Remis w Szczecinie ustalony krakowskim targiem
Po kilku latach nieobecności Wiślaków w PKO BP Ekstraklasie do Szczecina zawitała Armia Białej Gwiazdy. Mocną ekipę piłkarzy wspierała także nie mniej silna i zwarta, bardzo liczna grupa kibiców Wisły Kraków, która zajęła nie tylko popularną klatkę dla przyjezdnych, ale także mieszała się z kibicami Pogoni Szczecin na całym stadionie, a szczególnie można było zobaczyć Krakowian ubranych na czerwono na sektorach D. Mówi się, że nawet około 3 tysięcy kibiców z Małopolski mogło oglądać mecz w Szczecinie.

A że było to piłkarskie i kibicowskie święto dla obu klubów, oprawa, doping i gra musiały być z wyższej półki. Emocji na boisku i stadionie nie brakowało, głośnego dopingu także. Cztery gole, stadion wypełniony po brzegi, wspólne zgodowe śpiewy fanklubów obu drużyn i taktowny remis 2:2 wydają się idealnym scenariuszem dla widowiska w Szczecinie. Wszystkie bramki padły w pierwszej połowie i były kwintesencją nienajlepszej gry obronnej po obu stronach. W drugiej za to mieliśmy deszcz, śliskie boisko i więcej niedokładności Pogoni oraz Wisły.
Skoro piłkarzom brakło koncentracji w decydujących momentach i żadna ze stron nie umiała znaleźć drogi do bramki w drugiej połowie, to wynik remisowy nie krzywdzi żadnej ze stron i choć prawdopodobnie nie cieszy też nikogo utrata dwóch punktów, to taki rezultat można określić właśnie jako ustalony krakowskim targiem.

Obie drużyny miały swoje momenty. Wisła lepiej grała pressingiem, miała więcej posiadania piłki i jej gra była przyjemniejsza dla oka. Pogoń za to była bardziej cierpliwa, wyczekująca swoich okazji na uruchomienie skrzydeł, a także na pokazanie jak należy korzystać ze stałych fragmentów gry.
Wszyscy zastanawialiśmy się, w jakim składzie wystąpią Portowcy, bo wiadome jest, że trener Garcia lubi na każdy mecz inaczej budować pierwszą jedenastkę. Hiszpan ma możliwość dobierania sobie takich ustawień i takich aktorów, aby to pasowało do jego koncepcji i planu gry na mecz pod każdego rywala osobno. Zatem szkoleniowiec gospodarzy umie zaskoczyć w ten sposób rywali i kibiców zgromadzonych na stadionie.
Tym razem do łask wrócili Nsame i Juwara, a także mieliśmy okazję zobaczyć po raz pierwszy w obronie Belga Willena, który zadebiutował w meczu z Wisłą na boiskach PKO BP Ekstraklasy.

I jak te zmiany w składzie udały się tym razem? Jeden powie, że szklanka była do połowy pełna, a drugi, że do połowy pusta. Wszystko to prawda. W 3. minucie Juwara strzelił gola po tym, jak Wojciechowski odebrał piłkę rywalom i popędził w stronę bramki gości. Uruchomił podaniem Muse, który nawinął rywala i strzałem lewą nogą skierował piłkę do siatki, robiąc jeszcze siatkę obrońcy Wisły.
No ale po tym, jak napełnił nam szklankę radością z jego trafienia, to niestety w 20. minucie wytrącił nam z rąk tę samą szklankę, strzelając przypadkowego samobója po uderzeniu Bozicia i rykoszecie, który zmylił Cojocaru. Zatem Musa dostarczył nam tyleż samo radości co smutku.

