cztery zwycięstwa, pięć remisów i osiem porażek, czyli tylko 17 punktów.
Różnica wynosiła aż 24 punkty.
To jedna z najważniejszych liczb sezonu 2024/2025.
Pogoń nie przegrała walki o podium dlatego, że nie posiadała jakości. Jej mecze domowe dowodziły czegoś przeciwnego. Problem polegał na tym, że nie potrafiła przenosić tej jakości na spotkania wyjazdowe.
Gdyby choć część przegranych meczów poza Szczecinem została zamieniona w remisy, końcowa tabela mogła wyglądać zupełnie inaczej.
Puchar Polski. Powrót na drogę do Warszawy
Najważniejszym sportowym wątkiem sezonu ponownie stał się jednak Puchar Polski.
Trudno było sobie wyobrazić bardziej emocjonalne rozgrywki dla Pogoni. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej drużyna straciła trofeum w ostatniej akcji finału z Wisłą Kraków.
Każda kolejna runda była więc nie tylko meczem o awans.
Była kolejnym krokiem w stronę możliwości naprawienia tego, co wydarzyło się 2 maja 2024 roku.
Droga Pogoni w Pucharze Polski 2024/2025
| Etap | Spotkanie | Wynik |
|---|---|---|
| I runda | Stal Rzeszów – Pogoń Szczecin | 0:3 |
| 1/16 finału | Odra Opole – Pogoń Szczecin | 0:1 po dogrywce |
| 1/8 finału | Pogoń Szczecin – Zagłębie Lubin | 4:3 |
| ćwierćfinał | Pogoń Szczecin – Piast Gliwice | 2:0 po dogrywce |
| półfinał | Puszcza Niepołomice – Pogoń Szczecin | 0:3 |
| finał | Pogoń Szczecin – Legia Warszawa | 3:4 |
Pucharowa droga rozpoczęła się 24 września w Rzeszowie. Pogoń wygrała ze Stalą 3:0 po bramkach Rafała Kurzawy, Efthymisa Koulourisa i Vahana Bichakhchyana. Był to występ spokojny, profesjonalny i pozbawiony większych komplikacji.
Znacznie trudniejszy okazał się wyjazd do Opola. Odra długo skutecznie broniła bezbramkowego remisu i dopiero w 92. minucie dogrywki Kamil Grosicki zdobył gola dającego awans.
Jeszcze więcej emocji przyniosło grudniowe spotkanie z Zagłębiem Lubin. Pogoń prowadziła 3:1, pozwoliła rywalowi wrócić do meczu, a przy stanie 3:3 o awansie przesądził Patryk Paryzek, zdobywając bramkę na 4:3 w 88. minucie.
Już w tym spotkaniu powrócił problem znany z poprzedniego sezonu. Pogoń potrafiła zbudować przewagę, ale nie zawsze potrafiła nią zarządzać.
Tym razem jednak zakończenie było szczęśliwe.
Piast. Kolejna dogrywka
26 lutego 2025 roku Pogoń podejmowała Piasta Gliwice w ćwierćfinale.
Po dziewięćdziesięciu minutach nie było bramek. Dopiero w dogrywce Portowcy znaleźli drogę do siatki. W 106. minucie trafił Koulouris, a w doliczonym czasie drugiej części dogrywki wynik na 2:0 ustalił Grosicki.
Po raz kolejny okazało się, że drużyna potrafi funkcjonować w spotkaniach pucharowych wymagających cierpliwości.
Pozostał jeden krok do Warszawy.
Niepołomice. Bez dyskusji
1 kwietnia Pogoń zmierzyła się w półfinale z Puszczą Niepołomice.
Tym razem nie było dogrywki, nerwowej końcówki ani konieczności odrabiania strat.
Portowcy wygrali 3:0 i drugi rok z rzędu zapewnili sobie udział w finale Pucharu Polski.
Było to osiągnięcie wyjątkowe.
Rok wcześniej awans do Warszawy wydawał się wydarzeniem, na które Szczecin czekał czternaście lat.
