Pogoń mocniejsza od Motoru!
Choć może nie było to porywające widowisko, jakby wskazywały nazwy własne klubów, to jednak piłkarze obu drużyn pokazali trochę mocy kibicom, którzy wypełnili stadion przy ulicy Twardowskiego. Szczecińska Pogoń okazała się przede wszystkim skuteczna do bólu, co ucieszyło kibiców ubranych w granatowo-bordowe barwy.
Dogodnych sytuacji strzeleckich nie było zbyt wiele, a jednak trzy gole po stronie Szczecinian i jedna bramka na konto Motoru stanowią kwintesencję pojedynku drużyn, które ze sobą nie lubią i nie potrafią remisować.
Portowcy zagrali ten mecz jak wytrawny bokser wagi ciężkiej, który nie zadaje wielu uderzeń, ale te ciosy są tak mocne, że decydują o losach pojedynku.
Na pomeczowej konferencji trener gości, Szczecinianin Mariusz Misiura ocenił, że zespół Dumy Pomorza jest silniejszy niż rok temu, co potwierdza także to, że z ławki rezerwowych wchodzą tacy zawodnicy jak Grosicki, Acosta czy Mendy. A tacy zawodnicy jak JP Nsame, Jan Biegański czy Karol Angielski nawet nie dostają minuty w takim spotkaniu. To pokazuje, jak świetne wybory i mocną kadrę ma do dyspozycji Oscar Garcia.

To prawda. Hiszpański trener Portowców ma szeroki wybór zawodników, zwłaszcza w pomocy i ataku. Mniej bogactwa jest do dyspozycji w obronie, ale ci, którzy są gotowi do grania, całkiem dobrze rozpoczęli sezon. Przypominam, że po trzech meczach mamy tylko dwie stracone bramki i pięć strzelonych.
Szkoleniowiec Pogoni był zadowolony z jakości gry naszych zmienników. Wnieśli dużo energii i jakości piłkarskiej. Nie był tylko zadowolony z niektórych momentów, gdy byliśmy przy piłce. Tu uważa, że naszych piłkarzy wciąż czeka jeszcze dużo pracy, aby poprawić rozgrywanie piłki, kreowanie sytuacji.

W przestrzeni medialnej można usłyszeć, że włodarze Pogoni wciąż szukają mocnego kandydata na pozycję numer 10. Czyli doświadczonego, kreatywnego zawodnika, który potrafiłby pokierować akcjami ofensywnymi zespołu. Na tę chwilę zadania te starają się wypełniać młodzi zawodnicy: Natan Ława lub Maciej Wojciechowski. Nie brakuje im energii i zaangażowania, ale jednak do pełni szczęścia potrzebny jest ktoś taki jak Pozo z rundy rewanżowej poprzedniego sezonu.
Kto wie, być może w trakcie trwania wymuszonej dwutygodniowej przerwy nasza kadra zostanie wzmocniona ofensywnym pomocnikiem. W kuluarach mówi się o Kapiciu z Lechii Gdańsk. Czy ten transfer dojdzie do skutku? Czas pokaże.
A tymczasem trener Garcia w każdym meczu, mając bogactwo wielu pomocników, dobiera sobie do planu takich aktorów, którzy najlepiej będą nadawać się do realizowania planu taktycznego. A na ławce rezerwowych też muszą znajdować się mocni kandydaci, którzy w drugiej połowie zrobią różnicę na boisku. I tak właśnie było w sobotnim starciu z Motorem Lublin.

Na szczęście nie musieliśmy czekać na gole do drugiej połowy. O swojej obietnicy strzelenia gola przypomniał sobie Darko Churlinov, który niepocieszony brakiem trafienia z Cracovią, powiedział, że widocznie tak miało być, że swojego pierwszego gola musi strzelić na Twardowskiego.
Jak powiedział, tak zrobił, a że szczęście mu sprzyjało, to nie przeszkodził mu w tym zadaniu system VAR, który weryfikował domniemaną pozycję spalonego przez 3 minuty. A cała akcja zaczęła się z boku boiska, od dalekiego wrzutu piłki z autu, wykonywanego przez wybitnego specjalistę od tego stałego fragmentu gry, którym jest Patryk Dziczek.
Potem piłkarze trochę pogłówkowali, jak to wrzucić do sieci. Najpierw Ulvestad do Keramitsisa, Grek strzela w słupek i odbita piłka znalazła się jak na patelni dla Churlinova, który z najbliższej odległości dobił ją do siatki. Okazało się, że nie był na spalonym i sędzia Marciniak uznał premierowego gola Macedończyka dla Pogoni w 19. minucie.
Druga bramka dla Portowców także pada po stałym fragmencie gry. Tym razem dośrodkowanie wykonuje Juwara. Futbolówka trafia na głowę Wahlqvista, Szwed dogrywa do Szalaia, a Węgier w 43. minucie trafia główką z kilku metrów pod poprzeczkę bezradnego bramkarza Motoru.
Lublinianie potrafili wymieniać podania między sobą, nawet pod bramką Pogoni, ale w decydujących momentach brakowało jakości wykończenia i nawet nie oddali celnego strzału w pierwszej połowie. Zatem Cojocaru mógł schodzić na przerwę z uśmiechem, że zachował czyste konto i z takim celem pewnie wchodził w drugą połowę.

