Rozdział XIII: Po największym niespełnieniu. Lata 2024-2026
Kryzys projektu, zmiany i poszukiwanie nowego początku.
Są w historii klubów porażki, które kończą sezon. Są także takie, które kończą znacznie więcej.
Dla Pogoni Szczecin 2 maja 2024 roku był właśnie takim momentem.
Finał Pucharu Polski z Wisłą Kraków nie zakończył jedynie kolejnej próby zdobycia pierwszego znaczącego trofeum. Pozostawił po sobie poczucie straconej szansy o skali niespotykanej wcześniej. Pogoń prowadziła, była kilkadziesiąt sekund od sukcesu i niemal dotykała pucharu, którego przez całe dziesięciolecia nie potrafiła zdobyć.
Kiedy Wisła wyrównała w ostatniej akcji podstawowego czasu, a następnie wygrała 2:1 po dogrywce, skończyło się coś więcej niż jeden mecz.
Zakończył się okres, w którym można było jeszcze mówić, że Pogoń spokojnie zmierza w stronę upragnionego przełomu.
Od tego momentu każde kolejne wydarzenie musiało być oceniane przez pryzmat pytania: co dalej?
Klub posiadał nowoczesny stadion, tysiące kibiców, rozwiniętą Akademię, stabilne miejsce w ligowej czołówce oraz zawodników należących do najlepszych w Ekstraklasie. Mimo tego ponownie został bez trofeum i bez europejskich pucharów.
Sezon 2023/2024 zakończył się więc nie katastrofą sportową, lecz czymś trudniejszym do zdefiniowania.
Było to największe niespełnienie nowoczesnej Pogoni Szczecin.
I właśnie od tego miejsca rozpoczyna się kolejny rozdział jej historii.
Klub, który nie mógł już wrócić do dawnych oczekiwań
Jeszcze kilka lat wcześniej czwarte miejsce w Ekstraklasie byłoby przedstawiane jako bardzo dobry rezultat. Po dwóch brązowych medalach zdobytych w okresie Kosty Runjaicia, trzech kolejnych europejskich kampaniach i awansie do finału Pucharu Polski takie kryteria przestały jednak obowiązywać.
Pogoń sama podniosła sobie poprzeczkę.Nie była już klubem, który chciał udowodnić, że może znaleźć się w krajowej czołówce. Była klubem, który już się w niej znajdował.
Dlatego kolejne sezony miały przynieść odpowiedź na znacznie trudniejsze pytanie: czy organizacja zbudowana przez poprzednią dekadę potrafi przejść od stabilności do zwyciężania?
To właśnie ta zmiana perspektywy sprawia, że lata 2024-2026 powinny zostać potraktowane w kronice jako osobna epoka.
Na pierwszy rzut oka pozostawało wiele elementów ciągłości. Przy Twardowskiego nadal występowali Kamil Grosicki, Efthymis Koulouris, Fredrik Ulvestad, Linus Wahlqvist czy Valentin Cojocaru. Stadion pozostawał pełny, Akademia funkcjonowała, klub nadal deklarował wysokie ambicje.
Pod powierzchnią zaczynała się jednak zmiana znacznie głębsza.
Dotyczyła trenerów, sposobu zarządzania, struktury sportowej, finansów, właścicieli oraz samego rozumienia tego, czym Pogoń miała być.
Rana po Warszawie
Skutków finału z Wisłą nie można zmierzyć wyłącznie tabelą.
Oczywistą konsekwencją była utrata Pucharu Polski i miejsca w europejskich rozgrywkach. Czwarta pozycja w Ekstraklasie nie dawała już Pogoni przepustki do Europy, ponieważ puchar zdobyła pierwszoligowa Wisła.
Po trzech kolejnych sezonach międzynarodowej rywalizacji Portowcy pozostali więc poza Europą.
Jeszcze ważniejszy był jednak efekt psychologiczny.
