Rozdział XII. Pogoń po Runjaiciu. Sukces, który podniósł oczekiwania
Nowy stadion, nowe oczekiwania
Era Jensa Gustafssona, Europa i poszukiwanie pierwszego trofeum. Lata 2022–2024
Wiosną 2022 roku Pogoń Szczecin znajdowała się w zupełnie innym miejscu niż niespełna pięć lat wcześniej. Klub nie walczył już o przetrwanie, nie próbował odzyskać stabilności i nie poszukiwał dopiero własnej sportowej tożsamości. Po dwóch kolejnych brązowych medalach mistrzostw Polski, powrocie do europejskich pucharów i kilku miesiącach realnej walki o pierwsze miejsce Portowcy stali się trwałą częścią krajowej czołówki.
Był to jeden z najważniejszych skutków pracy Kosty Runjaicia. Niemiecki szkoleniowiec przejął drużynę jesienią 2017 roku, gdy znajdowała się ona na ostatnim miejscu w tabeli. Najpierw uratował Pogoń przed spadkiem, następnie ją ustabilizował, a w kolejnych sezonach zbudował zespół zdolny do regularnej rywalizacji z najlepszymi. Jego kadencja zakończyła się dwoma medalami, lecz także poczuciem, że klub zbliżył się do granicy, której wciąż nie potrafił przekroczyć.
Pogoń była już wystarczająco silna…
… aby rywalizować o podium. Potrafiła pokonywać najważniejszych przeciwników, dobrze funkcjonowała organizacyjnie i coraz lepiej wykorzystywała pracę Akademii. Miała również zawodników mogących decydować o wynikach najważniejszych spotkań. Nadal brakowało jednak najważniejszego potwierdzenia sportowego rozwoju, czyli trofeum.
Medale zmieniły sposób, w jaki oceniano kolejne sezony. Jeszcze kilka lat wcześniej trzecie miejsce byłoby przyjęte jako wynik niemal bezwarunkowo satysfakcjonujący. Po dwóch kolejnych brązowych medalach podium przestało być jedynie marzeniem. Stało się punktem odniesienia.
Od następcy Runjaicia nie oczekiwano już wyłącznie spokojnej pracy, budowy zespołu i regularnego miejsca w górnej części tabeli. Nowy trener miał utrzymać Pogoń w ścisłej czołówce, rozwinąć styl gry, skuteczniej rywalizować w Europie, poprawić wyniki w Pucharze Polski, a przede wszystkim wykonać krok, którego nie udało się wykonać jego poprzednikowi.
Tym krokiem miało być zdobycie pierwszego znaczącego trofeum w historii klubu.
Koniec najdłuższej kadencji
Odejście Kosty Runjaicia oznaczało zamknięcie jednej z najdłuższych i najbardziej stabilnych kadencji trenerskich w powojennej historii Pogoni. W realiach polskiej piłki, w której trenerzy często tracili pracę po kilku nieudanych miesiącach, niemal pięć lat pracy jednego szkoleniowca stanowiło sytuację wyjątkową.
Runjaić nie tylko prowadził drużynę. Stał się jedną z twarzy przebudowy całego klubu. Współpracował z rozwijającym się pionem sportowym, korzystał z zawodników wychowanych w Akademii, uczestniczył w tworzeniu spójnego modelu transferowego i stopniowo podnosił poziom zespołu.
Za jego kadencji do ważnych ról w pierwszej drużynie weszli między innymi Sebastian Kowalczyk, Kacper Kozłowski, Adrian Benedyczak, Kacper Smoliński i Marcel Wędrychowski. Klub potrafił rozwijać młodych piłkarzy, a następnie sprzedawać ich do silniejszych lig. Jednocześnie sprowadzano zawodników, którzy szybko stawali się filarami zespołu, takich jak Dante Stipica, Benedikt Zech, Damian Dąbrowski czy Luka Zahovič.
Runjaić stworzył Pogoń uporządkowaną
Ale także odpowiedzialną i trudną do pokonania. Jego drużyna potrafiła kontrolować spotkania bez niepotrzebnego ryzyka. Szczególnie w sezonie 2020/2021 ogromne znaczenie miały organizacja gry obronnej, dyscyplina taktyczna i umiejętność utrzymywania korzystnego wyniku.
W kolejnym sezonie, po powrocie Kamila Grosickiego, zespół stał się bardziej ofensywny i efektowny. Zdobył 63 bramki, przegrał zaledwie pięć spotkań i przez pewien czas zajmował pierwsze miejsce w tabeli. Po raz pierwszy od wielu lat Pogoń nie tylko znajdowała się blisko krajowej czołówki, lecz rzeczywiście uczestniczyła w walce o mistrzostwo Polski.