Teraz Pogoń wracała tam niemal natychmiast.
Historia dawała jej drugą szansę.
Zima. Drużyna traci część dawnej tożsamości
Podczas gdy na boisku Pogoń znajdowała się w grze o najwyższe cele, zimą zaczęły następować znaczące zmiany kadrowe.
30 grudnia 2024 roku z klubem rozstał się Benedikt Zech. Austriak zakończył ponad pięcioletni okres gry w Szczecinie po 174 oficjalnych spotkaniach. Był jednym z ostatnich podstawowych zawodników medalowej Pogoni Runjaicia i obcokrajowcem z największą liczbą występów w historii klubu w momencie odejścia.
16 stycznia 2025 roku do Legii Warszawa przeniósł się Vahan Bichakhchyan. Ormianin rozegrał w Pogoni 95 ligowych spotkań i należał do najbardziej charakterystycznych ofensywnych zawodników poprzednich sezonów.
Tydzień później rozwiązano umowę z Alexandrem Gorgonem, jednym z najbardziej doświadczonych i wszechstronnych piłkarzy zespołu.
W ciągu niespełna miesiąca Pogoń straciła więc trzech zawodników, którzy przez lata stanowili ważną część szatni.
Nie były to wyłącznie zmiany piłkarskie.
Z zespołu odchodzili ludzie pamiętający wcześniejsze etapy projektu, medalowe sezony, europejskie eliminacje i budowę pozycji Pogoni w czołówce.
Klubowy magazyn przed rundą wiosenną sam wskazywał, że odejścia Zecha, Bichakhchyana i Gorgona oznaczały utratę bardzo ważnych zawodników, których niełatwo będzie natychmiast zastąpić.
Luty 2025. Zmiana właściciela podczas walki o podium
14 lutego 2025 roku zakończyła się jedna z najdłuższych epok w najnowszej historii Pogoni.
Większościowy pakiet około 85 procent akcji został przejęty przez United Sports Investments Limited. Nowym prezesem został Nilo Effori, a z zarządu odeszli Jarosław Mroczek, Dariusz Adamczuk i Łukasz Machiński. Mroczek kończył w ten sposób ponad czternastoletni okres kierowania klubem.
Nowy właściciel zapowiadał wysokie ambicje, walkę o Puchar Polski, awans do europejskich rozgrywek i wzmocnienie drużyny.
W końcówce zimowego okna pojawili się Brazylijczyk Renyer, a także Luizão i Benjamin Rojas. Renyer podpisał kontrakt obowiązujący do końca sezonu 2027/2028.
Problem polegał na tym, że deklarowana stabilizacja trwała niezwykle krótko.
W kolejnych tygodniach pojawiły się informacje wskazujące, że nowy układ właścicielski nie rozwiązał problemów finansowych klubu. Oficjalne sprawozdanie finansowe Pogoni potwierdza przejęcie spółki przez United Sports Investments Limited, ale dalszy przebieg wydarzeń pokazał, że zapowiadane finansowanie nie zabezpieczyło działalności na oczekiwanym poziomie.
Szczegółowo ten wyjątkowo skomplikowany proces powinien zostać opisany w osobnym podrozdziale dotyczącym zmian właścicielskich.
Dla historii samego sezonu najważniejsze jest co innego.
Drużyna walczyła o podium i Puchar Polski w czasie, gdy przyszłość całego klubu pozostawała niepewna.
Wiosna. Najlepsza Pogoń Kolendowicza
Sportowo początek 2025 roku był znakomity.
Pogoń wygrała cztery pierwsze ligowe spotkania po przerwie zimowej. Pokonała Zagłębie Lubin 1:0, Górnika Zabrze 3:0, Stal Mielec 2:1 oraz Widzew Łódź 4:0.
Bilans tej serii wynosił 10:1.
Ekstraklasa uznała Portowców za najlepszy zespół początku rundy wiosennej, Kamil Grosicki został piłkarzem lutego, a Robert Kolendowicz otrzymał nagrodę dla najlepszego trenera miesiąca.