Drużyna musiała wrócić do codzienności po spotkaniu, w którym znajdowała się o jedną skuteczną interwencję od przełamania całej klubowej historii. Zamiast wielkiego święta przyszły rozliczenia, pytania o charakter zespołu, sposób zarządzania końcówką meczu oraz sens dalszego funkcjonowania projektu Gustafssona.
Kibice również nie przyjęli tej porażki jak zwykłego niepowodzenia.Przez lata potrafili wybaczać wiele. Pamiętali przecież spadki, kryzysy finansowe, upadek poprzednich struktur, grę w niższych ligach i mozolną odbudowę.
Tym razem sytuacja była inna. Pogoń miała wszystko, czego wcześniej jej brakowało.
A jednak ponownie nie wygrała.
To właśnie wtedy zaczęło narastać przekonanie, że problem nie polega już na braku infrastruktury, pieniędzy czy odpowiednio silnej kadry.
Problem znajdował się gdzieś dalej. W zdolności organizacji do przejścia ostatnich kilku procent drogi.
Gustafsson pozostał, ale już nie na długo
Jens Gustafsson rozpoczął sezon 2024/2025 jako trener Pogoni. Było to logiczne z punktu widzenia ciągłości projektu. Doprowadził drużynę do finału, dwukrotnie zakończył ligę na czwartym miejscu i nadal posiadał zaufanie władz.
Jednocześnie jego pozycja była już zupełnie inna niż rok wcześniej.
Każde niepowodzenie miało być odnoszone do finału z Wisłą. Każdy problem z zamykaniem meczu przypominał ostatnie sekundy na Stadionie Narodowym. Każda seria straconych punktów wzmacniała pytanie, czy Szwed rzeczywiście jest trenerem, który może poprowadzić Pogoń do kolejnego etapu.
Odpowiedź przyszła bardzo szybko.
15 sierpnia 2024 roku klub poinformował o odejściu Gustafssona, który otrzymał propozycję pracy w Arabii Saudyjskiej. Jego następcą został Robert Kolendowicz, od lat związany ze strukturami Pogoni, najpierw z Akademią, później jako członek sztabów Kosty Runjaicia i Gustafssona.
Zmiana miała ogromne znaczenie symboliczne.
Pogoń po raz pierwszy od wielu lat powierzała pierwszy zespół trenerowi tak głęboko zakorzenionemu we własnej strukturze.
Kolendowicz znał klub, zawodników, Akademię oraz filozofię rozwijaną przez poprzednich szkoleniowców. Jego nominacja mogła być odczytywana jako próba zachowania sportowej ciągłości bez rozpoczynania kolejnej rewolucji.
Jak miało się jednak później okazać, rewolucja i tak nadchodziła. Tyle że nie zaczynała się na ławce trenerskiej.
Sezon, w którym sport przestał być jedynym problemem
Sezon 2024/2025 początkowo można było traktować jako próbę odzyskania równowagi po traumie majowego finału.
Z czasem coraz więcej uwagi zaczęły jednak pochłaniać wydarzenia poza boiskiem.
Na jaw wychodziły problemy finansowe klubu. W przestrzeni publicznej pojawiały się informacje o zobowiązaniach, opóźnieniach oraz rozmowach z potencjalnymi inwestorami. Początek 2025 roku przyniósł sytuację szczególnie niepokojącą, kiedy zawodnicy protestowali w związku z zaległościami finansowymi.
Był to moment niezwykle symboliczny.
Klub posiadający jeden z najnowocześniejszych stadionów w Polsce i drużynę walczącą o czołowe miejsca ponownie musiał zmierzyć się z problemami, które kibicom przypominały znacznie ciemniejsze okresy jego historii.
Nie oznaczało to powrotu do chaosu znanego z początku XXI wieku. Pokazywało jednak, że sportowy rozwój nie został w pełni zabezpieczony finansowo.
Właśnie dlatego lata 2024-2026 nie będą opisane jedynie poprzez wyniki spotkań.
To okres, w którym historia pierwszego zespołu splatała się z historią właścicielską i ekonomiczną klubu bardziej niż w poprzednich kilkunastu latach.