W 24. minucie mamy rzut różny. Dziczek dośrodkowuje na głowę Nsame, który zgrywa piłkę w pole 5 metrów, tam piłka odbija się od pleców Dudy i pada łupem Wahlqvista, a Szwed z najbliższej odległości pakuje piłkę do siatki i mamy 2:1.
Mówi się, że Pan Bóg nie jest zbyt rychliwy, ale za to sprawiedliwy. No to w 33. minucie Wiślacy zrobili ,,kopiuj/wklej” rzutu różnego Pogoni i w zamieszaniu pod bramką najlepiej odnalazł się Élie Youan, który wpakował piłkę do bramki Pogoni. Piłkarz Wisły był lepiej zorientowany od Wahlqvista i Willena, którym nie udało się powstrzymać Wiślaków od strzelenia nam drugiego gola.
Do przerwy zatem remis 2:2, a kibice mogli sobie ostrzyć zęby na drugą połowę.
Jednak fani piłki nożnej musieli obejść się smakiem, bo nikomu nie udało się zmienić wyniku, pomimo podejmowanych prób: dwukrotnie Nsame oraz Ikbekeme. Nie pomogły też zmiany po przerwie, choć swoje szanse mieli Grosicki i Churlinov. Na koniec to Wisła mogła jeszcze ukraść 3 punkty do Krakowa, ale Bozić uderzył w słupek i skończyło się na strachu.
Mamy sprawiedliwy remis, który pewnie nikogo nie cieszy, ale trzeba uszanować tę zdobycz punktową, tak jak szanują się kibice obu zespołów, tworząc serdeczną atmosferę przed meczem, w jego trakcie i jeszcze długo po.
Przypomina mi to pamiętny finał Pucharu Polski, gdzie już wtedy musiały zostać zbudowane solidne fundamenty pod zgodę obu grup kibicowskich. A że są one podlane antypatią do Cracovii oraz Legii, to jeszcze mocniej cementuje zgodę Pogoni i Wisły.
Zawodnikiem meczu został wybrany Wojciechowski, młody ofensywny pomocnik Pogoni. To musi cieszyć podwójnie. Po pierwsze to nasz wychowanek, po drugie to deficytowa pozycja w składzie Portowców. Młodzian nie tylko pięknie obsługuje dobrymi podaniami, ale także walczy bardzo intensywnie, jest zadziorny, potrafi też cofnąć się po piłkę do linii obrony, by wziąć ją odpowiedzialnie na siebie i wprowadza ją do drugiej linii dość odważnie, a przede wszystkim skutecznie.

Niestety nie pomogły zmiany w drugiej połowie. Choć ławkę mamy mocną, to tym razem było bez konkretów. Może w kolejnym meczu z Zagłębiem Lubin trener Garcia zaskoczy nas wszystkich podjęciem próby sprawdzenia formy boiskowej Polaków czekających na swoje szanse: Biegański, Ława, Czapliński.
Na razie po 4 meczach mamy 7 punktów i 5. lokatę w tabeli. Nie jest źle, ale mamy apetyty na więcej. W Lubinie Portowcy potrafią zdobywać punkty. Zatem można liczyć na podtrzymanie serii bez porażki.

Jednak grając z Zagłębiem, Pogoń będzie musiała wykazać się większą dojrzałością piłkarską, skutecznym pressingiem, zmuszającym rywala do błędu i lepszym rozgrywaniem piłki w środku pola. Bo w meczu z Wisłą zbyt wiele było niedokładności i prostych strat.
Pogoń Szczecin 2:2 Wisła Kraków
Bramki: Musa Juwara 3′, Linus Wahlqvist 24′ – Musa Juwara 20′ (GS), Élie Youan 33′
Składy:
Pogoń: 77. Valentin Cojocaru – 28. Linus Wahlqvist (46, 15. Hussein Ali), 13. Dimítris Keramítsis, 29. Lukas Willen, 4. Léo Borges – 7. Musa Juwara (60, 21. Darko Čurlinov), 16. Patryk Dziczek, 8. Fredrik Ulvestad, 35. Maciej Wojciechowski (83, 3. Kellyn Acosta), 18. Paul Mukairu (72, 11. Kamil Grosicki) – 17. Jean-Pierre Nsame (60, 10. Filip Čuić).
Wisła: 1. Marcel Łubik – 34. Raoul Giger, 6. Alan Uryga, 29. Darijo Grujčić (72, 13. Maxence Maisonneuve), 52. Jakub Krzyżanowski – 27. Élie Youan (72, 9. Ángel Rodado), 41. Kacper Duda, 12. James Igbekeme, 7. Julius Ertlthaler (81, 51. Maciej Kuziemka), 17. Marko Božić – 11. Jordi Sánchez (81, 21. Jérémy Guillemenot).
Żółte kartki: Keramítsis, Dziczek, Grosicki – Sánchez, Maisonneuve, Rodado.
Sędziował: Damian Kos (Wejherowo).
Widzów: 20 398.
Zdjęcia: Marcin Zapart
8 minut
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Remis w Szczecinie ustalony krakowskim targiem — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>