Pod lupą: Niewidzialny bohater. Dlaczego Fredrik Ulvestad to serce drugiej linii Pogoni Szczecin?
3 minuty
Kiedy Pogoń Szczecin wygrywa, najczęściej mówi się o strzelcu czy strzelcach bramek. Kiedy jednak gra się nie klei – tak jak w ostatnim, przegranym 1:2 meczu w Gdańsku – najłatwiej docenić tych, którzy wykonują na boisku najcięższą, fizyczną pracę. Czas przerwy na kadrę to idealny moment, by wziąć pod lupę Fredrika Ulvestada. Człowieka, który jest płucami i sercem naszego zespołu.
Jeśli popatrzymy na mecze, Norwega widać tam stosunkowo rzadko. Nie jest to gracz, który wykonuje efektywne sztuczki, nie szuka na siłę strzałów z nieprzygotowanych pozycji. Ale kiedy zajrzymy w zaawansowane statystyki (mapa aktywności) po każdym ze spotkań, okazuje się, że Ulvestad jest absolutnie wszędzie.
”Ulve” to maszyna do biegania i ”zbierania” drugich piłek:
W dzisiejszej piłce kluczem do dominacji w środku pola jest wygrywanie tzw. ”drugich piłek” – czyli tych bezpańskich, odbitych po pojedynkach główkowych czy zablokowanych strzałach. To właśnie w tym elemencie Fredrik Ulvestad jest w PKO BP Ekstraklasie prawdziwym profesorem.
Norweg regularnie pokonuje w meczach dystans przekraczający 11, a czasem nawet 12 kilometrów. Jego wydolność jest na bardzo wysokim poziomie.
W systemie gry Pogoni, gdzie boczni obrońcy mają grać bardzo wysoko, a skrzydłowi schodzą do środka, środek pola jest często narażony na groźne kontry. Rolą Ulvestada jest ich gaszenie w zarodku. Jego wyczucie czasu przy doskoku do przeciwnika imponuje. Norweg potrafi świetnie czytać grę, przecinając linie podań rywala, zanim ci w ogóle pomyślą o finalizacji akcji. Choć w starciu z Lechią cała drużyna miała problemy w fazie przejścia z ataku do obrony, to właśnie Ulvestad ratował nas przed jeszcze większymi kłopotami w środkowej strefie.
Ukryte zagrożenie w polu karnym:
Błędem byłoby jednak sprowadzenie Fredrika tylko do roli defensywnego przecinaka. Jako klasyczna ”ósemka”, Norweg dysponuje świetnym zmysłem wchodzenia w pole karne z drugiej linii. Obrońcy rywali skupiają się na napastnikach, a Ulvestad potrafi bezszelestnie wbiec w ”szesnastkę” i zamknąć dośrodkowanie.
Najlepszym przykładem może być strzał głową w meczu z Lechią, po którym tylko instynktowna parada bramkarza uchroniła gospodarzy przed stratą bramki.
Przerwa reprezentacyjna to doskonały czas, by zawodnicy tacy jak on – obciążeni potężną liczbą minut i przebiegniętych kilometrów – mogli zregenerować siły. Bo gdy liga wróci do gry, znów będziemy potrzebować jego żelaznych płuc.
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Pod lupą: Niewidzialny bohater. Dlaczego Fredrik Ulvestad to serce drugiej linii Pogoni Szczecin? — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>