Walka o klub poza boiskiem
Przełom 2024 i 2025 roku rozpoczął jeden z najbardziej skomplikowanych procesów właścicielskich w najnowszych dziejach Pogoni.
Pojawiali się kolejni inwestorzy, negocjacje rozpoczynały się i upadały, publikowano komunikaty, a kibice próbowali zrozumieć, kto faktycznie będzie odpowiadał za przyszłość klubu.
W lutym 2025 roku większościowy pakiet akcji znalazł się pod kontrolą nowych właścicieli, a stery zarządu objął Nilo Effori. Ten etap okazał się jednak bardzo krótki.
Już w marcu sytuacja zmieniła się ponownie.
14 marca 2025 roku klub poinformował o przejęciu Pogoni przez Alexa Haditaghiego. Nowy właściciel wchodził do organizacji w momencie poważnego napięcia finansowego. W komunikatach dotyczących transakcji sytuację przedstawiano jako operację mającą zabezpieczyć klub przed niewypłacalnością i zapewnić środki niezbędne do dalszego funkcjonowania.
Kilka dni później Haditaghi został również prezesem, a Tan Kesler otrzymał kluczową rolę w zarządzaniu organizacją. Rozpoczęły się zmiany w strukturze administracyjnej i sportowej.
Była to jedna z największych zmian właścicielskich od czasu społecznej odbudowy Pogoni po 2007 roku.
Kończyła się epoka Jarosława Mroczka, człowieka bezpośrednio związanego z odbudową i późniejszą stabilizacją klubu.
Rozpoczynała się epoka, której język był zupełnie inny.
Nowe władze mówiły o międzynarodowym rozwoju, większych inwestycjach, budowie kultury zwyciężania i znacznie bardziej agresywnych ambicjach sportowych.
Pytanie nie brzmiało już tylko, czy nowi właściciele uratują finanse. Brzmiało również: jaką Pogoń chcą zbudować?
Paradoks sezonu 2024/2025
Najbardziej niezwykłe było to, że podczas całego organizacyjnego zamieszania drużyna nadal pozostawała w grze o sukces.
Robert Kolendowicz przeprowadził zespół przez kolejny sezon w krajowej czołówce. Pogoń zakończyła Ekstraklasę ponownie na czwartym miejscu, tym razem zdobywając 58 punktów w 34 spotkaniach.
Jeszcze większe znaczenie miał Puchar Polski. Rok po dramatycznej porażce z Wisłą Kraków Portowcy ponownie dotarli na Stadion Narodowy.
Historia dała Pogoni niemal natychmiastową możliwość rewanżu na własnym losie.
2 maja 2025 roku rywalem była Legia Warszawa.
Tym razem finał wyglądał zupełnie inaczej. Nie był spotkaniem zamkniętym i nerwowym, lecz widowiskiem pełnym bramek. Pogoń trzykrotnie trafiała do siatki, ale Legia zdobyła cztery gole i wygrała 4:3.
Po raz drugi w ciągu dokładnie roku Portowcy opuszczali Stadion Narodowy bez pucharu. To wydarzenie miało ogromne znaczenie dla narracji całego okresu.
W 2024 roku można było powiedzieć, że Pogoń została pokonana przez wyjątkowy zbieg okoliczności, ostatnią akcję i emocjonalne załamanie.
Rok później nie było już takiego usprawiedliwienia. Klub po raz piąty w swojej historii przegrał finał Pucharu Polski. Największy brak w klubowej gablocie nadal pozostawał nieuzupełniony.
Od stabilizacji do przebudowy
Nowi właściciele nie zamierzali zachować dotychczasowej struktury bez zmian.
Wiosną 2025 roku rozpoczęła się przebudowa pionu sportowego. Po wielu latach z klubem rozstał się Dariusz Adamczuk. Zmiany objęły także dział skautingu i osoby odpowiedzialne za budowanie kadry.
