Sezon 2019/2020 – Pogoń zaczyna patrzeć na podium
Sezon 2019/2020 zajmuje szczególne miejsce w historii projektu Kosty Runjaicia. Pogoń Szczecin nie zdobyła jeszcze medalu, nie zakwalifikowała się do europejskich pucharów i ostatecznie zakończyła rozgrywki na szóstym miejscu. Był to jednak pierwszy sezon, w którym przez dłuższy czas Portowcy funkcjonowali nie jako zespół próbujący dostać się do krajowej czołówki, lecz jako jej pełnoprawny uczestnik.
Jesienią 2019 roku Pogoń potrafiła prowadzić w tabeli Ekstraklasy. Dwukrotnie pokonała Legię Warszawa, późniejszego mistrza Polski, a po zwycięstwie 3:1 w Szczecinie znalazła się na pierwszym miejscu. Drużyna Runjaicia posiadała już rozpoznawalny styl, mocniejszą defensywę, jednego z najlepszych bramkarzy w lidze i coraz bardziej świadomie skonstruowaną kadrę.
Jednocześnie sezon ujawnił ograniczenia projektu. Zimą sprzedano Adama Buksę, najskuteczniejszego zawodnika zespołu. Pogoń nie potrafiła szybko zastąpić jego bramek. Wiosną rozgrywki zostały przerwane przez pandemię COVID-19, a po wznowieniu Portowcy nie odzyskali dynamiki z pierwszej części sezonu. Ostateczny bilans wyniósł 14 zwycięstw, 12 remisów i 11 porażek, przy zaledwie 37 zdobytych oraz 39 straconych bramkach. Pogoń zgromadziła 54 punkty i zakończyła sezon na szóstym miejscu.
To właśnie dlatego rozgrywki 2019/2020 można nazwać sezonem wielkiej zapowiedzi.
Pogoń po raz pierwszy zobaczyła, że podium nie musi być odległym marzeniem.
Jednocześnie przekonała się, czego jeszcze brakuje, aby rzeczywiście na nim stanąć.
Po siódmym miejscu
Projekt Runjaicia wchodzi w trzeci etap
Sezon wcześniej Portowcy zakończyli ligę na siódmym miejscu. Najważniejsze było jednak to, że po dramatycznej walce o utrzymanie w rozgrywkach 2017/2018 drużyna wykonała wyraźny krok naprzód.
Kosta Runjaić nie był już trenerem odpowiedzialnym jedynie za gaszenie kryzysu.
Miał za sobą pełny sezon przygotowań, coraz większy wpływ na kształt kadry oraz rosnące zaufanie władz klubu.
Latem 2019 roku można było więc rozpocząć kolejny etap.
Największy problem poprzedniego sezonu był oczywisty.
Pogoń zdobyła 57 bramek, ale straciła aż 54.
Drużyna potrafiła atakować, lecz nie posiadała jeszcze defensywy odpowiadającej ambicjom walki o najwyższe miejsca.
Odpowiedzią miała być głęboka przebudowa tej części zespołu.
Nowa defensywa
Dante Stipica, Benedikt Zech i Kostas Triantafyllopoulos
Latem 2019 roku do Szczecina trafili zawodnicy, którzy w kolejnych sezonach mieli stać się niezwykle ważnymi postaciami Pogoni.
Pierwszym letnim wzmocnieniem został Benedikt Zech. Austriacki środkowy obrońca podpisał trzyletni kontrakt. Klub szukał stopera nie tylko skutecznego w pojedynkach, ale przede wszystkim dobrze funkcjonującego przy wysoko ustawionej linii defensywnej oraz potrafiącego uczestniczyć w wyprowadzaniu piłki.
Do bramki sprowadzono Dantego Stipicę. Chorwat trafił do Szczecina po rozwiązaniu umowy z CSKA Sofia i szybko wygrał rywalizację o miejsce w podstawowym składzie.
Do zespołu dołączył również grecki środkowy obrońca Konstantinos Triantafyllopoulos. Razem z Zechem miał stworzyć parę stoperów łączącą doświadczenie, fizyczność, agresywność w pojedynkach oraz możliwość rozpoczynania akcji od własnego pola karnego. Klub podkreślał później, że obaj zawodnicy wnieśli do defensywy doświadczenie i jakość.
Z perspektywy następnych sezonów były to transfery przełomowe.
Runjaić otrzymywał zawodników znacznie lepiej dostosowanych do swojego modelu gry.
Dante Stipica
Bramkarz, który zmienił poczucie bezpieczeństwa
Stipica bardzo szybko stał się jednym z filarów zespołu.
Nie chodziło wyłącznie o efektowne interwencje.