Był to moment, w którym można było uwierzyć, że Pogoń rzeczywiście wyciągnęła wnioski z poprzedniego sezonu.
Zespół grał dynamicznie, Koulouris zdobywał bramki seryjnie, Grosicki nadal pozostawał głównym kreatorem, a drużyna znalazła się w bezpośrednim sąsiedztwie ligowego podium.
Serię brutalnie przerwał Lech Poznań.
1 marca przyszły mistrz Polski wygrał w Szczecinie 3:0.
Porażka ponownie pokazała, że Pogoń może w krótkim czasie przejść od dominującego zespołu do drużyny mającej problemy z kontrolowaniem najważniejszych spotkań.
0:2 i 5:2. Mecz, który pokazał charakter
Jednym z najbardziej niezwykłych spotkań całego sezonu był mecz z Cracovią rozegrany 14 marca.
Po zaledwie jedenastu minutach Pogoń przegrywała 0:2.
Jeszcze przed przerwą doprowadziła jednak do remisu, a w drugiej połowie całkowicie odwróciła spotkanie i zwyciężyła 5:2. Fredrik Ulvestad zdobył dwie bramki, Koulouris wykorzystał rzut karny, a pozostałe trafienia padły po bramkach samobójczych przeciwników.
Ten mecz bardzo dobrze oddawał charakter zespołu Kolendowicza.
Pogoń nadal potrafiła sama wpędzić się w ogromne problemy.
Ale miała również ogromną siłę ofensywną pozwalającą się z nich wydostać.
Marzec 2025. Klub zmienia właściciela po raz drugi
Tego samego dnia, w którym Pogoń przygotowywała się do spotkania z Cracovią, kończył się jeden z najbardziej dramatycznych procesów właścicielskich w jej historii.
14 marca 2025 roku Alex Haditaghi został nowym właścicielem Pogoni Szczecin. Klub w oficjalnym komunikacie przedstawił transakcję jako dokonaną w ostatniej chwili i ratującą Pogoń przed poważnym zagrożeniem finansowym.
W ciągu miesiąca Pogoń miała więc dwóch różnych większościowych właścicieli.
Było to coś niespotykanego w okresie stabilizacji po 2010 roku.
Drużyna znajdowała się jednocześnie w walce o podium i kilka tygodni przed półfinałem Pucharu Polski.
Ta równoległość wydarzeń jest niezwykle ważna dla oceny sezonu.
Sport nie zatrzymał się z powodu kryzysu organizacyjnego.
Portowcy nadal wygrywali mecze.
Koulouris. Sezon napastnika
Największym indywidualnym bohaterem rozgrywek został Efthymis Koulouris.
Grecki napastnik zakończył Ekstraklasę z 28 bramkami, zdecydowanie zdobywając koronę króla strzelców. Wyrównał przy tym rekord największej liczby trafień w jednym sezonie polskiej ligi w XXI wieku.
Nie był to wynik zbudowany na kilku przypadkowych seriach.
Koulouris zdobył hat-tricki przeciwko Lechii Gdańsk, Widzewowi Łódź i GKS-owi Katowice. W kwietniowym spotkaniu z Puszczą Niepołomice strzelił aż cztery gole, a Pogoń wygrała szalone spotkanie 5:4.
Był napastnikiem, którego klub poszukiwał przez kilka wcześniejszych sezonów.
Potrafił kończyć akcje Grosickiego, wykorzystywać dośrodkowania, zdobywać bramki z rzutów karnych, znajdować przestrzeń pomiędzy środkowymi obrońcami i rozstrzygać mecze wtedy, gdy zespół najbardziej go potrzebował.
Jego sezon został oficjalnie doceniony podczas Gali Ekstraklasy.
Koulouris otrzymał nagrody Napastnika Sezonu oraz Piłkarza Sezonu 2024/2025.
Był to jeden z najlepszych indywidualnych sezonów piłkarza Pogoni w całej historii występów klubu w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Paradoks polegał na tym, że nawet 28 bramek najlepszego napastnika ligi nie wystarczyło do zdobycia medalu.