Było to odejście od modelu rozwijanego stopniowo od czasów Kosty Runjaicia.
Nowa Pogoń miała być klubem bardziej międzynarodowym.
Zmieniały się kryteria rekrutacji, kontakty zagraniczne i sposób komunikowania ambicji. Tan Kesler mówił między innymi o inspiracjach hiszpańskim modelem futbolu i chęci budowania zespołu grającego atrakcyjnie oraz dominująco.
Latem 2025 roku klub dokonał wielu zmian personalnych i rozpoczynał sezon z bardzo wysokimi oczekiwaniami. Nowy właściciel nie ukrywał, że celem przestaje być samo znalezienie się w europejskich pucharach. Pogoń miała walczyć o najwyższe miejsca.
Właśnie wtedy rozpoczął się jednak kolejny paradoks tej epoki.
Im większe stawały się deklarowane ambicje, tym mniej stabilne były wyniki.
Sezon 2025/2026 i utrata wcześniejszej pozycji
Rozgrywki 2025/2026 miały potwierdzić, że zmiana właścicielska otworzyła nową erę.
Zamiast tego stały się jednym z najbardziej skomplikowanych sezonów Pogoni od czasu jej wejścia do ścisłej krajowej czołówki.
We wrześniu 2025 roku zakończyła się kadencja Roberta Kolendowicza. Jego następcą został Thomas Thomasberg, doświadczony duński szkoleniowiec, wcześniej mistrz Danii z FC Midtjylland.
Zmiana trenera nie przyniosła jednak przełomu, którego oczekiwano.
Pogoń zakończyła sezon dopiero na 9. miejscu, zdobywając 45 punktów. Bilans 13 zwycięstw, sześciu remisów i 15 porażek oraz bramki 47:49 oznaczały wyraźny regres w porównaniu z wcześniejszymi sezonami, gdy czwarta pozycja była traktowana jako niedosyt.
Ta statystyka wyjątkowo dobrze pokazuje, jak szybko zmieniło się otoczenie klubu.
Wiosną 2024 roku Pogoń znajdowała się kilkadziesiąt sekund od Pucharu Polski,
Wiosną 2025 roku ponownie grała w finale.
Wiosną 2026 roku kończyła ligę w środku tabeli.
Nie oznaczało to jednak końca ambicji nowych władz.
Przeciwnie.
Rozczarowanie stało się podstawą kolejnej przebudowy.
Nowy początek, czy następna próba?
Po zakończeniu sezonu 2025/2026 klub ponownie zdecydował się na zmianę szkoleniowca. Thomasberg zakończył pracę w czerwcu 2026 roku po 26 oficjalnych spotkaniach, w których odniósł 11 zwycięstw, pięć razy zremisował i poniósł dziesięć porażek.
Następcą został Óscar García.
Były piłkarz Barcelony, później trener między innymi Red Bull Salzburg, Olympiakosu, Celty Vigo i Ajaxu, podpisał kontrakt obowiązujący do czerwca 2029 roku. Nowy szkoleniowiec rozpoczął pracę z deklaracją budowania „zwycięskiej mentalności”.
W pewnym sensie historia zatoczyła koło.
Kilka lat wcześniej Gustafsson obejmował Pogoń, która miała wykonać następny krok po dwóch medalach Runjaicia.
Latem 2026 roku García obejmował Pogoń, która ponownie mówiła o potrzebie wykonania następnego kroku.
Różnica była jednak zasadnicza.
Tym razem nie przejmował zespołu znajdującego się na podium.
Przejmował klub po dwóch przegranych finałach, zmianie właścicielskiej, przebudowie struktur, kilku zmianach trenerskich i sezonie zakończonym na dziewiątej pozycji.
Najbardziej burzliwe dwa lata nowoczesnej Pogoni
Dlatego okres 2024-2026 trudno opisywać jako klasyczną kontynuację.
Były to dwa lata gwałtownego przyspieszenia historii.