Chorwat dobrze ustawiał się, potrafił kierować linią obrony i dawał drużynie poczucie stabilności. Pogoń mogła ustawiać defensywę wyżej, mając za plecami bramkarza gotowego reagować również poza bezpośrednim sąsiedztwem własnej bramki.
W całym sezonie Stipica zanotował 14 czystych kont, drugi najlepszy wynik w Ekstraklasie.
Rok wcześniej Pogoń straciła 54 bramki.
W sezonie 2019/2020 liczba ta spadła do 39.
Nie był to wyłącznie efekt pracy bramkarza.
Zmieniała się cała struktura defensywna.
Ale Stipica stał się jej najważniejszym zabezpieczeniem.
Srđan Spiridonović
Szybkość, której potrzebowała ofensywa
Latem drużyna została wzmocniona także w ofensywie.
Jednym z najważniejszych nowych zawodników został Srđan Spiridonović.
Skrzydłowy dawał Pogoni dynamikę, szybkość oraz możliwość bezpośredniego atakowania przestrzeni. Szczególnie niebezpieczny był w sytuacjach, w których Portowcy odzyskiwali piłkę i mogli przejść do szybkiego ataku.
W całym sezonie zdobył sześć bramek, ustępując w klasyfikacji zespołu jedynie Adamowi Buksie. Zanotował również trzy asysty.
W połączeniu z Buksą, Sebastianem Kowalczykiem i Zvonimirem Kožuljem tworzył ofensywę znacznie bardziej ruchliwą niż w poprzednich latach.
Michalis Manias
Transfer, który nie spełnił oczekiwań
Do Pogoni trafił również grecki napastnik Michalis Manias, wcześniej zawodnik Asterasu Tripolis. Przychodził jako doświadczony środkowy napastnik, mający zwiększyć konkurencję w ataku.
Ten transfer nie przyniósł jednak efektu porównywalnego ze sprowadzeniem Zecha, Stipicy czy Triantafyllopoulosa.
Manias nie wywalczył trwałej pozycji i nie stał się odpowiedzią na problemy ofensywne, które miały pojawić się po odejściu Adama Buksy.
Był to również dowód, że rozwijający się pion sportowy Pogoni nie był nieomylny.
Nowy model transferowy zmniejszał ryzyko.
Nie eliminował go całkowicie.
Damian Dąbrowski
Transfer dokonany już w trakcie sezonu
W sierpniu 2019 roku klub sprowadził z Cracovii Damiana Dąbrowskiego.
Pomocnik dołączył do Pogoni 24 sierpnia i w pierwszym sezonie rozegrał 26 ligowych spotkań.
Jego znaczenie miało rosnąć wraz z upływem czasu.
Dąbrowski nie był zawodnikiem spektakularnym. Jego największą wartością pozostawały ustawienie, rozumienie przestrzeni, odpowiedzialność taktyczna i umiejętność zabezpieczania strefy przed środkowymi obrońcami.
W kolejnych sezonach miał stać się kapitanem i jednym z najważniejszych piłkarzy medalowej Pogoni.
W sezonie 2019/2020 dopiero rozpoczynał tę drogę.
Inauguracja marzeń
Legia pokonana w Warszawie
21 lipca 2019 roku Pogoń rozpoczęła sezon jednym z najbardziej symbolicznych zwycięstw całej kadencji Runjaicia.
Portowcy zmierzyli się na wyjeździe z Legią Warszawa.
Gospodarze objęli prowadzenie po bramce Sandro Kulenovicia w 58. minucie.
Trzy minuty później odpowiedział Adam Buksa.
W 83. minucie Zvonimir Kožulj zdobył gola na 2:1.
Pogoń wygrała w Warszawie po raz pierwszy od 36 lat.
Nie mogło być lepszego otwarcia sezonu.
Portowcy pokonali jednego z głównych kandydatów do mistrzostwa na jego stadionie.
Ale jeszcze ważniejsze było to, jak drużyna zachowała się po stracie bramki.
Nie cofnęła się.
Nie załamała.
Odpowiedziała.
To była zupełnie inna mentalność niż ta, którą obserwowano podczas kryzysu jesienią 2017 roku.
Pogoń liderem
Dobry początek i dramat Kamila Drygasa
W drugiej kolejce Portowcy pokonali Arkę Gdynia 2:0 po bramkach Zvonimira Kožulja i Srđana Spiridonovicia. Po dwóch zwycięstwach Pogoń znalazła się na czele tabeli.
Radość została jednak niemal natychmiast przyćmiona przez dramat jednego z liderów zespołu.
Kamil Drygas doznał poważnej kontuzji kolana.
Badania wykazały zerwanie więzadła krzyżowego i pobocznego. Lekarze przewidywali przerwę trwającą około sześciu do ośmiu miesięcy.