Nie zdołała jednak wytrzymać tempa Lecha Poznań i Rakowa Częstochowa w decydującej części rozgrywek. Ostatecznie ponownie zajęła trzecie miejsce. Był to sukces, ale jednocześnie wynik, który pozostawiał poczucie niedokończonego dzieła.
Podobnie wyglądała ocena występów pucharowych. W europejskich rozgrywkach Pogoń szybko odpadła po dwumeczu z NK Osijek. W Pucharze Polski poniosła natomiast bolesną porażkę z KKS Kalisz. Klub rozwijał się w lidze, lecz nie potrafił przełożyć swojej jakości na rozgrywki, w których jeden słabszy mecz mógł zakończyć cały sezon.
Runjaić pozostawił więc zespół stabilny, dobrze zorganizowany i regularnie punktujący, ale nadal bez trofeum. Następca miał otrzymać drużynę gotową do walki o najwyższe cele. Nie miał rozpoczynać kolejnej wieloletniej odbudowy. Miał kontynuować rozwój i doprowadzić projekt do sportowego spełnienia.
Zmiana punktu odniesienia
Po dwóch medalowych sezonach ambicje Pogoni musiały wzrosnąć. Klub nie mógł już traktować miejsca w pierwszej ósemce jako podstawowego celu. Nie wystarczało również samo zakwalifikowanie się do europejskich pucharów.
Nowym punktem odniesienia stały się regularne miejsca na podium, dłuższa obecność w europejskich eliminacjach oraz walka o zwycięstwo w Pucharze Polski. Kibice oczekiwali, że zespół wykorzysta doświadczenie zdobyte w poprzednich sezonach i stanie się pełnoprawnym kandydatem do mistrzostwa.
Oczekiwania te miały swoje uzasadnienie. Pogoń dysponowała jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich piłkarzy, Kamilem Grosickim. W środku pola znajdowali się doświadczeni Damian Dąbrowski i Rafał Kurzawa. Formację defensywną tworzyli między innymi Benedikt Zech, Mariusz Malec i Konstantinos Triantafyllopoulos. W ofensywie ważne role pełnili Luka Zahovič, Vahan Bichakhchyan oraz Alexander Gorgon.
Klub posiadał również zaplecze organizacyjne, którego brakowało w wielu wcześniejszych okresach. Funkcjonowała Akademia, rozwijał się pion sportowy, a budowa nowego stadionu zbliżała się do końca. Pogoń przestawała być klubem, który musiał tłumaczyć swoje ograniczenia infrastrukturą, finansami lub brakiem odpowiedniej organizacji.
Każdy kolejny krok miał jednak swoją cenę. Im silniejszy stawał się klub, tym mniej przekonująco brzmiały usprawiedliwienia po nieudanych meczach. Kibice nie chcieli już słyszeć wyłącznie o procesie, cierpliwości i długoterminowym rozwoju. Po latach odbudowy chcieli zobaczyć wynik, który przejdzie do historii.
Pogoń znalazła się w trudnym, ale jednocześnie upragnionym momencie. Sukces nie zwolnił jej z presji. Przeciwnie, znacząco ją zwiększył.
Stadion jako symbol nowej epoki
Zmiana trenera zbiegła się z jednym z najważniejszych wydarzeń w najnowszej historii klubu. Po wielu latach oczekiwań, dyskusji, projektów i politycznych sporów dobiegała końca budowa nowego stadionu imienia Floriana Krygiera.
Przez znaczną część kadencji Runjaicia drużyna występowała na placu budowy. Kolejne trybuny były zamykane, pojemność obiektu ograniczano, a kibice musieli funkcjonować w warunkach dalekich od tych, których wymagał klub aspirujący do krajowej czołówki.
Nowy stadion miał zmienić codzienność Pogoni. Oznaczał większą liczbę miejsc, wyższe przychody meczowe, rozbudowane możliwości komercyjne i zupełnie inną oprawę domowych spotkań. Przede wszystkim dawał jednak kibicom poczucie, że klub wreszcie dysponuje obiektem odpowiadającym jego historii, pozycji i społecznemu znaczeniu.
Pełne otwarcie stadionu nie było jedynie wydarzeniem infrastrukturalnym. Stanowiło symboliczne zakończenie długiego okresu prowizorycznych rozwiązań i niewykorzystanego potencjału. Pogoń otrzymywała nowy dom w momencie, gdy jej drużyna regularnie walczyła o medale.