W tym krótkim czasie Pogoń straciła Puchar Polski w ostatnich sekundach finału, pozostała poza Europą, zmieniła trenera, dotarła do kolejnego finału Pucharu Polski, ponownie go przegrała, przeszła przez bardzo poważne problemy finansowe, kilkukrotnie zmieniała układ właścicielski, zakończyła wieloletnią epokę Jarosława Mroczka, rozpoczęła okres Alexa Haditaghiego, przebudowała pion sportowy, zmieniła sposób rekrutowania zawodników, rozstała się z Robertem Kolendowiczem, zatrudniła Thomasa Thomasberga, spadła z czwartego na dziewiąte miejsce, a następnie rozpoczęła kolejną próbę przebudowy pod kierunkiem Óscara Garcíi.
Nie sposób sprowadzić tego okresu do jednego określenia.
Nie był to wyłącznie kryzys ani również nowy początek.
Był to proces przejścia pomiędzy dwiema wersjami Pogoni Szczecin.
Jedna została zbudowana przez lata cierpliwości, społecznej odbudowy, stabilizacji właścicielskiej i stopniowego rozwoju sportowego.
Druga miała być bardziej międzynarodowa, ambitniejsza, finansowo mocniejsza i znacznie bardziej bezpośrednia w deklarowaniu celu, którym było wreszcie zdobywanie trofeów.
Pomiędzy nimi znalazły się jednak długi, konflikty, zmiany personalne, rozczarowania i kolejne przegrane finały.
Po największym niespełnieniu
Rozdział ten nie będzie więc jedynie historią dwóch następnych sezonów.
Będzie historią tego, co stało się z Pogonią po momencie, który miał być końcem wieloletniego oczekiwania.
Będzie opowieścią o klubie, który po przegranym finale próbował natychmiast wrócić do walki, lecz bardzo szybko odkrył, że jego problemy są większe niż wynik jednego meczu.
O trenerze wywodzącym się z własnych struktur, który dostał szansę prowadzenia zespołu i ponownie znalazł się o jedno spotkanie od historycznego sukcesu.
O drużynie, która nawet w okresie organizacyjnego chaosu potrafiła walczyć o najwyższe cele.
O właścicielach, którzy przejęli klub w jednym z najbardziej dramatycznych momentów jego współczesnej historii i zapowiedzieli budowę Pogoni zdolnej walczyć o mistrzostwo.
O próbie całkowitej zmiany sposobu zarządzania pionem sportowym.
O sezonie, który miał rozpocząć nową epokę, lecz zakończył się dopiero dziewiątym miejscem.
I wreszcie o kolejnym początku, który latem 2026 roku ponownie przyniósł wielkie deklaracje, nowego trenera i próbę odbudowania wiary w projekt.
Lata 2024-2026 stawiają przed kronikarzem szczególnie trudne pytanie.
Czy Pogoń rzeczywiście rozpoczęła wówczas nową erę?
Czy może przez dwa lata przede wszystkim próbowała wydostać się z konsekwencji tego, co wydarzyło się 2 maja 2024 roku?
Odpowiedź nie jest oczywista.
I właśnie dlatego ten okres należy do najbardziej fascynujących, dramatycznych i wielowątkowych fragmentów najnowszej historii Pogoni Szczecin.
Rozpoczynał się od zespołu stojącego kilkadziesiąt sekund od pierwszego trofeum.
Kończył klubem posiadającym nowego właściciela, całkowicie zmienioną strukturę sportową i kolejnego szkoleniowca mającego nauczyć drużynę jednej rzeczy, której nie udało się osiągnąć jego poprzednikom.
Zwyciężania
To będzie zasadniczy motyw całego rozdziału. Nie pytanie, czy Pogoń potrafi być silnym klubem. To zostało udowodnione wcześniej.
Pytanie brzmi, czy po wszystkich zmianach, kryzysach i niespełnionych finałach potrafi wreszcie stać się klubem zwycięskim.
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Rozdział XIII: Po największym niespełnieniu. Lata 2024-2026 — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>