Było to ogromne osłabienie.
Drygas rok wcześniej zdobył dziesięć ligowych bramek i należał do najważniejszych zawodników zespołu.
Pogoń zaczynała więc sezon od znakomitych wyników, ale już po drugiej kolejce traciła jednego ze swoich liderów.
Runjaić zmienia strukturę środka pola
Kontuzja Drygasa wymusiła zmiany.
W poprzednim sezonie jego wejścia w pole karne stanowiły jeden z głównych elementów ofensywy Pogoni.
Teraz Runjaić musiał inaczej rozłożyć odpowiedzialność.
Większa rola przypadła Tomasowi Podstawskiemu, Zvonimirowi Kožuljowi, Sebastianowi Kowalczykowi, a następnie Damianowi Dąbrowskiemu.
Zmienił się również sposób budowania akcji.
Pogoń zaczynała bardziej świadomie kontrolować środek pola i coraz mniej polegała na indywidualnych wejściach jednego zawodnika.
Paradoksalnie poważna kontuzja Drygasa przyspieszyła proces przebudowy drugiej linii.
Adam Buksa
Najważniejszy zawodnik jesieni
Największą postacią ofensywy pozostawał Adam Buksa.
Napastnik coraz lepiej odnajdywał się w systemie Runjaicia. Był zawodnikiem potrzebnym nie tylko w polu karnym.
Potrafił utrzymać piłkę.
Zejść niżej.
Zagrać do skrzydłowego.
Rozpocząć pressing.
Związać dwóch środkowych obrońców.
I, co najważniejsze, zdobywać bramki.
W sezonie 2019/2020 strzelił dla Pogoni siedem ligowych goli i pozostał najlepszym strzelcem zespołu, mimo że opuścił Szczecin już zimą. Dołożył także cztery asysty według zestawienia Transfermarkt.
To jedna z najbardziej wymownych statystyk całego sezonu.
Pogoń przez drugą połowę rozgrywek nie znalazła zawodnika, który zdołałby go wyprzedzić.
Jesień coraz bardziej obiecująca
Po znakomitym początku przyszły również trudniejsze spotkania.
Portowcy przegrali między innymi z Wisłą Płock 1:2 oraz Rakowem Częstochowa 1:2. Zdarzały się remisy, jak 1:1 ze Śląskiem Wrocław i 1:1 z Górnikiem Zabrze. Drużyna nie była jeszcze zdolna do utrzymywania mistrzowskiego tempa przez wiele tygodni.
Jednocześnie potrafiła odnosić bardzo ważne zwycięstwa.
Wygrała z Koroną Kielce.
Pokonała Wisłę Kraków.
Zwyciężyła 3:2 w Białymstoku.
Wygrała w Lubinie.
W listopadzie pokonała na wyjeździe Lechię Gdańsk.
Każdy taki mecz zwiększał przekonanie, że Pogoń nie jest już przypadkowym uczestnikiem czołówki.
23 listopada 2019
Pogoń 3:1 Legia
Wieczór, w którym Szczecin został liderem
Jednym z najważniejszych meczów całej epoki Runjaicia było spotkanie rozegrane 23 listopada 2019 roku.
Do Szczecina przyjechała Legia Warszawa.
Warszawski zespół był liderem tabeli i miał punkt przewagi nad trzecią Pogonią. Zwycięstwo oznaczało, że Portowcy wyprzedzą rywala.
Pogoń wygrała 3:1.
W 37. minucie wynik otworzył Adam Buksa.
W 67. minucie po jego podaniu Srđan Spiridonović podwyższył na 2:0.
Siedem minut później Buksa wykorzystał rzut karny.
Legia odpowiedziała już tylko trafieniem Jarosława Niezgody.
Buksa zakończył spotkanie z dwoma bramkami i asystą.
Był to występ zawodnika znajdującego się w szczytowej formie.
Pogoń pokonała Legię drugi raz w sezonie.
Co więcej, po raz pierwszy od rozgrywek 1976/1977 szczeciński klub wygrał z Legią oba ligowe mecze sezonu zasadniczego.
Najważniejszy był jednak widok tabeli.
Pogoń Szczecin została liderem Ekstraklasy.
Lider nie z przypadku
Położenie Pogoni w tabeli nie wynikało już z rozegrania jednego meczu więcej albo korzystnego terminarza.
Rozgrywki znajdowały się w drugiej połowie rundy jesiennej.
Zespół potrafił pokonywać najmocniejszych.
Nowi obrońcy dobrze wkomponowali się w drużynę.
Stipica dawał bezpieczeństwo.
Buksa zdobywał bramki.
Spiridonović zapewniał szybkość.
