Remis, który nie cieszy
7 minut
Na zakończenie sezonu 2025/2026 szczecińska Pogoń zremisowała, wydawało się, że wygrany już mecz z katowicką GieKSą.
Szkoda straconych dwóch punktów w doliczonym czasie gry. Konsekwencją tego remisu jest to, że to właśnie drużyna z Katowic zagra w eliminacjach do Ligi Konferencji Europy. Remis ten najbardziej zabolał w Warszawie, gdzie Legia zrobiła swoje, tak samo jak Jagiellonia, co dawało nadzieję Legionistom na ponowną przygodę w europejskich pucharach i do tego było im potrzebne zwycięstwo szczecińskiej Pogoni.

Warszawianie pewnie liczyli też na przychylność sędziów tak jak zawsze zresztą. Jednak tym razem musieli się obejść smakiem, bo w 97. minucie meczu gola dla Katowiczan na wagę Europy zdobył wychowanek Pogoni, Marcel Wędrychowski, uciszając tym samym trybuny w Szczecinie i w Warszawie. Dla Dumy Pomorza znaczenie utraty gola skutkowało zajęciem 9. miejsca w sezonie, choć ósma lokata była na wyciągnięcie ręki.
Jednak to wyciągnięte ręce do piłki bramkarza Kamińskiego poza obrys pola 16 metrów spowodowały czerwoną kartkę i zmusiły zespół Pogoni do wystawienia na bramkę napastnika Filipa Cuicia, który wcześniej zdołał strzelić GieKSie gola i mógł zostać podwójnym bohaterem zespołu. Jednak mocny strzał Wędrychowskiego był dość precyzyjny. Nie do obrony dla naszego napastnika.

Pogoń w tym meczu mogła i powinna była strzelić kilka bramek, jednak brakowało skuteczności naszym ofensywnym zawodnikom, a także naszym obrońcom, którzy próbowali swoich strzałów na bramkę gości. Drugiego gola Portowcy nawet strzelili, jednak po chwili sędzia odgwizdał spalonego, chyba niesłusznie. Trener Thomasberg nie był zadowolony z decyzji sędziego. No trudno, jak to mówią: niewykorzystane sytuacje się mszczą. Fakt jest też taki, że w drugiej połowie GieKSa też miała swoje okazje na bramki. Kamińskiemu pomagało obramowanie.
A nam nie pomogły dziś szczelnie wypełnione trybuny. Atmosfera była gorąca. Doping był głośny z obu stron i to Katowiczanie zapamiętają ten mecz z dużą radością, a zwłaszcza Marcel Wędrychowski, który mógł znowu pocieszyć się z gola strzelonego na Twardowskiego. Gola, który otwiera bramy do Europy. Teraz tylko pytanie, czy żółto-czarni będą umieli skorzystać z tej przygody w sposób nie gorszy niż Lech, Legia, Raków oraz Jagiellonia w tym sezonie.

Dobrze, że ten trudny sezon się już skończył. To była ciężka orka. Mnóstwo emocji i utrzymanie wywalczone zaledwie tydzień temu w Lubinie. Dziś Pogoń zakończyła swoje zmagania z 45 punktami. Bilans bramkowy: 47-49. 13 zwycięstw, 6 remisów i aż 15 porażek. Wszystko to składa się na 9. pozycję w tabeli, zatem w samym środku stawki. 5 punktów straty do pucharów i 8 oczek przewagi nad spadającą Lechią Gdańsk. 15 punktów straty do Mistrza Polski, Lecha Poznań.
W gabinetach klubu teraz przyjdzie czas na podsumowanie i decyzje wydłużeń kontraktów lub też ich zakończenia. Czekamy na decyzje kadrowe. Z pewnością będzie ruch transferowy w obu kierunkach.
Wydaje się pewne, że do klubu muszą przyjść środkowi obrońcy, skrzydłowy, ofensywny pomocnik, a także w razie nieprzedłużania kontraktów lewy obrońca lub nawet dwóch będzie koniecznością. Myślę, że Pogoń poszuka również drugiego bramkarza.

To miał być sezon nieśmiertelności. W klubie doszło do wielu zmian kadrowych oraz w sztabie zespołu. Właściciel Pogoni, Alex Haditaghi, spłacił zadłużenie. Zatem zakończył epokę życia na kredyt. Teraz następuje nowa karta historii w klubie. Jednak kibice mogą mieć wielki niedosyt. Zapowiedzi przedsezonowe były zupełnie inne. Miała być walka o puchary, medalowa pozycja, a skończyło się ledwo utrzymaniem i środkiem tabeli.
Jak to mówią: jak wiele musiało się zmienić, żeby wszystko zostało po staremu. Gablota dalej stoi pusta… O jej zapełnienie powalczymy w kolejnych sezonach. Trener Thomas Thomasberg nie po to przychodził do Pogoni, by walczyć tylko o utrzymanie. Ma znacznie większe ambicje. Oby włodarze klubu potrafili wzmocnić drużynę na tyle, aby mogła skutecznie bić się o wyższe cele.

Tego chcą właściciel klubu, trener i przede wszystkim kibice Portowej drużyny. Czekamy zatem na zbudowanie charakternej i zwycięskiej drużyny na kolejny sezon.
A w międzyczasie będziemy mogli emocjonować się Mistrzostwami Świata, na których ma szansę zagrać jeden piłkarz z naszej drużyny – Irakijczyk, Hussein Ali.
Ten sezon można opisać słowami piosenki Marka Grechuty:
,,Tyle było dni, do utraty sił,
Do utraty tchu, tyle było chwil,
Gdy żałujesz tych, z których nie masz nic,
Jedno warto znać, jedno tylko wiedz,
Że ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy,
Ważnych jest kilka tych chwil, tych, na które czekamy…”
Zatem czekamy na tych kilka ważnych chwil, na nasz czas.
Czy nadejdzie Mistrza czas? Wypełnione trybuny wydaje się, że wciąż wierzą.
Za rok, za dwa, Pogoń Mistrza ma!
Pogoń Szczecin 1:1 GKS Katowice
Bramki: Filip Čuić 31′ – Marcel Wędrychowski 90′
Składy:
Pogoń: 31. Krzysztof Kamiński – 28. Linus Wahlqvist (72, 15. Hussein Ali), 13. Dimítris Keramítsis, 41. Attila Szalai, 23. Benjamin Mendy (58, 32. Leonárdo Koútris) – 25. Mads Agger, 8. Fredrik Ulvestad, 6. Jan Biegański (58, 3. Kellyn Acosta), 18. Paul Mukairu (65, 11. Kamil Grosicki) – 10. Filip Čuić, 90. Sam Greenwood (65, 47. Natan Ława).
GKS: 12. Rafał Strączek – 23. Marcin Wasielewski, 30. Alan Czerwiński (66, 10. Marcel Wędrychowski), 4. Arkadiusz Jędrych, 6. Lukas Klemenz, 8. Borja Galán – 15. Eman Marković (46, 70. Mateusz Wdowiak), 22. Sebastian Milewski (46, 26. Damian Rasak), 77. Mateusz Kowalczyk (78, 11. Adrian Błąd), 27. Bartosz Nowak – 99. Adam Zreľák (58, 80. Ilja Szkurin).
Żółte kartki: Biegański, Mendy – Strączek, Czerwiński.
Czerwona kartka: Krzysztof Kamiński (90. minuta, Pogoń, za zagranie ręką poza polem karnym).
Sędziował: Damian Sylwestrzak (Wrocław).
Widzów: 20 867.
Zdjęcia: Marcin Zapart
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Remis, który nie cieszy — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>