Okiem Thomasa Thomasberga: nie wynik był tu najważniejszy
2 minuty
Sparing ze Świtem Szczecin wygrany 3:1 można oczywiście odhaczyć suchym komunikatem. Ale to byłby najprostszy i najmniej trafny wniosek. Ten mecz nie miał odpowiadać na pytanie ,,czy Pogoń wygra”, tylko w jakim kierunku zmierza.
I odpowiedź padła dość wyraźnie.
Ponad 20 zawodników, zmiany ustawienia, testy personalne i różne role w obu połowach. To nie był chaos – to było sprawdzanie granic. Druga połowa pokazała więcej: większą intensywność, odwagę w ataku i lepszą kontrolę. Rywal został odsunięty od bramki, a Pogoń zaczęła narzucać warunki.
Najmocniejszy sygnał przyszedł jednak z miejsca, które często traktuje się jak dodatek – z Akademii. Sebastian Rojek nie ,,zagrał poprawnie”. On zostawił ślad. Dwie bramki, pewność w polu karnym, brak respektu. W styczniu to nie jest ciekawostka. To informacja dla szatni.
Oczywiście, lista nieobecnych była długa. Kontuzje, trening indywidualny, oszczędzanie organizmów. Normalność okresu przygotowawczego. Ważniejsze jest to, że liczby się zgadzają – jest kim trenować, jest z kim rywalizować, nie trzeba obniżać poprzeczki.
Teraz piłka przenosi się do Belek. Tam kończy się alibi, a zaczyna robota. Jeśli ten sparing był wstępem, to fundamenty są stawiane we właściwym miejscu.
Teza na dziś? Pogoń nie szuka formy. Pogoń zaczyna ją budować.
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Okiem Thomasa Thomasberga: nie wynik był tu najważniejszy — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>