Kowalczyk rozwijał się z każdym miesiącem.
Dąbrowski porządkował środek pola.
Runjaić posiadał drużynę, która zaczynała przypominać zespół zdolny walczyć o najwyższe miejsca.
W Szczecinie coraz trudniej było unikać pytania:
czy Pogoń może zdobyć medal?
Sebastian Kowalczyk
Wychowanek przestaje być dodatkiem
Jednym z największych beneficjentów sezonu był Sebastian Kowalczyk.
Jeszcze kilka lat wcześniej należał do grupy młodych zawodników próbujących przebić się do pierwszego zespołu.
Teraz stał się pełnoprawnym elementem drużyny.
Jesienią 2019 roku to właśnie Kowalczyk rozegrał najwięcej minut spośród piłkarzy Pogoni do zakończenia roku kalendarzowego. Klub podawał w grudniu, że miał na koncie 1835 minut.
Runjaić cenił go za ruchliwość, pressing i gotowość do ciągłej pracy.
Kowalczyk nie był zawodnikiem opartym na warunkach fizycznych.
Jego siłą były energia, odwaga i szybka reakcja po stracie piłki.
W zespole Runjaicia te cechy miały ogromną wartość.
Kacper Kozłowski
Talent czekający na eksplozję
W kadrze znajdował się również Kacper Kozłowski.
Po debiucie w wieku piętnastu lat należał do największych talentów Akademii, lecz w sezonie 2019/2020 pozostawał jeszcze zawodnikiem stopniowo wprowadzanym do dorosłego futbolu.
Nie był jeszcze filarem zespołu.
Jego obecność miała jednak znaczenie symboliczne.
Pogoń zaczynała łączyć dwóch pozornie sprzecznych celów.
Chciała walczyć o czołówkę Ekstraklasy.
Jednocześnie nie zamierzała rezygnować z rozwoju młodzieży.
Kilka lat wcześniej oba cele wydawały się trudne do pogodzenia.
Runjaić próbował łączyć je w jednym projekcie.
Adam Frączczak
Kapitan wraca do normalności
Sezon 2019/2020 był również pierwszym pełnym okresem po powrocie Adama Frączczaka po operacji guza przysadki mózgowej.
Frączczak wrócił do Ekstraklasy jeszcze w maju 2019 roku, po 257 dniach przerwy.
W kolejnych rozgrywkach ponownie stał się realną opcją dla Runjaicia.
Rozegrał 19 spotkań ligowych i zdobył cztery bramki.
Był to dorobek znacznie skromniejszy od czternastu trafień z sezonu 2017/2018.
Ale tym razem liczby nie były najważniejsze.
Sam fakt, że Frączczak ponownie znajdował się w kadrze, trenował i zdobywał bramki na poziomie Ekstraklasy, miał wyjątkową wartość.
Zima 2019
Pogoń traci najważniejszego napastnika
20 grudnia 2019 roku klub poinformował o odejściu Adama Buksy.
Od 1 stycznia 2020 roku napastnik miał zostać zawodnikiem amerykańskiego New England Revolution.
Dla Pogoni był to kolejny wielki sukces modelu transferowego.
Buksa przyszedł do Szczecina jako zawodnik posiadający potencjał, ale niebędący jeszcze jedną z największych gwiazd Ekstraklasy.
Pod wodzą Runjaicia rozwinął się.
Został jednym z najlepszych napastników ligi.
Trafił do reprezentacji Polski.
Następnie został sprzedany za granicę.
Transfermarkt szacuje wartość transferu na około 4,2 miliona euro.
Finansowo był to ogromny sukces.
Sportowo pojawił się jednak problem.
Pogoń właśnie traciła najlepszego strzelca drużyny w momencie, gdy znajdowała się w walce o najwyższe miejsca.
Sukces transferowy kontra ambicja sportowa
Odejście Buksy ujawniło jeden z najważniejszych dylematów rozwijającej się Pogoni.
Klub potrzebował sprzedaży zawodników.
Transfery wychodzące zapewniały środki potrzebne do dalszego funkcjonowania i rozwoju.
Jednocześnie każdy udany transfer osłabiał drużynę.
W przypadku Buksy problem był szczególnie wyraźny.
Nie chodziło wyłącznie o siedem bramek.
Napastnik był punktem odniesienia całej ofensywy.
Potrafił przytrzymać piłkę.
Grać tyłem do bramki.
Wyprowadzić z pola karnego środkowego obrońcę.
Zrobić miejsce skrzydłowym.
Uczestniczyć w pressingu.
Pogoń potrafiła zarobić na swoim zawodniku.
Nie potrafiła równie szybko zastąpić jego wartości sportowej.
