Niepoparte niczym oczekiwania? Czas spojrzeć na polskie kluby z większym realizmem
Po kolejnych meczach w europejskich pucharach znów rozpoczyna się festiwal krytyki. Padają słowa o kompromitacji, wyśmiewane są polskie zespoły, a kibice oczekują, że nasze kluby będą regularnie eliminować rywali z dużo bogatszych lig.
Najlepszym przykładem jest Lech Poznań. Po odpadnięciu z Aarhus wielu mówi o wielkiej kompromitacji. Tyle że mało kto przypomina, że pierwszy mecz zakończył się wynikiem 4:1 głównie dlatego, że duński zespół przez długi czas grał w osłabieniu po czerwonej kartce. W rewanżu, gdy oba zespoły rywalizowały na równych zasadach, Aarhus odrobiło straty i awansowało po dogrywce oraz rzutach karnych. To pokazuje, jak cienka jest granica między sukcesem a porażką i jak łatwo wyciągać pochopne wnioski.
Problem jest znacznie szerszy:
Mam wrażenie, że w Polsce od lat żyjemy oczekiwaniami, które nie mają pokrycia w rzeczywistości finansowej europejskiego futbolu.
Spójrzmy na liczby. Wartość całej kadry Górnika Zabrze jest wielokrotnie niższa od wartości jednego rezerwowego piłkarza Fenerbahçe. To nie jest przypadek ani wyjątek. Tak wygląda dzisiejsza piłka.
W ligach z europejskiego TOP 5, a często nawet TOP 10, transfer za 5 milionów euro nie jest hitem okienka. To często zakup zawodnika do poszerzenia kadry. Piłkarza, który ma zwiększyć rywalizację. Natomiast do podstawowego składu sprowadza się zawodników za 20, 30 czy 50 milionów euro.
Tymczasem w Polsce rekordowy transfer jest wydarzeniem, o którym dyskutuje się tygodniami. Mistrz Polski wydaje największe pieniądze w swojej historii, a w skali Ligi Mistrzów jest to kwota odpowiadająca wartości połowy jednego zawodnika kupowanego przez czołowe europejskie kluby.
Czy to oznacza, że mamy z góry przegrywać? Oczywiście, że nie!
Piłka nożna wciąż potrafi pisać piękne historie. Ambicja, organizacja gry, determinacja i charakter nieraz pozwalają pokonać znacznie bogatszego rywala, ale nie można oczekiwać, że stanie się to regułą.
Dlatego, zanim kolejny raz nazwiemy występ polskiej drużyny kompromitacją, warto przypomnieć sobie, z kim naprawdę rywalizuje. Z klubami dysponującymi wielokrotnie większymi budżetami, lepszą infrastrukturą i zawodnikami, których pojedyncze kontrakty przewyższają budżety całych polskich klubów.
Krytykujmy za brak zaangażowania, błędy czy złe decyzje, ale nie wymagajmy od polskich zespołów rzeczy, których nie wymagałby zdrowy rozsądek. Bo jeśli chcemy oceniać uczciwie, najpierw musimy porównać możliwości, a dopiero później wyniki.
3 minuty
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Niepoparte niczym oczekiwania? Czas spojrzeć na polskie kluby z większym realizmem — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>