Najbardziej niezwykły ligowy mecz. Puszcza 4:5 Pogoń
25 kwietnia w Niepołomicach Koulouris stworzył jeden z najbardziej spektakularnych indywidualnych występów w sezonie.
Zdobył bramki w 5., 45., 60. i 90+3. minucie.
Pogoń wygrała z Puszczą 5:4. Piąte trafienie dla Portowców dołożył Marcel Wędrychowski.
Wynik wyglądał niemal absurdalnie.
Pogoń prowadziła, traciła przewagę, pozwoliła rywalowi zdobyć cztery bramki i ostatecznie wygrała dopiero dzięki czwartemu trafieniu Koulourisa w doliczonym czasie.
To spotkanie można potraktować jako miniaturę całego sezonu.
Ogromna siła ofensywna.
Najlepszy napastnik ligi.
Zdolność zdobycia bramki w każdym momencie.
A jednocześnie problemy z kontrolą, defensywą i zarządzaniem przewagą.
Kilka dni później nie było już miejsca na podobny chaos.
Nadchodził finał.
2 maja 2025. Druga Warszawa
Dokładnie rok po porażce z Wisłą Kraków Pogoń ponownie znalazła się na Stadionie Narodowym.
Tym razem przeciwnikiem była Legia Warszawa.
Rok wcześniej Portowcy przegrali finał, który przez większą część drugiej połowy kontrolowali i w którym prowadzili do ostatniej akcji.
Teraz otrzymali zupełnie inny mecz.
Legia objęła prowadzenie w 13. minucie po golu Luquinhasa. W 41. minucie Danijel Lončar wyrównał po dośrodkowaniu Grosickiego. Zaledwie kilkanaście sekund po rozpoczęciu drugiej połowy Ryoya Morishita ponownie wyprowadził Legię na prowadzenie. W 64. minucie Ilja Szkurin zdobył bramkę na 3:1.
Pogoń odpowiedziała.
W 67. minucie Koulouris wykorzystał dośrodkowanie Koutrisa i zmniejszył stratę do jednej bramki.
Portowcy atakowali.
Nie zdołali jednak wyrównać.
W 85. minucie Ruben Vinagre zdobył czwartego gola dla Legii. Kacper Smoliński trafił jeszcze w 90+5. minucie, ale na kolejną akcję zabrakło czasu.
Pogoń Szczecin – Legia Warszawa 3:4.
Drugi finał.
Druga porażka.
Drugi 2 maja z rzędu zakończony bez trofeum.
Tym razem nie można było mówić o jednej ostatniej akcji, która odwróciła historię. Legia była bardziej skuteczna, wykorzystywała błędy Pogoni i za każdym razem, gdy Portowcy wracali do meczu, potrafiła odpowiedzieć kolejnym ciosem.
Dla klubu oznaczało to piątą przegraną w finale Pucharu Polski w jego historii.
Niespełnienie nie było już pojedynczym dramatem.
Zaczynało stawać się częścią tożsamości współczesnej Pogoni.
Po finale trzeba było wrócić do ligi
Sezon jednak nadal trwał.
Pogoń pozostawała w walce o podium, a trzecie miejsce dawało możliwość powrotu do europejskich rozgrywek.
Tydzień po finale Portowcy przegrali na wyjeździe 0:2 z Radomiakiem. Następnie pokonali u siebie Motor Lublin 3:0, ale remis 3:3 z Lechią Gdańsk ponownie kosztował ich cenne punkty.
Przed ostatnią kolejką sytuacja była jasna.
Pogoń musiała wygrać w Białymstoku i liczyć na odpowiedni układ tabeli, aby jeszcze spróbować wyprzedzić Jagiellonię.
24 maja Koulouris dał Portowcom prowadzenie.
Jagiellonia wyrównała.
Mecz zakończył się 1:1.
Pogoń pozostała czwarta.
Jagiellonia zakończyła sezon z 61 punktami, Pogoń z 58.
Ponownie zabrakło niewiele.
Ale ponownie zabrakło.