Paweł Cibicki
Próba wzmocnienia ofensywy
Jednym z zimowych ruchów było sprowadzenie Pawła Cibickiego.
Zawodnik przeszedł do Pogoni na zasadzie transferu definitywnego z Leeds United i podpisał trzyipółletni kontrakt.
Cibicki miał zwiększyć możliwości ofensywne zespołu.
Potrafił występować zarówno bliżej środka, jak i w bocznych sektorach.
W sezonie zdobył trzy ligowe bramki.
Nie był jednak klasycznym następcą Buksy.
Runjaić musiał zmienić sposób funkcjonowania ofensywy.
Wiosna zaczyna się nierówno
Po przerwie zimowej Pogoń wygrała w Płocku 3:2.
Później jednak zaczęły pojawiać się problemy.
0:0 ze Śląskiem Wrocław.
0:0 z ŁKS-em Łódź.
1:3 z Górnikiem Zabrze.
1:2 z Jagiellonią Białystok.
0:0 z Rakowem Częstochowa.
Ofensywa coraz wyraźniej odczuwała brak Buksy.
Pogoń nadal była dobrze zorganizowana.
Nie potrafiła jednak regularnie zamieniać przewagi boiskowej na bramki.
To właśnie wtedy zaczęła ujawniać się największa słabość drużyny.
Powrót Kamila Drygasa
Po wielu miesiącach rehabilitacji do gry wrócił Kamil Drygas.
Jego przerwa po zerwaniu więzadła krzyżowego trwała ponad siedem miesięcy. Dane dotyczące historii urazu wskazują 217 dni nieobecności.
Powrót lidera był dla zespołu bardzo ważny, ale nie można było oczekiwać, że zawodnik natychmiast odzyska poziom sprzed kontuzji.
Drygas musiał odbudować:
- rytm meczowy,
- dynamikę,
- pewność w pojedynkach,
- zaufanie do operowanego kolana.
W całym sezonie rozegrał 13 ligowych spotkań.
Pogoń odzyskiwała więc ważnego piłkarza, lecz wciąż nie odzyskiwała pełnej jakości ofensywnej.
Marzec 2020
Piłka nagle przestaje być najważniejsza
W marcu świat sportu został zatrzymany przez pandemię COVID-19.
13 marca poinformowano o przełożeniu spotkań Ekstraklasy. Rozgrywki zostały zawieszone, podobnie jak regularne treningi zespołowe.
Nikt nie wiedział, kiedy liga zostanie wznowiona.
Nie było pewności, czy sezon uda się zakończyć.
Nie było normalnych treningów.
Nie było meczów.
Zawodnicy pracowali indywidualnie, a sztaby szkoleniowe próbowały utrzymać przygotowanie fizyczne drużyn w warunkach niespotykanych wcześniej w profesjonalnym futbolu.
Dla Runjaicia był to szczególnie trudny problem.
Jego futbol opierał się na organizacji zespołowej.
Na odległościach między formacjami.
Na pressingu.
Na automatyzmach.
Tego nie dało się w pełni ćwiczyć indywidualnie.
Stadion w budowie, trybuny puste
Pandemia nałożyła się na jeszcze jeden proces.
Stadion imienia Floriana Krygiera znajdował się w trakcie wielkiej przebudowy.
Już wcześniej Pogoń musiała funkcjonować przy ograniczonej pojemności.
Po wznowieniu rozgrywek pojawiły się dodatkowo ograniczenia sanitarne, a część spotkań odbywała się bez normalnego udziału publiczności. Klub w sprawozdaniu za ten okres wskazywał zarówno zawieszenie ligi do końca maja, jak i późniejsze ograniczenia frekwencji.
Drużyna walcząca kilka miesięcy wcześniej o pierwsze miejsce kończyła sezon w zupełnie innych realiach.
Bez normalnego stadionowego rytmu.
Bez pełnych trybun.
Po wielotygodniowej przerwie.
29 maja 2020
Liga wraca, Pogoń przegrywa
Rozgrywki wznowiono pod koniec maja.
Pierwszym rywalem Pogoni było Zagłębie Lubin.
Portowcy przegrali w Szczecinie 0:3.
Był to bardzo bolesny powrót.
Tydzień później Pogoń pokonała Cracovię 1:0.
Następnie została jednak rozbita przez Lecha Poznań 0:4.
Forma drużyny po przerwie była nierówna.
Pogoń nadal potrafiła rozgrywać dobre mecze.
Nie posiadała jednak stabilności z najlepszej części jesieni.
Koniec fazy zasadniczej
Szóste miejsce i awans do grupy mistrzowskiej
Po trzydziestu kolejkach Portowcy zajmowali szóste miejsce.