Motorowcy sprawdzili formę naszego bramkarza dopiero w 70. minucie, ale za to dwa razy. Czubak głową, a także Ronaldo kąśliwym strzałem. Choć nie bez trudu i pod słońce, nasz bramkarz wybronił się z opresji. Jednak jak to mówią do trzech razy sztuka. I to jaka sztuka.
W 90. minucie fantastycznym uderzeniem w samo okienko popisał się Makan Aïko. ”Cojo” tylko odprowadził piłkę wzrokiem, a ta zakręcała z mocną rotacją w górne okienko. Nasz bramkarz był bez szans. To może być bramka kolejki.
Nie minęła minuta i Portowcy odpowiedzieli szybką i skuteczną akcją odwetową. Acosta podaje do Grosickiego, Kamil wpada w pole karne i oddaje piłkę Amerykaninowi, który płaskim uderzeniem z lewej nogi pakuje piłkę do siatki gości. Na stadionie euforia.

To był pokaz gry zmienników. A wcześniej dobre momenty w grze mieli także wprowadzeni Mendy, Cuić i Ali. Pogoń ma więc kim postraszyć, patrząc na zasiadających na ławce gotowych do walki piłkarzy z charakterem.
Więcej goli już nie padło, ale umówmy się, że 4 bramki w meczu to całkiem dużo i najważniejsze, że trzy punkty zostają w Szczecinie, a Pogoń idzie w górę tabeli.
Zatem decyzje doboru zawodników pod dany mecz bronią się wynikami. 6 punktów na 9 możliwych i średnio 2 punkty na mecz. Gdyby tak utrzymać taki sposób punktowania na koniec sezonu, 68 punktów dałoby z pewnością miejsce w europejskich pucharach oraz pewne podium.
W tym sezonie długa i jakościowa kadra zespołu jest silnym argumentem za tym, aby wierzyć, że w Szczecinie znowu zobaczymy puchary. Trener Garcia nigdy nie gra dwa razy tak samo. Potrafi układać drużynę pod mecz i dobiera najbardziej pasujące tryby do maszyny, które naoliwione mają przynosić dobre osiągi na długiej trasie 34 kolejek, kończących się przecież dopiero w maju 2027 roku.

Przed nami długa droga i wciąż wiele pracy do wykonania. Zanim okienko transferowe zostanie zamknięte w pierwszej dekadzie września, dojdzie jeszcze jeden lub dwa transfery, ale także trzeba liczyć się z odejściami piłkarzy, którzy nie łapią minut.
Możliwe będą opcje sprzedaży i wypożyczeń. Bardzo prawdopodobne ruchy w tej sprawie będą dotyczyć Axela Holewińskiego, Igora Brzyskiego, Madsa Aggera, Karola Angielskiego i Patryka Paryzka.
Pogoń ma teraz dwa tygodnie przerwy od gry na ekstraklasowym poziomie, gdyż mecz 4. kolejki w Białymstoku z Jagiellonią został przełożony na późniejszy termin. Zatem kolejnym sprawdzianem naszej drużyny będzie pojedynek z Wisłą Kraków, który odbędzie się w Szczecinie, w niedzielę, 23 sierpnia, o 20:15.
Pogoń Szczecin 3:1 Motor Lublin
Bramki: Darko Čurlinov 17′, Attila Szalai 43′, Kellyn Acosta 90′ – Makan Aïko 90′
Składy:
Pogoń: 77. Valentin Cojocaru – 28. Linus Wahlqvist, 13. Dimítris Keramítsis, 41. Attila Szalai, 4. Léo Borges (66, 23. Benjamin Mendy) – 7. Musa Juwara (80, 11. Kamil Grosicki), 16. Patryk Dziczek, 8. Fredrik Ulvestad, 35. Maciej Wojciechowski (57, 3. Kellyn Acosta), 21. Darko Čurlinov (57, 10. Filip Čuić) – 18. Paul Mukairu (80, 15. Hussein Ali).
Motor: 71. Mihai Popa – 29. Thomas Santos (65, 70. Makan Aïko), 18. Bartosz Bereszyński, 4. Tin Plavotić, 24. Filip Luberecki – 30. Mbaye N’Diaye, 27. Yacine Bourhane (82, 90. Dominik Gregorski), 6. Mateusz Łęgowski, 8. Christopher Simon (82, 2. Paskal Meyer), 11. Fábio Ronaldo (77, 17. Kamil Lukoszek) – 10. Karol Czubak.
Żółte kartki: Keramítsis – Bourhane, Ronaldo
Sędziował: Szymon Marciniak (Płock)
Widzów: 19 308
Zdjęcia: Marcin Zapart oraz Ekstraklasa TV
9 minut
Ostatnia aktualizacja:


Mecz wygrany dwoma golami. Pogoń była lepsza. Za 2 tygodnie będzie fajny rywal do zmierzenia się – Wisła Kraków, która wydaje się, że jest w dość wysokiej formie. Wtedy zobaczymy, na co nas stać.
Mecz rozegrany na niskim poziomie,drużyna słaba więc nie ma co chwalić dnia przed zachodem słońca,jedynie to cieszy wynik a stracona bramka pokazała dalsze błędy stałe portowców czyli końcówka meczu i gramy po staremu . będą drużyny składowane wyżej w tabeli takie jak Lech czy Jaga itd.dopiero będziesz w euforii jak będą wygrane mecze i też będzie wtedy pomyśleć lub marzyć o początkach,