Pogoń – Udinese. Gorzko-słodki komentarz.
Dzisiejsi 40-50 latkowie jeszcze nie tak dawno śpiewali z dumą po strzelanych golach przez naszego snajpera tak: Robert Dymkowski, najlepszy napastnik Polski.
Nasz wspaniały snajper grał z numerem 10 i bardzo często jego uderzenia były w samą dziesiątkę, zdobył nawet króla strzelców 1 ligi, dając Pogoni awans do Ekstraklasy.
Od kilku lat Robert walczy o każdy dzień z postępującą i niewyleczalną chorobą. Jego walka o przetrwanie uczy nas tego, abyśmy umieli docenić każdy dzień, traktować go jako wielki dar, aby nie marnować ani minuty, abyśmy umieli budować relacje międzyludzkie i zwyczajnie byli serdeczni dla siebie wzajemnie.
Jakże bardzo mocno ucieszyłem się, że gdy ludzie dobrej woli podjęli się zadania zorganizowania meczu Pogoni z Udinese, w celu uzyskania środków na rehabilitacje. Od razu pomyślałem, że to piękna inicjatywa, która poruszy serca kibiców i wszystkich ludzi dookoła.
Byłem pewien, że stadion zostanie wypełniony po brzegi i cały dochód zostanie przekazany na rzecz popularnego „Dymka”.
Zawiodłem się. Zaledwie niecałe 8 tys. osób przybyło na stadion, który może pomieścić ponad 21 tyś kibiców. To zaledwie 38 proc. zajętości.

Mecz był rozreklamowany we wszystkich mediach, na stronie klubu, oraz we wszystkich mediach tworzących treści związanych z Pogonią Szczecin. Każdy kibic Portowców miał zatem świadomość nadchodzącego święta.
Klub, aby podkręcić stadionową frekwencję, oferował nawet bezpłatnie wejściówki na ten mecz, przy zakupie nowej koszulki zespołu. Były też osoby, które oferowały zakupione bilety za darmo. Były także oświadczenia firm współpracujących z Pogonią o przekazaniu dochodu z meczu na rzecz „Dymka”.
I pomimo tego wszystkiego, zaledwie 8 tys. kibiców przyszło obejrzeć to spotkanie. Zdecydowana większość to kibice w średnim wieku oraz Ci, co przechodzą drugą młodość 😉.
A ja się pytam, co się dzieje z naszą młodzieżą? Kiedyś to młodzież zawsze miała bardziej gorące serca, gotowe do pomocy i współczucia, pracy na rzecz jakiejś konkretnej idei.

A dziś? Wygląda na to, że młodzi ludzie są jak Zombie, wpatrzeni tylko w swoje smartfony, które zamiast łączyć, oddalają ich od człowieczeństwa.
Te puste 62 procent było smutnym dowodem upadku młodego ducha w Szczecinie.
Sektory B, czyli tam, gdzie zasiadają niby najgorętsi w dopingowaniu, trybuny były może co najwyżej w połowie tam wypełnione. Lepiej wyglądała prosta A. Bardzo słabo także sektory C.
A sektor D został zupełnie wyłączony z użytkowania.
Wstyd kibice, wielki wstyd.

Do Szczecina przyjechał Kosta Runjaić wraz z jego włoskim zespołem Udinese, aby wspomóc akcję charytatywną na rzecz Roberta Dymkowskiego.
Tego dnia nie było innych meczów ligowych ani wielkich wydarzeń sportowych, ceny biletów moim zdaniem zupełnie zwyczajne. Czego brakło?
Gorących serc, chętnych do finansowej pomocy na rzecz piłkarza, który dał nam tyle radości, gdy dla nas grał.
Sam mecz był ciekawym, fajnym widowiskiem sportowym zakończonym remisem 1:1, choć to Pogoń strzeliła jeszcze jednego gola, ale niestety sędzia nie uznał go.
Mieliśmy okazję zobaczyć wielu piłkarzy w tym meczu, gdyż zmiany nie były ograniczane przepisami UEFA.
Cały zespół Pogoni zostawił po sobie dobre wrażenie. Remis z włoskim ligowcem poszedł w świat.

Wszystko byłoby pięknie, gdyby młodzi ludzie dopisali, przychodząc na ten mecz, wypełniając szczelnie trybuny na Twardowskiego.
Niestety młodzi ludzie dziś nie czują bluesa i jedyne, co ich łączy, to zapatrzenie na czubek własnego nosa, a wzrok młodych ludzi skierowany jest w elektroniczne gadżety i stamtąd płynące podniety…
Zdjęcia: Pogoń24.Info
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Pogoń – Udinese. Gorzko-słodki komentarz. — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>