Bilans wynosił:
- 12 zwycięstw,
- 9 remisów,
- 9 porażek,
- 29 zdobytych bramek,
- 31 straconych,
- 45 punktów.
Pogoń po raz kolejny znalazła się w grupie mistrzowskiej.
Jednak porównanie z sytuacją z listopada było bolesne.
Jesienią drużyna prowadziła w tabeli.
Po fazie zasadniczej miała już piętnaście punktów straty do Legii.
Marzenia o mistrzostwie praktycznie zniknęły.
Pozostawała walka o możliwie najwyższą pozycję.
Grupa mistrzowska
Dziewięć punktów w siedmiu meczach
W rundzie finałowej Pogoń rozegrała siedem spotkań.
Bilans tej części sezonu wyniósł:
- 2 zwycięstwa,
- 3 remisy,
- 2 porażki,
- 8 bramek zdobytych,
- 8 straconych.
Portowcy przegrali z Lechią Gdańsk i Cracovią.
Zremisowali z Lechem Poznań, Jagiellonią Białystok oraz Śląskiem Wrocław.
Pokonali Piasta Gliwice.
Na zakończenie czekał ich jeszcze jeden szczególny mecz.
Znów z Legią Warszawa.
Trzeci raz z Legią
Pogoń kończy sezon zwycięstwem nad mistrzem
19 lipca 2020 roku Pogoń pojechała do Warszawy na ostatnią kolejkę sezonu.
Legia miała już zapewnione mistrzostwo Polski.
Portowcy ponownie wygrali 2:1.
Oznaczało to coś wyjątkowego.
W sezonie 2019/2020 Pogoń pokonała Legię trzykrotnie:
- 2:1 w Warszawie na inaugurację,
- 3:1 w Szczecinie w listopadzie,
- 2:1 w Warszawie na zakończenie sezonu.
Paradoks sezonu trudno pokazać lepiej.
Pogoń trzykrotnie pokonała mistrza Polski.
A mimo to zakończyła ligę na szóstym miejscu.
Potrafiła rywalizować z najlepszym.
Nie potrafiła jeszcze utrzymywać takiego poziomu przez cały sezon.
Bilans sezonu 2019/2020
| Element | Wynik |
|---|---|
| Miejsce | 6. |
| Mecze | 37 |
| Zwycięstwa | 14 |
| Remisy | 12 |
| Porażki | 11 |
| Bramki zdobyte | 37 |
| Bramki stracone | 39 |
| Punkty | 54 |
Pogoń zakończyła sezon z takim samym dorobkiem punktowym jak piąty Śląsk Wrocław, ale zajęła szóstą pozycję.
W porównaniu z sezonem 2018/2019 zdobyła tylko dwa punkty więcej.
Ale liczby pokazują całkowitą zmianę charakteru drużyny.
Rok wcześniej:
57:54.
Teraz:
37:39.
Ofensywa zdobyła aż dwadzieścia bramek mniej.
Defensywa straciła o piętnaście mniej.
To najlepiej opisuje ewolucję zespołu Runjaicia.
Najlepsi strzelcy Pogoni
| Zawodnik | Bramki |
|---|---|
| Adam Buksa | 7 |
| Srđan Spiridonović | 6 |
| Adam Frączczak | 4 |
| Zvonimir Kožulj | 3 |
| Paweł Cibicki | 3 |
Buksa pozostał najlepszym strzelcem drużyny mimo odejścia w połowie sezonu.
Ta statystyka była jednocześnie pochwałą jego jesiennej formy i ostrzeżeniem dla klubu.
Pogoń potrzebowała bardziej kompletnej ofensywy.
Puchar Polski
Kolejna niewykorzystana droga
W Pucharze Polski Portowcy rozpoczęli od wyjazdowego meczu ze Stalą Rzeszów.
Pogoń wygrała 1:0 po bramce Benedikta Zecha w 71. minucie.
W następnej rundzie szczecinianie trafili na Stal Mielec.
Tym razem przegrali 0:2 i odpadli z rozgrywek.
Ponownie potwierdził się problem obecny przez większą część kadencji Runjaicia.
Pogoń potrafiła budować stabilną pozycję w lidze.
W Pucharze Polski nie potrafiła wykorzystać swoich możliwości.
Kosta Runjaić
Drużyna coraz bardziej podobna do trenera
W sezonie 2019/2020 model Runjaicia stał się już bardzo czytelny.
Pogoń chciała być zespołem:
- zwartym,
- dobrze zorganizowanym,
- aktywnym bez piłki,
- odważnym przy wyprowadzaniu,
- wykorzystującym pressing,
- trudnym do pokonania.
Latem 2019 roku trener dostał obrońców lepiej odpowiadających tej filozofii.