Bilans ligowy
| Sezon | Miejsce | Mecze | Zwycięstwa | Remisy | Porażki | Bramki | Punkty |
|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 2024/2025 | 4. | 34 | 17 | 7 | 10 | 59:40 | 58 |
Pogoń zdobyła o trzy punkty więcej niż w poprzednim sezonie, odniosła jedno zwycięstwo więcej i poniosła jedną porażkę mniej. Bilans bramkowy pozostał bardzo podobny. W 2023/2024 wynosił 59:38, rok później 59:40.
Sportowo był to więc kolejny sezon drużyny należącej do krajowej czołówki.
Historycznie trudno jednak uznać go za wykonanie kolejnego kroku.
Pogoń trzeci kolejny sezon kończyła ligę na czwartej pozycji, jeśli uwzględnić oba lata Gustafssona i pierwszy pełny sezon Kolendowicza.
Puchar Polski. Bilans
Pogoń rozegrała w rozgrywkach sześć spotkań. Wygrała pięć i przegrała tylko finał. Zdobyła 16 bramek i straciła siedem. Dwa spotkania wymagały dogrywki.
To znakomity bilans.
Jednocześnie pozostaje jednym z najbardziej brutalnych przykładów tego, jak niewiele znaczą dobre statystyki w rozgrywkach pucharowych, jeśli porażka przychodzi w ostatnim spotkaniu.
Cały sezon w liczbach
| Rozgrywki | Mecze | Zwycięstwa | Remisy | Porażki | Bramki | Wynik |
|---|---|---|---|---|---|---|
| Ekstraklasa | 34 | 17 | 7 | 10 | 59:40 | 4. miejsce |
| Puchar Polski | 6 | 5 | 0 | 1 | 16:7 | finał |
| Łącznie | 40 | 22 | 7 | 11 | 75:47 | bez trofeum |
W 40 oficjalnych spotkaniach sezonu Pogoń odniosła więc 22 zwycięstwa. Zdobyła 75 bramek.
Na papierze były to liczby bardzo dobre.
Nie przyniosły jednak medalu, europejskich pucharów ani trofeum.
Robert Kolendowicz. Ocena pierwszego sezonu
Ocena pracy Kolendowicza wymaga uwzględnienia warunków, w jakich obejmował zespół.
Nie przygotowywał drużyny do sezonu, nie budował kadry podczas letniego okna transferowego, nie wybierał piłkarzy sprowadzanych do projektu. 15 sierpnia przejął zespół przygotowany przez Gustafssona i zachował znaczną część dotychczasowych rozwiązań.
Jednocześnie potrafił nadać Pogoni nową energię.
Pod jego wodzą stadion przy Twardowskiego ponownie stał się ogromnym atutem. Zespół rozgrywał spektakularne mecze ofensywne. Koulouris osiągnął najlepszy sezon w karierze w Polsce. Grosicki nadal należał do najważniejszych piłkarzy ligi. Młodzi zawodnicy, między innymi Przyborek, Paryzek i Łukasiak, pozostawali częścią pierwszej drużyny.
Największym problemem pozostało dokładnie to, z czym wcześniej zmagał się Gustafsson.
Regularność.
Pogoń Kolendowicza potrafiła wygrać 5:2 z Cracovią, 4:0 z GKS-em Katowice, 4:0 na wyjeździe z Widzewem i pokonać Raków 1:0.
Potrafiła również przegrać spotkania wyjazdowe, w których kandydat do podium powinien zdobywać punkty.
Różnica między Pogonią domową i wyjazdową była zbyt duża.
To przede wszystkim ona kosztowała klub medal.
Największy paradoks sezonu
Sezon 2024/2025 powinien zajmować szczególne miejsce w kronice.
Nie dlatego, że był najlepszy.
I nie dlatego, że był najgorszy.
Był jednym z najbardziej paradoksalnych.
Pogoń posiadała króla strzelców Ekstraklasy. Posiadała najlepszego piłkarza ligi. Miała jeden z najlepszych bilansów domowych.