To połączenie stworzyło szczególną atmosferę wokół sezonu 2022/2023. Nowy trener, medalowy zespół, europejskie puchary i zbliżające się otwarcie stadionu budowały przekonanie, że klub wchodzi w najważniejszy etap współczesnej historii.
Od tej chwili Pogoń miała nie tylko nawiązywać walkę z najlepszymi. Miała zacząć wygrywać.
Następca projektu, nie jego burzyciel
Władze klubu nie zdecydowały się na całkowitą zmianę kierunku. Nowy trener nie miał odrzucać wszystkiego, co wypracowano przez poprzednie lata. Jego zadaniem było przejęcie funkcjonującego projektu i nadanie mu nowego impulsu.
Wybór padł na Jensa Gustafssona. Szwedzki szkoleniowiec miał reprezentować podobne podejście do długofalowej pracy, rozwoju zawodników i organizacji gry. Jednocześnie oczekiwano, że wniesie nowe rozwiązania, szczególnie w fazie ofensywnej, i pozwoli Pogoni stać się zespołem bardziej elastycznym.
Nie była to decyzja pozbawiona ryzyka. Gustafsson nie znał polskiej ligi, jej specyfiki, presji i sposobu funkcjonowania klubów. Przejmował również zespół po trenerze, który cieszył się dużym szacunkiem zawodników oraz znacznej części kibiców.
Każdy jego wynik miał być porównywany z osiągnięciami Runjaicia. Każda seria słabszych spotkań mogła wywoływać pytania o sens zmiany. Z drugiej strony Gustafsson otrzymywał warunki, jakich nie miał żaden trener Pogoni przez wiele wcześniejszych lat.
Przejmował medalistę mistrzostw Polski. Dysponował rozpoznawalnymi zawodnikami. Miał grać na nowym stadionie i prowadzić drużynę w europejskich pucharach. Obejmował klub, który nie musiał być ratowany, lecz rozwijany.
To właśnie w tym miejscu rozpoczynała się najważniejsza próba Pogoni po odbudowie z 2007 roku. Klub osiągnął stabilność, wrócił do Europy, zdobywał medale i zbudował nowoczesny stadion. Brakowało już tylko wydarzenia, które nadałoby całemu procesowi historyczne znaczenie.
Od ambicji do obowiązku
Lata 2022–2024 miały pokazać, czy Pogoń potrafi wykorzystać fundamenty stworzone w poprzedniej epoce. Nie chodziło już wyłącznie o potwierdzenie, że klub należy do ligowej czołówki. Miało się okazać, czy jest zdolny do zwyciężania pod presją, przechodzenia kolejnych rund europejskich eliminacji oraz rozstrzygania na swoją korzyść spotkań o największej stawce.
W kolejnych dwóch sezonach Portowcy doświadczyli niemal wszystkiego, co tworzy historię wielkiego klubu. Grali w Europie, otworzyli nowy stadion, przeżywali efektowne zwycięstwa i bolesne porażki. Mieli lidera, który stał się symbolem nowego obiektu. Rozwijali kolejnych zawodników i sprowadzali piłkarzy mających podnieść jakość drużyny.
Przede wszystkim dotarli jednak do miejsca, na które czekały kolejne pokolenia kibiców.
Do meczu o trofeum.
Finał Pucharu Polski w 2024 roku mógł zakończyć wieloletnie oczekiwanie i zmienić sposób, w jaki oceniano całą współczesną historię Pogoni. Mógł być zwieńczeniem pracy rozpoczętej po upadku klubu, rozwiniętej za czasów Runjaicia i kontynuowanej przez Gustafssona.
Stał się jednak jednym z najbardziej bolesnych wydarzeń w dziejach Portowców.
Dlatego okres 2022–2024 nie może być oceniany jedynie przez pryzmat końcowych miejsc w tabeli. Był czasem wielkich możliwości, rosnących oczekiwań i próby przejścia od stabilności do zwycięstwa. Pokazał, jak blisko Pogoń znalazła się spełnienia, ale również jak ogromna odległość może dzielić klub od trofeum nawet wtedy, gdy do jego zdobycia pozostają ostatnie sekundy.
Była to epoka nowego stadionu i nowych ambicji. Epoka, w której sukces przestał być marzeniem, a zaczął być obowiązkiem.
Rozpoczynała się era Jensa Gustafssona….
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Rozdział XII. Pogoń po Runjaiciu. Sukces, który podniósł oczekiwania — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>