Efekt był widoczny.
Liczba traconych bramek spadła.
Drużyna potrafiła kontrolować największych przeciwników.
Zaczynała budować mecze nie tylko poprzez ofensywne impulsy, ale również poprzez zarządzanie przestrzenią.
Jednocześnie w drugiej części sezonu pojawiła się druga strona tego procesu.
Pogoń czasami kontrolowała mecz.
Ale nie potrafiła go wygrać.
Od 57 do 37 bramek
Cena większej kontroli
Różnica między sezonami 2018/2019 i 2019/2020 była ogromna.
W pierwszym Pogoń była zespołem bardziej otwartym.
Strzelała dużo.
Traciła dużo.
W kolejnym stała się znacznie ostrożniejsza i bardziej kontrolująca.
To przyniosło poprawę defensywy.
Jednocześnie ofensywa stała się mniej skuteczna.
Po odejściu Buksy problem tylko się pogłębił.
Runjaić znalazł sposób, aby ograniczyć ryzyko.
Nie posiadał jeszcze pełnej odpowiedzi na pytanie, jak połączyć bezpieczeństwo z dużą liczbą bramek.
Odpowiedź miała nadejść dopiero w kolejnych latach.
Benedikt Zech
Początek jednej z najważniejszych zagranicznych historii
Już w pierwszym sezonie było widać, dlaczego Pogoń zdecydowała się na Austriaka.
Zech dobrze odnajdywał się w wysoko ustawionej defensywie.
Potrafił czytać grę.
Był szybki jak na środkowego obrońcę.
Nie bał się rozgrywania piłki.
Pod koniec 2019 roku eksperci cytowani przez klub określali go już mianem jednego z czołowych stoperów ligi.
Z perspektywy późniejszych lat jego transfer można uznać za jeden z najważniejszych ruchów personalnych projektu Runjaicia.
W 2019 roku ta historia dopiero się rozpoczynała.
Damian Dąbrowski
Narodziny przyszłego kapitana
Dąbrowski również nie potrzebował wielkich liczb, aby stać się ważny.
Jego rola polegała na zapewnianiu równowagi.
Gdy boczny obrońca wychodził wysoko, Dąbrowski pozostawał niżej.
Gdy przeciwnik próbował przejść środkiem, zamykał przestrzeń.
Gdy Pogoń odzyskiwała piłkę, pomagał rozpocząć kolejną akcję.
W sezonie 2019/2020 był jeszcze jednym z elementów systemu.
W kolejnych rozgrywkach miał zostać jego centralną postacią.
Akademia nadal obecna
Rozwój drużyny nie oznaczał zamknięcia drogi młodzieży.
W kadrze znajdowali się między innymi:
- Sebastian Kowalczyk,
- Kacper Kozłowski,
- Marcin Listkowski,
- Marcel Wędrychowski,
- Maciej Żurawski,
- Kacper Smoliński.
Nie wszyscy odgrywali jeszcze dużą rolę.
Sama obecność kolejnego pokolenia pokazywała jednak konsekwencję klubowego projektu.
Pogoń chciała łączyć trzy źródła budowy kadry:
- zawodników doświadczonych,
- piłkarzy sprowadzanych z potencjałem wzrostu wartości,
- młodzież przygotowywaną przez Akademię.
Dopiero połączenie tych trzech elementów miało stworzyć zespół medalowy.
Budowa stadionu trwa
Równolegle z rozwojem drużyny trwała przebudowa stadionu imienia Floriana Krygiera.
Klub funkcjonował w niezwykłych warunkach.
Część starego obiektu znikała.
Nowe trybuny dopiero powstawały.
Pojemność stadionu była ograniczona.
Pandemia dodatkowo komplikowała sytuację.
W klubowym sprawozdaniu finansowym wskazywano zarówno skutki zawieszenia rozgrywek, jak i ograniczenia frekwencji po ich wznowieniu.
Pogoń budowała więc swoją najlepszą od lat pozycję sportową w momencie, kiedy nie mogła jeszcze w pełni wykorzystywać potencjału własnej publiczności.
Co udało się osiągnąć?
1. Pogoń weszła do ligowej czołówki
Nie tylko poprzez końcowe miejsce.
Przez pewien czas rzeczywiście prowadziła w Ekstraklasie.
2. Przebudowano defensywę
Stipica, Zech i Triantafyllopoulos stworzyli podstawę formacji, która w następnym sezonie miała stać się najlepszą obroną ligi.
3. Rozwinął się model transferowy
Sprzedaż Buksy potwierdziła, że Pogoń potrafi rozwijać zawodnika i zwiększać jego wartość.
4. Damian Dąbrowski wszedł do projektu
Transfer pomocnika miał ogromne znaczenie dla kolejnych medalowych sezonów.