Zdobyła 59 bramek. Ponownie znalazła się w finale Pucharu Polski. Wygrała pięć z sześciu spotkań pucharowych. Przez znaczną część wiosny walczyła o podium.
A mimo to zakończyła sezon dokładnie tam, gdzie rok wcześniej.
Na czwartym miejscu.
Bez medalu.
Bez Pucharu Polski.
I bez europejskich pucharów.
Od porażki z Wisłą do porażki z Legią
Najmocniejszym symbolem sezonu pozostają dwa obrazy oddalone od siebie dokładnie o rok.
2 maja 2024 roku Pogoń prowadziła z Wisłą Kraków i znajdowała się kilkadziesiąt sekund od trofeum.
2 maja 2025 roku ponownie wybiegła na murawę Stadionu Narodowego.
Tym razem miała być bardziej doświadczona.
Miała pamiętać poprzedni finał, miała wiedzieć, czego nie wolno zrobić, miała być gotowa psychicznie.
Nie wystarczyło.
Pierwszy finał Pogoń przegrała, nie potrafiąc ochronić prowadzenia.
Drugi przegrała, nie potrafiąc zatrzymać ofensywy Legii.
Dwa różne mecze.
Ten sam rezultat.
Sezon sportowej jakości i organizacyjnego przesilenia
W ocenie sezonu nie można jednak oddzielić boiska od wydarzeń w gabinetach.
Kiedy drużyna przygotowywała się do rundy wiosennej, klub zmieniał właściciela, kiedy Pogoń rozpoczynała serię czterech zwycięstw, kończyła się epoka Jarosława Mroczka, kiedy drużyna walczyła o półfinał Pucharu Polski, zaczęły narastać poważne wątpliwości dotyczące nowego inwestora, kiedy Pogoń przygotowywała się do najważniejszych tygodni sezonu, kontrolę nad klubem przejmował Alex Haditaghi.
To właśnie dlatego sezon 2024/2025 nie może zostać opisany jedynie poprzez 58 punktów i finał Pucharu Polski.
Był momentem, w którym sportowa Pogoń znajdowała się blisko sukcesu, podczas gdy organizacyjna Pogoń znalazła się niebezpiecznie blisko granicy bezpieczeństwa.
I być może właśnie to jest najważniejszą różnicą pomiędzy sezonami 2023/2024 i 2024/2025.
Rok wcześniej pytano:
dlaczego tak dobra drużyna nie potrafi zdobyć trofeum?
Rok później trzeba było już pytać:
czy klub w obecnym kształcie jest w stanie dalej funkcjonować i rozwijać drużynę na tym poziomie?
Odpowiedź miała przynieść rewolucja właścicielska, której szczegółowa historia zasługuje na osobny podrozdział.
Ocena sezonu 2024/2025
Sportowo Pogoń zrobiła niewielki krok naprzód w stosunku do poprzednich rozgrywek. Zdobyła trzy punkty więcej, odniosła więcej zwycięstw, doczekała się najlepszego piłkarza i króla strzelców ligi oraz drugi raz z rzędu doszła do finału Pucharu Polski.
Historycznie nie przełożyło się to jednak na żaden wymierny sukces.
Czwarte miejsce po raz kolejny przestało być osiągnięciem. Stało się dowodem, jak blisko Pogoń potrafiła znaleźć się od czołowej trójki, nie potrafiąc jej przekroczyć.
A drugi przegrany finał sprawił, że wydarzeń z Warszawy nie można było już traktować jako pojedynczego, tragicznego przypadku.
Po dwóch kolejnych sezonach Pogoń miała za sobą dwa czwarte miejsca i dwa przegrane finały Pucharu Polski.
To przestawało wyglądać jak pech.
Coraz bardziej przypominało granicę, której dotychczasowy projekt sportowy wciąż nie potrafił przekroczyć.
I właśnie wtedy, gdy próbowano znaleźć odpowiedź na pytanie, jak tę granicę przełamać, okazało się, że najpierw trzeba będzie przebudować znacznie więcej niż samą drużynę.
Trzeba było przebudować klub.
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Sezon 2024/2025 Pogoni Szczecin — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>