5. Akademia nadal zasilała pierwszą drużynę
Kowalczyk stawał się coraz ważniejszy, a następne talenty znajdowały się już w kadrze.
6. Pogoń nauczyła się pokonywać najlepszych
Trzy zwycięstwa nad Legią w jednym sezonie były najlepszym dowodem.
Co nie zadziałało?
1. Sprzedaż Buksy bez pełnego zastępstwa
Finansowo znakomita operacja przyniosła sportowe konsekwencje.
2. Zbyt mała skuteczność
37 goli w 37 spotkaniach było wynikiem zdecydowanie zbyt niskim dla zespołu aspirującego do podium.
3. Puchar Polski
Kolejne szybkie odpadnięcie potwierdzało brak pucharowej regularności.
4. Problemy po przerwie pandemicznej
Po wznowieniu rozgrywek Pogoń nie odzyskała jesiennego tempa.
5. Brak szerokości ofensywnej
Kiedy znikał najważniejszy napastnik, różnica jakościowa była bardzo widoczna.
Ocena sezonu 2019/2020
Wynik sportowy: 7,5/10
Szóste miejsce było najlepszym wynikiem Pogoni od kilku lat i potwierdzeniem kolejnego kroku rozwojowego.
Jesień: 9/10
Pogoń prowadziła w tabeli i dwukrotnie pokonała Legię.
Wiosna: 6/10
Po odejściu Buksy i późniejszej przerwie pandemicznej zespół stracił znaczną część ofensywnej jakości.
Defensywa: 8/10
39 straconych bramek oraz bardzo dobry sezon Dantego Stipicy pokazywały ogromny postęp.
Ofensywa: 5/10
37 zdobytych bramek było jednym z największych ograniczeń zespołu.
Transfery: 8/10
Stipica, Zech, Triantafyllopoulos i Dąbrowski okazali się niezwykle ważnymi wzmocnieniami.
Puchar Polski: 4/10
Odpadnięcie ze Stalą Mielec ponownie pozostawiło rozczarowanie.
Znaczenie dla przyszłości: 10/10
Właśnie w tym sezonie powstała większość defensywnego i organizacyjnego fundamentu drużyny, która rok później zdobyła brązowy medal.
Znaczenie historyczne
Rok, w którym podium przestało być abstrakcją
Sezon 2017/2018 był sezonem ocalenia.
Sezon 2018/2019 był sezonem budowy.
Sezon 2019/2020 był sezonem pierwszej poważnej próby wejścia do czołówki.
To naturalna sekwencja projektu Runjaicia.
Najpierw trzeba było zatrzymać upadek.
Później stworzyć drużynę.
Następnie sprawdzić, czy potrafi rywalizować z najlepszymi.
Jesienią 2019 roku odpowiedź brzmiała:
tak.
Pogoń potrafiła wygrać w Warszawie.
Potrafiła pokonać Legię także w Szczecinie.
Potrafiła zostać liderem.
Potrafiła posiadać defensywę zapewniającą bezpieczeństwo w najtrudniejszych meczach.
Nie potrafiła jeszcze robić tego przez cały sezon.
Dziedzictwo sezonu
Bez tego roku nie byłoby medalu
Szóste miejsce nie jest wynikiem, który sam w sobie zapisuje się wielkimi literami w historii klubu.
W przypadku sezonu 2019/2020 tabela nie pokazuje jednak wszystkiego.
To właśnie wtedy do podstaw drużyny weszli:
- Dante Stipica,
- Benedikt Zech,
- Konstantinos Triantafyllopoulos,
- Damian Dąbrowski.
Sebastian Kowalczyk stawał się regularnym zawodnikiem.
Kacper Kozłowski przygotowywał się do przejęcia większej odpowiedzialności.
Adam Buksa potwierdził, że model rozwijania piłkarzy może przynieść klubowi bardzo duży transfer.
Runjaić posiadał już zespół, który nie musiał się uczyć podstaw.
Musiał jedynie znaleźć lepszą równowagę pomiędzy defensywą i atakiem.
Pogoń zakończyła sezon szóstym miejscem.
Ale jej ambicje znajdowały się już znacznie wyżej.
Jesienią przez chwilę patrzyła na całą Ekstraklasę z pierwszego miejsca.
Rok później miała zrobić coś jeszcze ważniejszego.
Nie tylko wejść na podium na kilka kolejek.
Pozostać na nim do końca sezonu.
Tak rozpoczynał się sezon 2020/2021 i powrót Pogoni Szczecin do grona medalistów mistrzostw Polski.
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Sezon 2019/2020 – Pogoń zaczyna patrzeć na podium — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>